<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; poznaj świat</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/poznaj-swiat/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Mongolia. Wyprawy w tajgę i step&#8221; Bolesław A. Uryn</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/09/mongolia-wyprawy-w-tajge-i-step-boleslaw-a-uryn/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/09/mongolia-wyprawy-w-tajge-i-step-boleslaw-a-uryn/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2009 13:22:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bolesław Uryn]]></category>
		<category><![CDATA[Mongolia]]></category>
		<category><![CDATA[poznaj świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=974</guid>
		<description><![CDATA[W przypadku „Mongolia. Wyprawa w tajgę i step” sprawa jest prosta i zasadniczo nie ma się nad czym rozwodzić. Kto choć raz miał w łapkach którąkolwiek z książek wydanych w serii „Poznaj świat” (a ufam, że przynajmniej połowa spośród Was &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/09/mongolia-wyprawy-w-tajge-i-step-boleslaw-a-uryn/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-975" title="Mongolia" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/09/uryn.jpg" alt="Mongolia" width="180" height="263" />W przypadku <strong>„Mongolia. Wyprawa w tajgę i step”</strong> sprawa jest prosta i zasadniczo nie ma się nad czym rozwodzić. Kto choć raz miał w łapkach którąkolwiek z książek wydanych w serii „Poznaj świat” (a ufam, że przynajmniej połowa spośród Was miała do czynienia z książkami Wojciecha Cejrowskiego) wie mniej więcej czego się spodziewać: piękne zdjęcia, staranne wydanie, gładki papier i waga, która dyskwalifikuje tomy z noszenia w torebce (zwłaszcza te w twardej okładce). Również zawartość merytoryczna jest na wysokim poziomie (a przynajmniej była w tych tomach, które do tej pory udało mi się przeczytać).</p>
<p>Z „Mongolią” też tak jest. Umieściłabym ją między świetnymi książkami <a href="http://lekturki.com/tag/wojciech-cejrowski/" target="_blank">Cejrowskiego</a>, a dość przeciętną w gruncie rzeczy <a href="http://lekturki.com/2008/05/syberia-wyprawa-na-biegun-zimna-jacek-palkiewicz/" target="_blank">Syberią Jacka Pałkiewicza</a>. Bolesław A. Uryn nie jest postacią tak barwną, jak Pan WC, nie potrafi też w tak zajmujący sposób opowiadać, ale w porównaniu z wątpliwymi talentami pisarskimi Pałkiewicza wypada całkiem dobrze. Reportaże Uryna to interesujące kompendium wiedzy na temat kultury i życia w najbardziej odludnych zakątkach Mongolii. Po prawdzie Mongolia jakoś szczególnie mnie nie zajmuje. Zdecydowanie nie jest to kraj, który chciałabym odwiedzić, a jednak sięgnęłam po „Wyprawę w tajgę i step”.  Pewnie trochę z przekory, ale i ciekawości.</p>
<p>Uryn to w ogóle intrygująca postać. Doktor nauk przyrodniczych, który zakochał się w Mongolii do tego stopnia, że co roku wraca do niej na kilka miesięcy po to, aby penetrować najbardziej odludne i niebezpieczne jej fragmenty. Relacje z kolejnych przygód, między innymi poszukiwania mongolskiego Yeti, forsowania nieznanych odcinków rzek i pasm górskich zasadniczo tylko dla własnej satysfakcji, nasunęły mi  tylko jedną refleksją i w dodatku w kontrze do przesłania książki Uryna, który jest propagatorem survivalu „z ludzką twarzą”. Zastanawia mnie bowiem czy istnieją jakiekolwiek granice, których człowiek zachodni nie przekroczy? Duch przygody duchem przygody, ale jednak czy przedzieranie się do najbardziej niedostępnych miejsc kosztem koni, które często z takich wypraw nie wracają  tylko po to, aby móc przez tydzień łowić ryby albo postrzelać do mongolskiej zwierzyny czy to nie jest nadużycie jest postępowaniem godnym doktora nauk przyrodniczych? Czy koszty takiej wyprawy nie są zbyt wielkie, czy nie jest to naginanie świata na potrzeby człowieka z zachodu, którego nie zadowala już moczenie wędki w zwykłym jeziorze? Potrzebuje ekstremalnych doznań, a że przy okazji złamie nogę i utopi dwa konie? Czy to są tylko koszty czy aż koszty?</p>
