<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Ruchome obrazy</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/category/ruchome-obrazy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Mistycyzm sekcji zwłok</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/04/mistycyzm-sekcji-zwlok-vital-shinya-tsukamoto/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/04/mistycyzm-sekcji-zwlok-vital-shinya-tsukamoto/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 13:33:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Mary Roach]]></category>
		<category><![CDATA[Shinya Tsukamoto]]></category>
		<category><![CDATA[Tadanobu Asano]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1214</guid>
		<description><![CDATA[„Istnienie” Marcina Koszałki nie jest jedynym filmem, który przywiodła mi na myśl Mary Roach w „Sztywniaku”. Czytając o prosektoryjnych przygodach zwłok przed oczami pojawiły mi się obrazy z filmu „Vital”. Wyreżyserowany przez Shinyę Tsukamoto obraz w dużym uproszczeniu można by &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/04/mistycyzm-sekcji-zwlok-vital-shinya-tsukamoto/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/vital.jpg" rel="lightbox[1214]"><img class="size-full wp-image-1215  aligncenter" title="vital" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/vital.jpg" alt="" width="200" height="283" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">„Istnienie” Marcina Koszałki nie jest jedynym filmem, który przywiodła mi na myśl Mary Roach w <a href="http://lekturki.com/2010/03/sztywniak-osobliwe-zycie-nieboszczykow-mary-roach/" target="_blank">„Sztywniaku”</a>. Czytając o prosektoryjnych przygodach zwłok przed oczami pojawiły mi się obrazy z filmu <a href="http://www.filmweb.pl/f141405/Vital,2004" target="_blank">„Vital”</a>. Wyreżyserowany przez Shinyę Tsukamoto obraz w dużym uproszczeniu można by bowiem nazwać wysmakowanym filmem o sekcji zwłok, a kurs anatomii stanowi centralny punkt filmu i przy okazji niemalże mistyczne doświadczenie dla głównego bohatera. Grany przez Tadanobu Asano Hiroshi Takagi w wyniku tragicznego wypadku traci nie tylko dziewczynę Ryoko, ale również pamięć. Dotknięty amnezją gubi nie tylko swoją przeszłość i wspomnienia, ale także fundament swej jaźni – tożsamość. Chłopak zamyka się w sobie popadając w introwertyzm na granicy autyzmu. Jest wyobcowany i milczący, z wciąż tym samym ponuro – obojętnym wyrazem twarzy. Bohater staje się człowiekiem bez właściwości, któremu cały dotychczasowy świat rozbił się na milion małych kawałeczków.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="Tadanobu Asano w Vital" src="http://farm3.static.flickr.com/2763/4481055415_f59d89c983_o.jpg" alt="" width="335" height="220" /></p>
<p style="text-align: justify;">Fabuła „Vital” została osnuta wokół dążeń Takagiego do odnalezienia siebie, zrozumienia i pogodzenia się z przeszłością, rekonstrukcji tożsamości z odpadków, ulotnych doznań i skrawków tego co minione. Stopniowa przemiana bohatera przebiega w sposób wyzuty z dramatyzmu i patosu. Tsukamoto postawił na wyciszoną i kontemplacyjną formę opartą na wycyzelowanych kadrach podporządkowanych określonej dominancie kolorystycznej (na przemiennie jest to chłodny błękit i ciepły cynober).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="Szkice Hiroshiego" src="http://farm5.static.flickr.com/4029/4481064715_e8af037335_o.jpg" alt="" width="332" height="179" /></p>
<p style="text-align: justify;">Wiedziony podszeptem świadomości Hiroshi postanawia powrócić na studia medyczne, które porzucił przed tragicznym wypadkiem. Jakby wybudzająca się ze stanu apatii jaźń podpowiedziała mu, iż poznając i próbując zrozumieć tajniki ludzkiego ciała, odnajdzie klucz do zrozumienia siebie. <em>Cała prawda, znajduje się tuż przed wami, musicie tylko pojąć jej koncept </em>oznajmia patomorfolog prowadzący zajęcia<em>. </em>I faktycznie można by rzec, że przeszłość została położona tuż przed Hiroshim. Przypadek bowiem sprawił, iż zespół do którego należał bohater miał dokonać autopsji na zwłokach jego tragicznie zmarłej dziewczyny. Chłopak nie od razu orientuje się, że ma do czynienia ze swą ukochaną. Stopniowo jednak, wraz z rozbieraniem jej ciała na coraz mniejsze fragmenty, zaczyna łączyć go z nią niemal intymna więź. Hiroshi odzyskuje wspomnienia, ale również godzi się z nieuchronnością ludzkiego losu. Autopsja dokonana na ciele Ryoko staje się dla niego formą przepracowania żałoby z pełną świadomością cierpienia, pustki i samotności i to zarówno po zmarłej ukochanej, ale również po swoim dawnym życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wraz z końcem pory deszczowej Hiroshi kończy kurs anatomii. Dokonuje się katharsis. Chłopak godzi się ze światem, ale nade wszystko ze sobą. Odzyskuje witalność. Może zacząć żyć od nowa.</p>
<p>[„Vita” scenariusz i reżyseria Shinya Tsukamoto, Japonia 2004]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/04/mistycyzm-sekcji-zwlok-vital-shinya-tsukamoto/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wallander (2008, BBC)</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jul 2009 21:45:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Wallander]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=903</guid>
