<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Paszport Polityki</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/paszport-polityki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Popkultura sprawia, że ludzie rzadziej się mordują (Ignacy Karpowicz w Krakowie)</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/03/ignacy-karpowicz-w-krakowie/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/03/ignacy-karpowicz-w-krakowie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Mar 2011 12:58:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spotkania z literatami]]></category>
		<category><![CDATA[Ignacy Karpowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania autorskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1521</guid>
		<description><![CDATA[Ignacy Karpowicz  &#8211; pisarz, który ożywił białostocki pomnik księdza Popiełuszki, nazwał Wertera (co wrażliwsi zamykają oczy) głupim chujem (co wrażliwsi mogą już oczy otworzyć) i co miesiąc wprawia mnie w stan wielkiego ukontentowania felietonami pisanymi dla Bluszcza. A teraz, choć &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/03/ignacy-karpowicz-w-krakowie/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ignacy Karpowicz  &#8211; pisarz, który ożywił białostocki pomnik księdza Popiełuszki, nazwał Wertera (co wrażliwsi zamykają oczy) <em>głupim chujem </em>(co wrażliwsi mogą już oczy otworzyć) i co miesiąc wprawia mnie w stan wielkiego ukontentowania felietonami pisanymi dla Bluszcza. A teraz, choć nie, właściwie już jakiś czas temu, popełnił obrzydliwie opasłą powieść pod tytułem &#8222;Balladyny i romanse&#8221;, za którą dostał Paszport Polityki i którą ja szczęśliwie mam.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Ignacy Karpowicz" src="http://farm6.static.flickr.com/5012/5549927766_e85e48c9f3.jpg" alt="" width="500" height="281" /></p>
<p>Szczęśliwie, bo &#8222;Balladyny i romanse&#8221; przydały się wczoraj &#8211; 21 marca 2011 &#8211; jak kto woli Pierwszego Dnia Wiosny ewentualnie Światowego Dnia Poezji. Zamiast topić/ palić Marzannę lub czytać poezję (<a href="http://lekturki.com/tag/swiatowy-dzien-poezji/" target="_blank">co dotąd miałam w zwyczaju</a>) udałam się na literackie spotkanie z wyżej wymienionym pisarzem<em>.</em></p>
<p>Karpowicz, specjalista od udzielania wykluczających się wzajemnie odpowiedzi na te same pytania, nie miał ochoty za dużo gadać, bo był zmęczony i wymięty. Był zmęczony i wymięty, bo wrócił z targów w Niemczech<em>. </em>O dziwo (a może nie?) w rozmowie dominowała religia i trochę też popkultura. Zwłaszcza ten drugi temat okazał się wybitnie intrygujący. <em> </em></p>
<p><em><img class="aligncenter" title="Ignacy Karpowicz" src="http://farm6.static.flickr.com/5224/5549927760_e3045f4d43.jpg" alt="" width="500" height="281" /></em></p>
<p><em>Lubię maltretować się rzeczami na wskroś okropnymi &#8211; </em>wyznał pisarz, tym samym ujawniając się jako fan popkultury i to tej w wydaniu najpodlejszym z możliwych. Z poczuciem zażenowania konsumuje jej najgorsze produkty, zwłaszcza bardzo złą literaturę, w której bezkonkurencyjny pozostaje Paulo Cohelo<em>. </em>Z podobnych powodów słucha czołowej polskiej stacji popkulturowej &#8211; Radia Maryja. Nie obca jest mu twórczość Gosi Andrzejewicz. Wyjątkowo nie lubi natomiast produktów średnich.</p>
<p><em>Dzięki popkulturze ludzie rzadziej się mordują</em> &#8211; ta karpowiczowska teoria padała kilkukrotnie podczas wieczoru. To że mniej się mordują to jedyna zaleta i jedyny punkt, w którym kultura pop się broni. Innymi słowy -  może i ogłupia, a nawet odmóżdża, ale jej odbiorcy, zamiast biegać po ulicach z maczetami, spędzają czas w domowym zaciszu bezkrytycznie zasysając jej dobra. Sam Karpowicz ponad wszystko ceni sobie cisze, spokój i samotność. Z natury jest eremitą, mieszka na wsi, aby nie musieć widywać ludzi. Zapewne dlatego był tak zmęczony i wymięty.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Ignacy Karpowicz i Małgorzata Niemczyńska" src="http://farm6.static.flickr.com/5254/5549927764_e6f696a028.jpg" alt="" width="500" height="281" /></p>
