<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; W.G. Sebald</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/wg-sebald/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Czuję. Zawrót głowy&#8221; W.G. Sebald</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/04/czuje-zawrot-glowy-wg-sebald/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/04/czuje-zawrot-glowy-wg-sebald/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 08:44:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[przeszłość]]></category>
		<category><![CDATA[W.G. Sebald]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=839</guid>
		<description><![CDATA[„Czuję. Zawrót głowy” pierwsza przetłumaczona na język polski książka Winfrieda Georga Sebalda w porównaniu z jego późniejszymi publikacjami to zaledwie przedsmak bezdyskusyjnego literackiego geniuszu w dojrzałej formie. I tak jak możne z pewną dozą prawdopodobieństwa postawić tezę, że  „Wyjechali” było &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/04/czuje-zawrot-glowy-wg-sebald/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/04/czuje.jpg" rel="lightbox[839]"><img class="alignright size-medium wp-image-1232" title="czuje" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/04/czuje-185x300.jpg" alt="" width="185" height="300" /></a><a href="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1" target="_blank">„Czuję. Zawrót głowy”</a></strong> pierwsza przetłumaczona na język polski książka <a href="http://lekturki.com/tag/wg-sebald/" target="_blank">Winfrieda Georga Sebalda</a> w porównaniu z jego późniejszymi publikacjami to zaledwie przedsmak bezdyskusyjnego literackiego geniuszu w dojrzałej formie. I tak jak możne z pewną dozą prawdopodobieństwa postawić tezę, że  <a href="http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/" target="_blank">„Wyjechali”</a> było literacką wprawką przed <a href="http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/" target="_blank">„Austerlitz”</a>, o tyle „Czuję. Zawrót głowy” to szkic poprzedzający <a href="http://lekturki.com/2009/03/pierscienie-saturna-wg-sebald/" target="_blank">„Pierścienie Saturna”</a> czy wręcz uboższy brat tegoż, a skoro zeszłam na familiarną nomenklaturę to dodam w podobnym tonie, że pomimo pewnych niedostatków „Czuję. Zawrót głowy” to wciąż wykapany synek swego tatusia, książka, w której bez trudu odnajduje się wszystkie interesujące go motywy, które później w tak piękny sposób znalazły swe rozwinięcie w kolejnych pozycjach, a z racji tego, że jest to najprawdopodobniej ostatni wpis* na temat Sebalda, jednego z najważniejszych dla mnie pisarzy, chciałabym miast klasycznej recenzji spojrzeć na całą jego twórczość z nieco szerszej perspektywy pisząc coś w rodzaju małego przewodnika po obsesjach determinujących jego twórczości.</p>
<p>Swego czasu, jeszcze na studiach, uczono nas jak odróżniać filmowych rzemieślników od autorów kina. Wedle tego rozróżnienia autorzy muszą posiadać swój własny, wyrazisty i niepowtarzalny styl, który wyróżnia ich na tle innych twórców. W myśl tej definicji Sebald jest bezdyskusyjnym autorem literatury, który wyrastając (w sposób dość odległy, ale jednak) z postmodernistycznych podwalin stworzył osobistą klasę pisarstwa odznaczającego się oszczędnym acz niekonwencjonalnym podejściem do literatury, wyrastającym ponad formalne ramy. Jego książki to gatunkowe hybrydy, które nie poddają się kategorycznym klasyfikacjom. Tak również jest z „Czuję. Zawrót głowy”, którego forma sytuuje gdzieś pomiędzy historycznym esejem, literacką anegdotą a osobistym dziennikiem i relacją z podróży. Sebald pisał „powieści – nie powieści”, szalenie osobiste, a może to