<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; cytaty</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/cytaty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Miłość, Ulisses, cenzura i Iran</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/04/milosc-ulisses-cenzura-i-iran/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/04/milosc-ulisses-cenzura-i-iran/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Apr 2011 05:46:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[cenzura]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[don kichot i sancho pansa]]></category>
		<category><![CDATA[Iran]]></category>
		<category><![CDATA[literatura irańska]]></category>
		<category><![CDATA[Persja]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[Shahriar Mandanipour]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1526</guid>
		<description><![CDATA[Jego strumień świadomości płynie dalej, a ja w tym miejscu muszę pisać z większą inwencją niż James Joyce, bo ostatnia próba uzyskania zezwolenia na przekład Ulissesa na perski, jaką podjęli sam Joyce, jego irański tłumacz i jego wydawca, zakończyła się &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/04/milosc-ulisses-cenzura-i-iran/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><em>Jego strumień świadomości płynie dalej, a ja w tym miejscu muszę pisać z większą inwencją niż James Joyce, bo ostatnia próba uzyskania zezwolenia na przekład </em>Ulissesa <em>na perski, jaką podjęli sam Joyce, jego irański tłumacz i jego wydawca, zakończyła się niepowodzeniem. Pan Pietrowicz, który w owych latach usiłował być łagodny wobec irańskich pisarzy i tłumaczy i chciał jakoś rozwiązywać ich problemy, zasugerował, aby w przekładzie </em>Ulissesa<em> na perski monolog Molly Bloom, jednej z kobiecych postaci tej książki, zawierający wizję cudzołóstwa</em>, <em>opublikować po włosku. W ten sposób powieść nie zostałaby poddana ostrej cenzurze, a jednocześnie irański czytelnik nie byłby narażony na erotyczną prowokację&#8230; Po włosku, nie po angielsku, gdyż język włoski nie jest szczególnie popularny w Iranie i ciekawscy czytelnicy nie znaleźliby u nas zbyt szybko słownika, by przetłumaczyć sobie monolog Molly Bloom i doznać podniecenia seksualnego.</em></p></blockquote>
<p><em>Irańska historia miłosna. Ocenzurowano </em>Shahriar Mandanipour, przełożył Maciej Świerkocki, W.A.B., Warszawa 2010, s. 110.</p>
<p><img class="alignleft" title="Irańska historia miłosna" src="http://merlin.pl/Iranska-historia-milosna-Ocenzurowano_Shahriar-Mandanipour,images_product,25,978-83-7414-819-1.jpg" alt="" width="172" height="280" />Czytam sobie od dwóch dni książkę niebywałą, przewrotną, szalenie oryginalną. Książkę, której każde kolejne zdanie dostarcza mi miłego dla ducha intelektualnego fermentu. Powieść autotematyczną, a autotematyzm jest jedną z tych strategii narracyjnych, które cenię sobie w sposób szczególny. To opowieść o pisaniu o miłości w kraju, w którym o miłości (cielesnej zwłaszcza) nawet myśleć nie wolno, a co dopiero pisać, mówić czy się jej publicznie oddawać. Dlatego para bohaterów &#8211; Sara i Dara (imiona z elementarza języka perskiego) &#8211; nie mogą sobie patrzeć w oczy, ani wprost rozmawiać. Dlatego wiadomości przesyłają sobie poprzez wymyślny kod literatury &#8211; w książkach. Ale tak samo jak na Sarę i Darego dybią patrole Kampanii Przeciwko Zepsuciu Społecznemu, na pisarza czy może raczej narratora poluje Cenzor &#8211; równie złowroga i bezkompromisowa instytucja, którą tu symbolizuje na wskroś antypatyczna figura Porfirego Pietrowicza. <em>Irańska historia miłosna. Ocenzurowano </em>jest zmyślnie skonstruowaną, wielowarstwową opowieścią o paradoksach życia w Iranie<em>. </em>W dodatku napisaną w przyjemnie lekkim i dowcipnym tonie. Słowem: zero ckliwości, brak umartwiania. Więcej, gdy już skończę.<em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/04/milosc-ulisses-cenzura-i-iran/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ręka</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/04/reka-siedemnascie-milych-pan-patricia-highsmith/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/04/reka-siedemnascie-milych-pan-patricia-highsmith/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Apr 2011 12:07:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Patricia Highsmith]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1524</guid>
