<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; na podstawie blogu</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/na-podstawie-blogu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet&#8221; Marzena Filipczak</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/10/jade-sobie-azja-przewodnik-dla-podrozujacych-kobiet-marzena-filipczak/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/10/jade-sobie-azja-przewodnik-dla-podrozujacych-kobiet-marzena-filipczak/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 20:19:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[Marzena Filipczak]]></category>
		<category><![CDATA[na podstawie blogu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1037</guid>
		<description><![CDATA[Karaluchy wielkości palca, skobel w drzwiach zamiast zamka oraz, last but not least, dziura w podłodze z wiaderkiem do spłukiwania nieczystości zamiast toalety. Tak wyposażony pokój w tanim (ale nie najtańszym!) hotelu zastała Marzena Filipczak tuż po przylocie do indyjskiego &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/10/jade-sobie-azja-przewodnik-dla-podrozujacych-kobiet-marzena-filipczak/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1038" title="Jadę sobie - Marzena Filipczak" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/10/jade_sobie.jpg" alt="Jadę sobie - Marzena Filipczak" width="200" height="285" />Karaluchy wielkości palca, skobel w drzwiach zamiast zamka oraz, last but not least, dziura w podłodze z wiaderkiem do spłukiwania nieczystości zamiast toalety. Tak wyposażony pokój w tanim (ale nie najtańszym!) hotelu zastała Marzena Filipczak tuż po przylocie do indyjskiego Bangaluru. Niezbyt budujące doświadczenie, prawda? Zwłaszcza jeśli ma się w perspektywie spędzić w podobnych warunkach najbliższe sześć miesięcy. Samotnych sześć miesięcy.</p>
<p>Wyjścia z takiej sytuacji wyobrażam sobie tylko dwa. Pierwsze – z płaczem (lub, jak kto woli, bez) wrócić do Polski i zapomnieć o całym incydencie. Drugie – wziąć się w garść, pokonać obrzydzenie, szczelnie pozamykać bagaże, a na skobel założyć kłódkę. Marzena Filipczak oczywiście wybrała tą drugą opcję. Nie po to rzuciła pracę, spakowała plecak (przy okazji wykazując się podziwu godną powściągliwością, bo bagaż na tyle miesięcy ważył tylko dziewięć kilo) i wyruszyła w drogę, daleko poza bezpieczny Stary Kontynent. Przez pół roku przemierzyła niemalże <a href="http://poradniak.pl/images/stories/mapka03.jpg" rel="lightbox[1037]" target="_blank">całą Południowo – Wschodnią Azję</a>, prócz Indii również Wietnam, Kambodżę, Tajlandię oraz Malezję, a „Jadę sobie: Azja…”- efekt jej wędrówki &#8211; jest nie tylko świetnie napisaną relacją z podróży (to między nami mówiąc byłoby zbyt proste i oczywiste), ale i kapitalnym poradnikiem samotnego podróżowania spisanym z myślą o kobietach. Właściwie nie jest to poradnik w klasycznym wydaniu. Filipczak nie popada w dydaktyzm, nie kreuje się na wszechmądrą mentorkę przyszłych podróżniczek. Chce zainspirować i zmobilizować, a jej poradnik to zbiór praktycznych wskazówek popartych bogatym doświadczeniem z samotnej wędrówki poprzez kraje zupełnie obce kulturowo.</p>
<p>Zaczęło się od blogu, pisanego w czasie podróży. Blogi z reguły pisze się w tonacji bezpośredniej i bardzo osobistej. Udało się to przenieść i na książkę, dzięki czemu „Jadę sobie…”  zyskało lekkość i bezpretensjonalność, której na próżno szukać w literaturze podróżniczej pisanej, rzekłabym, na poważnie. Familiarno – kolokwialny ton, którego zwolenniczką nie jestem, tutaj nawet się broni. Po prawdzie, a jest to właściwie jedyne moje zastrzeżenie, uporczywe powtarzanie kolokwializmów takich jak „kibel” trudno uznać za celową stylizację, ale z drugiej strony być może dalekowschodnie sławojki czy ustępy nie zasługiwały na lepsze miano. Dzięki temu, że swój internetowy dziennik Filipczak nie pisała codziennie, a tylko wtedy, gdy udało jej się znaleźć komputer z dostępem do sieci (co, o dziwo, wcale nie było trudno nawet w najbardziej odludnych miejscach) książka nie jest przeładowana nadmiarem szczegółów. Obdarzona zmysłem przenikliwej obserwacji autorka zawarła w nim tylko to co istotne, zabawne i najciekawsze z całej podróży, a uczyniła to w sposób tak zajmujący, że od „Jadę sobie…” wprost nie można się oderwać. Czyta się to jednym tchem.</p>