		<description><![CDATA[R-e-w-e-l-a-c-j-a Kto jeszcze nie widział ten szybko powinien to nadrobić rzadko bowiem zdarzają się tak dobre adaptacje, które jakościowo w żaden sposób nie odstają od literackiego pierwowzoru. To zresztą chyba nie powinno być żadnym zaskoczeniem, w końcu BBC słynie za &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="Wallander" src="http://www.definitionmagazine.com/artwork/wallander2.jpg" alt="" width="384" height="255" /></p>
<p><strong>R-e-w-e-l-a-c-j-a</strong></p>
<p>Kto jeszcze nie widział ten szybko powinien to nadrobić rzadko bowiem zdarzają się tak dobre adaptacje, które jakościowo w żaden sposób nie odstają od literackiego pierwowzoru. To zresztą chyba nie powinno być żadnym zaskoczeniem, w końcu BBC słynie za znakomitych adaptacji, tyle że przede wszystkim klasyki angielskiej literatury, a tym razem na warsztat poszły trzy ostatnie tomy* z cyklu o <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">Kurcie Wallanderze</a>. Efekt – co najmniej bardzo dobry.</p>
<p>Każda z części to przełożona na jeden dziewięćdziesięcio minutowy odcinek powieść. Przełożona w sposób niezwykle piękny i sugestywny. Niepokojące kadry, intrygujące punkty widzenia kamery, budująca efekt napięcia muzyka – wszystko to sprawia, że serial jest szalenie klimatyczny, gęsty od skumulowanych w nim emocji. Pomimo tego, że czytałam wcześniej każdą z zaadaptowanych części, oglądałam odcinki z rosnącym napięciem, ciekawością i zachwytem, bo „Wallander” jest serialem niezwykle urodziwym od strony wizualnej. Co istotne BBC nie poszło na łatwiznę i nie przeniosło kryminałów <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a> w brytyjskie realia. Wszystkie części nakręcono w Ystad i okolicach (spostrzegawczy zauważą w tle pomykający polski prom Wawel) i choć postacie z przyczyn oczywistych posługują się angielskim (co nawiasem mówiąc chwilami brzmi dość zabawni, a poczciwy Wallander jest tu Łolanderem) wszystko inne jest 100% Skanskie.</p>
<p>Zawiesisty klimat i wysmakowane kadry to jedno, ale „Wallander” nie byłby tym czym jest bez <a href="http://www.imdb.com/name/nm0000110/" target="_blank">Kennetha Branagha</a> w roli tytułowej. Branagh słynący przede wszystkim ze swych wspaniałych ról szekspirowskich okazał się genialnym odtwórcą roli komisarza zmagającego się z własnymi demonami i pewną skłonnością do whisky. Nie będzie w tym przesady, jeśli „Wallandera” nazwę teatrem jednego aktora, cała reszta obsady jest tu bowiem tłem, które bezładnie pałęta się wokół fantastycznego Kennetha. To zdecydowanie koncertowa kreacja najwyższej klasy, w dodatku zbudowana środkami, które raczej nie sprawdzają się w kinie „akcji”, tu jednak te wszystkie powłóczyste spojrzenia i zafrasowane miny w połączeniu ze statycznymi ujęciami zmęczonej twarzy Wallandera dały piorunujący efekt.</p>
<p>Mówiąc krótko: uczta nie tylko dla fanów Mankella, ale i wielbicieli wysmakowanego artystycznie kina. Niecierpliwie czekam na więcej!</p>
<p>* Czyli „<a href="http://lekturki.com/2008/08/falszywy-trop-henning-mankell/" target="_blank">Fałszywy trop</a>”, „<a href="http://lekturki.com/2008/04/o-krok-henning-mankell/" target="_blank">O krok</a>” oraz „<a href="http://lekturki.com/2008/06/zapora-henning-mankell/" target="_blank">Zapora</a>”, ale spokojnie! Już kręcą się kolejne</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Angel” (2007) reż. François Ozon</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/01/angel-2007-rez-francois-ozon/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/01/angel-2007-rez-francois-ozon/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2009 20:02:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[belle epoque]]></category>
		<category><![CDATA[Francois Ozon]]></category>
		<category><![CDATA[melodramat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=624</guid>
		<description><![CDATA[Onegdaj ukułam określenie dobrze oddające moje obecne podejście do wyuczonej profesji: jestem niepraktykującą filmoznawczynią, co w praktyce oznacza mniej więcej tyle, że od jakiegoś czasu właściwie przestałam oglądać filmy. Jednak od czasu do czasu coś wrzucam na ruszt, żeby już &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/01/angel-2007-rez-francois-ozon/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/01/Angel.jpg" rel="lightbox[624]"><img class="size-full wp-image-1220    aligncenter" title="Angel" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/01/Angel.jpg" alt="" width="210" height="280" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Onegdaj ukułam określenie dobrze oddające moje obecne podejście do wyuczonej profesji: jestem niepraktykującą filmoznawczynią, co w praktyce oznacza mniej więcej tyle, że od jakiegoś czasu właściwie przestałam oglądać filmy. Jednak od czasu do czasu coś wrzucam na ruszt, żeby już tak zupełnie z praktyki nie wyjść. Wczoraj wrzuciłam <a href="http://www.filmweb.pl/f300494/Angel,2007" target="_blank"><strong>„Angel” Fracoisa Ozona</strong></a> i jestem mile zaskoczona.</p>