		<description><![CDATA[Młody mężczyzna poprosił ojca dziewczyny o jej rękę i otrzymał ją w pudełku &#8211; lewą rękę. OJCIEC: Prosiłeś o jej rękę i dostałeś. Ale moim zdaniem chciałeś też innych rzeczy i wziąłeś je sobie. MŁODZIENIEC: Nie bardzo rozumiem, co pan &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/04/reka-siedemnascie-milych-pan-patricia-highsmith/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Młody mężczyzna poprosił ojca dziewczyny o jej rękę i otrzymał ją w pudełku &#8211; lewą rękę.</p>
<p>OJCIEC: Prosiłeś o jej rękę i dostałeś. Ale moim zdaniem chciałeś też innych rzeczy i wziąłeś je sobie.<br />
MŁODZIENIEC: Nie bardzo rozumiem, co pan ma na myśli.<br />
OJCIEC: A co, według ciebie, miałbym mieć? Nie możesz zaprzeczyć, że jestem człowiekiem bardziej honorowym od Ciebie, bo zabrałeś coś mojej rodzinie nie pytając o pozwolenie, podczas gdy ja, poproszony o rękę córki, uczciwie ci ją dałem.</p>
<p>Prawdę powiedziawszy, młody mężczyzna nigdy nie dopuścił się niczego niestosownego. Ojciec był zwyczajnie podejrzliwy i miał plugawe myśli. Niemniej mógł teraz w majestacie prawa uczynić go odpowiedzialnym za utrzymywanie dziewczyny i wyciągać od niego pieniądze. Młodzieniec musiał przyznać, że posiada rękę jego córki &#8211; choć w akcie rozpaczy pochował ją, najpierw ucałowawszy. Miała już bowiem prawie dwa tygodnie. (&#8230;)</p>
<p><em>Ręka </em>[w:] <em>Siedemnaście miłych Pań </em>Patricia Higsmith, przełożył Krzysztof Obłucki, Noir sur Blanc, Warszawa 2009.</p>
<p>Więcej przy innej okazji, bo idę do Manggha na <a href="http://manggha.krakow.pl/wydarzenia/tatami">tę wystawę</a> (we wtorki wstęp nieodpłatny).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/04/reka-siedemnascie-milych-pan-patricia-highsmith/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>The best of &#8222;Księga ziół&#8221; Sandor Marai</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/09/ksiega-ziol-sandor-marai/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/09/ksiega-ziol-sandor-marai/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 19:02:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[literatura węgierska]]></category>
		<category><![CDATA[Sandor Marai]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=460</guid>
		<description><![CDATA[Długi spacer we własnym towarzystwie – rzecz bezcenna, ale o zbawiennym wpływie tartego jabłka na pracę jelit już nie miałam pojęcia. Uświadomiła mnie dopiero „Księga ziół” Sandora Marai, ale na szczęście dla czytelnika (i literatury w ogóle) ten czarujący zbiorek &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/09/ksiega-ziol-sandor-marai/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/09/ksiega.jpg" rel="lightbox[460]"><img class="alignleft alignnone size-medium wp-image-455" title="Księga ziół" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/09/ksiega.jpg" alt="" width="176" height="280" /></a>Długi spacer we własnym towarzystwie – rzecz bezcenna, ale o zbawiennym wpływie tartego jabłka na pracę jelit już nie miałam pojęcia. Uświadomiła mnie dopiero <a href="http://www.czytelnik.pl/nowa/?ID=ksiazka&amp;ID2=258&amp;nazwa_dzialu=TOP%2010" target="_blank"><strong>„Księga ziół”</strong> Sandora Marai</a>, ale na szczęście dla czytelnika (i literatury w ogóle) ten czarujący zbiorek odautorskich mądrości nie ogranicza się li tylko do rad dotyczących fizjologii. O nie. „Księga