Articles tagged with: Eduardo Mendoza
Europa, Lekturki, Literatura dowcipna »
Eduardo Mendoza jest chyba jedynym hispanojęzycznym pisarzem, którego lubię czytać bez zastrzeżeń i którego styl nie działa mi na nerwy. Nie mogłam odmówić sobie zatem lektury jego „nowego” dzieła. Cudze łapki słowo nowe zawdzięcza temu, że „Brak wiadomości od Gurba” w Hiszpanii ukazało się bodajże dwadzieścia lat temu, toteż żadną nowalijką nie jest, ale i tak miło, że Znak zdecydował się na wydanie po polsku tego cuda. Nie jest to po prawdzie powieść najwyższych lotów, a nawet (mając w pamięci trylogię detektywistyczną i „Niezwykłą podróż Pomponiusza Flatusa”) można by rzec, …
Stosiki »
Ostatnio prześladują mnie grubasy :-) Ale kochanych stroniczek nigdy za wiele, prawda? Zatem pozwólcie, że przedstawię kolejno od góry:
1. „Padam na twarz” Rebeccki Eckler. Pamiętacie burzę jaką wywołała pierwsza powieść tej Pani? Wrodzona przekora każe mi sprawdzić co warta jest jej kontynuacja.
2. „Prawda o sprawie Savolty” Eduardo Mendoza. Po Mendozie mistrzu pure nonsensu i dowcipu przyszła pora na Mendozę poważnego.
3. „Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholasa Draysona. Dziś skończyłam czytać i jestem mile zaskoczona. Recenzja już niedługo.
4. „Miłość za kilka włosów” Mohammed Mrabet. Już wiecie co o niej myślę
5. …
Europa, Lekturki, Literatura dowcipna »
Eduardo Mendoza, mistrz ironicznego dowcipu i słownej ekwilibrystyki, powraca! (w końcu – aż chce się dodać, wszak od publikacji „Oliwkowego labiryntu” ostatniej części cyklu o niewydarzonym barcelońskim detektywie minęło już ładne kilka lat, a „Mauricio, czyli wybory” to jednak literatura zupełnie odmienna).
Powraca w stylu koncertowym „Niezwykłą podróżą Pomponiusza Flatusa”, wybornym literackim żartem i zarazem przewrotnym kryminałem o początkach naszej ery. Makiaweliczną opowiastką duchowo pokrewną z „Żywotem Briana” Terry’ego Jonesa. Mendoza, podobnie jak Anglicy z grupy Monty Pythona, czerpiąc garściami ze starożytnych apokryfów i bawiąc się biblijnymi konwencjami stworzył dzieło tyleż …
Stosiki »
Bo dawno go tu nie było.
Piątą pozycją od góry jest „Jedzenie rytuały i magia”, a na samym spodzie stareńkie wydanie „Mary Barton” Elizabeth Gaskell, z której cieszę się jak dziecko :] Każdy kto jeszcze nie miał do tej pory okazji przeczytać „Pań z Cranford” polecam jak najszybciej nadrobić tą zaległość.
A to wiosenny bonusik ku pamięci, jako że wciąż nadziwić się nie mogę jakim cudem w mym nieprzyjaznym dla roślin domostwie tak cudnie rozkwitły żonkile?
literacki off topic »
Czyli na co Zosik sobie ostrzy ząbki zaraz po zniesieniu embarga na kupowanie książek.
Po pierwsze: nowy Wiktor Pielewin. Jego poprzednia powieść – „Święta księga wilkołaka” – należy do ścisłej grupa moich najukochańszych książek. Pielewin jest świetnym obserwatorem rosyjskiej rzeczywistości, z prawdziwym upodobaniem nurza się w kulturze popularnej, a że przy okazji jest niezwykle inteligentną bestią i mistrzem ironii stosowanej – literackie efekty są zaskakujące. Dlatego niecierpliwie czekam na „Empire V”, powieść o nieudaczniku, który poprzez prasowe ogłoszenie trafia do bractwa wampirów.
Po drugie: „Pokuta” Iana McEwana. Film mi się podobał, …