<p>„Angel”, wystawny pastisz melodramatu, to trochę takie „kostiumowe głupoty dla dziewczyn”, czyli szczególny typ filmu, w którym lubują się kobiety i geje. Niby coś w stylu austiańskich ekranizacji, ale jeśli miałabym posiłkować się konkretnym przykładem to kurzy rozumek Angel sytuują ją bliżej Lydi niż Lizzy Bennet. Choć i ta paralela nie w pełni oddaje czar tytułowej bohaterki Ozona, bo Angel ma w sobie i coś z lekkomyślności Scarlett i tupetu Dody. Może spróbujcie sobie wyobrazić taką Jolkę Rutowicz z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Oto Angel! I jakkolwiek porównanie do Jolanty być może nie jest najszczęśliwsze, pewien wspólny rys łączy obie panie – mowa o bezpardonowej walce o sławę. Oczywiście wolę Angel, choć jej arogancka pewność siebie, brak ogłady i swoiste umysłowe ograniczenie może nieco irytować, jednak za bezkrytyczną wiarę w swą doskonałość i wyczucie potrzeb ludu trudno jej nie podziwiać.</p>
<p>Zdaje się (choć mogę się mylić), że to Tomasz Mann kiedyś stwierdził, że tylko grafomanii lubią pisać. Wedle tej miary Angel musiałaby być grafomanką patentową, ale cóż z tego skoro kilometry jej tandetnych romansideł podbiły serca czytelniczek, a autorkę wyniosły wprost ze społecznych nizin ku sławie i bogactwu, które z kolei pozwoliło jej w pełni oddać się temu o czym od zawsze marzyła. Z dala od prawdziwych problemów, pośród stada kotów i spacerujących po trawnikach pawi, Angel na dobre pogrążyła się w świecie fantazji i zajęła uszczęśliwianiem na siłę swego otoczenia.</p>
<p>Mile mnie tym razem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fran%C3%A7ois_Ozon" target="_blank">Francois Ozon</a> zaskoczył. Na większości jego filmów nudziłam się, jak mops*, tym czasem „Angel” obejrzałam ze sporą przyjemnością. Nie podejrzewałam go również o taki rozmach i pietyzm w odtwarzaniu scenerii i kostiumów. Do „Angel” najlepiej pasuje określenie kino barokowe. Wszystko jest tu bardziej kolorowe, pyszne i wytworne. Również strona wizualna filmu jest niezwykłej urody. Przepiękne, wycyzelowane kadry – każdy z nich jest gotowym obrazem. <a href="http://www.filmweb.pl/o118542/Romola+Garai" target="_blank">Romola Garai</a> świetna w roli naiwnej i butnej Angel. W emfazie z jaką wypowiada swoje kwestie pobrzmiewają echa niezapomnianej Vivien Leigh w roli Scarlett. Zresztą Ozon to reżyser kobiet, pod jego ręką aktorki rozkwitają. W epizodzie nie mogło również zabraknąć ulubionej aktorki Ozona &#8211; chłodnej <a href="http://www.filmweb.pl/o3734/Charlotte+Rampling" target="_blank">Charlotte Rampling</a>. Reszta obsady to blade tło niknące pod rozmachem aktorstwa Garai. Ozon świadomie bawi się konwencją melodramatu, podkreślając nierealność świata Angel. Kiczowatość niektórych ujęć jest wręcz porażająca. Trochę, jak w bollywoodzie. Kolorowo i bajkowo, tylko kończy się gorzko. Bardzo melodramatycznie.</p>
<p>* Za wyjątkiem <a href="http://5x2.filmweb.pl/" target="_blank">„5&#215;2”</a>, które uważam za film niezwykle udany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/01/angel-2007-rez-francois-ozon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Jedwab&#8221; (2007) François Girard</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/12/jedwab-2007-francois-girard/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/12/jedwab-2007-francois-girard/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Dec 2008 17:30:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Alessandro Baricco]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=569</guid>
		<description><![CDATA[Odgrażałam się przy okazji recenzji „Zamków z piasku” Alessandro Baricco, że obejrzę „Jedwab”. Odgrażałam się, odgrażałam, aż w końcu wczorajszego wieczoru obejrzałam i przyznać muszę, że było warto. Film jest przepiękny. Skłamałabym jednak, gdybym nie przyznała się do pewnej rezerwy &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/12/jedwab-2007-francois-girard/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/12/jedwab.jpg" rel="lightbox[569]"><img class="alignleft size-medium wp-image-570" title="Jedwab - film" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/12/jedwab.jpg" alt="" width="150" height="200" /></a>Odgrażałam się przy okazji recenzji <a href="http://lekturki.com/2008/11/zamki-z-piasku-alessandro-baricco/" target="_blank">„Zamków z piasku” Alessandro Baricco</a>, że obejrzę <a href="http://www.filmweb.pl/f285542/Jedwab,2007" target="_blank">„Jedwab</a>”. Odgrażałam się, odgrażałam, aż w końcu wczorajszego wieczoru obejrzałam i przyznać muszę, że było warto. Film jest przepiękny.</p>
<p>Skłamałabym jednak, gdybym nie przyznała się do pewnej rezerwy z jaką podeszłam do ekranizacji. Literacki pierwowzór jest książeczką bardzo niewielkich rozmiarów. Właściwie literacką miniatura, a nie powieścią, stąd trudno mi było nawet sobie wyobrazić w jaki sposób rozciągnie (naciągnie?) się go do rozmiaru stuminutowego filmu. Osobną kwestią pozostawał specyficzny styl Baricco (choć nie mam prawa tytułować się jego znawczynią). Bałam się czy i jak uda się go przełożyć na język filmu? Otóż, proszę państwa, udało się.</p>
