<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Chiny</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/tag/chiny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Złoty medal w megalomanii</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/11/biografia-glodu-amelie-nothomb/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/11/biografia-glodu-amelie-nothomb/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Nov 2010 21:54:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[amelie nothomb]]></category>
		<category><![CDATA[anoreksja]]></category>
		<category><![CDATA[bangladesz]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[dojrzewanie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[galeria]]></category>
		<category><![CDATA[głód]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[literatura belgijska]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1460</guid>
		<description><![CDATA[Na początku była Japonia. Objadanie się słodyczami, kompulsywne wlewanie w siebie wody i pokątna lektura Biblii (z rozkosznym strachem). Potem Chiny, podkradanie słodkości, głód towarzystwa i upajanie się whisky. Na ósme urodziny dostała Nowy Jork! I opiekunkę Ingę, do której &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/11/biografia-glodu-amelie-nothomb/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/11/35991-450.jpg" rel="lightbox[1460]"><img class="alignnone size-full wp-image-1462" title="Biografia Głodu" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/11/35991-450.jpg" alt="" width="200" height="302" /></a></p>
<p>Na początku była Japonia. Objadanie się słodyczami, kompulsywne wlewanie w siebie wody i pokątna lektura Biblii (<em>z rozkosznym strachem)</em>. Potem Chiny, podkradanie słodkości, głód towarzystwa i upajanie się whisky. Na ósme urodziny dostała Nowy Jork! I opiekunkę Ingę, do której zapałała uczuciem tak szczerym i gorącym, jak tylko pozwoliła na to jej dziecięca (mocno zakrapiana Johnnym Walkerem) niewinność. Ale szczęście nie trwa wiecznie i za czas jakiś wylądowała w Bangladeszu. W centrum kanapowej agonii, a jedyną strawą miała być strawa ducha – literatura pochłaniana od metra. Anoreksja. Na dwunaste urodziny dostała słonia.  Tylko na jeden dzień. Trzynaste urodziny obchodziła w Birmie, czytając <a href="http://lekturki.com/2010/03/zlota-pagoda-yukio-mishima/" target="_blank">„Złotą pagodę” Mishimy</a>. Popadła w otchłań hormonalnego niebytu. Postanowiła odtąd żywić się już tylko słowami. Odkryła w sobie, że jest zgłodniała głodu. Wyglądała jak trup i dobrze się z tym czuła. Potem był Laos i powrót do jedzenia. Mając lat siedemnaście wylądowała na uniwersytecie w Brukseli, a dwadzieścia jeden – w Tokio. Potem było z „Pokorą i uniżeniem”, a przed  czasem słodyczy i Biblii <a href="http://lekturki.com/2008/08/metafizyka-rur-amelie-nothomb/" target="_blank">„Metafizyka rur”</a>. <strong></strong></p>
<p><strong>„Biografia głodu”</strong> to środek. Autobiograficzna powieść pisana z perspektywy głodu. Głodu nie tylko w tym najbardziej literalnym znaczeniu &#8211; jako pragnienia czy potrzeby spożycia pokarmu, ale i towarzystwa, słów, książek, alkoholu, wiedzy. Głodu niepokojąco bliskiego uzależnieniu, głodu jako wiecznego niedosytu, niemożności zaspokojenia. Ale &#8222;Biografia głodu&#8221; jest i megalomańskim (w stopniu doprowadzającym zęby do bólu) pamiętnikiem z dorastania dokonującego się w międzykontynentalnym i multikulturowym rozkroku, który bynajmniej tego, z natury swej skomplikowanego, procesu nie ułatwiał, ale przynajmniej wspomnieniu czasu pryszczy i pączkującego biustu dodaje uroku i niepowtarzalności. Bo czy ktoś zna pisarkę równie cudowną i napuszoną, jak <a href="http://lekturki.com/tag/amelie-nothomb/" target="_blank"><strong>Amelie Nothomb</strong></a>?</p>
<p>Pytanie, które zaciążyło mi nad lekturą brzmi: ile w „Biografii głodu” jest prawdziwej Amelii, a ile Amelii wykreowanej na potrzeby literatury. Albo inaczej: Ile w Nothomb jest pisarki, a ile zręcznej hochsztaplerki, która, owszem, potrafi grać słowem, być i liryczna i zabawna, a nawet trochę przeintelektualizowana, ale czyni to tylko po to, aby jeszcze bardziej schlebiać i pieścić swoje ego? Wiem, że są dywagacje warte mniej więcej tyle, co dochodzenie ilości procent cukru jest w cukrze, nie mniej jednak spokoju (dla odmiany) memu ego to nie daje. Nothomb pisze laurki ku swojej czci, z lubością spogląda na świat z góry i bezwarunkowo filtruje go przez siebie. Mizdrzy się spomiędzy wersów, upaja swą nietuzinkowością. To skupienie się na sobie, ten egocentryzm doprowadzony do ekstremum. Chwała bogu, że te książki są tak krótkie. Na większą skalę nothombowska maniera mogłaby być nie do zdzierżenia.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Biografia głodu” Amelie Nothomb, przełożyła Joanna Polachowska, Muza, Warszawa 2005</p>
<p>[z biblioteki na Rajskiej]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/11/biografia-glodu-amelie-nothomb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Chińczyk” Henning Mankell</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 23:55:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1109</guid>
		<description><![CDATA[Henning Mankell to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne. Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank"><img class="alignleft size-full wp-image-1110" title="Chinczyk" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/12/Chinczyk.jpg" alt="Chinczyk" width="176" height="280" />Henning Mankell</a> to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” kryminalnej intrygi sensu stricte jest dużo mniej niż można było oczekiwać po akurat tym  pisarzu. Nie ma też Ystad, choć to nadal Skania. Miast tego na pierwszy plan wysuwa się (właściwie nie taka do końca) nowa twarz Mankella jako pisarza zafrasowanego losem świata.</p>
