Articles in the Czarny Ląd Category
Czarny Ląd, Lekturki, Piękna »
Ciocia Zosia radzi: pielęgnujcie swojego wewnętrznego lenia – nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.
Niewiele brakowało, abym lekturę „Kochanków mojej matki” porzuciła po przeczytaniu jakiś 50 stron. Naszła mnie wówczas dojmująca refleksja, że właściwie Afryka nie jestem kontynentem, który w jakiś szczególny sposób mnie pociąga. Zuchwale stwierdziłabym wręcz, że kulturowo nie ma w sobie nic, co by mnie ciekawiło. Co innego Europa, albo Azja, ale Afryka? Może niekoniecznie, więc skoro niekoniecznie to po co czas marnotrawić na książkę, jakby nie patrzeć, słusznej objętości? O dziwo żadnego użytku z tych deliberacji z …
Czarny Ląd, Lekturki, Piękna »
Ze sporą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że gdyby nie wyzwanie czytelnicze dedykowane peryferiom literackim nigdy nie sięgnęłabym po „Miłość za kilka włosów” marokańskiego pisarza czy raczej marokańskiego niepiśmiennego gawędziarza Mohammeda Mrabeta, bo ani to moje rejony literatury, ani kultura, której specyfika w jakiś szczególny sposób by mnie interesowała. Jednak właśnie od tego są wyzwania, aby zyskać pretekst do przełamania swego wewnętrznego oporu przed literackimi terytoriami, których do tej pory nie miało się okazji poznać. I teraz, już po przeczytaniu, tej debiutanckiej powieści (okraszonej przez polskiego wydawcę, nie wiem czy bardziej …
Czarny Ląd, Lekturki »
Multikulturowym freskiem z życia stadionowej społeczności w założeniu miała być debiutancka powieść Ify Nwamana – pochodzącego z Nigerii anglisty, który na własnej skórze przekonał się, jak to jest być handlarzem z Jarmarku Europa.
Przyznaję, że już dawno nie miałam do czynienia z powieścią tak nieporadnie napisaną, stylistycznie kaleką i literacko niedopracowaną. Warsztatowa amatorszczyzna Ify Nwamana razi w oczy niemiłosiernie, ale na szczęście dla tej mimo wszystko udanej powieści udało się autorowi w sprytny sposób zatuszować swe pisarskie braki. Kluczem do sukcesu okazał się temat: eksplorowane od podszewki życie kolorowych handlarzy ze …
Czarny Ląd, Lekturki, Literatura dowcipna, Piękna »
Czegoś takiego jeszcze nie czytałam! „Kielonek” kongijski pisarz Alaina Mabanckou to powieść, która zachwyca świeżością, buńczucznością i żywiołową narracji, a przy okazji jest niezwykłym dowodem ogromnej erudycji autora, który bawi się rozmaitymi literackimi odniesieniami.
To powieść przezabawna i mądra. Myślę, że jedna z najciekawszych jakie miałam okazję przeczytać w tym roku. Komediodramat z udziałem bywalców wyszynku o wdzięcznej nazwie „Śmierć kredytom”, którego dzieje w specjalnym kajeciku spisuje tytułowy Kielonek, były nauczyciel obecnie stały gość spelunki i pożeracz wyścigowych kurczaków. Nie jest on zresztą jedynym ekscentrykiem, bo Mabanckou zaludnił powieść całą galerią …
Czarny Ląd, Lekturki »
Miejsce Akcji: Nairobi, Kenia, Afryka.
Ujęcie pierwsze: Plac budowy (o ironio) Ministerstwa Rozwoju. Niemiłosierny upał. Wokół uwijają się robotnicy. Biedni, obdarci, głodni. Wszędzie unosi się pył. Od zapachu kurzu aż kręci się w nosie. Jest tak gorąco, że na samą myśl o tym wysycha w ustach. Byle do gongu kończącego tę mordęgę, byle do wieczora
Ujęcie drugie: speluna. Ani mniej, ani więcej. Po prostu mordowania z wyszynkiem i dziwkami. Ci sami umęczeni robotnicy po zmierzchu przepijają swe nędzne wypłaty na kolejne piwa i szybkie numerki z, nachalnymi niczym wygłodniałe kocice, …