<p>W filmie Françoisa Girarda nie pada wiele słów, to historia opowiadana właściwie przy pomocy obrazów. Obrazów niezwykle urodziwych i wysmakowanych. Obrazów, które wyznaczają rytm narracji. Tą czarująco staroświecką opowieść o miłości (a jakże!) osadzono we wręcz bajecznych plenerach dziewiętnastowiecznej Francji i zasypanej śniegiem Japonii. Filmowy „Jedwab” to w gruncie rzeczy bardzo klasyczny melodramat kostiumowy utkany z pięknych obrazów i ulotnych nastrojów. Wszystko jest tu tak subtelne i delikatne jak owa jedwabna nić. W fabule nie dzieje się wiele (co zapewne przekreśli ten film w oczach wielu potencjalnych widzów), a jednak opowieść aż kipi od skrywanych emocji. Lubię takie filmy, w których punkt ciężkości nie jest stawiany na fajerwerkach akcji. Filmy, w których milczenie bywa wymowne, a pod przykrywką nic-nie-dziania kryje się prawdziwa akcja. Taki jest „Jedwab”.</p>
<p>Zastanawiam się tylko co w tak stylowej adaptacji robi <a href="http://images.google.pl/images?hl=pl&amp;q=michael+pitt&amp;lr=&amp;um=1&amp;ie=UTF-8&amp;sa=X&amp;oi=image_result_group&amp;resnum=1&amp;ct=title" target="_blank">Michael „Pyza” Pitt</a>, bo pasuje tu jak (za przeproszeniem) pyra do kawioru.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/12/jedwab-2007-francois-girard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A jak Amadeusz</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/12/a-jak-amadeusz/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/12/a-jak-amadeusz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Dec 2008 19:58:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=563</guid>
		<description><![CDATA[i oczywiście “Amarcord” oraz debiut Wong Kar Waia “As Tears Go By” Mój literacki gust znacie już dość dobrze, czas odsłonić filmowe preferencje, po czemu dała powód Matylda. Biedaczka, jako że nie zna mnie osobiście, nie mogła wiedzieć, że niepisana &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/12/a-jak-amadeusz/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">i oczywiście “Amarcord” oraz debiut Wong Kar Waia “As Tears Go By”</p>
<p style="text-align: left;">Mój literacki gust znacie już dość dobrze, czas odsłonić filmowe preferencje, po czemu dała powód <a href="http://matyldabo.blogspot.com/" target="_blank">Matylda</a>. Biedaczka, jako że nie zna mnie osobiście, nie mogła wiedzieć, że niepisana zasada filmoznawców głosi, że nie pyta się ich o ulubiony film, bo gdy się spyta miast jednego tytułu dostaje się… A z resztą zobaczcie sami:</p>
<p style="text-align: left;"><strong>A</strong> jak “Amdeusz”, “Amarcord”, “As Tears Go by”, “April Story” (Shunji Iwai)<br />
<strong>B</strong> jak “Bridget Jones”, “Burza lodowa”, “Bad Guy” (Kim Ki Duk)<br />
<strong>C</strong> jak “Chungking Express”, “Cztery wesela i pogrzeb”, “Californication”, “Człowiek z marmuru”, “Czarny kot, biały kot”<br />
<strong>D</strong> jak “Dexter”, “Damages”, “Doktor Żywago” (D. Lean), “Dyskretny urok burżuazji”, “Dreszcze”<br />
<strong>E</strong> jak ?<br />
<strong>F</strong> jak “Fanny i Alexander”, “Fortepian”, “Fame” (mam słabość, nie pytajcie dlaczego)<br />
<strong>G</strong> jak “Goło i wesoło”, “Głową w mur”, “Goldeneye” (mój ulubiony Bond &#8211; mogę go oglądać w kółko), “Gemini” (Tsukamoto)<br />
<strong>H</strong> jak “Hair”, “Hamlet” (K. Branagh), “Harfa Birmańska”, “Hapiness” (Solondz)<br />
<strong>I</strong> jak “Infernal Affaires”, “Inni”<br />
<strong>J</strong> jak “Jedwabna opowieść”, “Jak być kochaną” (z cudowną Barbarą Krafftówną)<br />
<strong>K</strong> jak “Kabaret”, “Kwaidan”<br />
<strong>L</strong> jak “Lost in Translation”, “Love Actually”<br />
Ł jak ?<br />
<strong>M</strong> jak “M Butterfly”, “Mur” (czyli “The Wall”), “Midnight Express”, “Miś”, “Mechaniczna pomarańcza”, “Matka królów”, “Monsunowe wesele”<br />
<strong>N</strong> jak “Nóź w wodzie”, “Namiętność” (Sergio Castellito)<br />
<strong>O</strong> jak “Osiem i pół”, “Okno na podwórze”, “Okruchy dnia”<br />
<strong>P</strong> jak “Porozmawiaj z nią”, “Pan Zemsta” (Park Chan Wook), “Powiększenie”, “Północ &#8211; północny zachód”, “Przeminęło z wiatrem”, “Plac Waszyngtona”, “Paradox Lake”<br />
<strong>R</strong> jak niech będzie “Rozważna i romantyczna” Anga Lee<br />
<strong>S</strong> jak “Smak miodu” (Tony Richardson), “Spragnieni miłości”, “Seks w wielkim mieście” (serial!), “Spaleni słońcem”, “Szarża lekkiej brygady” (ten sam Richardson)<br />
<strong>Ś</strong> jak “Śniadanie na Plutonie”<br />
<strong>T</strong> jak “To właśnie miłość”, “Tetsuo”<br />
<strong>U</strong> jak “Underground”<br />
<strong>V</strong> jak “Velvet Goldmine”<br />
<strong>W</strong> jak “Wyspa” (Kim Ki Duk), “Wonderland”<br />
<strong>Y</strong> jak ?<br />
<strong>Z</strong> jak “Zawieście czerwone latarnie”, “Zimowy sen”<br />
<strong>Ż</strong> jak “Żywot Briana”</p>
<p style="text-align: left;">Zastanawiam się co pominęłam&#8230; I żebys wszyscy mieli jasność &#8211; to są same de beściaki. Tych, które bardzo lubię nawet nie wymieniam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/12/a-jak-amadeusz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Transsiberian&#8221; (2008) reż. Brad Anderson</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/11/transsiberian-2008-rez-brad-anderson/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/11/transsiberian-2008-rez-brad-anderson/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 16:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Brad Anderson]]></category>
		<category><![CDATA[pociąg]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Syberia]]></category>
		<category><![CDATA[thriller]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=535</guid>
