Articles tagged with: Rosja
Bolszaja Rossija, Lekturki, Piękna »
Psst. Słyszycie to? Tak zgrzytają moje zęby na myśl o wampirzych sagach, które jak grzyby po deszczy czy pierwiosnki na wiosnę radośnie objawiają się na półkach księgarni. A jednak przemogłam mą wewnętrzną niechęć i zrobiłam, mały acz znaczący, wyjątek dla wampirzej literatury. Dla kogo? Oczywiście dla Wiktora Pielewina i jego “Empire V”.
Niezbyt rozgarnięty pracownik supermarketu – Roma – pewnego dnia spostrzega na płycie chodnikowej ogłoszenie o wielce obiecującej treści. Nie mając zbyt wiele do stracenia podąża w nakazanym kierunku po to, aby trafić do kwatery pewnego tajemniczego jegomościa, który(niespodzianka) wgryza …
Bolszaja Rossija, Lekturki »
„Pokonani” mnie nie pokonali, choć nie powiem abym chwil zwątpienia nie miała. Na szczęście ostatnie dwieście stron tej niemalże dziewięćset stronicowej powieści rekompensuje trudy przedzierania się w pocie czoła, z maczetą i dużym zasobem cierpliwości, przez siedemset pozostałych.
Dzieło Iriny Gołowkiny – wnuczki Mikołaja Rymskiego–Korsakowa, która w wyniku sowieckich czystek straciła męża – byłego carskiego oficera i syna, nie jest powieścią wybitną ani nawet bardzo dobrą, ale z pewnością interesującą i wartościową. Przez dziesięciolecia skazane na nieoficjalny obieg, wydane dopiero po śmierci Gołowkiny, wciąż przeraża i frapuje. Autorka podobno zarzekała się, …
Bolszaja Rossija, Lekturki, Piękna »
Przeczytałam „Doktora Żywago” (wpis długi, chaotyczny i bardzo osobisty)
To truizm, ale jest tak, że jeśli w pewnym wieku nie przeczyta się pewnych książek, później jest coraz trudniej zebrać się w sobie i do nich wrócić. Tak zwana proza życia nie motywuje ani tym bardziej nie ułatwia zgłębiania twórczości klasyków literatury, a biedny człowiek wciąż tylko goni w piętkę. Znajoma mojej mamy z rozrzewnieniem wspomina mroki stanu wojennego, bo właśnie wtedy w końcu znalazła czas na przeczytanie wszystkich siedmiu części „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. Poza nią i paroma osobami, które …
Filmy »
Wedle życzenia i trochę dla odmiany dziś będzie o filmie. Filmie, który idealnie wpisuje się w mój kanon zimowego kina. Inspiracji dostarczyły mi śnieżne zaspy za oknem, bowiem, podobnie jak Chihiro, uważam, że czytaniu/ oglądaniu trzeba pomagać i pewne (nazwijmy je) produkty kultury dużo tracą, jeśli obcujemy z nimi w czasie nieodpowiedniej pory roku. Myślę sobie, że „Fanny i Alexander” (ba, cały Bergman) albo „Doktor Żywago” (w wersji Davida Leana z 1965 roku) – moje dwa najbardziej ukochane filmy zimowe – utraciłyby przynajmniej połowę swego czaru, gdybym nie oglądała ich …
Brytyjskie, Lekturki, Piękna »
James Meek popełnił (a używam tego określenia z premedytacją) powieść zawiesistą, przytłaczającą nadmiarem opisów, właściwie nadmiarem słów w ogóle. Zgłębiającą ciemne zakamarki ludzkiej natury. Mroczną, jak syberyjska zima, w czasie której rozgrywa się wątłą, wręcz przeciekającą między palcami, akcja „Ludowego aktu miłości”.
Przebrnięcie przez powieść Meeka zajęło mi niemal tydzień. Obyło się bez szczególnego entuzjazmu za to z umiarkowanym zainteresowaniem wobec kolejnych meandrów fabuły. Nie dlatego, że „Ludowy akt miłości” (skądinąd nominowany do Nagrody Bookera w 2005 roku) jest literacko ułomny. Nie. Powód jest zgoła odmienny.
James Meek nie ukrywa swej fascynacji …
Bolszaja Rossija, Lekturki, Piękna »
Dzisiaj słów kilka o Wiktorze Pielewinie.
Dawno nie czytałam żadnej prawdziwie rosyjskiej książki. Owszem trafiło się kilka o Rosji, ale literatura z samego Imperium samoistnie poszła w odstawkę, przez co zapomniałam jak bardzo ją lubię, więc gdy napatoczył mi się „Mały palec Buddy” w duchu z radości po trzykroć przyklasnęła, bo: po pierwsze nadrobię zaległości w Pielewinie, po drugie odświeżę sobie znajomość z Rosją, po trzecie (wynikające z pierwszego) będę mogła na blogasku swym wysmażyć jakiś piękny pean ku czci jego twórczości, którą wielce sobie cenię (choć nie bezkrytycznie). Co też …
Bolszaja Rossija, Kryminalni, Lekturki »
Z racji kompletnego (podkreślić po trzykroć) braku czasu tudzież tak zwanego młyna na każdej płaszczyźnie życia, nie mam czasu na porządne recenzowanie ani tym bardziej dogłębne analizowanie. Wybaczcie, mam nadzieję się wkrótce poprawić, a póki co ograniczam się do kilku zdań na temat „Dekoratora”, bo na szczęście w komunikacji miejskiej spędzam wciąż tak wiele czasu, że chociaż w czytaniu robię jakieś postępy.
Wrodzona zachłanność w połączeniu z wybuchem nagłej (acz niespodziewanej) miłości do kryminałów, kazała mi wynieść z pracowniczej biblioteczki „Dekoratora” Borisa Akunina, jak ten tylko pojawił się w niej z …







