<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Haruki Murakami</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/haruki-murakami/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Od a do zet, czyli wszystko</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/03/od-a-do-zet-czyli-wszystko/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/03/od-a-do-zet-czyli-wszystko/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Mar 2011 08:01:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[Ian McEwan]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Dehnel]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Bator]]></category>
		<category><![CDATA[Magda Szabo]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Szczygieł]]></category>
		<category><![CDATA[Martha Grimes]]></category>
		<category><![CDATA[Mary Roach]]></category>
		<category><![CDATA[Michel faber]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Pielewin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1502</guid>
		<description><![CDATA[Mam kilku, może nawet kilkunastu pisarzy, których czytam wszystko lub prawie wszystko wedle pewnego klucza, ewentualnie mam zamiar przeczytać wszystko. Kolejność nazwisk przypadkowa: Haruki Murakami Ian McEwan Henning Mankell (kryminały) Jacek Dehnel (proza) Mariusz Szczygieł Magda Szabo Wiktor Pielewin Martha &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/03/od-a-do-zet-czyli-wszystko/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mam kilku, może nawet kilkunastu pisarzy, których czytam wszystko lub prawie wszystko wedle pewnego klucza, ewentualnie mam zamiar przeczytać wszystko.</p>
<p>Kolejność nazwisk przypadkowa:</p>
<p>Haruki Murakami<br />
Ian McEwan<br />
Henning Mankell (kryminały)<br />
Jacek Dehnel (proza)<br />
Mariusz Szczygieł<br />
Magda Szabo<br />
Wiktor Pielewin<br />
Martha Grimes<br />
Joanna Bator<br />
Mary Roach<br />
Michel Faber</p>
<p>Być może dołączął Margaret Atwood i Janusza Rudnickiego, tak więc lista jest otwarta.</p>
<p>A Wy? Macie swoich pisarzy czytanych od a do zet?</p>
<p><strong>[dopisek z 14.03.2011]</strong></p>
<p>Moi drodzy!</p>
<p>Zarzuciłam temat do przemyśleń w sobotę rano po czym zajęłam się weekendowym obowiązkami i przyjemnościami. Zaglądam dziś, a tu taki odzew! Bardzo mi miło :) I już widzę, że zapomniałam o Ryszardzie Kapuścińskim (dzięki Chihiro), W.G. Sebaldzie (jak mogłam o nim zapomnieć, Maiooffko? Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że już od niemal dwóch lat cały przeczytany), Tove Jansson (kilargis!), Johan Theorin (mary :)</p>
<p>Dzięki Wam wyłoniła mi się (kolejna) lista nazwisk pisarzy, których warto popróbować: Elia Kazan, Siri Hustvedt, Harry Mulisch, James Herriott, Dubravka Ugresic (mam kilka na półce, ale okazji dotąd nie było).</p>
<p>Moje uszanowanie dla wszystkich, którzy brali się za Balzaka. Ja wymiękłam po „Eugenii Grandet”. Wszystkim dziękuję za inspirację, a gdyby ktoś jeszcze przyszedł Wam do głowy, to nie krępujcie się ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/03/od-a-do-zet-czyli-wszystko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Murakami a sprawa Polska</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/10/haruki-murakami-a-sprawa-polska/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/10/haruki-murakami-a-sprawa-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Oct 2010 11:14:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spotkania z literatami]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Zielińska-Elliott]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1444</guid>