<p>Pomimo tej dość dojmującej refleksji książkę czyta się dobrze i myślę, że mogę polecić ją każdemu kto lubi czytać o podróżach i wszelkich przygodach z nimi związanych. Dużym atutem są piękne zdjęcia Uryna. Niektóre spośród nich możecie zobaczyć na jego <a href="http://www.uryn.cso.pl/">stronie</a>.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>[„Mongolia. Wyprawy w tajgę i step” Bolesław A. Uryn, Bernardinum, Pelplin 2005]</p>
<p>Mongolia na literacko -<a href="http://lekturki.com/2008/06/czas-czerwonych-gor-petra-hulova/" target="_blank"> &#8222;Czas czerwonych gór&#8221;</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/09/mongolia-wyprawy-w-tajge-i-step-boleslaw-a-uryn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Syberia. Wyprawa na biegun zimna&#8221; Jacek Pałkiewicz</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/05/syberia-wyprawa-na-biegun-zimna-jacek-palkiewicz/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/05/syberia-wyprawa-na-biegun-zimna-jacek-palkiewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 May 2008 13:08:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Pałkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[poznaj świat]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Syberia]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=222</guid>
		<description><![CDATA[Wiosna nie jest dobrą porą na czytanie o Rosji. Lepsze po temu są mroki (i mrozy) zimy, ale książka wypożyczona, nie wypada jej trzymać do listopada, więc od razu przystąpiłam do konsumpcji. Warto Pałkiewiczowi dać szansę z pewnym zastrzeżeniem, bo &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/05/syberia-wyprawa-na-biegun-zimna-jacek-palkiewicz/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/05/978-83-7506-073-7.jpg" rel="lightbox[222]"><img class="alignleft alignnone size-medium wp-image-223" style="float: left;" title="Sybiera Jacka Pałkiewicza" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/05/978-83-7506-073-7.jpg" alt="" width="180" height="268" /></a>Wiosna nie jest dobrą porą na czytanie o Rosji. Lepsze po temu są mroki (i mrozy) zimy, ale książka wypożyczona, nie wypada jej trzymać do listopada, więc od razu przystąpiłam do konsumpcji. Warto <a href="http://www.palkiewicz.com/index.php?lang=pol" target="_blank">Pałkiewiczowi</a> dać szansę z pewnym zastrzeżeniem, bo jakkolwiek szanowny autor zasługuje na podziw, a wszystkim tym co przeżył w trakcie swych licznych wypraw mógłby obdarzyć nie jeden ludzki żywot, ale… nie każdy łowca przygód musi być utalentowanym literatem. I właśnie ten drobiazg odróżnia naszego bohatera od Wojciecha Cejrowskiego, który pisze zajmująco i dowcipnie, albo Ryszarda Kapuścińskiego &#8211; mistrza reportażu pisanego przepiękną polszczyzną. Pałkiewicz, niestety, ma pióro dość toporne, a styl mało wyszukany, oszczędny i surowy, jak arktyczny klimat Syberii, o której opowiada. Pisze chaotycznie, wątki rwą się zanim na dobre zdążą nabrać rumieńców (nie tylko spowodowanych zbyt długim czasem spędzonym na mrozie), a to co najciekawsze, czyli tematy kulturowo-historyczno-krajoznawcze, Pałkiewicz opisuje szczątkowo, przez co giną w potoku peanów na cześć potęgi męskiej przyjaźni i działań zespołowych.<br />
Jednak można przymknąć oko na siermiężny styl, bo:<br />