		<description><![CDATA[Wedle życzenia i trochę dla odmiany dziś będzie o filmie. Filmie, który idealnie wpisuje się w mój kanon zimowego kina. Inspiracji dostarczyły mi śnieżne zaspy za oknem, bowiem, podobnie jak Chihiro, uważam, że czytaniu/ oglądaniu trzeba pomagać i pewne (nazwijmy &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/11/transsiberian-2008-rez-brad-anderson/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/11/transsiberian2008pe5.jpg" rel="lightbox[535]"><img class="alignleft size-medium wp-image-1219" title="transsiberian2008pe5" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/11/transsiberian2008pe5-205x300.jpg" alt="" width="205" height="300" /></a>Wedle życzenia i trochę dla odmiany dziś będzie o filmie. Filmie, który idealnie wpisuje się w mój kanon zimowego kina. Inspiracji dostarczyły mi śnieżne zaspy za oknem, bowiem, podobnie jak Chihiro, uważam, że czytaniu/ oglądaniu trzeba pomagać i pewne (nazwijmy je) produkty kultury dużo tracą, jeśli obcujemy z nimi w czasie nieodpowiedniej pory roku. Myślę sobie, że <a href="http://www.filmweb.pl/f32581/Fanny+i+Aleksander,1982" target="_blank">„Fanny i Alexander”</a> (ba, cały Bergman) albo <a href="http://www.filmweb.pl/f31892/Doktor+%C5%BBywago,1965" target="_blank">„Doktor Żywago”</a> (w wersji Davida Leana z 1965 roku) – moje dwa najbardziej ukochane filmy zimowe – utraciłyby przynajmniej połowę swego czaru, gdybym nie oglądała ich w okresie świąt bożego narodzenia. I podobnie rzecz się ma z <a href="http://www.filmweb.pl/f326488/Transsiberian,2008" target="_blank"><strong>„Transsiberian”</strong></a> – filmem z akcją umiejscowioną w pociągu przemierzającym zasypaną śniegiem Rosję.</p>
<p>Pokuszę się w tym miejscu o pewną dygresję, jako że pociąg jest jednym z moich ulubionych miejsc rozgrywania akcji, żeby tylko wymienić takie tytuły, jak <a href="http://pozdrowienia.z.moskwy.filmweb.pl/" target="_blank">„Pozdrowienia z Rosji”</a>, <a href="http://polnoc.polnocny.zachod.filmweb.pl/" target="_blank">„Północ – północny zachód”</a>, <a href="http://bilety.filmweb.pl/" target="_blank">„Bilety”</a> czy <a href="http://starsza.pani.znika.filmweb.pl/" target="_blank">„Zniknięcie starszej damy”</a> albo mistrzowski <a href="http://www.filmweb.pl/f8718/Poci%C4%85g,1959/recenzje?review.id=6558" target="_blank">„Pociąg” Jerzego Kawalerowicza</a> z nieodżałowanym Zbyszkiem Cybulskim (film, który zainspirował mnie do tego stopnia, że postanowiłam pojechać pociągiem na Hel i daruję sobie opis mego rozczarowania, gdy okazało się, że już nie wysiada się prosto na plażę). Od teraz do tego zacnego grona dołączył również film Brada Andersona.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://farm4.static.flickr.com/3296/3056405190_09b2a13295_o.jpg" rel="lightbox[535]"><img class="aligncenter" title="Transsyberian 1" src="http://farm4.static.flickr.com/3296/3056405190_09b2a13295_o.jpg" alt="" width="487" height="164" /></a></p>
<p>Zaczyna się bardzo niepozornie. Przeciętne amerykańskie małżeństwo wyrusza z Pekinu w podróż koleją transsyberyjską. 6 dni w pociągu to bardzo dużo, zwłaszcza w pociągu z arogancką i niekomunikatywną obsługą, z zepsutym klozetem i do tego w sercu skutej lodem rosyjskiej głuszy. Jessie jest nawróconą grzesznicą, Roy dobrodusznym naiwniakiem w złotych okularach. W pociągu poznają ekscytującą parę – Hiszpana i młodziutką Amerykankę, dziwnych ludzi z tajemniczą przeszłością. Carlos fascynuje Jessie, swoją nieuczesaną naturą, która przypomina jej burzliwą młodość. I pewnie dalej jechaliby sobie przez Syberię, flirtując i popijając czaj, gdyby w czasie postoju w Irkucku nie zaginął Roy. Od tej chwili akcja przyspiesza i z obyczajowego ple ple przeradza się w trzymający w napięciu thriller, którego nie powstydziłby się mistrz gatunku &#8211; Alfred Hitchcock. Zniknięcie Roya uruchamia bowiem całą lawinę dramatycznych i przerażających wydarzeń, a towarzyszące widzowi od samego początku niczym niepoparte przeczucie, że coś się święci, od teraz przybiera jak najbardziej namacalną formę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://farm4.static.flickr.com/3177/3056405152_f7bd17c04b_o.jpg" rel="lightbox[535]"><img class="aligncenter" title="Transsyberian 2" src="http://farm4.static.flickr.com/3177/3056405152_f7bd17c04b_o.jpg" alt="" width="487" height="165" /></a></p>
<p>Brad Anderson odwalił kawał świetnej roboty. Nie jest łatwo mnie wystraszyć, ale oglądając „Transsiberian” autentycznie się bałam. Nie byłam w stanie wypracować dystansu względem postaci, przeżywałam każde ich posunięcie. Wynikało to nie tylko z sugestywnej atmosfery, która z każdą minutą się zagęszcza, ale również z faktu, że reżyser buduje napięcie wychodząc od najbardziej pierwotnych lęków: potrzeby bezpieczeństwa, poczucia alienacji, zagubienia w obcej, nieprzychylnej rzeczywistości oraz niemożności porozumienia.</p>