<p style="text-align: justify;">600 stronicowe powieści zwykło określać się mianem dzieł epickich, tworzonych z inscenizatorskim rozmachem itp. Żadne z tych określeń nie pasuje jednak do „Chińczyka”, którego specyfikę najlepiej oddaje miano powieści rozległej, a może nawet rozwlekłej. Mankell nigdy nie był specjalnie powściągliwy, płodził powieści słusznej objętości, nie mniej zawarta w nich refleksja, owo słynne społeczne tło, miało charakter lokalny. Owszem, pisarzowi zdarzało się wybyć za granicę (patrz: „Biała lwica” oraz „Psy z Rygi”), nie mniej jednak jego zainteresowania skupiały się wokół Szwecji. Zgoła inaczej rzeczy mają się z „Chińczykiem”,  którego akcję Henning Mankell rozpisał na cztery kontynenty, a zagadka brutalnego (a jakże!) morderstwa wiekowych mieszkańców odludnej osady to zaledwie pretekst, punkt wyjścia do snucia refleksji, rzec by można, globalnej.</p>
<p style="text-align: justify;">I faktycznie w „Chińczyku” dominują przemyślenia nad naturą współczesnego świata. Mankella bardziej interesują szanse i zagrożenia, a przede wszystkim rola, którą odgrywają i będą odgrywać Chiny. Wada to czy zaleta? Zależy od punktu siedzenia, czyli tego czego od powieści oczekujemy. Jeśli będziemy przystawać przy zamknięciu  „Chińczyka” w szufladce z kryminałami, to należy zwrócić uwagę na dość niekonwencjonalny przebieg intrygi. Rozkręca się dość obiecująco. Ktoś wymordował prawie wszystkich mieszkańców niewielkiej osady na szwedzkiej prowincji. Jest styczeń, wokoło masa śniegu, a jedynym śladem pozostawionym przez mordercę jest czerwona wstążka. Śledztwo obejmuje dość antypatyczna detektyw Vivi Sundberg. Jest zmęczona, zabiegana i nie ma czasu na domysły ani tym bardziej dziwne teorie o Chińczykach, którymi zarzuca ją Birgitta Roslin, sędzia z Helisngborgu, krewna zabitych i główna bohaterka powieści, choć to ostatnie jest określeniem nieco na wyrost, bo nie jest jedyna.</p>
<p style="text-align: justify;">Mankell w „Chińczyku” dokonuje swoistej dekonstrukcji kryminałów z komisarzem <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">Wallanderem</a>. Główny bohaterem nie jest detektyw, a osoba spoza kręgu śledztwa, przenikliwa, obdarzona sporą intuicją, ale i naiwna i nieuważna. Łatwowierność sprowadzi na Birgitte sporo kłopotów. Intryga tym razem wyjątkowo wieloznaczna, co akurat nie przemawia na korzyść „Chińczyka”. Zresztą sam pomysł oparcia fabuły na motywie wendety po latach nie dość, że wyeksploatowany do cna to tu jeszcze aż nadto nieprawdopodobny, ba, powiedziałabym nawet, że niedopracowany, a brak racjonalnych przesłanek, wiele niedopowiedzeń i ślepych uliczek, którymi brnie policja tylko pogłębia ten efekt. Rozwiązanie… też w pewnym sensie rozczarowuje.  Coś się tu wyraźnie nie klei. Nie tylko śledztwo kierowane przez Vivi, ale i sama intryga. Gdy w końcu robi się interesująco, Mankell brutalnie przerwał. Pozostawiając akcję w zawieszeniu na kilkadziesiąt stron, przeskakuje do dziewiętnastowiecznej Ameryki. Takich odskoczni od głównej akcji jest tu zresztą więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Henning Mankell krytykuje szwedzkie organy śledcze, przekonując, że metoda „szkiełka i oka” nie zawsze popłaca, ale jako obywatela świata dużo bardziej niż lokalne problemy Szwecji frasują go zmiany toczące w przód cały świat.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„Chińczyk” Henning Mankell, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kiedy byliśmy sierotami&#8221; Kazuo Ishiguro</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/02/kiedy-bylismy-sierotami-kazuo-ishiguro/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/02/kiedy-bylismy-sierotami-kazuo-ishiguro/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Feb 2009 20:17:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brytyjskie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[kazuo ishiguro]]></category>
		<category><![CDATA[sierota]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=648</guid>
		<description><![CDATA[Fajna książka. Przy czym słowa „fajnie” użyłam z premedytacją, bo co tak właściwe znaczy przymiotnik „fajne”? Według mnie wszystko i nic. Ot słowo wytrych, którego staram się nie (nad)używać, ale od czasu do czasu pokornie sama przed sobą przyznać muszę, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/02/kiedy-bylismy-sierotami-kazuo-ishiguro/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/02/Kiedy-bylismy-sierotami_Kazuo-Ishiguro.jpg" rel="lightbox[648]"><img class="alignleft size-full wp-image-1268" title="Kiedy-bylismy-sierotami_Kazuo-Ishiguro" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/02/Kiedy-bylismy-sierotami_Kazuo-Ishiguro.jpg" alt="" width="193" height="280" /></a>Fajna książka. Przy czym słowa „fajnie” użyłam z premedytacją, bo co tak właściwe znaczy przymiotnik „fajne”? Według mnie wszystko i nic. Ot słowo wytrych, którego staram się nie (nad)używać, ale od czasu do czasu pokornie sama przed sobą przyznać muszę, że tylko to wstrętne „fajne” pasuje do danego wykwitu kultury masowej (głównie).</p>
<p>Czy <a href="http://bonito.pl/ksiazka/0000329415.html" target="_blank"><strong>„Kiedy byliśmy sierotami”</strong></a> jest powieścią napisaną z myślą o masowym czytelniku? I tak i nie. Literaturą z ducha popularną nie śmiałabym książki Kazuo Ishiguro nazwać, ale lekka (żeby nie powiedzieć bajkowa) konwencja z pewnością jest ukłonem w stronę szerszego spectrum potencjalnych czytelników niż sentymentalny, sztywny i (nie bójmy się tego słowa) nudnawy ton <a href="http://lekturki.com/2008/12/malarz-swiata-uludy-kazuo-ishiguro/" target="_blank">„Malarza świata ułudy”</a>. Te dwie powieści są tak skrajnie różne, że aż trudno mi uwierzyć, że wyszły spod ręki tego samego pisarza.</p>