ziół” to książeczka tyleż miła dla oka co pożyteczna w swym przesłaniu. Marai bowiem postanowił podzielić się z czytelnikami swymi poglądami na życie, które wg niego ma być szlachetne, pożyteczne i zdrowe, upływające w zgodzie z naturą oraz wrodzonymi predyspozycjami. Choć, będąc szczerym, głównie w zgodzie z naturą samego autora, który zdradza pewne objawy starokawalerskiego stetryczenia (choć, co ciekawe, wcale kawalerem nie był) a nade wszystko podkreślał znaczenie misji jaką mają wszyscy Ci, którzy poprzez pracę rozwijają ducha, czyli mówiąc krótko – służą sztuce, a sztuce można służyć tylko poprzez samodyscyplinę i ascezę. Pewnie, że niektóre ze wskazówek Maraia w konfrontacji ze współczesnością brzmią nieco anachronicznie, pewnie, że niektóre są pretensjonalnymi banialukami, ale cóż z tego skoro lektura „Księgi ziół” wciąż daje wiele przyjemności, a wiele oryginalnych spostrzeżeń Maraia wciąż zadziwia swą trafnością.</p>
<p>A tutaj: <strong>The best of Marai</strong> (wybór mój)</p>
<p><strong>O podróży</strong></p>
<p>Nie wolno podróżować samemu. Samotny podróżny wykonuje coś w rodzaju pracy przymusowej. Podróżować można jedynie w towarzystwie taktownym i budzącym zaufanie. Towarzystwo kobiety o duszy wrażliwej i czułej bądź uważnego i cierpliwego przyjaciela uwielokrotnia przeżycia doznawane w podróży, potęguje barwność rzeczy godnych zobaczenia (&#8230;).</p>
<p><strong>O tym, że choroba jest wypoczynkiem</strong></p>
<p>(&#8230;) Choroba jest wypoczynkiem, to truizm. Dlatego uprzedź nakaz natury, przymusowy urlop, i wstaw do rejestru twojego rozpędzonego życia drobne, sztuczne choroby, abyś mógł sobie odpocząć. I choć jesteś w doskonałym zdrowiu, nie opuszczaj czasem przez jeden dzień swojego łóżka.</p>
<p><strong>O tym, że ćwiczenia cielesne nie zawsze są zdrowe</strong></p>
<p>(&#8230;) Być może jedynym rodzajem hartowania ciała na jaki możemy sobie pozwolić, jest spacer, jesteśmy jak więźniowie, którzy przez jedną godzinę w ciągu dnia chodzą dookoła więziennego dziedzińca. Praca jest największym więzieniem.</p>
<p><strong>O czytaniu</strong></p>
<p>Czytać należy intensywnie. Czasami powinieneś czytać z intensywnością większą od tej, z jaką pisano tekst, który czytasz. Czytać należy gorliwie, z pasją, z uwagą i bezlitośnie. (&#8230;) Czytać trzeba elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakbyś w celi śmierci czytał ostatnią książkę, którą ci przyniósł strażnik więzienny. Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl: tylko człowiek umie czytać.</p>
<p><strong>O hartowaniu się i regulaminie</strong></p>
<p>(&#8230;) Nie możesz od piątej do wpół do szóstej po południu rozmawiać z Bogiem, jeśli w nocy i w ciągu dnia żyłeś jak świnia.</p>
<p><strong>O tym, że kultura wymaga wiele odwagi</strong></p>
<p>(&#8230;) Ludzie w skrytości wiedzą, że wszystko co prawdziwe i ludzkie, a więc rzeczywiste, zostało poczęte we krwi, pocie i pasji, ale chętniej szepczą ze spuszczonymi oczyma, że dzieci przynosi bocian. Bo tak jest milej i wygodniej. Ale kultury bocian nie przynosi.</p>
<p><strong>O gościnie</strong></p>
<p>Bycie gościem &#8211; to jedno z najmilszych i najbardziej uprzykrzonych zniewoleń. (&#8230;) Bycie gościem &#8211; to niewola. Zapraszanie kogoś w gości jest świadectwem dużej duchowej szorstkości i samolubstwa. Nawet przyjęcie zaproszenia na kolację jest nad wyraz ciężkim, nudnym i męczącym obowiązkiem. Najstosowniej jest spotkać się z przyjaciółmi w restauracji, wieczorem o godzinie dziewiątej, by o jedenastej wrócić do domu; przy czym każdy zapłacił swój rachunek.</p>
<p><strong>O cygarniczkach z filtrem</strong></p>
<p>Po czterdziestce wskazane jest palić papierosy przez cygarniczkę z filtrem. Te cygarniczki napełnione mineralnym wkładem wchłaniają jedynie nieznaczną część produktów spalania nikotyny i papierosowej bibułki, a przecież w niemałym stopniu pomagają. Nie uchronią przed zatruciem nikotyną, ale łagodzą poranny kaszel i śluzowatą chrypkę. Polecam wszystkim.</p>