		<description><![CDATA[O polskim fenomenie popularności Harukiego Murakmi i jego najnowszej powieści „1Q84”, której premiera ku uciesze takich jak ja zbliża się nie ubłagalnie, z Panią Anną Zielińską-Elliott – tłumaczką i sprawczynią murakamińskiego zamieszania w Polsce rozmawiała niżej podpisana! Zofia Jurczak: Jak &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/10/haruki-murakami-a-sprawa-polska/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/a.zielinska.elliott.jpg" rel="lightbox[1444]"><img class="alignleft size-full wp-image-1445" title="Anna Zielinska - Elliott" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/a.zielinska.elliott.jpg" alt="" width="192" height="289" /></a>O polskim fenomenie popularności Harukiego Murakmi i jego najnowszej powieści „1Q84”, której premiera ku uciesze takich jak ja zbliża się nie ubłagalnie, z Panią Anną Zielińską-Elliott – tłumaczką i sprawczynią <em>murakamińskiego</em> zamieszania w Polsce rozmawiała niżej podpisana!<br />
</strong></p>
<p><strong>Zofia Jurczak</strong>: Jak czuje się Pani z tym, że odpowiada za wybuch zainteresowania twórczością Harukiego Murakamiego – bez wątpienia obecnie najgłośniejszego i bez wątpienia najpopularniejszego pisarza japońskiego w Polsce?<br />
<strong>Anna Zielińska-Eliott</strong>: Zupełnie dobrze.</p>
<p><strong>Z.J</strong>.: Pani pierwsze zetknięcie z jego twórczością?<br />
<strong>A.Z-E</strong>.: Na początku lat dziewięćdziesiątych studiowałam na Uniwersytecie Tokijskim. Murakami był już wówczas w Japonii bardzo popularny. Wydał kilka powieści, w tym „Norwegian Wood”, którym pobił wszelkie rekordy sprzedaży. Po powieść sięgali wszyscy, zaczynając od nastolatków na staruszkach kończąc, i każdy odnajdywał w niej coś innego dla siebie. Zaczęłam czytać jego opowiadania i w miarę lektury zaświtał mi pomysł przetłumaczenia ich na język polski. Znajomi zasugerowali czy nie lepiej byłoby przełożyła powieść. Wybrałam „Przygodę z owcą”, nawiasem mówiąc wciąż moją ulubioną książkę Murakamiego. Powieść ukazała się po polsku po raz pierwszy w 1995 roku [wydawnictwo Wilga, Z.J.] i od tego się zaczęło.</p>
<p><strong>Z.J</strong>.: Czy zastanawiała się Pani skąd taka popularność prozy Murakamiego w Polsce? Czym jest ona powodowana?<br />
<strong>A.Z.-E</strong>.: Nie tylko w Polsce właściwie, bo Murakami jest również bardzo popularny i w Stanach Zjednoczonych, i Chinach, Korei czy Europie. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że Murakami pisze powieści bardzo uniwersalne z bohaterem everymanem: samotnym i nieco zagubionym w rzeczywistości. Z skonstruowanym bohaterem każdy, bez względu na geograficzną szerokość, może łatwo się zidentyfikować. Drugi powód to specyficzna „filmowość” jego powieści. Murakami pisze w taki sposób, że książki są gotowymi scenariuszami, a ich lektura przypomina oglądanie filmu. Ekstremalnym przykładem jest „Po zmierzchu”, ale właściwie wszystkie inne powieści to mają.</p>
<p><strong>Z.J</strong>.: Skoro zboczyłyśmy ku filmowi pozwolę sobie przywołać reżysera Akirę Kurosawę, który w Europie uchodził za najbardziej japońskiego reżysera, a w Japonii za najbardziej europejskiego. Czy podobnie nie jest z Murakamim? Czy jest bardziej zachodni niż japoński?<br />
<strong>A.Z-E.:</strong> I tak i nie, choć faktycznie w pisarstwie Murakamiego można dostrzec sporo wpływów czy inspiracji kulturą zachodnią. Pisarz się zresztą od nich nie odżegnuje. Na przykład do napisania „Przygody z owcą” zainspirowało go „Długie pożegnanie” Raymonda Chandlera i „Jądro ciemności” Josepha Conrada, choć to drugie bardziej pośrednio, poprzez „Czas Apokalipsy” F.F. Coppoli. Co ciekawe, im Murakami starszy tym bardziej skłania się ku Wschodowi. Proszę na przykład zauważyć, że w „Kafce nad morzem” cytuje japońskie porzekadła.</p>
<p><strong>Z.J.:</strong> Po polsku do tej pory nie ukazały się dwie pierwsze powieści Murakamiego: <em>Hear the Wind Sing </em>oraz <em>Pinball, 1973. </em>Podobno Murakami nie zgadza się na ich tłumaczenie? W „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” twierdzi, że to nie były w pełni jego powieści, w znaczeniu, że prawdziwy Murakami zaczyna się od „Przygody w owcą”.  Czy faktycznie tak jest? Czy może wstydzić się wczesnych powieści?<br />