Po pierwsze: Temat reportażu arcyciekawy &#8211; wyprawa na tytułowy biegun zimna, w głąb syberyjskich pustkowi gdzie temperatury oscylują w (mrożących krew żyłach) okolicach -50 stopni.<br />
Po drugie: Piękne wydanie w serii Podróżniczej z mnóstwem kolorowych zdjęć dzięki którym &#8222;Syberię…&#8221; nie czyta się, ale wręcz pochłania. Nie są to li tylko czcze zachwyty &#8211; drodzy wydawcy pamiętajcie, że staranna edycja może wysoce polepszyć walory obcowania z tekstem.<br />
Najlepszy w czytaniu Pałkiewicza był rozdział o Pałkiewiczu napisany przez Cejrowskiego. Co nie znaczy, że &#8222;Syberia&#8221; jest książką niedobrą &#8211; mi podobała się bardzo. Przeczytałam ją błyskawicznie z prawdziwą przyjemnością i swoistą satysfakcją, że oni tam marzną, a ja owinięta w kołdrę raczę się aromatyczną herbatą. I co do jednego jestem absolutnie pewna: Jacek Pałkiewicz jest swoistym literackim paradoksem: pisze źle, ale czyta się go wspaniale (przynajmniej w przypadku &#8222;Syberii&#8221; jako, że doszły mnie słuchy, że inne jego książki są co najmniej niestrawne).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/05/syberia-wyprawa-na-biegun-zimna-jacek-palkiewicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Rio Anaconda” Wojciech Cejrowski</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/03/%e2%80%9erio-anaconda%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/03/%e2%80%9erio-anaconda%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Mar 2008 16:22:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Indianie]]></category>
		<category><![CDATA[magia]]></category>
		<category><![CDATA[o Ameryce Południowej]]></category>
		<category><![CDATA[poznaj świat]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Cejrowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[Druga książka Wojciech „WC” Cejrowskiego, którą przeczytałam nie jest ani lepsza, ani gorsza od tej poprzedniej. Jest po prostu inna i ta inność jest jej największą wadą i zaletą. „Gringo wśród dzikich plemion” było książką awanturniczą, zbiorem anegdot, wspomnień i &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/03/%e2%80%9erio-anaconda%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="float: left;" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/03/anaconda.jpg" alt="anaconda.jpg" /><span style="font-family: Georgia;"> Druga książka Wojciech „WC” Cejrowskiego, którą przeczytałam nie jest ani lepsza, ani gorsza <a href="http://lekturki.com/2007/12/%e2%80%9egringo-wsrod-dzikich-plemion%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/" target="_blank">od tej poprzedniej</a>. Jest po prostu inna i ta inność jest jej największą wadą i zaletą. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-family: Georgia;">„Gringo wśród dzikich plemion” było książką awanturniczą, zbiorem anegdot, wspomnień i (czasem bardzo dziwacznych) przygód. <a href="http://merlin.pl/Rio-Anaconda-wydanie-II-poprawione_Wojciech-Cejrowski/browse/product/1,491626.html" target="_blank">„Rio Anaconda”</a> natomiast jest tworem bardziej spójnym, przemyślanym, wciąż miejscami niezwykle zabawnym, ale również (a właściwie nade wszystko) skłaniającym ku refleksji. Wojciech Cejrowski jest już nie tylko podróżnikiem i łowcą przygód na dalekich lądach, ale również humanistą, który ubolewając nad degradującym wpływem cywilizacji, próbuje ocalić od zapomnienia to, co skazane na zagładę i udowadnia, że fakt noszenia majtek nie daje nam prawa do uważania się za lepszych.