Articles tagged with: mroczna
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. „Piątą kobietę” czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj …
Kryminalni, Lekturki, USA »
Nie przypuszczałam, że popełnię tu wyznanie o podobnej treści, a jednak. „Pod Zawianym Kaczorem” – piąta znana mi powieść Marthy Grimes, bez wątpienia jednej z mych ulubionych autorek kryminałów, po prostu mnie rozczarowała i dość wynudziła. Może i nie boleśnie, bo czytało się „Zawianego Kaczora” szybko i dość przyjemnie, choć bez emocjonalnego zaangażowania, ale liczy się sam fakt, a jeśli czegoś oczekiwać mogę od ulubionej autorki kryminałów to z pewnością nie nudy i rozczarowań.
O dziwo nie pomogło, a wręcz przeszkodziło, osadzenie akcji w Stratford upon Avon – rodzinnym mieście mego …
Kryminalni, Lekturki, USA »
Kilka tygodni temu obudziła się we mnie silna i dojmująca chęć doczytania do końca trylogii prowincjonalnej Marthy Grimes. Innymi słowy – poczułam, że to jest ta chwila, aby pożegnać się z Emmą Graham, że naszej znajomości nie ma sensu wydłużać w nieskończoność. Tym bardziej, że akcja wszystkich powieści rozgrywa się w ciągu jednego lata, a ja rozciągnęłam je do niedorzecznych w swej długości trzech lat.
Gdziekolwiek się nie obrócę czai się tajemnica [s.44] zauważa Emma i faktycznie, rzec by można, że z lubością rozgrzebuje stare, zapomniane sprawy. W „Hotelu Belle Rouen” …
Kryminalni, Lekturki, Polska »
Czasy PRL-u już jakiś czas temu powróciły do łask. To od czego z niesmakiem się odwracano, teraz w odpowiednio przetworzonej formie powraca z etykietką szalenie modnego lub, jak kto woli, kultowego. Na fali sentymentu do meblościanek, etykiet zastępczych i czuwającego ORMO wypuszczono w świat nie jedną książkę rozliczającą lub czerpiącą z wiadomego półwiecza. Zresztą PRL to taki samograj, okres tak niedorzeczny i absurdalny w swej istocie, że niewiele już potrzeba, aby stworzyć wciągające i zabawne czytadło. Wystarczy dobry pomysł. Miał go Ryszard Ćwirlej pisząc „Ręczną robotą”.
Intryga, nie powiem, niczego sobie, …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Mój pierwszy raz sam na sam z literaturą islandzką. Dotychczas na hasło Islandia w głowie zapalały mi się żarówki z Björk, Sigur Ros, gejzerami i maskonurem. W tej kolejności i to zasadniczo wyczerpywało temat. Dzięki znajomości z „Grobową ciszą” Arnaldura Indridasona teraz, gdzieś tak między gejzery a maskonura, wepchną się obraz społeczeństwa nieszczęśliwego i borykającego się z problemami przywodzącymi na myśl te z powieści Henninga Mankella (do którego Indridasona się porównuje), ale o ciężarze gatunkowym pomnożonym przez dwa (a czasem nawet trzy). „Grobowa cisza” jest pozycją wybitnie przygnębiającą czy jak …
Europa, Kryminalni, Lekturki »
W kinie funkcjonuje taka niepisana zasada, że im więcej pościgów, tym film mniejszą reprezentuje wartość i faktycznie proszę przyjrzeć się pierwszemu lepszemu filmowi sensacyjnemu, w którym gonitwy, zapewne liczne, pełnią funkcję efektownych „zapchajdziur” pozwalających posklejać w całość niekoniecznie dobrą i oryginalną fabułę. Czy podobnie rzeczy się mają z literaturą? „Subtelny nos Lilli Steinbeck” pokazuje, że i tak, i nie. Nie bez powodu powołuję się zresztą na kino, bo i Heinrich Steinfest od analogii i nawiązań doń nie stroni, a i sama powieść jest szalenie filmowa, bez trudu można sobie wyobrazić, …
Kryminalni, Lekturki, USA »
Być może ta notka będzie dziś jedyną produktywną rzeczą mego autorstwa. Pomijając utłuczenie trzech kotletów, w czym, nieskromnie powiem, jestem dobra, a nawet bardzo.
Choć pewnie nie aż tak dobra jak Jen Graham, chłodna matka Emmy, w gotowaniu. Opisy jej anielskiego placka, ciepłych bułeczek czy innych niebiańskich specjałów sztuki kulinarnej udatnie stymulowały pracę mych ślinianek we wrześniu 2007 roku. Sporo czasu musiało upłynąć zanim sięgnęłam po chronologicznie kolejną po „Hotelu Paradise” część trylogii Marthy Grimes – „Stację Cold Flat Junction”. Być może dlatego, że traktowałam ją w myślach jako literackiego pewniaka, …