<p>Jedno natomiast jest pewne „Kiedy byliśmy sierotami” zaabsorbowało mnie kompletnie. Rzec by można, że wpadłam po uszy w tą nietuzinkową powieść – bajkę dla dorosłych spragnionych przygód. Od początku zapałałam ogromną sympatią do Christophera Banksa, owej tytułowej sierotki, która już jako dorosły i uznany detektyw postanawia odnaleźć zaginionych w tajemniczych okolicznościach rodziców. W błędzie będzie jednak ten kto uzna „Kiedy byliśmy sierotami” za klasyczny kryminał, Ishiguro rzec by można parafrazuje czy wręcz dekonstuuje ten literacki gatunek, biorąc z niego fabularny schemat i obudowując go mnóstwem pobocznych wątków: obyczajowych, miłosnych, szpiegowskich i co ważne przygodowych! „Kiedy byliśmy sierotmi” to właśnie taki zgrabny miks gatunków i stylów. Ja kupiłam tą historię w całości, bez mrugnięciem okiem pomimo (a może właśnie dlatego), że miejscami jest niemiłosiernie naiwna.</p>
<p>Mogłabym się tej programowej naiwności uczepić, bo nieprawdopodobieństwo niektórych wydarzeń każe mi myśleć, że  Ishiguro zanim zabrał się za pisanie „Sierot” nie odrobił lekcji z kryminału. Miast tego hojnie szafuje szczęśliwymi zbiegami okoliczności, niewiarygodnymi koincydencjami i rozwiązaniami, które owszem podpowiada serce, ale nie rozum. Ishiguro w „Kiedy byliśmy sierotami” objawia się jako zręczny manipulator, twórca wyimaginowanej, lepszej rzeczywistości, w którą pomimo wszelkich zdroworozsądkowych przesłanek chce się wierzyć. Tym bardziej, że akcja toczy się wartko, obfitując w nieprzewidywalne i intrygujące wydarzenia. Co zabawne, dopiero po przeczytaniu 1/3 powieści klaruje się o co tak naprawdę Ishiguro chodzi.</p>
<p>Literatura eskapistyczna z wyższej półki. Po trzykroć tak! :-)</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/02/kiedy-bylismy-sierotami-kazuo-ishiguro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Powiedział mi wróżbita&#8221; Tiziano Terzani</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/02/powiedzial-mi-wrozbita-tiziano-terzani/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/02/powiedzial-mi-wrozbita-tiziano-terzani/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 21:28:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Mogolia]]></category>
		<category><![CDATA[naokoło świata]]></category>
		<category><![CDATA[Tiziano Terzani]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=642</guid>
		<description><![CDATA[Z zasady nie czytuję horoskopów i pewnie dlatego lektury „Powiedział mi wróżbita” Tiziano Terzaniego nie będę wspominać ze szczególnym sentymentem. Prawdę mówiąc wolałabym w ogóle jej nie wspominać… Mój gorący (ślepy?) afekt do dalekowschodnich klimatów powoli acz skutecznie się na &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/02/powiedzial-mi-wrozbita-tiziano-terzani/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-643" title="Powiedział mi wróżbita" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/02/terzani.jpg" alt="Powiedział mi wróżbita" width="187" height="252" />Z zasady nie czytuję horoskopów i pewnie dlatego lektury <a href="http://www.zysk.com.pl/catalog/product_info.php?products_id=2179" target="_blank"><strong>„Powiedział mi wróżbita”</strong></a> Tiziano Terzaniego nie będę wspominać ze szczególnym sentymentem. Prawdę mówiąc wolałabym w ogóle jej nie wspominać…</p>
<p>Mój gorący (ślepy?) afekt do dalekowschodnich klimatów powoli acz skutecznie się na mnie mści. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują bowiem, że muszę podejść do tamtejszej literatury, czy też literatury traktującej o tamtych stronach, w sposób nieco bardziej wybiórczy i przestać robić maślane oczy na widok każdej publikacji, która ma cokolwiek wspólnego z Azją. Koniec! Basta! Nie wszystko złoto co się święci, a już z pewnością ze złotem niewiele wspólnego ma „Powiedział mi wróżbita”.</p>
<p><a href="http://www.terzani.yoyo.pl/index.php" target="_blank">Tiziano Terzani</a>, światowej klasy reporter i, w co absolutnie nie wątpię, postać wybitna, w mym osobistym odczuciu wpadł we własnoręcznie zastawioną pułapkę. Przepowiedział mu bowiem dalekowschodni wróżbita jakoby miał zginąć w katastrofie lotniczej w roku 1993. Terzani, co prawda nie bez pewnych wewnętrznych oporów, uznał przepowiednię za dogmat i na kolejne 12 miesięcy zapomniał o istnieniu samolotów. Gdyby przepowiednia ta dotyczyła zwykłego zjadacza chleba – niemożność latania zapewne niewiele by go obeszła, rzecz jednak komplikuje się w przypadku Terzaniego, który pracował jako reporter Der Spiegel na terytorium Azji Wschodniej i, kolokwialnie się wyrażając, miał do obskoczenia zacnej wielkości teren. By móc nadal pracować musiał zatem przesiąść z najwygodniejszego i najszybszego środka transportu, do tych zdecydowanie mniej komfortowych i dużo wolniejszych, co, jak wkrótce się okazało, tylko na dobre mu wyszło. W ciągu ponad dwunastu miesięcy samochodem, łodzią, autobusem i pociągiem Terzani przemierzył tysiące kilometrów Malezji, Birmy, Tajlandii, Mongolii, Wietnamu, Kambodży, Chin i Laosu. Z turysty przeistoczył się w podróżnika w najbardziej pierwotnym tego słowa znaczeniu, który na równi z mieszkańcami danego regionu cierpiał niewygodny podróży i przy okazji mógł obserwować dalekowschodnie ludy, ich powoli zanikającą kulturę u źródeł i… Odwiedzać kolejnych wróżbitów.</p>