<p>Marzena Filipczak przekonuje, że samotne podróżowanie po Dalekim Wschodzie nie jest kwestią odwagi czy zasobności portfela. W południowo – wschodniej Azji można przeżyć za bardzo niewielkie kwoty, a przemieszczanie się w pojedynkę wiąże się z podobnym ryzykiem, jak, na przykład, z kilkoma osobami. Jednak nawet w najmilszym towarzystwie nie zazna się bezgranicznego poczucia wolności, które wynika z możności robienia tego co się chce wtedy kiedy się chce i gdzie się chce. Kluczem do powodzenia samodzielne wyprawy będzie zatem dobre przygotowanie, wykupienie porządnego ubezpieczenia zdrowotnego oraz duża doza zdrowego rozsądku. Połączenie tych trzech czynników pozwoliło autorce wyjść cało z niejednej przygody i przy okazji przeżyć niezapomnianą przygodę nieporównywalną do niczego innego.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>[„Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” Marzena Filipczak, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2009]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/10/jade-sobie-azja-przewodnik-dla-podrozujacych-kobiet-marzena-filipczak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Dziennik ciężarowca&#8221; Tomasz Kwaśniewski</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/11/dziennik-ciezarowca-tomasz-kwasniewski/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/11/dziennik-ciezarowca-tomasz-kwasniewski/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Nov 2008 21:01:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytadło]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[na podstawie blogu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=514</guid>
		<description><![CDATA[Pisać? Nie pisać? Eeee, co mi tam. Napiszę. W końcu słynę ze swojego rozstrzału literackich upodobań, a książki pisane na podstawie blogów szykują się na mojego nowego konika. Tak, bo „Dziennik ciężarowca” to kolejna (trzecia gwoli ścisłości) blogo-książka, którą łyknęłam &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/11/dziennik-ciezarowca-tomasz-kwasniewski/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1050" title="dziennik" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/11/dziennik.jpg" alt="dziennik" width="200" height="318" />Pisać? Nie pisać? Eeee, co mi tam. Napiszę. W końcu słynę ze swojego rozstrzału literackich upodobań, a książki pisane na podstawie blogów szykują się na mojego nowego konika. Tak, bo <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=542" target="_blank"><strong>„Dziennik ciężarowca”</strong></a> to kolejna (trzecia gwoli ścisłości) blogo-książka, którą łyknęłam w tym roku (o poprzednich dwóch pisałam <a href="http://lekturki.com/2008/01/dziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie-abby-lee/" target="_blank"><strong>TU</strong></a> oraz <strong><a href="http://lekturki.com/2008/04/nowy-jork-przewodnik-niepraktyczny-kamila-slawinska/" target="_blank">TUTAJ</a></strong>). Całkiem zacna weekendowa lektura, bez przerostu ambicji i nadmiaru pretensji.</p>
<p>To, że sięgnęłam po książkę Kwaśniewskiego nie było oczywiście przypadkowym wyborem. Kiedyś tam czytałam fragmenty jego dziennika (bloga właściwie) na łamach „Wysokich obcasów” i sobie zapamiętałam, że jest ktoś taki i pisze nawet sympatycznie. Później doczytałam, że ów Pan jest etatowym reporterem Dużego Formatu, co samo w sobie jest dla mnie dobrą rekomendacją pisarskich umiejętności. Znalazłam w bibliotece, przyniosłam do domu i połknęłam w ciągu weekendu, bo to taka lektura na koniec tygodnia (albo do autobusu), gdy przeterana głowa domaga się odrobiny odpoczynku. W „Dzienniku ciężarowca” zdecydowanie nie ma nad czym dumać, ani czego roztrząsać, a gładkie pióro autora sprzyja szybkiej konsumpcji. Rzecz tyczy się ciąży widzianej z męskiej perspektywy. Od bladoniebieskiej kreski na teście po krwawy finał. I tak sobie myślę (bardziej doświadczone w tej materii koleżanki poproszę o ewentualne naprostowanie), że choć to kobieta nosi ten słodki ciężar to i mężczyzna potrafi się w całą operację mocno zaangażować. Zatroskany, ale i nerwowy, ba czasem wręcz przejawiający skłonność do histerii, przyszły tata Kwaśniewski relacjonuje z podziwu godną skrupulatnością to wielkie 9 miesięcy czekania. Choć chwilami oprzeć się nie mogłam wrażeniu, że za głęboko wpycham nos w sekrety alkowy, nie mniej jednak czyta się te zapiski bez zażenowania a z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Kwaśniewski potrafi zajmująco opowiadać, a czasem nawet przerażać i zirytować.  