<p>Krzywdzące byłoby określenie„Transsiberian” prostym (niczym konstrukcja cepa) kinem akcji, bo choć sensacyjna intryga stanowi główną oś fabuły, jest to film wielowymiarowy, dający sporo do myślenia, ze świetnie skonstruowanymi i zagranymi postaciami. Andersona interesują moralna dwuznaczność postępowania, nierozstrzygalne dylematy, wybory, których nikt nie chciałby podejmować. W tle przemyka nieprzewidywalna Rosja – zimna, tajemnicza, biedna i niepokojąca. To mocne kino, które na długo pozostaje w pamięci. I wciska w fotel.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>Tylko błagam – następnym razem nie pozwólcie Benowi Kingsleyowi mówić po rosyjsku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/11/transsiberian-2008-rez-brad-anderson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>90 210 (2008)</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/09/beverly-hills-90-210-2008/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/09/beverly-hills-90-210-2008/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Sep 2008 14:14:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=449</guid>
		<description><![CDATA[Luby słusznie zwrócił mi uwagę, że kiedyś pisałam również o filmach i serialach. Fakt, kilka miesięcy temu było o czym pisać, potem był sławetny strajk scenarzystów, a teraz oczekiwania na trzeci sezon &#8222;Dextera&#8221;, drugi sezon &#8222;Californication&#8221; oraz &#8222;Damages&#8221; (choć ten &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/09/beverly-hills-90-210-2008/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Luby słusznie zwrócił mi uwagę, że kiedyś pisałam również o filmach i serialach. Fakt, kilka miesięcy temu było o czym pisać, potem był sławetny strajk scenarzystów, a teraz oczekiwania na trzeci sezon <a href="http://lekturki.com/2008/01/dexter-seria-druga/" target="_blank">&#8222;Dextera&#8221;</a>, drugi sezon <a href="http://lekturki.com/2007/11/californication-2007-rezyseria-scott-winant-stephen-hopkins/" target="_blank">&#8222;Californication&#8221;</a> oraz <a href="http://lekturki.com/2008/02/damages-2007-rez-mario-van-peebles-i-inni/" target="_blank">&#8222;Damages&#8221;</a> (choć ten dopiero na wiosnę), umilam sobie oglądając nową edycję <a href="http://www.cwtv.com/shows/90210" target="_blank"><strong>Beverly Hills 90 210</strong></a> &#8211; kultowego serialu w mych cielęcych latach. Jako namiętna zjadaczka wszelkich wykwitów kultury masowej nie mogłam przepuścić takiej okazji :)</p>
<p><img src="http://farm4.static.flickr.com/3013/2870387880_fbff00648a.jpg?v=0" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p>Nie powiem, żebym się wychowała na starym BH, bo tak nie było. Moja rodzina w obawie przed zgubnym skutkiem obserwowania rozpasania amerykańskiej klasy próżniaczej tudzież bezeceństw wszelakich, o których dobrze ułożona panienka w moim wieku wiedzieć w ogóle nie powinna, zakazała mi oglądania. Więc oglądałam po kryjomu, sporadycznie, w nimbie kosztowania zakazanego owocu. Z perspektywy tych kilkunastu lat, stara edycja, której, w ramach odgrzania sentymentów, przypomniałam sobie jeden odcinek w ubiegłym roku, jest kompletną bzdurą. Szczerze &#8211; lepiej grają w polskich telenowelach. Bardziej finezyjną fabułę ma &#8222;Klan&#8221;. Jakie jest nowe 90210?</p>
<p>Rżę, jak koń na samą myśl o nim, bo że hollywoodzcy scenarzyści mają fantazję (ułańską fantazję?) to wiedziałam, ale czemu z góry zakładają, że nastolatki mają w głowach sieczkę i czemu wymyślają tak naiwne bzdurki z oczywistym przesłaniem? A może faktycznie amerykańskie małolaty wszystko łykną i pewne oczywistości trzeba mi po wielokroć powtarzać? W każdym bądź razie trywialność fabuły wprawia mnie za każdym razem w doskonały nastrój. Scenariusz, nawet jeśli przyjmiemy (słusznie skądinąd), że ładne kilka lat temu wyrosłam z grupy docelowej, jest porażająco durny. Oscyluje wokół (to ci niespodzianka) sercowych perypetii grupy przyjaciół z liceum, w którym (uwaga) uczy tylko jeden nauczyciel do spółki ze snująca się po holu panią pedagog i świeżo mianowanym dyrektorem. Najwyraźniej więcej nauczycieli nie potrzeba.<br />
Jak żyje się w BH? Luksusowo, szpanersko, bogato, ale niech nie zwiodą was pozory. Amerykańskie nastolatki, też mają problemy. Głównie z własną rodziną, ale nawet jeśli przez czas jakiś ich domem jest noclegownia, los nie pozbawia ich możliwości dojazdu do szkoły własnym kabrioletem.</p>
<p><img class="alignleft" style="float: left;" src="http://farm4.static.flickr.com/3234/2870387878_9dc67f5a09_m.jpg" alt="" /></p>
<p>Nowe 90210 szumnie zapowiadano, jako powrót dawnych bohaterów i na szumnych zapowiedziach się skończyło. Jakimś tam powrót jest, ale w skali mini i przy okazji jest to najbardziej żenujący aspekt serialu. Do tej pory odgrzano dwa przebrzmiałe kotlety &#8211; Kelly i Brendę &#8211; w rolach na siłę dodanych do głównych wątków, pasujących do małoletniej obsady, jak pięść do nosa. Obie panie wyglądają, jak zużyte przez botoks i życie ropuchy (zwłaszcza Shannen Doherty). I pomyśleć, że 18 lat temu uchodziły za bóstwa.</p>
<p>Krótko: Nowe Beverly Hills 90210 szczerze mnie ubawiło, choć nie sądzę, aby taki był zamysł producentów.</p>
<p>A <a href="http://www.imdb.com/media/rm4254700544/tt1225901" target="_blank"><strong>TU</strong></a> możecie na własne oczy popodziwiać nową-starą obsadę :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/09/beverly-hills-90-210-2008/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Damages&#8221; (2007) reż. Mario van Peebles i inni.</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/02/damages-2007-rez-mario-van-peebles-i-inni/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/02/damages-2007-rez-mario-van-peebles-i-inni/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 20:15:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>