<p>Terzani być może nie głosi komunałów, ale w tym co pisze o mieszkańcach Azji nie ma niczego czego ktoś przed nim by nie odnotował. I jakkolwiek przewrotnie to nie brzmi, nie odkrył Ameryki rozwodząc się nad postępującą amerykanizacją (w domyśle westernizacją) kultur mieszkańców Dalekiego Wschodu, zanikaniem etnicznej integralności i obyczajowymi przemianami. Przed półwieczem wspominał już o tym Paweł Jasienica w <a href="http://lekturki.com/2008/11/kraj-nad-jangcy-pawel-jasienica/" target="_blank">„Kraju nad Jangcy”</a>, pisali później i inni reporterzy i choć są to prawdy powszechnie znane, przeanalizowane z każdej dostępnej strony, w „Powiedział mi wróżbita” mimo wszystko odnaleźć można sporo interesującego dobra. Dla mnie najciekawsze były rozdziały dotyczące życia na indonezyjskich wyspach i oczywiście fragmenty opisujące podróż, zdominowaną przez drobnych handlarzy, koleją Transsyberyjską. Nie mniej ważna dla Terzaniego jest refleksja nad samą istotą podróżowania, prześlizgania się między kulturami, bowiem również pewne sposoby przemieszczania się (takie jak podróże morskie) odchodzą w niebyt, inne z kolei nieodwracalnie tracą swój pierwotny charakter. Ten okropny samolot zmienia zatem dosłownie wszystko i zrazu okazuje się, że szybciej nie znaczy lepiej, a świat widoczny z góry nigdy nie dorówna sennym obrazkom przesuwającym się za oknem leniwie toczącego się pociągu.</p>
<p>Gdyby tak Terzani ograniczył się tylko do refleksji nad paradoksami świata umierającego i kondycją podróżnika, któremu odebrano możność latania, ale nie… Pokusa konfrontacji z kolejnymi wróżbitami i jasnowidzami była dla niego zbyt silna. W ogóle ta część „Powiedział mi wróżbita”, nawiasem mówiąc zupełnie niepotrzebna, obnaża janusowe oblicze Terzaniego, który miotał się niczym nastolatka z muchami w nosie, rozdarty między ambiwalentnymi uczuciami: wierzyć wróżom, czy też nie. Rozsądek mówi – nie, ciekawość mówi – tak. Szkoda, że nie posłuchał rozumu, bo kolejne relacje ze spotkań z lokalnymi przepowiadaczami przyszłości wszelakiej maści zamiast nadać efekt spójności tylko zaszkodził książce.</p>
<p>A gdy w końcu udało mi się dotrzeć do ostatniej kropki „Powiedział mi wróżbita”, przyszła mi do głowy tylko jedna konstatacja: To nie prawda, że każdego można zastąpić. Ryszard Kapuściński był tylko jeden. Niestety.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 3 out of 6 stars</p>
<p>Zainteresowanym tematem polecam <a href="http://www.terzani.yoyo.pl/index.php" target="_blank">polską stronę dedykowaną Terzaniemu</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/02/powiedzial-mi-wrozbita-tiziano-terzani/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kraj nad Jangcy&#8221; Paweł Jasienica</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/11/kraj-nad-jangcy-pawel-jasienica/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/11/kraj-nad-jangcy-pawel-jasienica/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Nov 2008 15:37:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Non fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Jasienica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=508</guid>
		<description><![CDATA[Może nie jak kulą w płot, ale w porównaniu z cudownościami, które miałam przyjemność przeczytać ostatnio, „Kraj nad Jangcy” Pawła Jasienicy wypada tak trochę nie wiadomo jak. Niezgorzej, ale tez nie najlepiej, choć wyznać Wam muszę, że mogę być w &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/11/kraj-nad-jangcy-pawel-jasienica/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/jasienica.jpg" rel="lightbox[508]"><img class="alignleft size-medium wp-image-492" title="Kraj nad Jangcy - Paweł Jasienica" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/jasienica.jpg" alt="" width="140" height="202" /></a>Może nie jak kulą w płot, ale w porównaniu z cudownościami, które miałam przyjemność przeczytać ostatnio, <a href="http://www.proszynski.pl/Kraj_nad_Jangcy-p-29917-.html" target="_blank"><strong>„Kraj nad Jangcy”</strong></a> Pawła Jasienicy wypada tak trochę nie wiadomo jak. Niezgorzej, ale tez nie najlepiej, choć wyznać Wam muszę, że mogę być w mym osądzie odrobinę nieobiektywna, bo od kiedy naczytałam się Kapuścińskiego właściwie w każdym reportażu czy też książce podróżniczej doszukuje się czegoś na miarę jego stylu i to się zawsze źle kończy. Oczywiście, dla aktualnej lekturki. Jak kulą w płot, bo w końcu Ryszard Kapuściński był tylko jeden.</p>
<p>Z drugiej strony myślę sobie, że porównywanie tych dwóch wielkich osobowości polskiej literatury <em>non-fiction</em> jest sporym nieporozumienie, jako że Kapuściński był reporterem i podróżnikiem, a Jasienica historykiem &#8211; publicystą, któremu na fali odwilży 1956 roku przydarzyło się wyjechać do Chin na zaproszenie tamtejszego związku literatów. „Kraj nad Jangcy” to zbiór zapisków z tej podróży. Fascynującego odkrywania Kraju Środka, samolotem pociągiem i nieśmiertelną warszawą. A były to Chiny, które po okresie maoistycznego zamordyzmu właśnie na krótką chwilę otworzyły swe podwoje dla obcych, Chiny które były już najludniejszym państwem świata, ale do miliarda wciąż brakowało im jakiś czterystu milionów. Jasienica co i rusz, nie kryjąc swego entuzjazmu, chwalił politykę państwa, które niby było komunistyczne, a jednak w porównaniu z ówczesną Polską wypadało na zdecydowanie bardziej liberalne i lepiej zarządzane.</p>
<p>To zachłyśnięcie się Chinami chwilami brzmi odrobinę tendencyjnie, przypuszczam, że ze względów ideologicznych Jasienica nie mógł napisać wszystkiego i pewne tematy (Tybet na przykład) musiał przemilczeć. Za sprawą zawoalowanej krytyki polskiego ustroju i gospodarki miał i tak sporo problemów z publikacją zapisków. Od czasów pierwszego wydaniu w roku 1957 aż do dziś książka nie miała żadnego wznowienia. Szkoda byłoby jednak, gdyby ChRL oczami Pawła Jasienicy odeszła w zapomnienie, tym bardziej, że takiego kraju nad Jangcy już nie ma. Pożarły go potężne przemiany, niekoniecznie ustrojowe. Jednak już w latach pięćdziesiątych było to państwo kontrastów. Wyraźnie widoczny był zalew zachodniej tandety, która wypierała to co etniczne (co zresztą się na Zachodzie wkrótce pięknie zemści i to Zachód będzie zalewany przez chińskie barachła). Jasienica kilkukrotnie ubolewał nad ogromnym rozwarstwieniem społeczeństwa, które już wówczas podzielone było na hołubionych bogaczy i zapomnianą biedotę. Smutne to, choć z relacji pisarza wynika, że Chińczycy nie przykładali do tego szczególnej uwagi (choć pewnie to tylko pozory). Pracowici, usłużnie grzeczni, zadowoleni z tego co mają, uśmiechnięci i zaradni. Zero malkontenctwa.</p>