<strong>A.Z-E.: </strong>Powieści to za duże słowo. To takie dłuższe nowele. Literackie wprawki, przygotowanie do dłuższych form. Pojawiają się w nich motywy i fantastyczne postaci znane z późniejszych książek. Na przykład w <em>Hear the Wind Sing</em> pojawia się Człowiek Owca, a także motyw ruchu studenckiego zapowiadający <em>Norwegian Wood</em>. Książeczki nie prezentują szczególnej wartości literackiej, więc nie ma zbytnio czego żałować. Zresztą można przeczytać je po angielsku, choć kosztują sporą. Żeby było zabawniej anglojęzyczne wydanie powstało z myślą o obcokrajowcach dopiero uczących się tego języka.</p>
<p><strong>Z.J.: </strong>Złośliwi powiadają, że Murakami wciąż pisze tą samą powieść. Czy Pani jako jego tłumaczka zgadza się z tym stwierdzeniem?<br />
<strong>A.Z-E.:</strong> Jest w tym sporo prawdy, bo faktycznie powieści Murakamiego są do siebie pewien sposób podobne, ale nie powiedziałabym, że pisze wciąż tę samą powieść. Jego proza ewaluuje, a i bohater się zmienia. O ile we wcześniejszych powieściach, takich jak właśnie „Przygoda z owcą” czy „Tańcz, tańcz, tańcz” narratorem był everyman, z którym tak łatwo się utożsamić, o tyle im nowsza powieść tym bohater coraz młodszy. Kafka, bohater „Kafki nad morzem” ma tylko piętnaście lat.</p>
<p><strong>Z.J.: </strong>Nie mogę odmówić sobie przyjemności i nie zapytać o to jak tłumaczy się Murakamiego? Czy jego proza przysparza translatorskich trudności?<br />
<strong>A.Z-E.: </strong>Nie większych niż inni. Jeśli w tłumaczeniu książek Murakamiego na język polski coś przysparza mi trudności, to nie jest to zawiłość czy jego styl, a raczej specyfika bohaterów, sposobu w jaki mówią czy słownictwo jakiego używają.</p>
<p><strong>Z.J.:</strong> Z „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” wynika, że Murakami jest osobą szalenie poukładaną i konsekwentną. Czy miała go Pani przyjemność poznać i czy faktycznie jest taki jak o sobie pisze?<br />
<strong>A.Z-E.: </strong>Na pewno jest tak aktywny i wysportowany jak o sobie pisze, bo po naszym spotkaniu wybierał się na basen (śmiech). Poza tym bez wątpienia jest skrytym i zamkniętym w sobie człowiekiem.</p>
<p><strong>Z.J.: </strong>Pracuje Pani obecnie nad przekładem „1Q84”. Czy może Pani coś na jej temat powiedzieć? Jak odebrano ją w  <img class="alignright" title="1Q84" src="http://muza.com.pl/files/okladki/duze/042125.jpg" alt="" width="144" height="200" />Japonii?<br />
<strong>A.Z-E.: </strong>Wydaje mi się, że „1Q84” pobiło poprzedni rekord sprzedaży w Japonii, który nawiasem mówiąc należał do również do Murakamiego, tyle że za „Norwegian Wood”.  W internecie można znaleźć amatorskiej filmiki pokazujące kolejki ustawiające się przed księgarniami w oczekiwaniu na książkę. Sytuacja o tyle bezprecedensowa, że podobnie zachowywali się fani Harry’ego Pottera, ale J.K. Rowling nie jest wymieniania pośród kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. W powieści pojawią się zupełnie nowe postaci, w porównaniu z poprzednimi będzie dość mroczna. Dotychczas ukazały się tłumaczenia na koreański i chiński, a pierwszy tom po polsku ukaże się na początku listopada. Czytelnicy anglojęzyczni będą musieli poczekać do przyszłego roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/10/haruki-murakami-a-sprawa-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mój Murakami</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/04/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-haruki-murakami/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/04/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-haruki-murakami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 18:31:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[(auto)biografie i wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[autotematyzm]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1254</guid>