<p>Spotkanie odbyło się w Księgarni pod Globusem. Prowadziła Małgorzata Niemczyńska.</p>
<p>Więcej zdjęć w Flickrze (<a href="http://www.flickr.com/photos/lekturki/sets/72157626324856066/" target="_blank"><strong>klik</strong></a>)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/03/ignacy-karpowicz-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Lala&#8221; Jacek Dehnel</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/01/lala-jacek-dehnel/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/01/lala-jacek-dehnel/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 23:18:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[archipelagi]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Dehnel]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=598</guid>
		<description><![CDATA[[Uwaga! To będzie egzaltowany tekst tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Nie zabraknie w nim ani kwiecistych epitetów, ani zachwytów, ani niemalże histerycznych wyrazów lubości. Słowem będzie to tekst, który nigdy nie wyszedłby spod ręki zdystansowanego krytyka, ale oddanej wielbicielki &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/01/lala-jacek-dehnel/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>[Uwaga! To będzie egzaltowany tekst tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Nie zabraknie w nim ani kwiecistych epitetów, ani zachwytów, ani niemalże histerycznych wyrazów lubości. Słowem będzie to tekst, który nigdy nie wyszedłby spod ręki zdystansowanego krytyka, ale oddanej wielbicielki i owszem]</p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-599" title="Lala - Jacek Dehnel" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/01/lala-191x300.jpg" alt="Lala - Jacek Dehnel" width="172" height="270" />Wszystkich tych, którzy byli ciekawi czy <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=675" target="_blank"><strong>„Lala”</strong></a> mi się spodoba pragnę poinformować, że owszem – spodobała się i to nawet bardzo, a Jacek Dehnel właśnie ląduje w wąskim gronie mych najbardziej ulubionych pisarzy. Takich, którym ufam bezgranicznie, podziwiam i szanuję, a także programowo czytam wszystko co wyjdzie spod ich pióra. Dehenl jest tu drugim Polakiem, obok nieodżałowanego Ryszarda Kapuścińskiego.</p>
<p>To zabawne, ale gdyby nie <a href="http://lekturki.com/2008/11/balzakiana-jacek-dehnel/" target="_blank">„Balzakiana”</a> (po które sięgnęłam raczej z przekory niż z powodu jakiejś szczególnej miłości do Balzaka czy polskie literatury tym bardziej) nigdy nie przeczytałabym „Lali”. Swego czasu, zdaje się, że tuż po przyznaniu Dehnelowi Paszportu Polityki, nie wypadało jej nie znać, była sezonowym wydawniczym hitem. Lekturą obowiązkową, ale nie dla mnie, bo cóż ciekawego może być w historii czyjejś babci? Nuda i tyle -  sobie pomyślałam i koniec końców „Lali” nie przeczytałam. Teraz, bogatsza o pewne doświadczenie z panem Dehnelem, świadomie, z własnej nieprzymuszonej woli i dla przyjemności sięgnęłam po „Lalę” i powiem Wam moi mili – to jest to :)</p>
<p>Po prawdzie początek wcale tego nie wskazywał. Chaotyczna, przeciekająca między palcami narracja bez ładu i składu plus zastęp pobocznych postaci, w których wzajemnych relacjach pogubiłam się już na samym początku. Nie to jednak ważne, a to, że powieść (a właściwie styl pisarza) w swym toku przechodzi cudowną wręcz metamorfozę. „Wielka narracja” (jak sam nazywa ją Dehnel) ewoluuje, ba, wręcz się przepoczwarza. Nabiera nieznanej dotąd klarowności i spójności, a także ujmującego czaru, bo „Lala” to niesamowicie ciepła opowieść o babci pisarza  – owej tytułowej Lali &#8211; kapryśnej (a na starość wręcz nieznośnej) kresowej ziemiance z zamożnego rodu, ale również opowieść i o samym autorze.</p>