Ładnie pisze o emocjach, o swych wątpliwościach i lękach, ale co najważniejsze z ogromną szczerością opowiada o walce ze swoją przeszłością nałogowego hazardzisty. „Dziennikowi ciężarowca” zresztą również pod innymi względami daleko do cukierkowej sielanki a’la <em>chick lit</em>.</p>
<p>Dobrze mi się czytało i cieszę się, że na blogo-książkę Tomasza Kwaśniewskiego się skusiłam. Niezła rzecz do szybkiej lektury.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>A gdyby ktoś miał ochotę, to oryginalną wersję można poczytać <strong><a href="http://dziennikciezarowca.blox.pl/2006/01/Dzien-pierwszy-czyli-2-stycznia-poniedzialek.html" target="_blank">o tutaj</a></strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/11/dziennik-ciezarowca-tomasz-kwasniewski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny” Kamila Sławińska</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/04/nowy-jork-przewodnik-niepraktyczny-kamila-slawinska/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/04/nowy-jork-przewodnik-niepraktyczny-kamila-slawinska/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 08:14:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Przewodniki]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kamila Sławińska]]></category>
		<category><![CDATA[na podstawie blogu]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[terra incognita]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=192</guid>
		<description><![CDATA[Czy zdarzyło Wam się kiedyś zachwycać lekturą i jednocześnie coraz bardziej nie lubić jej autora? Mi tak. Właśnie w trakcie czytania Przewodnika Sławińskiej. Książki nieznośnie irytującej i genialnie smakowitej. Całe zamieszanie przez autorkę – narratorkę, która, w ramach obchodów dziesięciolecia &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/04/nowy-jork-przewodnik-niepraktyczny-kamila-slawinska/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/nowy-jork-niepraktyczny.jpg" rel="lightbox[192]"><img class="alignleft alignnone size-full wp-image-193" style="float: left;" title="nowy-jork-niepraktyczny" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/nowy-jork-niepraktyczny.jpg" alt="" width="180" height="257" /></a> Czy zdarzyło Wam się kiedyś zachwycać lekturą i jednocześnie coraz bardziej nie lubić jej autora? Mi tak. Właśnie w trakcie czytania <strong><a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=623" target="_blank">Przewodnika Sławińskiej</a></strong>. Książki nieznośnie irytującej i genialnie smakowitej.</p>
<p class="MsoNormal">Całe zamieszanie przez autorkę – narratorkę, która, w ramach obchodów dziesięciolecia swej bytności za Oceanem, skleciła to najbardziej nieużyteczne itinerarium, na podstawie swojego bloga. Dlatego prócz wyczerpujących opisów rozmaitych nowojorskich atrakcji, Sławińska funduje nam coś w rodzaju terapii poprzez pisanie. Rozlegle i rozwlekle leczy swoje emigranckie kompleksy, prawiąc z pasją i pełnym przekonaniem, jakoby była rodowitym Nowojorczykiem. Mieszkając w smutnej i szarej Polsce, trudno samemu nie popaść w kompleksy czytając o wspaniałościach Big Apple i wyrafinowanej osobowości narratorki, która nakazuje jej patrzeć z góry na każdego, kto nie dostrzega piękna w ‘nowojorskiej ptasiej kupie’, tym samym spadając do miana profana niegodnego tego miasta (a właściwie: MIASTA). <span> </span></p>