		<description><![CDATA[Ja i Haruki Murakami jesteśmy właściwie kumplami. Nie dosłownie, niestety, nie mniej jednak ze względu na ilość przeczytanych książkę, nabrałam do jego twórczości stosunku niemalże emocjonalnego. Tak więc ja i Haruki czasem się lubimy (vide „Przygoda z owcą” czy „Tańcz, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/04/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-haruki-murakami/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/O-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganu.jpg" rel="lightbox[1254]"><img class="alignleft size-full wp-image-1255" title="O-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganu" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/O-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganu.jpg" alt="" width="198" height="280" /></a>Ja i <a href="http://lekturki.com/tag/haruki-murakami/" target="_blank">Haruki Murakami</a> jesteśmy właściwie kumplami. Nie dosłownie, niestety, nie mniej jednak ze względu na ilość przeczytanych książkę, nabrałam do jego twórczości stosunku niemalże emocjonalnego. Tak więc ja i Haruki czasem się lubimy (vide „Przygoda z owcą” czy „Tańcz, tańcz, tańcz”), innym razem zgrzytam zębami na myśl o sobie (vide „Po zmierzchu” lub „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta”). Z tym zgrzytaniem zębami to może trochę przesadziłam, ale i nie będę się krygować, że wszystko co sygnowane nazwiskiem Murakami doprowadza mnie do omdleń z zachwytu, albo przynajmniej palpitacji serca, bo tak nie jest, choć z drugiej strony lubię prosty i niewymuszony styl Murakamiego na tyle, że  jest on jednym z nielicznych pisarzy, których czytam wszystko, a każdej lekturze towarzyszy dreszczyk radosnego podniecenia: spodoba się czy nie spodoba?</p>
<p>Nie inaczej było z moją dziesiątą książką sygnowaną nazwiskiem Pana M. Pozycją wyjątkową, bo <strong>„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”</strong> beletrystyką nie jest. Jest natomiast zbiorem autobiograficznych esejów o bieganiu przede wszystkim, ale i poniekąd o jego pisarskiej karierze i życiu w ogóle. Nie powiem, abym do tematu nie podeszła sceptycznie. Tak niefortunnie się bowiem składa, że bieganie sytuuje się gdzieś pomiędzy rozwieszaniem prania, a sprzątaniem kociej kuwety w moim osobistym rankingu czynności znienawidzonych (nie żebym taki ranking prowadziła, bo nie). Toteż, gdy zaczynałam czytać nieco niepokoiło mnie pytanie: czy może być cokolwiek interesującego w książce o bieganiu? O dziwo może.</p>
<p>Nie jest tajemnicą, że Murakami zaczynał od prowadzenia baru w Tokio. W którymś momencie, a dobiegał wówczas do trzydziestki, właściwie z dnia na dzień napisał powieść. Niewiele myśląc wysłał ją na konkurs dla debiutantów i o niej zapomniał. Książka konkurs wygrała i została wydana, Murakami napisał kolejną i jeszcze następną. Tą trzecią była „Przygoda z owcą”, którą można uznać za przełomowe dzieło zarówno dla samego Murakamiego, jak i jego literackiego dorobku. Udało mu się wykrystalizować styl (który od tego czasu jest równy constans, innymi słowy stały i niezmienny, co jest i wadą i zaletą zarazem, bo schlebia to <em>mamoniowatej*</em> części nas, która lubi tylko to co zna, ale z drugiej strony w nadmiarze prowadzi do nieuchronnego ziewania),udało mu się także umocnić w przekonaniu, że chce pisać zawodowo, pozbyć się baru, rygorystycznie uporządkować życie, rzucić palenie i właśnie zacząć biegać.</p>
<p>Bieganie i pisanie to dla Murakamiego doświadczenia paralelne. Są ze sobą tak silnie powiązane, że bez biegania nie byłoby pisania. Obie czynności dyscyplinują życie pisarza, obie są rodzajem wyzwania i specyficznym misterium samotności, która jednak mu bardzo odpowiada.  <em>Pisanie powieści jest dla mnie wspinaczką na stromą górę, wdrapywaniem się po ścianie zbocza, wchodzeniem na szczyt po długiej i wyczerpującej wyprawie. Pokonuje się własne ograniczenia albo nie, jedno albo drugie. </em>[s. 108]. A czy z bieganiem na maratońskich dystansach (a na takich biega pisarz) nie jest podobnie?</p>