<p>Jacek Dehnel jest tu zatem nie tylko narratorem (czy może raczej moderatorem) opowieści, ale i ukrytym bohaterem, który pod pretekstem literackiego hołdu i pożegnania z ukochaną babcią dokonuje bardzo efektownego „wyjścia z szafy”. W „Lali” bowiem biografia babki przecina się z autobiografią wnuka, który przy okazji wyjaśnia dlaczego jest tym kim jest – rozmiłowanym w staroświecczyźnie, ostentacyjnie eleganckim młodzieńcem z cylindrem i laseczką. Klasycyzująca poza młodego literata nie wzięła się bowiem znikąd. Nie jest pustym gestem, a efektem ubocznym obcowania z otaczającą się nimbem sztuki Lalą, a także czymś, co z pewną dozą śmiałości, można uznać za reinkarnację niedoszłego dziadka pisarza, tłumacza i znawcy literatury francuskiej, Juliana Rogozińskiego.</p>
<p>Lektura „Lali” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Dehnel jest pośród polskich literatów postacią nietuzinkową i niezwykle utalentowaną. Olśniewającym swą erudycją i błyskotliwością zjawiskiem. Cudem natury niemalże. Wydaje się niemożliwe, aby zaledwie dwudziestoletni pisarz- debiutant popełnił powieść tak dojrzałą, dowcipną i piękną. A jednak. Cuda się zdarzają. Jestem zachwycona.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>Brawo panie Jacku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/01/lala-jacek-dehnel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kieszonkowy atlas kobiet&#8221; Sylwia Chutnik</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/07/kieszonkowy-atlas-kobiet-sylwia-chutnik/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/07/kieszonkowy-atlas-kobiet-sylwia-chutnik/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 09:30:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Feministyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>
		<category><![CDATA[Syliwia Chutnik]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=277</guid>
		<description><![CDATA[Weekend okazał się niezwykle aktywny czytelniczo, ale zanim napiszę co nieco o &#8222;O kotach&#8221; Doris Lessing oraz &#8222;Sztuce bycia Elą&#8221;, zaległa lekturka z minionego tygodnia. Malutką powieść Sylwii Chutnik czytałam z nieco mieszanymi uczuciami, które wynikały przede wszystkim z mego &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/07/kieszonkowy-atlas-kobiet-sylwia-chutnik/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Weekend okazał się niezwykle aktywny czytelniczo, ale zanim napiszę co nieco o &#8222;O kotach&#8221; Doris Lessing oraz &#8222;Sztuce bycia Elą&#8221;, zaległa lekturka z minionego tygodnia.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-278" title="Kieszonkowy atlas kobiet" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/07/chutnik.jpg" alt="Kieszonkowy atlas kobiet" width="183" height="287" />Malutką powieść Sylwii Chutnik czytałam z nieco mieszanymi uczuciami, które wynikały przede wszystkim z mego ambiwalentnego stosunku do wszelkich narracyjnych bajerów i chropowatej stylistyki. Nie miałam dotąd wiele styczności ze współczesną polską literaturą, ale gdy już się na coś skuszę, trafiam niemal zawsze na prozę pisaną w ostentacyjnie udziwnianym stylu z szarpaną narracją i ogromną ilością kolokwializmów. O ile na przykład Michałowi Witkowskiemu jestem w stanie wiele wybaczyć (poza tym u niego taka stylizacja ma jakiś konkretny cel, nie jest czczą sztuką dla sztuki), o tyle w przypadku Chutnik (i innych jej podobnych młodych gniewnych literatury polskiej) takie praktyki tylko pogłębiają moją irytację. Kilka lektur starczyło, aby wychwycić pewną zależność. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że rodzimi młodzi pisarze, chcąc być postrzeganymi jako ambitni nonkonformiści, silą się na wymuszoną oryginalność formalną. Zupełnie jakby programowa &#8222;chropowatość&#8221; była wyznacznikiem wartości książki, a te pisane w przystępniejszej formie, piękną polszczyzną na dzień dobry sytuują się na przegranej pozycji. Mniej więcej 2/3 <a href="http://wyborcza.pl/1,82204,5182008.html" target="_blank"><strong>&#8222;Kieszonkowego atlasu kobiet&#8221;</strong></a> Chutnik napisała w irytującej manierze, która, jak sadzę, ma pomóc wniknąć w poplątane myśli postaci, ale (na szczęście) są również fragmenty pisane w klasyczny sposób, prostymi słowami i właśnie te wyimki są najważniejsze. Naładowane emocjami w najczystszej postaci. Zapadają w pamięć, jątrzą i puchną, nawet po skończonej lekturze.</p>