<p><strong>O twórczości i wykształceniu</strong></p>
<p>(&#8230;) Nie jest znowu tak ważne, abyś pisał codziennie; ważniejsze, byś codziennie czytał. Zawsze miej czas na kształcenie, codziennie. (&#8230;)</p>
<p><strong>O marchwi</strong></p>
<p>Przekonałem się, że drobno utarta surowa marchew, podlana sokiem z cytryny, jest na tylko orzeźwiającym pożywieniem, lecz koi nerwy, a zwlaszcza nerwy oczne. (&#8230;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/09/ksiega-ziol-sandor-marai/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pielewin raz jeszcze</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/07/pielewin-raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/07/pielewin-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 18:48:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bolszaja Rossija]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Pielewin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=288</guid>
		<description><![CDATA[Czyli, aby tych, którzy się wahają ostatecznie przekonać lub ostatecznie zniechęcić do zapoznania się z literackimi tworami Wiktora Olegowicza Pielewina, mały przegląd mych ulubionych wyimków: Na początek perła w pielewinowskiej koronie &#8211; &#8222;Święta księga wilkołaka&#8221;: Pytasz co tu słychać. Aby &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/07/pielewin-raz-jeszcze/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli, aby tych, którzy się wahają ostatecznie przekonać lub ostatecznie zniechęcić do zapoznania się z literackimi tworami Wiktora Olegowicza Pielewina, mały przegląd mych ulubionych wyimków:</p>
<p>Na początek perła w pielewinowskiej koronie &#8211; <strong>&#8222;Święta księga wilkołaka&#8221;</strong>:</p>
<p><em>Pytasz co tu słychać. Aby rzecz ująć jak najkrócej, nadzieja na to, że otaczające nas ze wszystkich stron brązowe morze składa się z czekolady, topnieje nawet u najzagorzalszych optymistów. Przy czym, jak dowcipnie zauważa reklama, topnieje nie w rękach, ale w ustach.</em></p>
<p><em>Wszystkie te francuskie papugi, które wynalazły dyskurs, ćpają amfę.</em></p>
<p>[I raz jeszcze w temacie francuskich filozofów] <em>A co to jest fukuyama? Coś w rodzaju gejszy?</em></p>
<p><em>Pan pewnie nie jest na bieżąco, ale w języku rosyjskim &#8222;błękitny&#8221; oznacza homoseksualistę. Od dawna nurtuje mnie pytanie, dlaczego na wszystkich mapach sztabowych strzałki są zawsze niebieskie i czerwone. Jak gdyby główną treścią historii była walka pederastów z komunistami.</em></p>
<p>[uwaga będzie brzydkie słowo; młodzież poniżej 18 roku życia powinna teraz zamknąć oczy; rzecz dotyczy t-shirtu z hasłem: I fucked Andy Warhol]<br />
<em>- (&#8230;) więc nie noś takiej koszulki Michałycz, naprawdę. Ona cię pozycjonuje jako wirtualnego geja &#8211; nekrofila.<br />
- Nie mogłabyś po rosyjsku?<br />
- Mogłabym, pedryla trupojeba<br />
</em>[Młodzież może otworzyć oczy]</p>
<p><strong>&#8222;Życie owadów&#8221; </strong></p>
<p>(&#8230;) <em>dwie najohydniejsze obelgi w języku starokoptyjskim, którymi masoni posługują się, by opluwać cudze świętości narodowe. W tym przypadku chodzi o wyrażenia &#8222;sigmund freud&#8221; oraz &#8222;eric bern&#8221;, oznaczające w przekładzie odpowiednio: &#8222;cuchnący cap&#8221; i &#8222;wilczy penis w zwodzie&#8221;.</em></p>
<p><em>- A postmodernizmu nie lubię. To sztuka sowieckich portierów.<br />
- Dlaczego?<br />
- Bo im się nudziło w robocie i wymyślili postmodernizm. Wsłuchaj się w samo słowo.</em></p>
<p><strong>&#8222;Hełm grozy&#8221; </strong><strong><br />
</strong></p>
<p><em>Zbuduję labirynt, żeby zgubić się z tym, kto zachce mnie znaleźć. </em>[Mój ulubiony kawałek z Pielewina]</p>
<p><em>O matko. Jak słyszę słowo dyskurs, od razu łapię się za simulacrum.</em></p>
<p>(&#8230;) <em>Miłej podróży. A jeśli przypadkiem spotkacie Minotaura, nigdy nie róbcie MUUUUUUU. Uchodzi to za wysoce obraźliwe.</em></p>