<p>Dla Murakamiego bieganie staje się doświadczeniem absolutnym. To coś więcej niż hobby, nałóg czy sposób spędzania czasu, to raczej życiowa filozofia, której całkowicie podporządkował siebie z podziwu godną konsekwencją. To również galopada myśli towarzyszących długim godzinom fizycznego wysiłku, intensywniejsze smakowanie rzeczywistości, ale i pewne zdystansowanie się wobec siebie i świata, a nade wszystko sposób na lepsze wsłuchanie się i zrozumienie siebie, swojego ciała i potrzeb. Brzmi to jak zdanie wyrwane z jakiegoś tandetnego poradnika w stylu „Jak żyć lepiej i skutecznej”, nie mniej jednak jest w tym jakiś pokrętny sens. Ja w każdym razie dałam się uwieść Panu M. Co prawda nadal bieganie jest między kuwetą, a praniem, ale nie propagowanie maratonów było celem tej książki.</p>
<p>Najciekawsze są pisarskie reminiscencje Murakamiego. W „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” tłumaczy się ze swojego stylu, sposobu pisania, podejścia do pracy, konfrontacji z opiniami krytyków i czytelników. Jest przy tym może i nieco megalomański, ale proszę państwa, to w końcu Haruki Murakami – jemu można wybaczyć taki drobiazg.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>[„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” Haruki Murakami, przełożył z angielskiego Jędrzej Polak, MUZA, Warszawa 2010]</p>
<p>*Niezorientowanym przypominam, że mowa o inżynierze Mamoniu z „Rejsu” Marka Piwowskiego. To właśnie on lubił tylko te piosenki, które już znał.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/04/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-haruki-murakami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Ślepa wierzba i śpiąca kobieta&#8221; Haruki Murakami</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/01/slepa-wierzba-i-spiaca-kobieta-haruki-murakami/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/01/slepa-wierzba-i-spiaca-kobieta-haruki-murakami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jan 2009 19:27:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=619</guid>
		<description><![CDATA[Kolokwialnie rzecz ujmując: jestem na nie. Lubię Murakamiego. Nie bałwochwalczo wyznaję, ale lubię. Za niektóre powieści bardziej („Tańcz, tańcz, tańcz”), za inne mniej (niech będzie „Sputnik sweetheart”), ale moje upodobanie względem jego pisarstwa nie uczyniło ze mnie czytelniczki bezkrytycznej, która &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/01/slepa-wierzba-i-spiaca-kobieta-haruki-murakami/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-620" title="Ślepa wierzba i śpiąca kobieta - Haruki Murakami" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/01/slepa.jpg" alt="Ślepa wierzba i śpiąca kobieta - Haruki Murakami" width="198" height="280" />Kolokwialnie rzecz ujmując: jestem na nie.</p>
<p>Lubię Murakamiego. Nie bałwochwalczo wyznaję, ale lubię. Za niektóre powieści bardziej („<a href="http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/" target="_blank">Tańcz, tańcz, tańcz</a>”), za inne mniej (niech będzie <a href="http://www.muza.com.pl/?module=okladki&amp;id=40817" target="_blank">„Sputnik sweetheart”</a>), ale moje upodobanie względem jego pisarstwa nie uczyniło ze mnie czytelniczki bezkrytycznej, która chcąc usprawiedliwić swego idola na siłę doszukuje się mocnych stron i dlatego, nie bez przykrości, stwierdzić muszę, że zbiór <a href="http://www.muza.com.pl/?module=okladki&amp;id=41719" target="_blank"><strong>„Ślepa wierzba i śpiąca kobieta”</strong></a> należy do najsłabszych publikacji sygnowanych nazwiskiem Japończyka. Wolę już nawet to nieszczęsne <a href="http://lekturki.com/2008/10/po-zmierzchu-haruki-murakami/" target="_blank">„Po zmierzchu”</a>.</p>
