Articles in the USA Category
Krótkie formy literackie, Lekturki, USA »
Opowiadania Shirley Jackson zebrane w tomie „Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” są tak piekielnie (!) dobre, wieloznaczne i skłaniające ku niewesołym refleksjom, że zasługują na coś więcej niż kilka zdawkowych uwag. Przy czym słowa „piekielnie” używam celowo i z rozmysłem, bo zaiste w tekstach Jackson jawi się coś iście złowrogiego.
Amerykańską pisarkę interesuje kwestia niepokojącej zwyczajności okrucieństwa. W jej kameralnych tekstach, postaci ranią się psychicznie, rzadziej fizycznie, na nader zmyślne i nieoczekiwane sposoby i z równie nieprzewidywalnych powodów. Tytułowe opowiadanie, nawiasem mówiąc debiutancki utwór Jackson, to klasyk w swym gatunku. Ta …
Lekturki, USA »
Nie padłam rażona (bo fikcja literacka coraz mniej, brzydko mówiąc, mnie rusza), ale przyznaję, że było interesująco. Nawet bardzo, bo Christian Moerk w „Kochanym Jimie” przekonuje, że w czasach, w których panuje przekonanie o tym, że wszystko zostało już napisane na każdy możliwy sposób, wciąż można mile zaskoczyć czytelnika tworząc literaturę nietuzinkową i to zarówno pod względem formy jak i treści.
Określenie „nietuzinkowa” zresztą bardzo dobrze oddaje specyfikę tej pokręconej, rozgrywającej się na kilku narracyjnych poziomach, powieści. „Kochany Jim” jest kryminałem zarazem kryminałem nie będąc, jest też mocno zakorzenioną w irlandzkim …
Feministyczne, Krótkie formy literackie, Lekturki, USA »
Nick Hornby, bodajże w „Wierności w stereo”, ukuł takie piękne zdanko, dwa zdanka właściwie: Wszyscy są tacy sami. Zmieniają się tylko adresy i kolory szlafroków. Mogłoby by to być motto „Siedmiu kobiet” Rebeki Miller.
Na hasło „opowiadania” wielu czytelników profilaktycznie ucieka z wrzaskiem w krzaki. Sama kiedyś wzdrygałam się na samą myśl o krótkich form literackich. Mniej więcej dwa lata temu diametralnie zmieniałam na ich temat mniemanie, ale pierwotny atawizm znów dał o sobie znać. Jakie szczęście, że wpadł mi w ręce tom Miller, pisarki chwalonej za powieść „Prywatne życie Pippy …
Lekturki, Piękna, Stareńkie, USA »
Pewnie zabrzmi to szalenie po pensjonarsku, ale napisana przed stu laty niepozorna powieść Edith Wharton poruszyła i wzruszyła mnie tak bardzo, jak dawno żadna inna literacka fikcja (zapewne od czasów mego zachłyśnięcia się prozą Houellebecqa, ale to było dawno temu i nieprawda).
Na „Świat zabawy” trafiałam przypadkiem (wiadomo – przypadki są najlepsze) pewnego deszczowego popołudnia, które osładzałam sobie platonicznym spacerem po księgarniach. Platonicznym, czyli takim, który nie wiąże się z kupowaniem. Zatem tylko oglądałam i w pamięci notowałam potencjalnie interesujące tytuły. W księgarni Świata Książki przy Floriańskiej w oko wpadł mi …
Lekturki, Piękna, USA »
Do Joyce Carol Oates miano pisarki wybitnej tworzącej doskonałą prozę przylgnęło tak ściśle, że zapewne niedługo pojawi się w słownikach związków frazeologicznych jako synonim dajmy na to literackiej maestrii. Doprawdy trudno trafić w sieci na krytyczną recenzję jej powieści lub taką, która nie zawierałaby przynajmniej kilku pozytywnych epitetów na jej temat. Te sypiące się zewsząd superlatywy na temat Amerykanki w dużej mierze uwarunkowały moje nastawienie i, jak to bywa z tak pozytywnym nastawieniem… zawiodłam się. Krótko mówiąc „Nadobna dziewica” nie bardzo sprostała mym, dość wygórowanym (jak przystało na lekturę książki …
Kryminalni, Lekturki, USA »
Nie przypuszczałam, że popełnię tu wyznanie o podobnej treści, a jednak. „Pod Zawianym Kaczorem” – piąta znana mi powieść Marthy Grimes, bez wątpienia jednej z mych ulubionych autorek kryminałów, po prostu mnie rozczarowała i dość wynudziła. Może i nie boleśnie, bo czytało się „Zawianego Kaczora” szybko i dość przyjemnie, choć bez emocjonalnego zaangażowania, ale liczy się sam fakt, a jeśli czegoś oczekiwać mogę od ulubionej autorki kryminałów to z pewnością nie nudy i rozczarowań.
O dziwo nie pomogło, a wręcz przeszkodziło, osadzenie akcji w Stratford upon Avon – rodzinnym mieście mego …
(auto)biografie i wspomnienia, Lekturki, USA »
Pewnie, że widziałam film. Właściwie od „Julie i Julia” Nory Ephron się zaczęło, ale od perypetii sfrustrowanej kulinarnie blogerki bardziej do gustu przypadła mi część z Julią – tą rozłożystą niczym dąb (186 centymetrów wzrostu!) pasjonatką francuskich kulinariów, olśniewająco zagraną przez Meryl Streep, a że sama ostatnio próbuję zgłębiać arkana kuchni francuskiej uczęszczając (dzięki pewnej pani) na lekcje tejże (żałuję, że zajęcia odbywają się tylko raz w miesiącu!), nie mogłam oprzeć się pokusie i nie sprawić sobie w mojej ulubionej krakowskiej księgarni „Mojego życia we Francji” – tomu wspomnień Julie …