tylko pisarz chciał, abyśmy myśleli, że są osobiste? Ciągły dialog między literacką fikcją a rzeczywistymi wydarzeniami podkreśla jeszcze bardziej figura narratora, skonstruowana w sposób, który każe utożsamiać go z głosem Sebalda – niedzisiejszego z ducha wędrowca, humanisty i erudyty. Najdoskonalszym przykładem przemieszania totalnego fikcji z faktami jest „Austerlitz”, którego tytułowa postać nawet jeśli jest tylko wytworem wyobraźni pisarza ma symboliczne znaczenie, będąc odzwierciedleniem kondycji dwudziestowiecznego wędrowca i emigranta czasów schyłku wielkiej kultury.</p>
<p>Kondycja człowieka na emigracji, i to zarówno cielesnej jaki i duchowej, jest zresztą motywem stale przewijającym się przez twórczość Sebalda, poczynając właśnie od „Czuję. Zawrót głowy”, nawiasem mówiąc najbardziej osobistej książki pisarza, w której, sam dobrowolny emigrant od lat mieszkający we wschodniej Anglii, powraca do bawarskiej wsi, z której pochodzi, a powrót ów stanowi pretekst do snucia wspomnień. Uruchamia machinę przypominania, co prowadzi wprost do kolejnego, w mym odczuciu najważniejszego, leit motivu twórczości W.G. Sebalda – kultu pamięci czy może raczej pamiętania. Każda kolejna książka jest bowiem próbą odtworzenia mechanizmów pamiętania, trochę tak jakby Sebald z lubością zamykał się w lamusie i pośród zgromadzonych tam przedmiotów czy postaci wybierał te najbardziej zakurzone jednocześnie próbując dociec przyczyn owego zapomnienia? Nad wszystkim, niczym fatum, unosi się poczucie przypadkowości jaką gotuje kapryśny los. Każda z sebaldowskich „powieści – nie powieści” stanowi swoiste misterium pamiętania, jest  próbą ocalenia od zapomnienia tego co jeśli jeszcze nie zostało wyparte do lamusa już wkrótce odejdzie w niebyt. Również „Czuję. Zawrót głowy” wypełniają takie konterfekty czasu schyłku, przez co można pociągnąć paralelę między twórczością Sebalda, a filmami Luchino Viscontiego – najwybitniejszego portrecisty świata umierającego.</p>
<p><img class="alignright" title="Czuję. Zawrót głowy" src="http://farm4.static.flickr.com/3602/3485132427_b694542f02_m.jpg" alt="" width="240" height="180" />Na koniec coś o czym bodaj ani razu nie wspominałam, a co stanowi jeden z najciekawszych wyznaczników pisarstwa Sebalda, a mowa o specyficznej wizualności jego książek. Zwykło się bowiem uważać, że obrazki są dobre tylko w książkach dla dzieci, a jest to myślenie zgoła błędne czego najdoskonalszym przykładem są właśnie książki Sebalda, do których autor z ogromnym pietyzmem dobiera ilustracje: archiwalne fotografie, ryciny, reprodukcje autentycznych dokumentów, wycinki z gazet, bilety etc dzięki czemu jego proza przeskakuje na wyższy, doskonalszy poziom. Sebald pozostawia mało miejsca dla wyobraźni czytelnika, ofiarowując mu zestaw gotowych podpowiedzi – artefaktów, które jego „powieści – nie powieści” przesuwają jeszcze bardziej ku wrażeniu realizmu. Fikcji przecież nie da się sfotografować? A może mylę się?</p>
<p>„Czuję. Zawrót głowy” w porównaniu z późniejszymi dokonaniami Sebalda sprawia wrażenie  literacko nieco topornej. Po prawdzie to wciąż bardzo interesująca i wartościowa pozycja, ale na tle wybitnej reszty jest tylko poprawna i dobra.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>* W.G. Sebald przed swą tragiczną śmiercią napisał zaledwie 4 książki plus trochę esejów.</p>
