Articles tagged with: Niemcy
Europa, Lekturki, Non fiction »
„Kochankowie mojej matki” Christophera Hope’a wbrew początkowym oporom, okazało się lekturą na tyle zajmującą, że postanowiłam iść za ciosem i od razu zabrać się za kolejną „afrykańską” książkę.
Sęk w tym, że w „Afrykańskiej odysei” Klausa Brinkbaumera penetruje zupełnie inne rejony Czarnego Lądu, nie tylko w najbardziej literalnym, czyli geograficznym znaczeniu, ale również tematycznie obie książki są zupełnie odmienne (nie wspominając już o tym, że Chistopher Hope to prozaik, a Klaus Brinkbaumer jest reporterem).
Klaus Brinkbaumer wyrusza w podróż po Afryce Północnej. Wraz z Ghańczykiem Johnem Ampaną przemierza drogę, którą codziennie pokonują …
Europa, Lekturki »
„Dom na pustkowiu” Andrei Marii Schenkel przepada w przedbiegach do miana książki roku, ba, nawet miesiąca, nie mniej jednak ten niewielki objętościowo debiut urzędniczki pocztowej jest pozycją godną odnotowania z dwóch, bardzo istotnych, powodów: ma bardzo sugestywny klimat i jest zaskakująco dobrze napisany.
Schenkel bowiem ani nie jest zawodową pisarką, ba nawet nie ma humanistycznego wykształcenia. Na skrzydełku polskiego wydania można przeczytać, że ukończyła szkołę dla państwowych urzędników niższego szczebla, a obecnie jest prowincjonalną gospodynią domową, która w wolnych chwilach pisuje książki. I to jak! Debiutancki „Dom na pustkowiu” pomimo pewnych …
Europa, Lekturki, Piękna »
„Czuję. Zawrót głowy” pierwsza przetłumaczona na język polski książka Winfrieda Georga Sebalda w porównaniu z jego późniejszymi publikacjami to zaledwie przedsmak bezdyskusyjnego literackiego geniuszu w dojrzałej formie. I tak jak możne z pewną dozą prawdopodobieństwa postawić tezę, że „Wyjechali” było literacką wprawką przed „Austerlitz”, o tyle „Czuję. Zawrót głowy” to szkic poprzedzający „Pierścienie Saturna” czy wręcz uboższy brat tegoż, a skoro zeszłam na familiarną nomenklaturę to dodam w podobnym tonie, że pomimo pewnych niedostatków „Czuję. Zawrót głowy” to wciąż wykapany synek swego tatusia, książka, w której bez trudu odnajduje się …
Europa, Lekturki, Piękna »
Dziś rozpisywać się zamiaru nie mam, więc będzie to jedna z najkrótszych recenzji jakie przydarzyło mi się do tej pory popełnić na „łamach” Lekturek. Skrupułów nie mam żadnych, skoro wszyscy (przepraszam, wszystkie:) piszą teraz o „Lektorze”, książce, na którą zagięłam parol wieki temu i którą w końcu udało mi się przeczytać, to nie widzę ani powodu, ani konieczności, abym i ja dodała swoje trzy grosze. Zresztą dziewczyny napisały bardzo interesujące recenzje, a od tych ochów i achów zrobiło się w naszym małym blogowym światku odrobinę nudno. Więc trzech groszy nie …
Europa, Lekturki, Piękna »
Lubię czytać publikowane w Dzienniku recenzje Piotra Kofty. Mamy dość podobne gusta i zbieżne oczekiwania względem literatury, jednak w przypadku tekstu na temat „Pierścieni Saturna” Winfreda Georga Sebalda poczuwam się do obowiązku głośnego zaprotestowania w pewnej kwestii.
Bynajmniej na myśli nie mam wartości „Pierścieni Saturna”, jako że jest to proza absolutnie i bezdyskusyjnie wybitna (a także, co koniecznie muszę po raz kolejny odnotować, kongenialnie przetłumaczona przez stałą tłumaczkę dzieł Sebalda – Małgorzatę Łukasiewcz). Chodzi mi raczej o postawioną w tekście tezę, jakoby czytelnicy przed trzydziestką nie byli w stanie wzbić swych …
Europa, Lekturki, Piękna »
Do cytowanych przez wydawców (rzekomych) zachwytów krytyki i recenzentów zwykłam podchodzić z ogromną rezerwą. Właściwie nie przykładam do nich większej wagi, bo czego się nie robi, żeby sprzedać więcej? (Na przykład wymyśla farmazony różnej maści – sama sobie odpowiadam). Jednak w przypadku W.G. Sebalda mogłabym się podpisać pod każdą z przytaczanych na okładce opinii, a co do tego, że był to pisarz wybitny absolutnie nikt nie musi mnie przekonywać.
Gdy rok temu zaczynałam czytać „Austerlitz” nic nie wskazywało na to, że czeka mnie literackie objawienie, że z perspektywy minionych miesięcy będę …
Europa, Lekturki, Piękna, Podróżnicze »
Od tygodnia usiłuję zebrać myśli i napisać kilka sensownych zdań na temat niezwykłej relacji z samotnej podróży po zniszczonej przez wojnę Bośni i Hercegowinie, ale za każdym razem, gdy zabierałam się za pisania, nie byłam w stanie skonstruować nawet jednego zdania, które oddałoby chociaż w niewielkim stopniu niezwykłą urodę tej przejmującej książki i jednocześnie nie zabrzmiało banalnie.
Nie potrafię pisać tak jak Juli Zeh, więc zamiast odzierać “Cisza jest dźwiękiem” z czaru, który zawdzięcza subtelnemu, lekko poetyzującemu pióru i wyczuciu pisarki, wolę po prostu napisać, że jest to przepiękna, zapadająca w …