		<category><![CDATA["Damages"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/?p=134</guid>
		<description><![CDATA[Dzięki Inblanco kolejny znakomity serial za mną. Inny niż mój faworyt ostatnich miesięcy, czyli „Dexter”, ale też bardzo, bardzo dobry. I do tego jak zagrany! Początek jest właściwie końcem, bo akcja „Damages” toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych: teraźniejszej i &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/02/damages-2007-rez-mario-van-peebles-i-inni/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Dzięki <a href="http://www.strona105.blogspot.com/" target="_blank">Inblanco</a> kolejny znakomity serial za mną. Inny niż mój faworyt ostatnich miesięcy, czyli <a href="http://lekturki.wordpress.com/2008/01/05/dexter-seria-druga/" target="_blank">„Dexter”</a>, ale też bardzo, bardzo dobry. I do tego jak zagrany!</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/02/damages.jpg" alt="damages.jpg" /></div>
<p>Początek jest właściwie końcem, bo akcja <a href="http://www.fxnetworks.com/shows/originals/damages/" target="_blank">„Damages”</a> toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych: teraźniejszej i retrospekcjach stopniowo przybliżających ku bieżącym wydarzeniom. Obiecująca młoda prawniczka Ellen, zaraz po studiach dostaje propozycję pracy w kancelarii Patty Hewes – bezwzględnie dążącej do celu prawniczej harpii. Naiwne dziewcze jeszcze nie przypuszcza, dlaczego Patty tak bardzo zależało na zatrudnieniu jej, ani tym bardziej, że bajkowe życie w wymarzonym mieszkaniu przerodzi się w koszmar najgorszy z możliwych. Natomiast my, widzowie wiemy o tym od samego początku i choć (teoretycznie) każdy kolejny odcinek powinien przybliżać ku rozwikłaniu zagadki, jest odwrotnie – im bliżej finału tym wszystko coraz bardziej się komplikuje.</p>
<p class="MsoNormal">„Damages” nie byłoby tak frapującym serialem, gdyby nie postać bezwzględnej Patty Hewes, a Patty Hewes nie byłaby tak demoniczna, gdyby nie grająca ją Glenn Close (nagrodzona Złotym Globem). Moim zdaniem to jej życiowa rola: perfekcyjna pod każdym względem kobieta sukcesu, która potrząsa prawniczym światkiem Nowego Yorku i bez mrugnięciem okiem manipuluje ludźmi i ich uczuciami. Ale Patty nie jest tak do końca zła, każdy jej postępek jest moralnie dwuznaczny, bo prawniczka niszczy przeszkody na swej drodze w imię dobra i pomszczenia krzywd swych klientów – pięciu tysięcy pracowników oszukanych przez Arthura Frobishera. A, że przy okazji nie przebiera w środkach? Grunt, że Patty zawsze wygrywa, zawsze stawia na swoim.</p>
<p class="MsoNormal" align="center"><img src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/02/damages2.jpg" alt="damages2.jpg" width="434" height="326" /></p>
<p class="MsoNormal">„Damages” jest serialem mówiącym o względności dobra i zła, o tym jak płynna jest granica między jednym, a drugim. Robi to w sposób pasjonujący, bez zbędnego moralizatorstwa! Jest jak dobrze napisana gruba powieść: wciągająca, wielowątkowa, zaskakująca. Bo od pierwszego odcinka wiadomo, że tutaj nic nie będzie tym czym z pozoru się wydaje. Polecam :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/02/damages-2007-rez-mario-van-peebles-i-inni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Pokuta” (2007) reż. Joe Wright</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/pokuta-2007-rez-joe-wright/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/pokuta-2007-rez-joe-wright/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 18:30:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Ian McEwan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[Przeziębiłam się. Co prawda jestem na (tak zwanym) chodzie, ale czuje się dość podle. Chrypię, kasłam i kicham. Więc wczorajszy wieczór spędziłam w łóżku. Z polopiryną, sokiem z marchwi i filmem. Wybrałam „Pokutę”, najnowszy film pana, który trzy lata temu &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/pokuta-2007-rez-joe-wright/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="float: left;" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/71683383.jpg" alt="Pokuta-film" width="222" height="329" /> Przeziębiłam się. Co prawda jestem na (tak zwanym) chodzie, ale czuje się dość podle. Chrypię, kasłam i kicham. Więc wczorajszy wieczór spędziłam w łóżku. Z polopiryną, sokiem z marchwi i filmem. Wybrałam <a href="http://pokuta.filmweb.pl/" target="_blank">„Pokutę”</a>, najnowszy film pana, który trzy lata temu popełnił bardzo klasyczną <a href="http://duma.i.uprzedzenie.filmweb.pl/" target="_blank">adaptację „Dumy i uprzedzenia”</a> (która prawdę mówiąc średnio mi się widzi, ale moje utyskiwania na niższość jej względem <a href="http://www.bbc.co.uk/drama/prideandprejudice/" target="_blank">słynnego mini serialu BBC </a>w tym miejscu jednak przemilczę).</p>