<p>Na deser – polecam Waszej uprzejmej uwadze <a href="http://sebald.wordpress.com/" target="_blank">sebaldianowskiego bloga</a> oraz interesującą <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&amp;w=83262561&amp;v=2&amp;s=0" target="_blank">dyskusję na forum gazety</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/04/czuje-zawrot-glowy-wg-sebald/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Pierścienie Saturna” W.G. Sebald</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/03/pierscienie-saturna-wg-sebald/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/03/pierscienie-saturna-wg-sebald/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 22:51:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Anglia]]></category>
		<category><![CDATA[dawno_temu]]></category>
		<category><![CDATA[don kichot i sancho pansa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[przeszłość]]></category>
		<category><![CDATA[W.G. Sebald]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=674</guid>
		<description><![CDATA[Lubię czytać publikowane w Dzienniku recenzje Piotra Kofty. Mamy dość podobne gusta i zbieżne oczekiwania względem literatury, jednak w przypadku tekstu na temat „Pierścieni Saturna” Winfreda Georga Sebalda poczuwam się do obowiązku głośnego zaprotestowania w pewnej kwestii. Bynajmniej na myśli &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/03/pierscienie-saturna-wg-sebald/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-675" title="Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/03/sebald-189x300.jpg" alt="Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka" width="189" height="300" />Lubię czytać publikowane w Dzienniku recenzje Piotra Kofty. Mamy dość podobne gusta i zbieżne oczekiwania względem literatury, jednak w przypadku <a href="http://www.dziennik.pl/kultura/ksiazki/article293154/Piekno_rozpadu.html" target="_blank">tekstu</a> na temat <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=759" target="_blank"><strong>„Pierścieni Saturna”</strong></a> Winfreda Georga Sebalda poczuwam się do obowiązku głośnego zaprotestowania w pewnej kwestii.</p>
<p>Bynajmniej na myśli nie mam wartości „Pierścieni Saturna”, jako że jest to proza absolutnie i bezdyskusyjnie wybitna (a także, co koniecznie muszę po raz kolejny odnotować, kongenialnie przetłumaczona przez stałą tłumaczkę dzieł Sebalda &#8211; Małgorzatę Łukasiewcz). Chodzi mi raczej o postawioną w tekście tezę, jakoby czytelnicy przed trzydziestką nie  byli w stanie wzbić swych umysłów na odpowiedni poziom abstrakcji, który umożliwiłby im czerpanie pełnej satysfakcji z lektury. Kofta generalizuje na własnym przykładzie: <em>jak podejrzewam &#8211; dekadę temu nie sięgnąłbym jeszcze po tę książkę, a jeślibym sięgnął, to pewnie bym ją z powrotem odłożył na półkę. Nie dlatego, że jest w jakikolwiek sposób zła &#8211; bo jest znakomita &#8211; ale z tej przyczyny, że jej konsumpcja wymaga szczególnego rodzaju nastroju, który u dwudziestoparolatka w zasadzie nie występuje, zaś u trzydziestoparolatka już owszem, a niekiedy nawet w nadmiarze</em>. Zgodzić się z tym nie mogę i zaoponować po prostu muszę, bo w metryczce wciąż mam (i przez dłuższą chwilę mieć będę) dwójkę na froncie, a jednak ów szczególny sprzyjający percepcji nastrój i mnie się udzielił (jakkolwiek zaznaczyć również powinnam, że nie do końca pojmuję na czym jego osobliwość polegać by miała, ale mniejsza o to, być może klapki z oczu mi spadną gdy zaliczę trzeci krzyżyk). Zresztą moim zdaniem recepcja prozy Sebalda nie wymaga od czytelnika jakiegoś szczególnego nastroju, a raczej sensytywności. W przypadku „Pierścieni Saturna” – wrażliwości na unikalne piękno świata umierającego, na urok rozkładu, ale przemijanie myśli i ludzkich wytworów jest tylko jednym z wielu tematów podjętych w tej niezwykłej książce.</p>