<p>Ciekawa byłam czy uda mi się wyłuskać jakieś punkty styczne z <a href="http://lekturki.com/2008/10/bracia-da-chen/" target="_blank">„Braćmi” Da Chena</a>, których akcja rozpoczyna się właśnie w latach pięćdziesiątych. I chyba jestem mało uważną czytelniczką, bo żadnej godnej odnotowania analogii wypatrzyć mi się nie udało.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 3.5 out of 6 stars</p>
<p>A tak na marginesie na czas jakiś dość mam Azji. Skandynawii mi się chce albo jakiegoś porządnego kryminału.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/11/kraj-nad-jangcy-pawel-jasienica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Bracia” Da Chen</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/10/bracia-da-chen/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/10/bracia-da-chen/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Oct 2008 22:23:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Daleki Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Da Chen]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[saga]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=491</guid>
		<description><![CDATA[Zupełnie niespodziewanie wpadłam w „Braci”, jak śliwka w kompot. Dosłownie i dokładnie. Da Chena właściwie nie czytałam, a pożerałam w każdej wolnej chwili, a że nie było ich ostatnio zbyt wiele &#8211; z tym większym utęsknieniem spoglądałam w stronę książki. &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/10/bracia-da-chen/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/bracia-da-chen_2438.jpg" rel="lightbox[491]"><img class="alignleft size-full wp-image-483" title="Bracia - Da Chen" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/10/bracia-da-chen_2438.jpg" alt="" width="149" height="200" /></a>Zupełnie niespodziewanie wpadłam w „Braci”, jak śliwka w kompot. Dosłownie i dokładnie. <a href="http://www.dachen.org/" target="_blank">Da Chena</a> właściwie nie czytałam, a pożerałam w każdej wolnej chwili, a że nie było ich ostatnio zbyt wiele &#8211; z tym większym utęsknieniem spoglądałam w stronę książki. To co prawda Azja w wydaniu dla mas, ale cóż z tego skoro czyta się ją wyśmienicie. Da Chen, kolejny po <a href="http://lekturki.com/2008/08/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz-lisa-see/" target="_blank">Lisie See</a> i Amy Tan amerykański Chińczyk literatury, przypomniał mi za co ubóstwiam takie grubaśne opowieści z rozmachem i żywo nakreślonym tłem. Myślę, że „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell byłoby dokładnie tym czego mi trzeba gdybym tylko się kiedyś w końcu zabrała za jej czytanie. Wróćmy jednak do Chin Da Chena.</p>
<p><a href="http://www.muza.com.pl/?module=okladki&amp;id=41733" target="_blank"><strong>„Bracia”</strong></a> są świetnie skonstruowaną opowieścią o (niespodzianka!) braciach. Z jednego ojca, wysoko postawionego wojskowego dygnitarza i dwóch matek: pianistki (małżonki) i ubogiej wieśniaczki, którą ten uwiódł i porzucił. Ta zhańbiona, w akcie desperacji i nie zważając na swój błogosławiony stan, postanawia skoczyć w przepaść. W ostatniej chwili (sic!), a właściwie już w locie (sic!) nieszczęsna zdążyła powić syna, którego zrządzeniem losu udało się ocalić. Odtąd bracia będą dorastać nie wiedząc o swoim istnieniu – Tan w luksusie, Shento w skrajnej biedzie, a połączy ich… oczywiście kobieta. Brzmi, jak początek romansu dla kucharek z najniższej półki, ale dzięki bogu autor dość szybko porzuca ten patetyczny ton i później jest już tylko lepiej. Właściwie dużo lepiej.</p>
<p>Historia opowiadana w „Braciach” nie jest szczególnie oryginalna, bo to ani pierwszy ani ostatni literacki opis miłosnego trójkąta z burzliwym tłem. To co wyróżnia powieść Da Chena pośród tysięcy mutacji tematu to ciekawie skonstruowana narracja, żywo nakreślone sylwetki postaci oraz wartka, prowadzona równolegle z dwóch perspektyw, akcja. „Bracia” to nie romans, choć wątek miłosny pełni tu niebagatelną rolę. To raczej epicka opowieść o ludzkich troskach i radościach  zemście, winie, przebaczeniu, walce o przetrwanie a nade wszystko -  zbeletryzowane najnowsza historia Chin podane w pigułce. Zupełnym zaskoczeniem był dla mnie sposób opisania rewolucji kulturalnej, nie z dobrze znanej strony obozów reedukacyjnych, ale z perspektywy majętnych dygnitarzy, którzy wcale nie musieli zrzec się zdobyczy kapitalistycznego zachodu. Potem jest jeszcze ciekawiej, bo Da Chen opisuje kulisy śmierci Mao, walki o jego schedę i postępującego renesansu gospodarki i kultury. A pisze o tym wszystkim niejako mimochodem, wiążąc losy swych postaci z najważniejszymi epizodami historii Państwa Środka. Zgoda, jest przy tym odrobinę naiwny i cukierkowy, choć potrafi pokazać pazurek. Zdziwiłam się bardzo, gdy przeczytałam, że autor od lat przebywa na emigracji w USA, bo maniera z jaką pisze o ostatnim pięćdziesięcioleciu w Chinach, jak zdarza mu się słodzić o komunizmie i tamtejszej gospodarce wolnorynkowej, skłoniła mnie ku przekonaniu, że Da Chen spłodził swych „Braci” jako eksportową  agitkę na rządowe zamówienie. A to nie propaganda i polityczne inspiracje, a pamięć emigranta stoi za tym lukrem, każąc mi po raz kolejny redefiniować poglądy na temat Chiny.</p>