<p class="MsoNormal">Jednak pomimo tego swoistego zadufania Kamili Sławińskiej, jej Niepraktyczny Przewodnik czyta się znakomicie. Po pierwsze dlatego, że autorka pisze w sposób błyskotliwy i pełen wdzięku, pięknym literackim językiem. Po drugie &#8211; Nowy Jork to Nowy Jork. Wciąż i nieodmiennie Ziemia Obiecana, więc niemożność stąpania po niej, można sobie udatnie zrekompensować lekturą Przewodnika, który, pomimo mej galopującej antypatii dla autorki, oceniam na 6.</p>
<p class="MsoNormal">A <a href="http://niedoczytania.pl/?p=171" target="_blank">tu ja o &#8222;Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny&#8221;</a> dla Niedoczytania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/04/nowy-jork-przewodnik-niepraktyczny-kamila-slawinska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Dziewczyna, której jedno w głowie” Abby Lee</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/dziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie-abby-lee/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/dziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie-abby-lee/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 17:11:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brytyjskie]]></category>
		<category><![CDATA[Czytadło]]></category>
		<category><![CDATA[Kobiece]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Anglicy]]></category>
		<category><![CDATA[na podstawie blogu]]></category>
		<category><![CDATA[nimfomania]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/01/24/%e2%80%9edziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie%e2%80%9d-abby-lee/</guid>
		<description><![CDATA[Zgadnijcie co? I od razu podpowiem, że nie chodzi o gotowanie. Abby to trzydziestoletnia Angielka, mieszka w Londynie, pracuje w branży filmowej, kolekcjonuje bieliznę i uwielbia erotyczne przygody. Właściwie można pokusić się o stwierdzenie, że seks stanowi sens istnienia Abby, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/dziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie-abby-lee/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><img class="alignleft" style="float: left;" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/1970.jpg" alt="1970.jpg" /> Zgadnijcie co? I od razu podpowiem, że nie chodzi o gotowanie.</p>
<p class="MsoNormal">Abby to trzydziestoletnia Angielka, mieszka w Londynie, pracuje w branży filmowej, kolekcjonuje bieliznę i uwielbia erotyczne przygody. Właściwie można pokusić się o stwierdzenie, że seks stanowi sens istnienia Abby, odznaczającej się 24 godzinną gotowością do podjęcia miłosnych harców. Ona nigdy nie powie, że boli ją głowa. A jak sobie radzi z takim ‘hobby’, nie mając stałego chłopaka? Z <a href="http://znak.com.pl/book.php?id=1970" target="_blank">książki</a>, która powstała na podstawie <a href="http://girlwithaonetrackmind.blogspot.com/" target="_blank">bloga</a> (tak, tak) wynika, że całkiem nieźle.</p>
<p class="MsoNormal">Pamiętnik opętanej (dosłownie) przez cielesne chucie Abby podsunęła mi do czytania, na drogę powrotną z weekendu w Bydgoszczy, kuzynka. Książkę czyta się błyskawicznie, jest dobrze napisana, lekka i miejscami bardzo pikantna. Gdyby jakiś cenzor chciał usunąć wszystkie pieprzne opisy zostałoby z niej sitko. Abby jest szczerą i dowcipną narratorką. Poza tym ma spory dystans do siebie i bez ogródek pisze o tym co jej leży na sercu. Bardzo spodobał mi się pewien fragment, w którym opisuje, przygotowania śniadanie po łóżkowych figlach. Śniadanie to składało się z czegoś tam do jedzenia i oczywiście czajnika herbaty, co Abby skwitowała stwierdzeniem: <em>bo przecież jesteśmy Anglikami</em> &#8211; piękne.</p>
<p class="MsoNormal">Niezłe czytadło, nawet nie zauważyłam, gdy minęła mi droga powrotna. Nie będę polecać, żeby nie było, że do czytania bezeceństw namawiam ;) Ale gdyby ktoś miał ochotę poczytać o tej, która zabiła Bridget Jones i zelektryzowała żeńską populację Wielkiej Brytanii…</p>
<p class="MsoNormal">A <a href="http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3778265.html" target="_blank">tu</a> do przeczytania wywiad z Abby.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/dziewczyna-ktorej-jedno-w-glowie-abby-lee/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