<p>Punktem wyjściowym zapisków Sebalda jest odbyta latem 1992 roku piesza wędrówka po wschodnich rubieżach hrabstw Suffolk oraz Norfolk, ale „Pierścienie Saturna” nie są ani dziennikiem z podróży ani reportażem. Bliżej im do serii z pozoru nieco chaotycznych wspomnień i szkatułkowo poprowadzonych opowieści spiętych <em>leit motivem</em>, którym tym razem są mechanizmy pamięci, a właściwie pamięć  w ogóle. W.G. Sebalda niespiesznego piechura i erudytę, człowieka zdecydowanie niedzisiejszego, pociąga piękno minionej świetności, materialnego rozpadu, duszny odorek zakurzonej przeszłości odesłanej do lamusa i skazanej na zapomnienie. Portretuje dawną świetność i dziewiętnastowieczną pychę, która z dzisiejszej perspektywy była strategią szalenie krótkowzroczną. Jego myśli płyną w sposób nader swobodny, inspiruje go otoczenie, kolejne historyjki wynikają jedna z drugiej dążąc ku zaskakującym kierunkom. Jeden z rozdziału Sebald dedykował straconemu za zdradę główną <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Roger_Casement" target="_blank">Rogerowi Casementowi</a>, na którego temat obejrzał fragment filmu dokumentalnego. Postać Casementa, wysoko postawionego urzędnika kolonialnego w Afryce, była jednak dla pisarza tylko punktem wyjścia bardziej złożonej opowieści o życiu Josepha Conrada, który Casementa uważał za <em>jedynego prawego człowieka pośród skorumpowanych przez tropikalny klimat albo własną chciwość i żądzę posiadania Europejczyków</em> [s. 118], którą okrasił wspomnieniem wujka Franza Kafki, dygresją na temat moralnej szpetoty Belgii uformowanej przez lata niepohamowanego kolonialnego wyzysku (<em>W każdym razie pamiętam dobrze, że za mego pierwszego pobytu w Brukseli w grudniu 1964 roku napotkałem grubasów i obłąkanych niż gdziekolwiek indziej przez cały rok</em>; s. 141), wspomnieniem wizyty w <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Waterloo,_Belgium" target="_blank">miejscu upamiętniającym bitwę pod Waterloo</a>, które wg Sebalda jest kwintesencją owej przyrodzonej Belgom brzydoty. Tam spotkał staruszkę, której data urodzenia przywiodła mu na myśl kongijską kolej, a ta z kolei wprost doprowadziła do smutnych losów Rogera Casementa.</p>
<p>Efekty zastosowania pisarskiej maniery opierającej się na z pozoru chaotycznych wolnych skojarzeniach dają kapitalne efekty. „Pierścienie Saturna” to kolejna quasi powieść W.G. Sebalda, nieustanny dialog literackiej fikcji z  autentyzmem, którego nie sposób przyporządkować do żadnej szufladki. Raz jeszcze pisarz, w służbie przewodniemu motywowi, zaprzęg mnogość literackich gatunków, choć tym razem wyraźnie awangardzie sebaldowskiej miszkulancji przewodzi esej – popis rzadko spotykanej pośród współczesnych literatów erudycji i, upasionego w czasie tysięcy godzin spędzonych w bibliotekach, intelektu. Wędrówka po wschodnim wybrzeżu Anglii na dobrą sprawę jest najmniej istotnym elementem tej opowieści. Sebalda uczynił z niej pretekst, rodzaj fabularnej ramy, którą wypełnił relacją owszem z peregrynacji, tyle że po zakamarkach własnego umysłu. W zaludnionych przez dziesiątki autentycznych postaci „Pierścieniach Saturna” każdy fragment jest zasadny, a pozorny chaos okazuje się przemyślaną pisarską strategią, w której nie ma miejsca na przypadek.</p>
<p>Rzecz znakomita, ale to, znając inne książki Sebalda (<a href="http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/" target="_blank">„Wyjechali”</a> oraz <a href="http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/" target="_blank">„Austerlitz”</a>), żadna niespodzianka. Pięknie spisana, osobliwie wstrząsająca i pociągająca zarazem. Wiem, że jest dopiero marzec, a przede mną jeszcze kilkadziesiąt lekturek, ale „Pierścienie Saturna” są poważnym kandydatem do miana książki roku 2009, a Winfred Georg Sebald &#8211; od teraz jest jednym z najbardziej znaczących pisarzy mego życia.</p>