<p>Ostrożnie! Lektura może pochłonąć całkowicie, a nawet wywołać wypieki na twarzy.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/10/bracia-da-chen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz&#8221; Lisa See</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/08/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz-lisa-see/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/08/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz-lisa-see/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Aug 2008 20:17:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kobiece]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Lisa See]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=415</guid>
		<description><![CDATA[Ciemiężonych Azjatek nigdy za wiele, a poważnie rzecz ujmując, najwyraźniej zupełnie niezły &#8222;Klejnot Wschodu. Pamiętnik&#8221; M. Lindley nie zaspokoił mego apetytu na cierpiętnice z Dalekiego Wschodu (głównie dlatego, że rzecz była o femme fatale a nie ofierze patriarchatu). &#8222;Kwiat Śniegu &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/08/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz-lisa-see/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft alignnone size-medium wp-image-413" style="float: left;" title="kwiat" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/08/kwiat.jpg" alt="" width="177" height="260" />Ciemiężonych Azjatek nigdy za wiele, a poważnie rzecz ujmując, najwyraźniej zupełnie niezły <a href="http://lekturki.com/2008/07/klejnot-wschodu-pamietnik-maureen-lindley/" target="_blank">&#8222;Klejnot Wschodu. Pamiętnik&#8221; M. Lindley</a> nie zaspokoił mego apetytu na cierpiętnice z Dalekiego Wschodu (głównie dlatego, że rzecz była o femme fatale a nie ofierze patriarchatu). <a href="http://bonito.pl/ksiazka/0090018637.html" target="_blank"><strong>&#8222;Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz&#8221;</strong></a> natomiast uczyniło zadość mej chętce i to z nawiązką.</p>
<p>Okrzyczana i wychwalana w kręgach babskich książka w mym prywatnym odczuciu jest banalną historyjką o potędze przyjaźni i kobiecej zawiści. Od tuzinów tematycznie podobnych odróżnia ją jedno &#8211; owo dalekowschodnie tło, które czyni z &#8222;Kwiatu Śniegu&#8230;&#8221; powieść co najmniej ciekawą (walory poznawcze pierwsza klasa) i na swój sposób oryginalną, ale wciąż nużącą i banalną. Pisaną pod kątem wyduszenia z czytelnika jak największej ilości wzruszeń. Eeeee &#8211; tyle ja na to.</p>
<p>Nudziłam się, niecierpliwie podrygiwałam nóżką, dumałam &#8211; kiedy tu się w końcu coś godnego wydarzy. I nic. Było dużo haftów, listy pisane w sekretnym języku <em>nu shu</em> i pogodna akceptacja marności bytu swego. Smutne losy chińskich chłopek miast współczucia (litości?) wzbudzały we mnie irytacje. To nachalne i wciąż powtarzające się utwierdzanie w przekonaniu, że jako kobiety są li tylko bezużytecznymi gałązkami. Nic nie wartymi darmozjadami, których przepustką do lepszej przyszłości będą umiejętnie skrępowane stopy i oczywiście płodność (swoją drogą dość interesujący kontekst dla powieści Lisy See stworzyła poprzednia ma lekturka &#8211; <a href="http://lekturki.com/2008/08/notatki-przyszlej-matki-risa-green/" target="_blank">&#8222;Notatki przyszłej matki&#8221;</a> &#8211; oba kobiece czytadełka w skrajnie odmienny sposób podchodzą do kwestii płodzenia potomstwa; bardzo lubię wychwytywać takie różnice kulturowe).</p>
<p>Chciałabym nazwać &#8222;Kwiat Śniegu&#8230;&#8221; przyjemnymi głupotkami spisanymi ku uciesze czytelniczek, ale choć powieść Lisy See nie rości sobie pretensji do bycia świadectwem krzywd wyrządzonych kobietom, ani nie jest to lekturka ambitna czy zaangażowana (i całe szczęście), to jednak nie odebrałam jej jako babskich bzdurek. Zbyt męcząca by móc cieszyć. Zbyt smutna by móc radować. Ciekawa, ale nudna (tak, &#8222;Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz&#8221; łączy to co z pozoru do siebie nie przystaje).<br />
Trója.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/08/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz-lisa-see/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Klejnot Wschodu. Pamiętnik” Maureen Lindley</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/07/klejnot-wschodu-pamietnik-maureen-lindley/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/07/klejnot-wschodu-pamietnik-maureen-lindley/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 14:55:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytadło]]></category>
		<category><![CDATA[Kobiece]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[femme fatale]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[maureen lindley]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=395</guid>
		<description><![CDATA[Podobało mi się, bo „Klejnot Wschodu. Pamiętnik” trafił na dobry moment. Od dłuższego czasu bowiem trapiła mnie chętka na lekturki o ciemiężonej po dalekowschodniemu kobiecości. Nie wiem czemu, ale musiały minąć dwa lata od kiedy przeczytałam (zresztą bez większych och &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/07/klejnot-wschodu-pamietnik-maureen-lindley/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft alignnone size-full wp-image-330" style="float: left;" title="Klejnot Wschodu. Pamiętnik" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/07/1111.jpeg" alt="" width="180" height="260" />Podobało mi się, bo <a href="http://www.proszynski.pl/Klejnot_Wschodu__Pamietnik-p-29859-.html" target="_blank"><strong>„Klejnot Wschodu. Pamiętnik”</strong></a> trafił na dobry moment. Od dłuższego czasu bowiem trapiła mnie chętka na lekturki o ciemiężonej po dalekowschodniemu kobiecości. Nie wiem czemu, ale musiały minąć dwa lata od kiedy przeczytałam (zresztą bez większych och i achów) „Wyznania gejszy” Arthura Goldena, bym nagle poczuła chęć przeczytania czegoś w podobnych klimatach. Padło na „Klejnot Wschodu”, który jest wprost wymarzoną lekturą na lato: bezpretensjonalną, lekką jak piórko i zupełnie nieangażującą umysłu. Ot kobiece czytadełko. Przeczytać i zapomnieć.</p>