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-family: Georgia;">„Rio Anaconda” jest zapisem podróży do kolumbijskiej dżungli w poszukiwaniu dzikich plemion Carpanena. Autorowi najpierw udało się odnaleźć plemię zewnętrzne, mniej odizolowane od cywilizacji (to jest takie, które choć korzysta z pewnych zdobyczy cywilizacji n.p. ubrań, wciąż żyje w głuszy kultywując dawne tradycje i wierzenia). Tam zaprzyjaźnia się z Angelino, czyli, jak z wdziękiem przetłumaczył Cejrowski, Anielcem &#8211; plemiennym szamanem, równie uroczym i filuternym jak to imię, które zresztą sam sobie nadał. Angelino nie jest w pełni przeszkolonym czarownikiem, nigdy nie udało mu się odebrać komplentych szamańskich nauk. W związku z tym jego rola polega głównie na improwizowaniu i stwarzaniu pozorów bycia dobrym szamanem, na tyle aby w swym plemieniu wzbudzić respekt. A to dorzuci świńskich raciczek do ognia, a to wywróży pogodę patrząc na rzekę (a jeśli się nie sprawdzi &#8211; zawsze można zrzucić na… nie, nie, nie powiem wam – sami sobie przeczytajcie), a to komuś pomoże wyzdrowieć. Anielec jest postacią sprytną, prostolinijną aż do bólu i jak na człowieka nie wyedukowanego – zaskakująco inteligentną. Poza tym jest uroczy w najlepszym tego słowa znaczeniu. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-family: Georgia;">Jednak Wojciechowi Cejrowskiemu było mało, chciał poznać tych najbardziej dzikich spośród dzikich Carpanena. Całkowicie odizolowanych od świata zewnętrznego. Więc opuszcza wioskę Anielca i wyrusza w głąb dżungli. I od tej chwili książka podobała mi się już trochę mniej. Cejrowski oczywiście odnajduje Dzikich i (dzięki pewnemu podstępowi) zdobywa zaufanie i przyjaźń prawdziwego szamana. Takiego przez duże „S”, takiego który umie naprawdę czarować. Tylko, że czytając miałam pewne wątpliwości czy autor przypadkiem trochę nie ubarwia. Trochę trudno uwierzyć w to wszystko.<br />
</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-family: Georgia;">Ale trudno byłoby też naocznie sprawdzić (a już zwłaszcza mnie – po dwóch książkach Pana WC jestem pewna, że <span style="text-decoration: underline;">do dżungli się nigdy nie wybiorę</span>, przecież tam o zgrozo grasują masowe ilości węży), więc pozostaje uwierzyć autorowi na słowo. </span><span style="font-family: Georgia;">„Rio Anaconda”</span><span style="font-family: Georgia;"> jest przepięknie wydana i bogato ilustrowana. Mogłaby tylko trochę mniej warzyć, a warto ją przeczytać choćby po to, aby dowiedzieć się:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-family: Georgia;">- dlaczego krowy są jednocześnie szczęśliwe i nieszczęśliwe?<br />
- dlaczego zabiera się świnię na podróż po rzece?<br />
- jak przygotowuje się czcziczę – ulubiony przez Indian trunek?<br />
- dlaczego cement udaje cukier?<br />
- jak to jest być kotem szamana?<br />
- i dlaczego na wyprawę do dżungli zawsze należy zabrać z sobą kalosze (i porządny kijaszek)?</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/03/%e2%80%9erio-anaconda%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Gringo wśród dzikich plemion” Wojciech Cejrowski</title>
		<link>http://lekturki.com/2007/12/gringo-wsrod-dzikich-plemion-wojciech-cejrowski/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2007/12/gringo-wsrod-dzikich-plemion-wojciech-cejrowski/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Dec 2007 20:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[dżungla]]></category>
		<category><![CDATA[o Ameryce Południowej]]></category>