<p>Obowiązkowo! Koniecznie! Kategorycznie!</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 6 out of 6 stars!</p>
<p>Polecam również wspaniałą recenzję <a href="http://wyborcza.pl/1,75475,6124035,Pierscienie_bez_Nibelungow.html?nltxx=1721533&amp;nltdt=2009-01-06-03-16" target="_blank">Juliusza Kurkiewicza</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/03/pierscienie-saturna-wg-sebald/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stosik Stosikowski powraca</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/03/stosik-stosikowski-powraca/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/03/stosik-stosikowski-powraca/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2009 21:09:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Stosiki]]></category>
		<category><![CDATA[Eduardo Mendoza]]></category>
		<category><![CDATA[W.G. Sebald]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=672</guid>
		<description><![CDATA[Bo dawno go tu nie było. Piątą pozycją od góry jest &#8222;Jedzenie rytuały i magia&#8221;, a na samym spodzie stareńkie wydanie &#8222;Mary Barton&#8221; Elizabeth Gaskell, z której cieszę się jak dziecko :] Każdy kto jeszcze nie miał do tej pory &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/03/stosik-stosikowski-powraca/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bo dawno go tu nie było.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="Stosik na marzec" src="http://farm4.static.flickr.com/3465/3364035110_7e7d6fe808_b.jpg" alt="" width="436" height="581" /><br />
Piątą pozycją od góry jest &#8222;Jedzenie rytuały i magia&#8221;, a na samym spodzie stareńkie wydanie &#8222;Mary Barton&#8221; Elizabeth Gaskell, z której cieszę się jak dziecko :] Każdy kto jeszcze nie miał do tej pory okazji przeczytać <a href="http://lekturki.com/2008/03/panie-z-cranford-elizabeth-gaskell/" target="_blank">&#8222;Pań z Cranford&#8221;</a> polecam jak najszybciej nadrobić tą zaległość.</p>
<p style="text-align: left;"><img class="aligncenter" title="Żonkile" src="http://farm4.static.flickr.com/3471/3364035104_f7d242a040.jpg?v=0" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align: left;">A to wiosenny bonusik ku pamięci, jako że wciąż nadziwić się nie mogę jakim cudem w mym nieprzyjaznym dla roślin domostwie tak cudnie rozkwitły żonkile?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/03/stosik-stosikowski-powraca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Wyjechali” W.G. Sebald</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Nov 2008 19:08:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[don kichot i sancho pansa]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[holocaust]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[W.G. Sebald]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=522</guid>
		<description><![CDATA[Do cytowanych przez wydawców (rzekomych) zachwytów krytyki i recenzentów zwykłam podchodzić z ogromną rezerwą. Właściwie nie przykładam do nich większej wagi, bo czego się nie robi, żeby sprzedać więcej? (Na przykład wymyśla farmazony różnej maści &#8211; sama sobie odpowiadam). Jednak &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/wyjechali.jpg" rel="lightbox[522]"><img class="alignleft size-full wp-image-497" title="Wyjechali W.G. Sebald" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/wyjechali.jpg" alt="" width="150" height="238" /></a>Do cytowanych przez wydawców (rzekomych) zachwytów krytyki i recenzentów zwykłam podchodzić z ogromną rezerwą. Właściwie nie przykładam do nich większej wagi, bo czego się nie robi, żeby sprzedać więcej? (Na przykład wymyśla farmazony różnej maści &#8211; sama sobie odpowiadam). Jednak w przypadku <a href="http://lekturki.com/tag/wg-sebald/" target="_blank">W.G. Sebalda</a> mogłabym się podpisać pod każdą z przytaczanych na okładce opinii, a co do tego, że był to pisarz wybitny absolutnie nikt nie musi mnie przekonywać.</p>