<p>To nie jest literatura ładna, lekka i przyjemna. Chutnik dokonuje dekonstrukcji prozy z gatunku <em>chick lit</em>, zastępując jej różowe przesłanie, szarymi obrazkami z życia trzech kobiet i jednego paniopana, których łączy to samo imię oraz miejsce zamieszkania &#8211; przedwojenna kamienica na warszawskiej Ochocie. Każda z postaci, której poświęcono osobny rozdział &#8211; nowelkę, jest typem outsidera, odmieńca, który nie mieści  się ścisłych prawidłach współczesności. Przełamuje schematy przez co nie pasuje do społeczeństwa. Dobrowolnie usuwają się na bok, w świat swych marzeń, które nie ogniskują się (jak to bywa w kobiecej literaturze) wokół znalezienia idealnej miłości. Dla Czarnej Mańki sensem istnienia będzie posiadanie dziecka, dla sędziwej pani Marii najważniejsze jest pogodzić się ze swymi wojennymi doświadczeniami. Pan Marian pielęgnuje w sobie kobiece skłonności wbrew otoczeniu, które za wszelką cenę chce go zdefiniować, przyporządkować do czarnobiałej kwalifikacji. Najmłodsza Marysia to jeszcze łobuziara i młodociana socjopatka, która marzy o tym, aby siać zniszczenie w poukładanym świecie.</p>
<p>&#8222;Kieszonkowy atlas kobiet&#8221; oskarża współczesną kulturę, w której dużo się mówi o tolerancji i szacunku wobec inności, ale są to tylko górnolotne słowa bez pokrycia. Odmienność bowiem budzi lęk, zagraża ustanowionemu porządkowi. Chutnik obnaża myślowe klisze, którym, w owczym pędzie, wszyscy mimowolnie się poddają. Reporterski, powściągliwy styl, garść ciekawych społecznych obserwacji (scenki w urzędzie albo w poczekalni u lekarza &#8211; kwintesencja polskiej biurokracji i wzajemnej nieżyczliwości) i nade wszystko dopracowana psychologia postaci, które są jakby żywcem wyjęte z warszawskiej ulicy. Pomijając formalne zastrzeżenia &#8222;Kieszonkowy atlas kobiet&#8221; zasługuje na uznanie jako nietuzinkowa opowieść o współczesnej kobiecie. Książeczka bardzo feministyczna, może odrobinę wydumana, ale jednak to debiut, a debiutantom można sporo wybaczyć. Zwłaszcza tym interesującym.</p>
<p>[edit] Sylwia Chutnik też ma swojego <a href="http://altaskobiet.blog.onet.pl/" target="_blank">blogaska</a> (uwaga! wali po oczach wściekłym różem). A <a href="http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5403302,Radykalna_gospodyni_domowa.html?as=1&amp;ias=6&amp;startsz=x" target="_blank">TUTAJ</a> do poczytania wywiad z pisarką.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/07/kieszonkowy-atlas-kobiet-sylwia-chutnik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej” Michał Witkowski</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/02/barbara-radziwillowna-z-jaworzna-szczakowej-michal-witkowski/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/02/barbara-radziwillowna-z-jaworzna-szczakowej-michal-witkowski/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 18:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Witkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>
		<category><![CDATA[PRL]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/?p=126</guid>
		<description><![CDATA[Ogólnie jest to książka trudna w odbiorze. Czytałam kiedyś „Zwał” Sławomira Shuty (Paszport Polityki 2005) i szczerze w tym miejscu muszę wyznać, że lektura wymagała ode mnie wielkiego samozaparcia, głównie ze względu na warstwę językową, ale także dziwaczną, pierwszoosobową narrację. &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/02/barbara-radziwillowna-z-jaworzna-szczakowej-michal-witkowski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><img class="alignleft" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/02/barbara-radziwillowna.gif" alt="barbara-radziwillowna.gif" width="186" height="294" /> Ogólnie jest to książka trudna w odbiorze. Czytałam kiedyś <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=266" target="_blank">„Zwał”</a> Sławomira Shuty (Paszport Polityki 2005) i szczerze w tym miejscu muszę wyznać, że lektura wymagała ode mnie wielkiego samozaparcia, głównie ze względu na warstwę językową, ale także dziwaczną, pierwszoosobową narrację. Z „Barbarą Radziwiłłówną…” jest podobnie, również pierwszoosobowa narracja, również stylizacje językowe (potoczna mowa człowieka prostego, niewykształconego). Stąd mój skromny wniosek, że Paszportem Polityki są nagradzane książki, które wyróżniają się nieprzystępną dla przeciętnego odbiorcy formą. Mają angażować do aktywnego czytania?</p>