<p>I na koniec wisienka na torcie, czyli Rosja wg Pana P. w <strong>&#8222;Małym palcu Buddy&#8221;</strong></p>
<p><em>Z Rosją tak zawsze &#8211; pomyślała Maria (&#8230;) &#8211; zachwycasz się do łez, a jak się bliżej przyjrzysz, zbiera ci się na wymioty.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/07/pielewin-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Refleksja z gatunku kulinarnych</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/02/refleksja-z-gatunku-kulinarnych/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/02/refleksja-z-gatunku-kulinarnych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 21:03:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[Anglicy]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Ken Follett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/02/07/refleksja-z-gatunku-kulinarnych/</guid>
		<description><![CDATA[Nie o gotowaniu, jednak będzie. Co się tyczy literatury, to wciąż (bardziej niechcący niż chcący) obracam się w kręgach angielskiej arystokracji (tyle, że epokę edwardiańską zamieniłam na czasy panowania Jerzego V). Czytam „Człowieka z Petersburga” Kena Folletta. W tym miejscu &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/02/refleksja-z-gatunku-kulinarnych/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Nie o gotowaniu, jednak będzie.<br />
Co się tyczy literatury, to wciąż (bardziej niechcący niż chcący) obracam się w kręgach angielskiej arystokracji (tyle, że epokę edwardiańską zamieniłam na czasy panowania Jerzego V). Czytam <a href="http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=3820" target="_blank">„Człowieka z Petersburga” Kena Folletta</a>. W tym miejscu nie będę się zbytnio rozpisywać na temat aktualnej lekturki, poświęcę jej osobny post, jedna w toku czytanie nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż czy ludzie kiedyś mieli gigantyczne żołądki? Wory bez dna, w których można było zmieścić góry jadła wszelakiego, do tego suto zakrapionego? A może dysponowali kilkoma (plus jednym zewnętrznym, doczepianym na USB)? A może po prostu kiedyś podawano mikroskopijne porcyjki? Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że earl Walden, jedna z głównych postaci „Człowieka z Petersburga”, spożywa obiad składający się z (kolejno): <strong>kieliszka sherry, zupy Brown Windsor, gotowanego łososia, butelki wina reńskiego, baraniny z galaretką z czerwonej porzeczki, pieczonych ziemniaków, szparagów, gęsich wątróbek </strong>(apetycznych, jak zaznacza narrator),<strong> lodów, połowy butelki szampana, brzoskwini </strong>(na deser)<strong> oraz kawy z biskwitami.</strong><br />
Więc co? Miał trzy żołądki czy kiedyś podawano mikroskopijne porcje? <span> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/02/refleksja-z-gatunku-kulinarnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja uże na zimu zakutałsi</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/ja-uze-na-zimu-zakutalsi/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/ja-uze-na-zimu-zakutalsi/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jan 2008 19:02:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/01/15/ja-uze-na-zimu-zakutalsi/</guid>
		<description><![CDATA[Znalezione w &#8222;Pamiętniku orchidei&#8221; Zygmunta Kałużyńskiego. Krytyk filmowy, słynący ze swojego sardonicznego uśmiechu oraz znikomej dbałości o higienę, tak tłumaczył się ze swojego upodobania do brudu: (&#8230;) zaskoczyło mnie, że podłoga wygląda stale tak samo : zapewne ruchy, jakie wykonuję &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/ja-uze-na-zimu-zakutalsi/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="pamietnik-orchidei.jpg" href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/12/pamietnik-orchidei.jpg" rel="lightbox[98]"><img src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2007/12/pamietnik-orchidei.jpg" alt="pamietnik-orchidei.jpg" width="186" height="250" /></a> Znalezione w <a href="http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,322358.html" target="_blank">&#8222;Pamiętniku orchidei&#8221;</a> Zygmunta Kałużyńskiego. Krytyk filmowy, słynący ze swojego sardonicznego uśmiechu oraz znikomej dbałości o higienę, tak tłumaczył się ze swojego upodobania do brudu:</p>