<p>Gdy rok temu zaczynałam czytać <a href="http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/" target="_blank"><strong>„Austerlitz”</strong></a> nic nie wskazywało na to, że czeka mnie literackie objawienie, że z perspektywy minionych miesięcy będę wspominać właśnie tą powieść, jako jedną z bardziej wstrząsających i smutnych, jakie kiedykolwiek czytałam. Z <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=258" target="_blank"><strong>„Wyjechali”</strong></a> było odrobinę inaczej, bo od początku wiedziałam, że czeka mnie literacka uczta i Sebald mnie nie zawiódł, potwierdzając swoją pisarską klasę.</p>
<p>O niezwykłości prozy Sebalda decydują dwa czynniki. Po pierwsze &#8211; to tematyka, której dotyka. W „Wyjechali” (podobnie jak w „Austrerlitz”zresztą ) pisarz niejako mimochodem porusza temat drugiej wojny światowej oraz holocaustu, ale czyni to w sposób niezwykle subtelny. Zupełnie jakby nie liczyły się wypowiadane słowa, tylko sensy, który wynikają z ich wypowiedzenia. Sebald podejmuje wciąż te same motywy, które przemykają gdzieś w tle, wspomniane niby <em>ad hoc</em>, a jednak pełniące deterministyczną funkcję względem całej opowieści wpływające na losy postaci. W „Wyjechali” Sebald opowiada cztery historie ofiar – nieofiar holocaustu, bo trudno powiedzieć, że jego postaci w heroicznych okolicznościach przetrwały zagładę. Oni ją przeżyli, elegancko i bezkrwawo, dzięki temu, że wyjechali. Po prostu. W ten sposób dochodzimy do drugiego ważnego tropu jego twórczości – motywu samotności i wykorzenienia. Sebald posiłkując się figurą emigranta pisze o losach współczesnych eremitów. Takim pustelnikiem był Austerlitz, byli nimi również doktor Henry Selwyn, nauczyciel Paul Bereyter, stryjeczny dziadek pisarza (narratora?)  Ambros Adelwarth oraz malarz Max Ferber. Ich (właściwie dobrowolna) alienacja wynikała właśnie z doświadczenia holocaustu, który choć nie bezpośrednio, ale jednak zaważył na ich losach.</p>
<p>Po drugie – styl. Czy może raczej specyficzna pisarska maniera Sebalda, który pisał w sposób wymykający się wszelkim klasyfikacjom. Jego utwory prozatorskie to hybrydy sytuujące się na przecięciu kilku gatunków. Nie sposób jednoznacznie określić również „Wyjechali”, bo ani to fabularyzowany przypowieść o samotności, ani lekko eseizujący zbiór nowel, ani literacki reportaż skomponowany z okruszków pamięci i wspomnień. Pisarz podąża śladami swych postaci, rozmawia, pyta i wspomina. Miesza fakty, wyobrażenia, stare fotografie i fragmenty dzienników. Każda nowela została skonstruowana z takich właśnie ścinków pamięci, które układają się w kunsztowne historie. Każde z tych sebaldowskich  dociekań stanowi osobną próbę rekonstrukcji prawdy, istoty rzeczy w jej najbardziej namacalnej tkance, tyle że ta, niczym pamięć, bywa zwodnicza i ulotna. „Wyjechali” to również opowieść o przemijaniu, o kruchości istnienia czy może raczej kruchości pamięci na temat istnienia. U Sebalda chwiejna jest również granica między fikcją a rzeczywistością, co udatnie podkreśla enigmatyczna figura pierwszoosobowego narratora &#8211; opowiadacza, którego jednak nie można kategorycznie utożsamić z samym z autorem.</p>