<p>Winna jestem pewne sprostowanie, bowiem już w trakcie lektury przekonałam się, że powieść Lindley z „Wyznaniami gejszy” wspólne ma li tylko miejsce osadzenia akcji. Poza tym wszystko jest na opak – nie świętobliwa gejsza, a rozwiązła Chinka, która poczuwa się do bycia Japonką i przy okazji jest żoną Mongoła (ale na próżno szukać wynikających z tego kulturowego rozdarcia problemów z tożsamością). Nie wystraszona sierotka, a pewna siebie femme fatale z tupetem, przy pomocy którego mogłaby przenosić góry. Podobno autentyczna postać, która jako szpieg trochę namieszała na dworze Pu Yi (i, jak twierdzi we wstępie Lindley, pojawia się w „Ostatnim cesarzu” Bertolucciego – muszę raz jeszcze obejrzeć by się przekonać). Jeśli faktycznie Klejnot Wschodu jest historyczną postacią to wiodła życie tyleż ciekawe co rozpustne i hulaszcze. W niczym nie przypominała skromnych Azjatek, wręcz była chodzącym zaprzeczeniem poglądów Konfucjusza na kobiecość i w tym aspekcie powieść Lindley jest przykładem interesującej antytezy całego, zapoczątkowanego przez Goldena, nurtu “orientu dla mas” (wiem, że wcześniej była na przykład Pearl S. Buck, ale to medialny szum wokół „Wyznań gejszy” w głównej mierze rozpętał modę na tego typu książki). Wspomnieć jeszcze muszę o niedorzeczność „Klejnotu Wschodu”, która miejscami woła o pomstę do nieba. Lindley z lubością daje się ponieść fantazji (a w każdym razie tak to sobie tłumaczę) i opisując grzeszne życiu Klejnotu, powypisywała takie farmazony, że de facto nie wiadomo czy się śmiać czy popukać w czoło.</p>
<p>Lekka literatura kobieca rządzi się specyficznymi prawami. Nie ma ambicji zmieniania świata, ma natomiast oderwać od codzienności, zabawić i dostarczyć łatwe do wyłuskania, uniwersalne przesłanie. „Klejnot wschodu” zupełnie nieźle sobie z tym radzi. Co prawda, za skłonność do pisania głupot powinnam Maureen Lindley bezwzględnie zbesztać, nie zrobię tego jednak, bo po pierwsze jest lato, a po drugie jej powieść naprawdę przyjemnie  się czytało. Jako przecinek między poważnymi lekturkami spisała się na czwórkę z dużym plusem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/07/klejnot-wschodu-pamietnik-maureen-lindley/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Cukiereczki” Mian Mian</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/04/%e2%80%9ecukiereczki%e2%80%9d-mian-mian/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/04/%e2%80%9ecukiereczki%e2%80%9d-mian-mian/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 13:40:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Daleki Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Kobiece]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Mian Mian]]></category>
		<category><![CDATA[Wyzwania]]></category>
		<category><![CDATA[z miotłą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=179</guid>
		<description><![CDATA[Choć zwykłam się tytułować miłośniczką kinematografii Kraju Środka, tamtejszą literaturę znam bardzo słabo, a właściwie w ogóle. Pewnie dlatego w ubiegłym roku sprawiłam sobie „Cukiereczki”. Nęciły kolorową okładką i zapowiedzią czegoś obrazoburczego i wywrotowego. Fakt, buntu w debiutanckiej powieść Mian &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/04/%e2%80%9ecukiereczki%e2%80%9d-mian-mian/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/cukiereczki1.jpg" rel="lightbox[179]"><img class="alignleft alignnone size-full wp-image-180" style="float: left;" title="cukiereczki1" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/cukiereczki1.jpg" alt="" width="150" height="238" /></a> Choć zwykłam się tytułować miłośniczką kinematografii Kraju Środka, tamtejszą literaturę znam bardzo słabo, a właściwie w ogóle. Pewnie dlatego w ubiegłym roku sprawiłam sobie <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=525" target="_blank">„Cukiereczki”</a>. Nęciły kolorową okładką i zapowiedzią czegoś obrazoburczego i wywrotowego. Fakt, buntu w debiutanckiej powieść Mian Mian jest całkiem sporo, co udatnie przekłada się na jej walory. Nie jest to literatura wysokich lotów i na szczęście bez jakichkolwiek roszczeń w tym kierunku.</p>
<p style="text-align: justify;">W książce ścierają się ze sobą dwa wymiary. Po pierwsze (najważniejsze) Mian Mian pisze o poszukiwaniu tożsamości w duchu młodzieńczej kontestacji. Tym bardziej żarliwej, bo przebiegającej w okolicznościach (przyrody) bynajmniej tego typu zachowaniom nie sprzyjającym. Po drugie, w książce, niejako mimochodem, sportretowana pewne czasy. Akcja „Cukiereczków” rozgrywa się bowiem na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, w okresie politycznej odwilży i otwierania się ChRL na zdobycze Zachodu. I ten aspekt z punktu widzenia &#8222;6 kontynentów&#8221; będzie dość istotny.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/szanghaj.jpg" rel="lightbox[179]"></a></p>
<p style="text-align: center;"><img class="alignright alignnone size-full wp-image-181" style="float: right;" title="szanghaj" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/04/szanghaj.jpg" alt="" width="407" height="172" /></p>
<p style="text-align: justify;">Spomiędzy słów wyziera w „Cukiereczkach” portret Szanghaju jako miasta na rozstaju. Jedną nogą wciąż w mrokach komunizmu: posępny, brudny, biedny. Miasto, w którym działa zaledwie kilka kawiarni i nie ma żadnej kwiaciarnia. Miasto, którego mieszkańcy żyją na skraju ubóstwa, żywiąc się tym co znajdą na ulicy. Druga noga prze ku nowoczesności w duchu zachodnim, w której nocne życie toczy się wartko.</p>