		<category><![CDATA[poznaj świat]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Cejrowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2007/12/11/%e2%80%9egringo-wsrod-dzikich-plemion%e2%80%9d-wojciech-cejrowski/</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy kochają Cejrowskiego [ponieważ, nad czym głęboko ubolewam, słowo pisane nie może oddać w pełni przekazu, który chciałam zakomunikować informuję, że w powyższym stwierdzeniu kryje się pewna doza ironii]. Osobiście mam do tej postaci stosunek ambiwalentny. Cejrowski jest w mym &#8230; <a href="http://lekturki.com/2007/12/gringo-wsrod-dzikich-plemion-wojciech-cejrowski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Wszyscy kochają Cejrowskiego [ponieważ, nad czym głęboko ubolewam, słowo pisane nie może oddać w pełni przekazu, który chciałam zakomunikować informuję, że w powyższym stwierdzeniu kryje się pewna doza ironii]. Osobiście mam do tej postaci stosunek ambiwalentny. Cejrowski jest w mym odczuciu aż nazbyt wyrazisty, buńczuczny. Zbyt pewny siebie, a ja nie przepadam za osobami, które afiszują się ze swoją wielkością i nieomylnością. Jednego jednak nie mogę mu odmówić: inteligencji. Mądra i przebiegła z niego bestia. Do tego utalentowana literacko. Dowód – <a href="http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,487482.html" target="_blank">„Gringo wśród dzikich plemion”</a> – zdecydowanie jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku. Kupiona na bożonarodzeniowy prezent dla Szanownej Rodzicielki, która (o dziwo) bardzo lubi Cejrowskiego (i akurat to stwierdzenie nie jest podszyte ironią), ale przecież nie mogłabym podarować czegoś nie sprawdzonego, prawda? Tym bardziej po tym wszystkim co napisała <a href="http://humanistkaa.blox.pl/2007/10/Gringo-wsrod-dzikich-plemion.html#ListaKomentarzy" target="_blank">Patekku</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/12/978-83-7506-017-1.jpg" alt="" width="187" height="280" /></p>
<p>Przyznaję z czystym sumieniem: książka jest rewelacyjna! Nie przypuszczałam, że pan WC przeżył aż tyle przygód w dżungli, bo „Gringo…” to taka antologia anegdot, opowiastek i wspomnień z podróży po dzikich zakątkach Ameryki Południowej i Środkowej. Niektóre są rozbrajająco śmieszne (na przykład próba przekroczenia granicy Hondurasu na książeczkę ubezpieczeniową [uwaga spoiler], która dzięki tupetowi autora oczywiście zakończyła się sukcesem), inne dość obrzydliwe jeszcze inne śmiertelnie niebezpieczne. Większość nieprawdopodobna (wciąż zadaje sobie pytanie czy on naprawdę to wszystko przeżył?). Ale co najważniejsze – Cejrowski ma niezwykły talent do opowiadania, przekazywanie emocji, smaków, kolorów. I właśnie to najbardziej mnie zaskoczyło. Czytając „Gringo” jesteśmy wraz z nim w dżungli, przedzieramy się przez błoto, mieszkamy w indiańskiej wiosce. Gdy Cejrowskiego pogryzły owady, nas też swędzi. Gdy zjada mrówkę, my również czujemy jej smak. Mówiąc krótko – przez 260 stron towarzyszymy mu w wędrówce po dzikich lądach. Dosłownie.</p>
<p class="MsoNormal">Rozdział opisujący (nieskończenie wiele) niebezpieczeństw czyhających na gringo w dżungli uważam za majstersztyk sztuki budowania napięcia. Powiedzieć, że czytało się z wypiekami na twarzy to mało. Poza tym bardzo mi się podobało, że „Gringo…” to nie tylko zapiski z podróży, ale również książka o zacięciu reporterskim. Na temat Ameryki Łacińskiej mówi się i piszę w Polsce bardzo mało (chlubnym wyjątkiem będzie oczywiście „Wojna futbolowa” Kapuścińskiego), dlatego (przynajmniej w moim przypadku) książka pana WC była nie tylko rozrywką, ale również świadectwem inności tamtych ziem. Jedno jest pewne: po przeczytaniu „Gringo wśród dzikich plemion” na pewno nie pojadę do dżungli. Jako rasowe zwierze miejskie, serdecznie dziękuję za czekające mnie tam atrakcje. Miast dżungli ja wolę się zagłębić się w <a href="http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,491626.html" target="_blank">„Rio Anaconda”</a> – kolejnej książce pana WC.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2007/12/gringo-wsrod-dzikich-plemion-wojciech-cejrowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