<p>Poprzedni tom opowiadań Murakamiego, czyli „Wszystkie boże dzieci tańczą” podobał mi się bardzo, stąd tym większe jest me rozgoryczanie lekturą „Ślepej wierzby…”, która jest zbiorem nieporównywalnie gorszym. Czemu? Odpowiedź jest prosta niczym przysłowiowy świński ogonek. „Dzieci boże” są koherentnym tomikiem, którego poszczególny teksty, pisane w tonacji groteskowo-surrealistyczno- humorystycznej, łączył motyw trzęsienia ziemi w Kioto. Tym czasem „Ślepa wierzba…” to antologia krótkich tekstów powstałych w przeciągu dwóch dekad pisarskiej kariery Murakamiego i prawdę powiedziawszy ten swoisty przekrój przez twórczość nie wypada szczególnie korzystnie. Co ciekawe zabawne miniaturki wczesnego Murakamiego są dużo lepsze niż nadmiernie rozbudowane (żeby nie powiedzieć: ciągnące się bez głębszego celu niczym gumka w majtasach) teksty późnego Murakamiego (może z wyjątkiem „Toniego Takitani”, bo to faktycznie opowiadania niezwykłej urody).</p>
<p>Mogę podpisać się pod stwierdzeniem <a href="http://krytycznymokiem.blogspot.com/2008/08/lepa-wierzba-i-pica-kobieta-haruki.html" target="_blank">Jarka Czechowicza</a>, że Murakami nie do końca odnajduje się w krótkich formach literackich, ale zgadzam się również z <a href="http://brahdelt-czytelnia.blogspot.com/2008/10/murakami-w-piguce.html" target="_blank">Joanną Kostrzewą</a>, która nazwała „Ślepą wierzbę…” <em>Murakamim w pigułc</em>e,  tyle że paradoksalnie według mnie wcale nie jest to zaletą. Czemu? Aby zrozumieć to należy na chwilę zatrzymać się przy specyfice (czy wręcz fenomenie) pisarstwa Murakamiego, któremu, całkiem  zresztą słusznie, zarzuca się, że piszą wciąż tą samą książkę. W „Ślepej wierzcie…” jest to widoczne aż nazbyt dobrze. Pomijając kilka wczesnych króciutkich perełek (na przykład rewelacyjny „Rozkwit i upadek pieczonych rożków”), znakomita większość tekstów zawartych w tomie to historyjki o różnych wariantach tego samego bohatera (nawiasem mówiąc doskonale znanego z powieści): zdystansowanego wobec świata, introwertycznego ilustratora czy grafika, koniecznie miłośnika jazzu i muzyki klasycznej, którego młodość przypadła na czas rewolt studenckich w latach sześćdziesiątych. Większość opowiadań sprawa wrażenie niedopracowanych szkiców, zbyt słabych by móc przerodzić się w bardziej złożoną całość, co w połączeniu z kolejnymi wcieleniami tej samej postaci daje efekt odwrotny do zamierzonego: zamiast ciekawić – nudzi.</p>
<p>Teksty zawarte w „Ślepej wierzbie i śpiącej kobiecie” są nieprzekonywujące, pozbawione puenty, często bez polotu. Bez motywu czy tezy, która w jakiś sposób spajałby z sobą tą garść przypadkowych opowiadań (bohater się nie liczy, bo to nie efekt zamierzony, a pisarska maniera Murakamiego). Kilku opowiadań nie chciało mi się nawet doczytać do końca. Szczerze, gdyby to było moje pierwsze spotkanie z panem M., darowałabym sobie dalszą znajomość. Wniosek z tej lektury płynie tylko jeden: Murakami, aby móc w pełni błysnąć, potrzebuje znacznie dłuższego rozbiegu.</p>
<p>Dlatego jestem na nie.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 3 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/01/slepa-wierzba-i-spiaca-kobieta-haruki-murakami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Po zmierzchu&#8221; Haruki Murakami</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/10/po-zmierzchu-haruki-murakami/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/10/po-zmierzchu-haruki-murakami/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Oct 2008 21:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>
		<category><![CDATA[noc]]></category>
		<category><![CDATA[Tokio]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=493</guid>