<blockquote><p>(&#8230;)  <em>zaskoczyło mnie, że podłoga wygląda stale tak samo : zapewne ruchy, jakie wykonuję przechodząc, sprawiają, że kurz przesuwa się i układa się pod ścianami w postaci zwojów, które od pewnego momentu przestają się powiększać i które, gdybym chciał, mógłbym usunąć jednym ruchem ręki. Jednak waham się, ponieważ przywiązałem się do nich: pod półką powstało usypisko o zaskakujących kształtach, na które patrzę z zainteresowaniem i którego by mi brakowało, gdybym je sprzątnął. </em>[s. 181]<em> </em></p>
<p><em>Proszę pomyśleć, ile czasu i energii traci się w życiu na codzienne ubieranie i rozbieranie się, co jest nie do uniknięcia! Gonczarow opisuje wypadek studenta rosyjskiego, który popełnił samobójstwo, bo znudziło mu się sznurowanie i rozsznurowywanie trzewików.<br />
Co prawda wtedy, w połowie XIX wieku, była to robota, ze względu na znaczną ilość haftek u obuwia. Co do mnie, moim ideałem jest ów staruszek, który z nadejściem mrozów nałożył kożuch, omotał go drutem, który silnie zakręcił z komentarzem: <strong>Ja uże na zimu zakutałsi</strong>. Szczęśliwy ten człowiek dopiero z nadejściem maja przecinał druty i zdejmował futro. </em>[s.185]</p></blockquote>
<p>I jeszcze jeden fragment. Tym razem dotykający nieco innej materii &#8211; tak zwanych &#8216;czterech liter&#8217;:</p>
<blockquote><p><em>Nie pamiętam już kto &#8211; zdaje się, dramatopisarz Krzywoszewski &#8211; opowiada, że dostał propozycję ze strony osoby pochodzenia starozakonnego, mówiącej niegramatycznie: &#8222;Pójdziemy na dupie?&#8221;, na co odpowiedział: &#8222;Nie jestem akrobatą&#8221; (&#8230;). </em>[s.153]</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/ja-uze-na-zimu-zakutalsi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Post ten dedykuję</title>
		<link>http://lekturki.com/2007/12/post-ten-dedykuje/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2007/12/post-ten-dedykuje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 21:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[literacki off topic]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Jane Austen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2007/12/17/post-ten-dedykuje/</guid>
		<description><![CDATA[Mojej ukochanej pisarce Jane Austen :) A co mi tam ;) Zainspirowana przez Padmę postanawiam też zamieścić słynne pierwsze zdanie z &#8222;Dumy i uprzedzenia&#8221; tyle, że w trzech wersjach językowych: It is a truth universally acknowledged, that a single man &#8230; <a href="http://lekturki.com/2007/12/post-ten-dedykuje/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mojej ukochanej pisarce Jane Austen :) A co mi tam ;) Zainspirowana przez <a href="http://miastoksiazek.blox.pl/2007/12/Jest-prawda-powszechnie-znana.html" target="_blank">Padmę</a> postanawiam też zamieścić słynne pierwsze zdanie z &#8222;Dumy i uprzedzenia&#8221; tyle, że w trzech wersjach językowych:</p>
<blockquote><p><em>It is a truth universally acknowledged, that a single man in possession of a good fortune, must be in want of a wife.</em></p>
<p class="TytulKomentowanegoWpisu"><em>Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.</em></p>
<p class="TytulKomentowanegoWpisu"><em>Světem panuje skálopevné přesvědčení, že svobodný muž, který má slušné jmění, se neobejde bez ženušky. </em></p>
</blockquote>
<p class="TytulKomentowanegoWpisu">Na więcej dziś siły nie mam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2007/12/post-ten-dedykuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