<p class="MsoNormal">Lata trzydzieste. Angielska posiadłość. Leniwe, upalne popołudnie. Trzynastoletnia Briony przypadkowo podgląda spotkanie starszej siostry z Robbiem, synem gospodyni. Dziewczynka po cichu się w nim podkochuje i zazdrości atencji, jaką chłopak obdarza jej siostrę. Płodną wyobraźnię młodocianej pisarki, podsyca jeszcze bardziej obsceniczny miłosny liścik, którego ma być doręczycielką. Kolejne wydarzenia popołudnia tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że Robbie to seksualny maniak. Briony jest jak femme fatale ze słodką buźką, która nie zawaha się złożyć fałszywe zeznania. Ale Briony jest również dzieckiem, które nie zdaje sobie sprawy z tragicznych efektów swoich decyzji. Nie wie, że jej płytka chęć utarcia nosa Robbiemu, zniszczy życie także siostry, a w konsekwencji także jej samej.</p>
<p class="MsoNormal">W „Pokucie”, podobnie jak w „Dumie i…”, gra „koniowata” Keira Knightley (nic na to nie poradzę, że jest to typ aktorki, której po prostu znieść nie mogę), ale tym razem jest mniej irytująca niż jako Lizzie (może naprawili jej zgryz? Nie wiem w czym rzecz, ale Keira nie robi takich głupawych min, jak dotąd zwykła). Właściwie muszę przyznać, że zagrała bardzo sugestywnie. Podobnie zresztą, jak odtwórca roli Robbiego i trzy wcielenia Briony. Bardzo emocjonalne i intensywne aktorstwo, co mnie mile zaskoczyło. Poza tym piękne zdjęcia. „Pokuta” bardzo mi się podobała. W odróżnieniu od <a href="http://lekturki.wordpress.com/2008/01/18/%e2%80%9eostroznie-pozadanie%e2%80%9d-2007-rez-ang-lee/" target="_blank">„Ostrożnie, pożądanie”</a>, kupiłam świat przedstawiony, weszłam w skórę postaci, wraz z nimi przeżywałam ich dramaty. Chyba nadszedł czas, żeby poczytać książki Iana McEwana.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/pokuta-2007-rez-joe-wright/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Ostrożnie, pożądanie” (2007) reż. Ang Lee</title>
		<link>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jan 2008 19:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Ang Lee]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[melodramat]]></category>
		<category><![CDATA[retro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.wordpress.com/2008/01/18/%e2%80%9eostroznie-pozadanie%e2%80%9d-2007-rez-ang-lee/</guid>
		<description><![CDATA[Myślała, że uda jej się przetrwać piątkowy ranek bez kawy. Niestety myliła się. Ale oczywiście nie o tym miało być, a o najnowszym filmie Anga Lee, który w moim odczuciu powinien nosić tytuł „Ostrożnie, nuda”. I mówię to ja, obrończyni &#8230; <a href="http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/pozadanie.jpg" rel="lightbox[101]"><img class="alignleft size-full wp-image-1217" title="pozadanie" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2008/01/pozadanie.jpg" alt="" width="162" height="240" /></a> Myślała, że uda jej się przetrwać piątkowy ranek bez kawy. Niestety myliła się. Ale oczywiście nie o tym miało być, a o najnowszym filmie Anga Lee, który w moim odczuciu powinien nosić tytuł „Ostrożnie, nuda”. I mówię to ja, obrończyni i wielbicielka kinematografii Dalekiego Wschodu, miłośniczka stylowych melodramatów. Być może wgapianie się w monitor przez 8 godzin dziennie odmóżdżyło mnie do tego stopnia, że kino z gatunku kontemplacyjnego przestało mi się podobać.</p>
<p class="MsoNormal">Co do samego Anga Lee, to przyznać muszę, że jest reżyserem niejednoznacznym i bardzo oryginalnym. Do tego festiwalowym pupilkiem, dwukrotnie nagrodzonym Złotym Lwem w Wencji. Bardzo cenię go za <a href="http://www.filmweb.pl/Burza+lodowa,1997,o+filmie,Film,id=10474" target="_blank">„Burzę lodową”</a>, lubię za <a href="http://www.filmweb.pl/Rozwa%C5%BCna+i+Romantyczna,1995,o+filmie,Film,id=166">„Rozważną i romantyczną”</a> (którą mogę oglądać w kółko), nie podobało mi się natomiast ani <a href="http://www.filmweb.pl/Przyczajony+tygrys%2C+ukryty+smok,2000,o+filmie,Film,id=1394" target="_blank">„Przyczajony tygrys, ukryty smok”</a>, ani tym bardziej <a href="http://tajemnica.brokeback.mountain.filmweb.pl/" target="_blank">„Tajemnica Brokeback Mountain”</a>. W ogóle stwierdzam, że sposób w jaki opowiada o miłości kompletnie do mnie nie przemawia.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://ostroznie.pozadanie.filmweb.pl/" target="_blank">„Ostrożnie, pożądanie”</a> jest kolejną wariacją Anga Lee na temat melodramatu. Tym razem w stylu retro. Akcję osadzono w Szanghaju lat trzydziestych. Trwa japońska okupacja, z którą nie chce się pogodzić grupka zaprzyjaźnionych studentów. Knują więc spisek, którego celem jest likwidację pana Yee, ważnej persony w marionetkowym rządzie. W tym celu jedna z dziewcząt ma go uwieść. Pana Yee gra Tony Leung, jeden z moich ulubionych aktorów w czasach wczesno studenckich. Niestety już nie tak przystojny, jak w „Chungking Express”, teraz to raczej lekko podstarzały lowelas.</p>
<p class="MsoNormal">Przez dwie godziny obserwujemy wzajemne zaloty, drobne gesty, gierki i podchody. Poza tym de facto nic się nie dzieje. Nic. Akcja toczy się niezwykle leniwie, moim zdaniem zbyt leniwie. Rumieńców nabiera dopiero na ostatnie pól godziny. Finał jest wspaniały. Nie powstydziłby się go żaden klasyczny melodramat. Tyle, że gdybym nie siedziała w kinie do finału bym nie dotrwała. Mało mnie interesowało czy spiskowcy dopną swego. „Ostrożnie, pożądanie” to film, który pozostawił mnie zupełnie obojętną.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2008/01/ostroznie-pozadanie-2007-rez-ang-lee/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