		<description><![CDATA[Po Murakamim wiadomo czego się spodziewać i nie powiem, aby „Po zmierzchu” zawiodło me oczekiwania w tej kwestii, choć uczciwie rzecz ujmując nie jest to najlepsza powieść Japończyka. Daleko jej do magii „Tańcz, tańcz, tańcz” (o „Kafce nad morzem” i &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/10/po-zmierzchu-haruki-murakami/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/zmierzchu.jpg" rel="lightbox[493]"><img class="alignleft size-medium wp-image-494" title="Po zmierzchu - Haruki Murakami" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/zmierzchu.jpg" alt="" width="140" height="200" /></a>Po Murakamim wiadomo czego się spodziewać i nie powiem, aby <a href="http://www.muza.com.pl/?module=okladki&amp;id=41601" target="_blank"><strong>„Po zmierzchu”</strong></a> zawiodło me oczekiwania w tej kwestii, choć uczciwie rzecz ujmując nie jest to najlepsza powieść Japończyka. Daleko jej do magii <a href="http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/" target="_blank">„Tańcz, tańcz, tańcz”</a> (o „Kafce nad morzem” i „Kronice ptaka nakręcacza” wspominać nie będę, jako że wciąż są przede mną), które oczarowało mnie dokumentnie przed kilkoma miesiącami, ale nie jest również powieścią niedoskonałą. Ot dobra (ale nie wybitna) powieść świetnego pisarza. Czyta się ją z przyjemnością, ale i sporym niedosytem. Zabawne, bo to co krytycy najczęściej wytykają Murakamiemu, czyli fakt, że jego powieści mają wciąż tego samego bohatera, ja uważam za jedną z zalet. W „Po zmierzchu” nie ma znanych postaci, są co prawda ten same problemy &#8211; motywy, ale może właśnie dlatego to nie to?</p>
<p class="MsoNormal">Co oddać muszę Murakamiemu &#8211; opowieść ma swój specyficzny klimacik i co ciekawe, jest szalenie filmowa. &#8222;Po zmierzchu&#8221; to historia rozgrywająca się w ciągu jednej nocy. Opowieść o ludziach, którzy z różnych przyczyn nie śpią. Temat stworzony do kina, bo kino kocha takie skończone, choć niedomknięte całostki. Powieść sprawia wrażenie pisanej z myślą o adaptacji na srebrnym ekranie. Jest tu i coś z <a href="http://www.filmweb.pl/f8708/Po+godzinach,1985" target="_blank">„Po godzinach” Martina Scorsese</a> i z wczesnych filmów Jima Jarmuscha (<a href="http://noc.na.ziemi.filmweb.pl/" target="_blank">„Noc na ziemi”</a> chociażby). Jest i niepokój z Lyncha i coś z ducha Wong Kar Waia. Czytając „Po zmierzchu” miałam przed oczami kompletne kadry, widziałam, jak postaci zaciągają się papierosami, niespiesznie popijają kawę, kupują w seven eleven, spacerują po nocnym Tokio. Mari, jedna z głównych postaci, miała twarz Faye z <a href="http://chungking.express.filmweb.pl/" target="_blank">„Chungking Express”</a>.</p>
<p class="MsoNormal">Tyle, że lekko niesamowito-dekadencki klimacik to za mało. Wie o tym doskonale Wong Kar Wai, który opowiada swoje piękne historie w sposób tyleż czarowny co zajmujący a właśnie takiego pociągającego elementu (motywu? wątku?) zabrakło mi u Murakamiego. W tej powieści, z pozoru tak spójnej i precyzyjnie nakreślonej, brakuje &#8222;czegoś&#8221; co pchałoby akcję do przodu. Czegoś co przykułoby uwagę, zaintrygowało i pochłonęło. Bez tego fabuła &#8222;Po zmierzchu&#8221; snuje się aż nazbyt niemrawo. Nie czułam historii od początku, co z czasem doprowadziło do serii lekkich ziewnięć. W końcu po zmierzchu się śpi, a nie włóczy po jakiś podłych zakamarkach.</p>
<p class="MsoNormal">Nie, nie jest to nieudana powieść. Murakami nie pisze nieudanych powieści, ale zdecydowanie jedna ze słabszych tego autora.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/10/po-zmierzchu-haruki-murakami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Tańcz, tańcz, tańcz&#8221; Haruki Murakami</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 15:01:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Haruki Murakami]]></category>
		<category><![CDATA[Sapporo]]></category>
		<category><![CDATA[Tokio]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=269</guid>