<p class="MsoNormal">Oczywiście mając dokonać wyboru między <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=563" target="_blank">„Barbarą Radziwiłłówną z Jaworzna Szczakowej”</a> a „Zwałem”, bez dwóch zdań wybieram tą pierwszą. Najnowsza książka Witkowskiego wymęczyła mnie, ale i na swój sposób zachwyciła. To typ literatury, który należy dawkować po kawałeczku, powolutku, tymczasem ja popełniłam kardynalny błąd, biorąc „Barbarę…” z sobą w delegację. Tak więc ‘<a href="http://lekturki.wordpress.com/2008/01/25/ksiazka-w-podrozy-wyznanie-neurotyka/" target="_blank">w nawiązaniu do posta na temat podróży</a>’ – nie zabierajcie tej książki do pociągu. Czytanie wymaga skupienia, aby nie pogubić się w meandrach narracji snutej dość chaotycznie (z pozoru, bo gdy spojrzy się na książkę całościowo –wszystko jest na swoim miejscu). Narratorem i zarazem tytułową postacią jest Śląski „biznesmen” z czasów przełomu politycznego. Nazwać go biznesmenem to oczywiście określić go na wyrost, bo Barbara Radzwiłłówna jest typem polskiego cwaniaczka z pewną smykałką do interesów. Nie stroniącym od machlojek, drobnym kanciarz, który jednak ma na tyle sprytu i bystrości, aby z każdej sytuacji wyjść obroną ręką.<br />
Michał Witkowski uczynił z Barbary znakomitego gawędziarza. Nasz cinkciarz i paser (który zyskał swoje niezwykłe pseudo ze względu na upodobanie do przymierzania biżuterii) snuje opowieść o kolejach swojej, mocno szemranej, biznesowej kariery, a że była ona ściśle związana z sytuacją społeczno- polityczną, a w Polsce działo się wiele, w tle przesuwają się obrazki z późnego PRLu, czasów transformacji i późniejszego kapitalizmu. I tu dochodzę do kwestii, za którą bardzo cenię pisarstwo Witkowskiego – za umiejętność opisywania czasów minionych, świata który odszedł: bez upiększeń, z brutalną prawdą i nutką liryzmu za tym co minione. Kazimiera Szczuka nazwała kiedyś „Lubiewo” ‘gejowskim Panem Tadeuszem’ i jakkolwiek ekscentrycznie to nie brzmi, trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. „Lubiewo” opowiadało o środowisku homoseksualistów czasów komunizmu. PRLowskie cioty nijak się mają do współczesnych gejów. Podobnie rzecz się ma z „Barbarą Radziwiłłówną…”, Witowski ustami swego bohatera opowiada o rzeczywistości wymyślonej, absurdalnej i groteskowej, jak czasy w których jest umiejscowiona. I robi to z pewną nutką liryzmu, sympatii dla ‘starych, dobrych czasów’, które już nie powrócą.</p>
<p class="MsoNormal">Polecam, z zastrzeżeniem, że łatwo nie będzie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/02/barbara-radziwillowna-z-jaworzna-szczakowej-michal-witkowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paszporty Polityki</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/paszporty-polityki/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/paszporty-polityki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jan 2008 18:03:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Witkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/01/09/paszporty-polityki/</guid>
		<description><![CDATA[Nieszczególnie interesują mnie przyznawane książkom czy autorom wyróżnienia. Noblistów zazwyczaj czytam z kilkuletnim opóźnieniem (zresztą odczuwam osobistą urazę do Akademii Szwedzkiej, że nie zdążyła nagrodzić Ryszarda Kapuścińskiego), nie ekscytuję się też jakoś szczególnie nominacjami do Nike. Jednak fakt, że Michała &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/paszporty-polityki/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Nieszczególnie interesują mnie przyznawane książkom czy autorom wyróżnienia. Noblistów zazwyczaj czytam z kilkuletnim opóźnieniem (zresztą odczuwam osobistą urazę do Akademii Szwedzkiej, że nie zdążyła nagrodzić Ryszarda Kapuścińskiego), nie ekscytuję się też jakoś szczególnie nominacjami do Nike. Jednak fakt, że <a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&amp;news_cat_id=971&amp;news_id=238829&amp;layout=18&amp;forum_id=12836&amp;fpage=Threads&amp;page=text" target="_blank">Michała Witkowskiego nagrodzono tegorocznym Paszportem Polityki</a> muszę odnotować z prawdziwą przyjemnością. I nie ukrywam mej radości z tego powodu. I muszę szybciej się zabrać za czytanie <a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?news_cat_id=955&amp;news_id=226764&amp;layout=16&amp;page=text&amp;place=Text01" target="_blank">„Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna-Szczakowej”</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/paszporty-polityki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Widma w mieście Breslau” Marek Krajewski</title>
		<link>http://lekturki.com/2007/11/%e2%80%9ewidma-w-miescie-breslau%e2%80%9d-marek-krajewski/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2007/11/%e2%80%9ewidma-w-miescie-breslau%e2%80%9d-marek-krajewski/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Nov 2007 12:42:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Eberhard Mock]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Krajewski]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[Paszport Polityki]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2007/11/02/%e2%80%9ewidma-w-miescie-breslau%e2%80%9d-marek-krajewski/</guid>
		<description><![CDATA[Chyba po raz pierwszy przydarzyło mi się, że po przeczytaniu książki nie potrafię jej ocenić. Mój stosunek do nagrodzonej Paszportem Polityki 2005 powieści Marka Krajewskiego jest co najmniej ambiwalentny i, choć myślę o tym od dwóch dni, wciąż nie jestem &#8230; <a href="http://lekturki.com/2007/11/%e2%80%9ewidma-w-miescie-breslau%e2%80%9d-marek-krajewski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/11/978-83-7414-115-4.jpg" rel="lightbox[11]"><img class="alignleft size-medium wp-image-17" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/11/978-83-7414-115-4-188x300.jpg" alt="" width="188" height="300" /></a>Chyba po raz pierwszy przydarzyło mi się, że po przeczytaniu książki nie potrafię jej ocenić. Mój stosunek do nagrodzonej Paszportem Polityki 2005 powieści Marka Krajewskiego jest co najmniej ambiwalentny i, choć myślę o tym od dwóch dni, wciąż nie jestem w stanie powiedzieć czy mi się podobało czy też nie. Nie do końca rozumiem czym kierowała się komisja przyznająca Paszporty Polityki, tym bardziej, że w ówczesnym gronie nominowanych znalazł się Michał Witkowski.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Skoro już padło nazwisko Witkowskiego&#8230; Zarówno „Lubiewo” jak i „Widma w mieście Breslau” są powieściowymi portretami miasta &#8211; Wrocławia &#8211;  w pewnym, konkretnym, już minionym czasie. Osobiście do stolicy Dolnego Śląska mam stosunek dość pokrętny. Lubię i nie lubię, ale na pewno w jakiś sposób podziwiam. Krajewski swym powieściowym cyklem o Eberhardzie Mocku odwala kawał dobrej roboty, której nie powstydziłby się najlepszy PRowiec. Tworzy mitologię miasta, mroczną, ale intrygującą. Wrocław będzie zatem miastem-zagadką, światem, który bezpowrotnie odszedł. Podobnie rzecz się ma z pierwszą częścią „Lubiewa”. I tak jak Krajewski oprowadzał czytelników po przedwojennym Wrocławiu, Witkowski wybiera miasto powojenne, a raczej to w co się przekształciło w okresie PRL-u. U obu panów Wrocław żyje. Jest integralnym bohaterem opowieści.</p>
<p class="MsoNormal">Skąd wziął się zatem mój ambiwalentny stosunek względem „Widm w mieście Bresalu”? Niewykluczone, że ma to związek z niezbyt komfortową sytuacją odbioru (czytałam głównie w autobusie w trakcie jazdy do pracy), która nie sprzyjała pełnemu oddaniu się walorom czytadła ;). Poza tym Krajewski z wyraźnym upodobaniem wzoruje się na czarnym kryminale (Mock jest wzorcowym przykładem Chandleroskiego zapijaczonego detektywa, który nie potrafi ułożyć sobie życia), epatuje brzydotą, brudem, złem. Pomimo intrygującej fabuły jakoś nie umiem się w tym świecie odnaleźć.</p>
<p class="MsoNormal">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2007/11/%e2%80%9ewidma-w-miescie-breslau%e2%80%9d-marek-krajewski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