<p style="text-align: justify;">Hong – główną bohaterkę – poznajemy, gdy, w ramach buntu przeciwko utartym schematom codzienności, postanawia rzucić szkołę (co podówczas w Kraju Środka równoznaczne było z dobrowolnym zrzeczeniem się  wszelkich zawodowych perspektyw). Dziewczyna ma to szczęście, że pochodzi z rodziny (można by rzec) wyluzowanych intelektualistów, którzy dość gładko przełykają kaprysy swej pociechy. Uwolniona z nużącego kieratu codzienności Hong, rozpoczyna karierę śpiewaczki w nocnych klubach, wkrótce opuszcza rodzinny Szanghaj i trafia do Shenzhen – pierwszej w latach osiemdziesiątych specjalnej strefy ekonomicznej, w której kwitła niepokojąca bujnie nie tylko gospodarka. Tam poznaje miłość swego życia – Saininga, z którym przez resztę powieści będzie przeżywać wzloty i upadki, przy czym tych drugich będzie zdecydowanie więcej. Mian Mian, pod pretekstem młodzieńczych poszukań tożsamości, stopniowo odsłania kolejne kręgi upodlenia i zniszczenia: alkohol, narkotyki i odwyki, towarzystwo prostytutek i ich opiekunów, gangsterów, toksycznych relacji prowadzących do wzajemnego wyniszczenia. „Cukiereczki” są kroniką pewnej młodzieńczej rewolucji, która jak to zwykle bywa z tego typu zrywami – pożera własne dzieci. Wszyscy Ci którzy zasmakowali w pozorach wolności, kończą jako wraki: psychiczne i fizyczne.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">W „Cukiereczkach” najlepsze jest to, że autorka – pomimo sporych podobieństw do innej, tłumaczonej na polski, chińskiej buntownicy &#8211; <a href="http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,93551,ksiazka.html" target="_blank">Zhou Wei Hui</a> nie uległa pokusie wykreowania siebie na podobnie egzaltowaną snobkę, z przerostem wyobrażeń na swój temat. Mian Mian jest o klasę lepszą pisarką, piszącą w sposób świeży, buzującym od kolokwializmów językiem. Ciekawa książka, troszkę w klimatach <a href="http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=617" target="_blank">„My, dzieci z Dworca ZOO”</a>. Sugerują rozważyć możliwość przeczytania.<span style="font-family: Georgia;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/04/%e2%80%9ecukiereczki%e2%80%9d-mian-mian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Ostrożnie, pożądanie” (2007) reż. Ang Lee</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jan 2008 19:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Ang Lee]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[melodramat]]></category>
		<category><![CDATA[retro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/01/18/%e2%80%9eostroznie-pozadanie%e2%80%9d-2007-rez-ang-lee/</guid>
		<description><![CDATA[Myślała, że uda jej się przetrwać piątkowy ranek bez kawy. Niestety myliła się. Ale oczywiście nie o tym miało być, a o najnowszym filmie Anga Lee, który w moim odczuciu powinien nosić tytuł „Ostrożnie, nuda”. I mówię to ja, obrończyni &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/pozadanie.jpg" rel="lightbox[101]"><img class="alignleft size-full wp-image-1217" title="pozadanie" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/pozadanie.jpg" alt="" width="162" height="240" /></a> Myślała, że uda jej się przetrwać piątkowy ranek bez kawy. Niestety myliła się. Ale oczywiście nie o tym miało być, a o najnowszym filmie Anga Lee, który w moim odczuciu powinien nosić tytuł „Ostrożnie, nuda”. I mówię to ja, obrończyni i wielbicielka kinematografii Dalekiego Wschodu, miłośniczka stylowych melodramatów. Być może wgapianie się w monitor przez 8 godzin dziennie odmóżdżyło mnie do tego stopnia, że kino z gatunku kontemplacyjnego przestało mi się podobać.</p>
<p class="MsoNormal">Co do samego Anga Lee, to przyznać muszę, że jest reżyserem niejednoznacznym i bardzo oryginalnym. Do tego festiwalowym pupilkiem, dwukrotnie nagrodzonym Złotym Lwem w Wencji. Bardzo cenię go za <a href="http://www.filmweb.pl/Burza+lodowa,1997,o+filmie,Film,id=10474" target="_blank">„Burzę lodową”</a>, lubię za <a href="http://www.filmweb.pl/Rozwa%C5%BCna+i+Romantyczna,1995,o+filmie,Film,id=166">„Rozważną i romantyczną”</a> (którą mogę oglądać w kółko), nie podobało mi się natomiast ani <a href="http://www.filmweb.pl/Przyczajony+tygrys%2C+ukryty+smok,2000,o+filmie,Film,id=1394" target="_blank">„Przyczajony tygrys, ukryty smok”</a>, ani tym bardziej <a href="http://tajemnica.brokeback.mountain.filmweb.pl/" target="_blank">„Tajemnica Brokeback Mountain”</a>. W ogóle stwierdzam, że sposób w jaki opowiada o miłości kompletnie do mnie nie przemawia.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://ostroznie.pozadanie.filmweb.pl/" target="_blank">„Ostrożnie, pożądanie”</a> jest kolejną wariacją Anga Lee na temat melodramatu. Tym razem w stylu retro. Akcję osadzono w Szanghaju lat trzydziestych. Trwa japońska okupacja, z którą nie chce się pogodzić grupka zaprzyjaźnionych studentów. Knują więc spisek, którego celem jest likwidację pana Yee, ważnej persony w marionetkowym rządzie. W tym celu jedna z dziewcząt ma go uwieść. Pana Yee gra Tony Leung, jeden z moich ulubionych aktorów w czasach wczesno studenckich. Niestety już nie tak przystojny, jak w „Chungking Express”, teraz to raczej lekko podstarzały lowelas.</p>
<p class="MsoNormal">Przez dwie godziny obserwujemy wzajemne zaloty, drobne gesty, gierki i podchody. Poza tym de facto nic się nie dzieje. Nic. Akcja toczy się niezwykle leniwie, moim zdaniem zbyt leniwie. Rumieńców nabiera dopiero na ostatnie pól godziny. Finał jest wspaniały. Nie powstydziłby się go żaden klasyczny melodramat. Tyle, że gdybym nie siedziała w kinie do finału bym nie dotrwała. Mało mnie interesowało czy spiskowcy dopną swego. „Ostrożnie, pożądanie” to film, który pozostawił mnie zupełnie obojętną.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