		<description><![CDATA[Z &#8222;Tańcz, tańcz, tańcz&#8221; i mną było tak: Najpierw, przez niemal dwa miesiące książka leżała w różnych strategicznych punktach mieszkania, czyniąc mi, już samym swym widokiem, nieme wyrzuty, po to aby, gdy już uznałam, że nadszedł odpowiedni moment (na co &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/07/tancz.jpg" rel="lightbox[269]"><img class="alignleft alignnone size-full wp-image-270" style="float: left;" title="Tańcz, tańcz, tańcz" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/07/tancz.jpg" alt="" width="180" height="268" /></a>Z &#8222;Tańcz, tańcz, tańcz&#8221; i mną było tak: Najpierw, przez niemal dwa miesiące książka leżała w różnych strategicznych punktach mieszkania, czyniąc mi, już samym swym widokiem, nieme wyrzuty, po to aby, gdy już uznałam, że nadszedł odpowiedni moment (na co głównie miał wpływ nie ubłagalnie zbliżający się termin zwrotu do biblioteki), łyknąć to dość opasłe (około 530 stron) tomisko w trzy wieczory. W takt niecierpliwego przytupywania nóżką w autobusie, pracy, sklepie czy gdzie <em>kiedy wreszcie uda mi się w Murakamim zatopić.</em></p>
<p>&#8222;<a href="http://merlin.pl/Tancz-Tancz-Tancz-okladka-miekka_Haruki-Murakami/browse/product/1,508025.html;jsessionid=006803F7C2DA2206E53640F73D591EA4.LB3" target="_blank"><strong>Tańcz, tańcz, tańcz</strong></a>&#8221; okazało się być wciągające jak bagno. Wprost nie mogłam oderwać się od czytania, powtarzając w kółko, niczym jakąś mantrę, że jeszcze tylko dwie stroniczki, jeszcze tylko do końca rozdziału i już idę spać. I nie szłam spać, bo czytałam dalej, a zarywanie nocy dla książki zdarza mi się wyjątkowo rzadko. To musi być faktycznie COŚ na tyle dobrego, że będzie w stanie pokonać mojego wewnętrznego śpiocha. Murakami dał radę, przy okazji fundując mi mnóstwo przyjemności wynikającej z obcowania z jego pisarstwem, z którym nie miałam styczności już od blisko roku. Okazało się, że tak długa przerwa tylko wyszła mi na dobre. Przesyt zniknął. Zastąpił go apetyty. Najzabawniejsze jest to, jak bardzo lektura jest uzależniona od różnych czynników nie związanych z samą treścią. Rok temu zdążyłam ledwie napocząć &#8222;Tańcz, tańcz&#8230;&#8221;, gdy stwierdziłam, że potrzebuję przerwy od Murakamiego, że mam dosyć jego wydumanych bajeczek o dziwnych ludziach z jeszcze dziwaczniejszymi problemami. Teraz mój odbiór tej samej powieści okazał się skrajnie odmienny. Od znudzenia do euforii? Właściwie czemu nie.</p>
<p>Nie mam ochoty bawić się w streszczanie fabuły, która poniekąd jest kontynuacją mojej dotychczasowej ulubienicy, czyli &#8222;Przygody z owcą&#8221; (w chwili obecnej zdetronizowanej przez swój sequel oczywiście). Cieszę się, że udało mi się zachować oryginalną kolejność, aczkolwiek z blogów, które podczytuje wynika, że bez znajomości &#8222;Przygody…&#8221;, &#8222;Tańcz, tańcz, tańcz&#8221; też się podoba (swoją drogą dziwi mnie tylko czemu polski wydawca Murakamiego nie uznał za stosowne zasygnalizować zależności między obiema powieściami). Powracając do meritum, o fabule pisać nie będę, bo podsumowana w kilku zdaniach zabrzmi, jak jeden wielki banał, a powieść bynajmniej banalna nie jest. Pomijając cudowny murakamiański klimacik, za który się Harukiego albo kocha, albo znieść nie może, &#8222;Tańcz, tańcz, tańcz&#8221; jest opowieścią po trosze kryminalną, po trosze obyczajową, przy czym motyw kryminalny wynika tylko (i wyłącznie) z osnucia fabuły wokół pewnej  zagadki, do której rozwikłania dąży główny bohater. Rozwiązanie jednak nie stanowi celu samego w sobie. Tajemnica po prostu jest, a dążenie ku jej poznaniu okaże się dla naszego bezimiennego (chyba, że coś mi umknęło, jeśli tak &#8211; proszę o naprostowanie na właściwe tory) drogą ku samopoznaniu tudzież spełnieniu. Mówiłam, że brzmi to idiotycznie, ale na szczęście tylko tak brzmi, bo w rzeczywistości jest to znakomita powieść ze świetnie skrojonymi postaciami, klimacikiem i odrobiną wyrafinowanego humoru.</p>
<p>Warto, polecam, zachęcam. Najlepiej w oryginalnej kolejności.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/07/tancz-tancz-tancz-haruki-murakami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

