Articles tagged with: Mario Vargas Llosa
Ameryka Południowa, Lekturki, Literatura dowcipna, Piękna »
Ależ z tego Mario świntuszek, jednak nie o tym pisać miałam. Miałam natomiast o mieszanych uczuciach towarzyszących lekturze „Pantaleona i wizytantek” – zupełnie zgrabnej, zabawnej i po swojemu mądrej powieści, która ostatecznie utwierdziła mnie w przekonaniu, że latynoamerykańskie klimaty to nie do końca to czego szukam w literaturze. Nie bardzo interesuje mnie to co mają mi do zaoferowania pisarze z Ameryki Południowej*. To nie mój świat, nie moje dowcipy, dylematy i dramaty. Wychowałam się w zimnej Polsce, dlatego zdecydowanie bliższa jest mi literatura starego kontynentu. Z kolei dalekowschodnie czytanki pozostają …
Ameryka Południowa, Lekturki, Piękna »
Po upierdliwym „Mieście i psach” stwierdziłam, że nie umiem powiedzieć czy styl MVL mi odpowiada, czy też nie, więc aby raz na zawsze rozstrzygnąć tą kwestię, od razu zabrałam się za czytanie kolejnej jego książki. Padło na „Ciotkę Julię i skrybę”, bo… ma taką śliczną okładkę (ta kształtna łydeczka, te soczyste kolory). W ogóle w tym miejscu muszę nadmienić, że jestem zachwycona szatą graficzną wszystkich wydań Llosy, za które słusznie wyróżniono wyd. Znak. Nie o tym jednak miał być ten post. Miał być o tym czy w końcu się dowiedziałam …
Ameryka Południowa, Lekturki, Piękna »
Upierdliwa twórczość Mario Vargas Llosy. Dokładnie taki tytuł miałaby ta notka, gdyby moja podskórna pedanteria nie nakazywałaby mi (dla porządku i większej czytelności) tytułować posty o książkach, wciąż i nieodmiennie, według tego samego schematu. A nic prócz owej “agresywnej nachalności” nie jest w stanie lepiej oddać klimatu „Miasta i psów” – powieści Mario Vargas Llosy, w której pisarz rozlicza się z pryncypialną szkołą wojskową imienia Leoncia Prady, do której został delegowany przez własnego ojca, liczącego, że ta wybije mu z głowy literackie zapędy.
W debiucie Llosy sporo jest wątków autobiograficznych, …



