Articles tagged with: Nagroda Pulitzera
Lekturki, USA, reportaż »
„Podróż Enrique” Sonii Nazario jest dowodem na to, że więcej nie znaczy lepiej, a zachowawczość i powściągliwość to jej obce.
Podobnie, jak czytana przeze mnie nie tak dawno temu „Afrykańska odyseja” Klausa Brinkbäumera również, powstała na kanwie cyklu nagrodzonych Pulitzerem reportaży prasowych, książka amerykańskiej dziennikarki podejmuje temat emigracji z krajów trzeciego świata do ziemi obiecanej, tyle że u Brinkbäumera była do Europa, a u Nazario jest USA. Piszą zresztą o tym w zupełnie odmienny sposób, co w przypadku Sonii Nazario niekoniecznie korzystnie wpłynęło na książkę. Brinkbäumer jest chłodnym profesjonalistą, który o …
Lekturki, Piękna, USA »
Przeczytałam ostatnie zdanie „Krótkiego i niezwykłego żywota Oscara Wao” dokładnie tydzień temu. Przeczytałam i stwierdziłam, że muszę się przespać z problemem. Nie, nie dlatego, aby nagrodzona Pulitzerem powieść Junota Diaza w jakikolwiek sposób mnie przerosła, a dlatego, że musiałam sobie przemyśleć czy to co pisarz zaserwował w powieści jest tym czego od literatury oczekuję i szczerzę przyznaję, że nie, nie jest. W czym, nawiasem mówiąc, zapewne będę odosobniona, bo „Żywot Oscara Wao” zbiera same entuzjastyczne recenzje.
Co Diazowi trzeba oddać, napisał powieść niezmiernie przekorną i przemyślaną. Jego Dominikana to ponury rewers …
(auto)biografie i wspomnienia, Europa, Lekturki, Piękna »
Muza mnie opuściła do cna. Wyzuta z pomysłów, wymięta jam i zmęczona. I kto na tym najbardziej traci – oczywiście lekturki, bo czytać – czytam, ale pisać o tym co czytam wcale nie mam ochoty, nic a nic. Więc poniekąd z obowiązku, póki jeszcze jestem „na świeżo po”, kilka zdań o „Prochach Angeli”, książce, do której czytelnicze przymiarki czyniłam od dość dawna i nawet miałam (w sumie wciąż mam) wypożyczoną wersje anglojęzyczną. Jedynym co odwodziło mnie od przeczytania jej była mikroskopijna czcionka. W każdym bądź razie, czas temu jakiś odkryłam, …
Lekturki, Piękna, USA »
Dlaczego Harper Lee napisała tylko jedną książkę? Właśnie takie pytanie zadałam sobie po przeczytaniu „Zabić drozda”, książki, którą połknęłam niemal jednym tchem, nie nudząc się ani przez chwilę. Książki, która mną wstrząsnęła i zachwyciła zarazem. Więc dlaczego? Z jednej strony mam do autorki pewien żal, że po tak błyskotliwym debiucie nie kontynuowała kariery pisarskiej. Mogłaby napisać jeszcze wiele wybornych książek, ale z drugiej strony, równie dobrze mogłoby to być wiele miernot. Dlatego również po cichu podziwiam Harper Lee za to, że nie poddała się (zapewne silnej) presji sukcesu i …







