Articles in the Non fiction Category
(auto)biografie i wspomnienia, Lekturki »
Wstyd się przyznać, ale po „Zimę o poranku” Janiny Bauman pewnie w ogóle bym nie sięgnęła, gdyby nie wzmianka na okładce, że autorka ukrywała się w okolicach Krakowa. Na hasło Kraków od razu wyostrzył mi się wzrok i postanowiłam zaryzykować. Po cichu obawiałam się rozdzierając-sentymentalnej opowieści o dogorywaniu getcie. Nic bardziej mylnego. „Zima o poranku” sprawiła mi ogromną niespodziankę, jeśli w ogóle kategorią „niespodzianki” możemy się posługiwać się w stosunku do literatury traktującej o Holocauście.
Wspomnienia pani Bauman można by postawić na półce obok „Dziennika” Anny Frank. Obie książki są zapisami …
Lekturki, Non fiction, Polska »
Gdyby ktoś zobaczył mnie przed kilkoma dniami zapewne zastanawiałby się po kiego grzyba wącham książkę? Bo tak mniej więcej, dla osób niewtajemniczonych w przedmiot mej lektury, mogły wyglądać próby przeczytania „Nieznanego portretu Krakowa” – książki bynajmniej nie do wąchania, ale do przeżywania i delektowania się , a nade wszystko oglądania. Temu kto planuje (lub jeszcze nie wie, że planuje, a wiedzcie, że warto) przyjrzenie się książce duetu Barbara Zbroja – Konrad Myślik radzę od razu, zanim jeszcze zacznie czytać wstęp, zaopatrzyć się w szkło powiększające. Później będzie za późno (jakkolwiek …
Europa, reportaż »
Pewnie znacie te zdjęcia, a jeśli nawet Szanowni nie koją właśnie tych ujęć, ufam, że wiedzą kogo przedstawiają. Ich autorem je Filip Halsman – utalentowany fotograf żydowskiego pochodzenia, przez trzy dekady wzięty portrecista gwiazd kina, słynnych intelektualistów i polityków. Każde jego zdjęcie było starannie przygotowanym studium postaci. Halsman wyciągał z modeli to co skrywali za dobrze znaną facjatą, dzięki czemu zdjęcia zyskiwały niespodziewaną głębię. Jednak zanim Halsman stał się tym Filipem Halsmanem od gwiazd, był wrażliwym studentem technicznego kierunku, którego oskarżono i skazano za zamordowanie ojca – Morducha, ryskiego dentysty. …
Lekturki, Przewodniki »
Powietrznicy to innymi słowy letnicy (nie mylić z pensjonariuszami sanatoryjnymi!), którzy przybywają w dane miejsce dla zbawczych mocy powietrza, ale, ale, aby wszyscy mieli jasność, Lanckorona, o której tu mowa, to nie tylko tlen pierwszej jakości. Może i łatwo ją przeoczyć, ale jej istnienia zdecydowanie nie sposób zignorować, bo i widoki tu nieprzeciętne, i ciekawa architektura (włącznie z romantycznymi ruinami zamku), i cisza wręcz niebywała i do tego najlepsze na świecie placki ziemniaczane, a nade wszystko niedefiniowalne coś, unoszącego się bodaj w tym wyborowym powietrzu. Nieuchwytny nastój beztroski, aura słodkiego …
(auto)biografie i wspomnienia, Lekturki, USA »
Pewnie, że widziałam film. Właściwie od „Julie i Julia” Nory Ephron się zaczęło, ale od perypetii sfrustrowanej kulinarnie blogerki bardziej do gustu przypadła mi część z Julią – tą rozłożystą niczym dąb (186 centymetrów wzrostu!) pasjonatką francuskich kulinariów, olśniewająco zagraną przez Meryl Streep, a że sama ostatnio próbuję zgłębiać arkana kuchni francuskiej uczęszczając (dzięki pewnej pani) na lekcje tejże (żałuję, że zajęcia odbywają się tylko raz w miesiącu!), nie mogłam oprzeć się pokusie i nie sprawić sobie w mojej ulubionej krakowskiej księgarni „Mojego życia we Francji” – tomu wspomnień Julie …
Lekturki, USA, reportaż »
Po przeczytaniu „Zagubionych” Daniela Mendelsohna nic nie będzie takie same, a emocji towarzyszących lekturze nie sposób porównać z niczym innym. Umocniłam się w tym przekonaniu czytając kilka dni temu „Tam już nie ma żadnej rzeki” Hanny Krall. Krall dotychczas była moim guru w temacie polskich Żydów przed, w trakcie i po wojnie i pewnie nadal nim pozostanie, choć lektura akurat tego tomu reportaży wprawiła mnie w lekką konsternację, bo zbiór zrobił na mnie wrażenie żadne. Winny temu jest właśnie Daniel Mendelsohn.
„Zagubieni. W poszukiwaniu sześciorga spośród sześciu milionów” nie jest książką …
Brytyjskie, Lekturki, Podróżnicze »
Wesołe i obfitujące w przygody.
„Z wąskim psem do Carcassonne” Terry’ego Darlingtona z serii naokoło świata zalegała na mojej półce od tak dawna, że właściwie zdążyłam zapomnieć o jej istnieniu. Tym czasem nie ma chyba niczego lepszego (prócz kryminałów takich jak „Topielica” rzecz jasna) i milszego do czytania w upalne popołudnia i duszne wieczory niż relacja z podróży po kanałach.
Darlingtonowie – Terry i Monica – po przejściu na emeryturę, zamiast niańczyć wnuki, uprawiać ogródek czy oddawać się innym stosownym dla ich wieku rozrywkom, postanowili zaznać przygody. W związku z tym zafundowali …