<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/W._G._Sebald" target="_blank">W.G. Sebald</a> to pisarz osobny, obdarzony nieprzeciętnym talentem literackim (którego kunszt można podziwiać dzięki pięknym przekładom Małgorzaty Łukasiewicz). Jego skromny dorobek literacki sytuuje się gdzieś na obrzeżach współczesnej prozy europejskiej. W mym odczuciu wciąż pozostaje dość mocno niedoceniony, a szkoda, bo to pisarz niezwykły, a „Wyjechali” to po prostu piękna książka.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/11/wyjechali-wg-sebald/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Austerlitz&#8221; W.G. Sebald</title>
		<link>http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Dec 2007 00:16:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[don kichot i sancho pansa]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[przeszłość]]></category>
		<category><![CDATA[W.G. Sebald]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2007/12/29/austerlitz-wg-sebald/</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku dni przymierzam się, aby spisać kłębiące się we mnie emocje, które towarzyszyły lekturze tej niezwykłej książki. I jakoś trudno jest mi się wysłowić, trudno jest mi opowiedzieć o tym co czułam. „Austerlitz” Sebalda jest książką wybitną. Zasługującą na &#8230; <a href="http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><img class="alignleft" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/12/austerlitz.jpg" alt="austerlitz.jpg" width="177" height="258" /> Od kilku dni przymierzam się, aby spisać kłębiące się we mnie emocje, które towarzyszyły lekturze tej niezwykłej książki. I jakoś trudno jest mi się wysłowić, trudno jest mi opowiedzieć o tym co czułam. <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=584" target="_blank">„Austerlitz”</a> Sebalda jest książką wybitną. Zasługującą na najgorętsze wyrazy uznania. Za mistrzowską formę i poruszającą tematykę.</p>
<p class="MsoNormal">Tytułowy bohater znalazł się w transporcie dziecięcym do Wielkiej Brytanii. Tam adoptuje go rodzina walijskiego kaznodziei. Chłopiec dopiero w szkole dowiaduje się o swoim żydowskim pochodzeniu, emigracji z Pragi, a także o tym, że jego (nie żyjący już) opiekunowie zniszczyli wszystkie dokumenty adopcyjne. Austerlitz od początku przybiera pozę outsidera. Czuł się obcy, nie przystający do surowego otoczenia, ale dzięki zdolnościom intelektualnym udaje mu się zrobić karierę w kręgach naukowych. Pozornie zapełnia to pustkę po utraconym życiu. Przypadkowa wizyta na jednym z londyńskich dworców kolejowych, działa na niego niczym proustowska magdalenka. Austerlitz zaczyna sobie przypominać swoją przeszłość, jeszcze sprzed II wojny światowej, zanim, jako pięciolatek, znalazł się na brytyjskiej ziemi. Powieść Sebalda jest o próbie odtworzenia przeszłości, poznania swoich korzeni, ale także o okrucieństwach wojennej machiny, bowiem pod pretekstem jednostkowych losów autor snuje swoje refleksje na temat bolesnych doświadczeń minionego wieku. Sebald nikogo nie oskarża ani nie usprawiedliwia (choć sam, jako rodowity Niemiec, miałby po temu predyspozycje), za to w niezwykle subtelny sposób relacjonuje podróż Austerlitz w głąb swojej przeszłości. Wraz ze swym bohaterem próbuje zrozumieć. Ale czy coś tak piekielnie okrutnego można ogarnąć rozumem?</p>
<p class="MsoNormal">„Austerlitz” nie jest książką łatwą. Ba, kilkukrotnie miałam ochotę rzucić ją w kąt i do niej nie wracać. Przez mniej więcej połowę powieści poznajemy bohatera, zdobywamy jego zaufanie. Warto się przemęczyć, bo jest to książka, która nie pozostawia czytelnika obojętnym. Nie daje spokoju, powraca w myślach. Jest jak rozdrapana rana. Niesamowita powieść! <strong>Literacka doskonałość, której się nie zapomni.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2007/12/austerlitz-wg-sebald/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

