<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Bliski Wschód</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/category/literatura-azji/bliski-wschod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 May 2012 14:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>„8% z niczego” Etgar Keret</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/11/8-procent-z-niczego-etgar-keret/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/11/8-procent-z-niczego-etgar-keret/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Nov 2009 20:00:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Etgar Keret]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1083</guid>
		<description><![CDATA[Kupiłam i przeczytałam specjalnie z myślą o krakowskim spotkaniu z Etgarem Keretm. Na spotkaniu ostatecznie nie dotarłam (czemu wyjaśnię później), ale frajdy z czytania „8% z niczego” na szczęście nie odbierze mi żaden bezduszny urzędas, a wiadomo, że to rzecz &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/11/8-procent-z-niczego-etgar-keret/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-1084" title="Osiem procent z niczego Etgar Keret" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/11/Osiem-procent-z-niczego_Etgar-Keret.jpg" alt="Osiem procent z niczego Etgar Keret" width="178" height="280" />Kupiłam i przeczytałam specjalnie z myślą o krakowskim spotkaniu z <a href="http://lekturki.com/tag/etgar-keret/" target="_blank">Etgarem Keretm</a>. Na spotkaniu ostatecznie nie dotarłam (czemu wyjaśnię później), ale frajdy z czytania <strong>„8% z niczego”</strong> na szczęście nie odbierze mi żaden bezduszny urzędas, a wiadomo, że to rzecz bezcenna.</p>
<p style="text-align: justify;">Owej radości dostarczył mi tym razem Etgar Keret dużo. Więcej niż przy okazji lektury dwóch pozostałych tomów: <a href="http://lekturki.com/2009/05/rury-etgar-keret/" target="_blank">„Rur”</a> oraz <a href="http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/" target="_blank">„Kolonii Knellera”</a>. W „8% z niczego” izraelski pisarz jest mniej oczywisty za to bardziej cyniczny i dowcipny, a zawarte w zbiorze opowiadania są jeszcze bardziej intensywne, bo podane w maksymalnie skondensowanej, zaledwie kilkustronicowej, formie. Nie mniej jednak czuje się tym razem niczym kompletny dyletant, któremu brakuje punktu zaczepienia.</p>
<p style="text-align: justify;">„Ośmiu procentom z niczego” brakuje jakiejś oczywistej tezy, widocznego na pierwszy rzut oka spoiwa, motywu przewodniego czy innej klamry, a jednak zbiorowi wychodzi to tylko na dobre. Keret prezentuje z pozoru zupełnie banalne rodzajowe scenki, proste i bezpretensjonalne codzienne widoczki: dziewczynka chce mieć błyszczące oczy, kobieta po zerwaniu z narzeczonym wraca samolotem do Izraela, dziecko cieszy się z nowej zabawki, kot wpada pod skuter. A jednak każde opowiadanie w pewien sposób zaskakuje. To takie jajka z niespodzianką – pod pomysłową fabuła Keret ukrywa puentę &#8211; niespodziankę wieńczącą proces czytania. Choć pisze opowiadania głęboko realistyczne, przedstawiony w nich świat jest w pewnym sensie powykrzywiany, czasem zabawny, miejscami groteskowy a nawet makabryczny, zawsze doprawiony szczyptą surrealizmu. Ogromnym atutem jego tekstów są wyraziste postacie: smutne, rubaszne, szczęśliwe, nonszalanckie albo zamknięte w sobie, ale zawsze uderzająco autentyczne. Ta ich wiarygodność w połączeniu z prościutką formą i ironicznym spojrzeniem Kereta daje piorunującą mieszankę.</p>
<p style="text-align: justify;">„8% z niczego” to czarny humor i wyraziste puenty. Bardzo dobry zbiór.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„8% z niczego” Etgar Keret, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008]</p>
<p style="text-align: justify;">A na spotkanie z Etgarem Keretem nie dotarłam, bo jakaś mądra głowa (ewentualnie mądre głowy, ktokolwiek za tym stoi powinien sczeznąć w piekle) z krakowskiego biura festiwalowego zrobiły z niego imprezę biletowaną (sic!) o czym pojęcia nie miałam, a gdy się dowiedziałam – wejściówek już nie było. Ot i tyle. Chęć spotkania się z literatem przegrała z bezduszną biurokracją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/11/8-procent-z-niczego-etgar-keret/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Biały zamek&#8221; Orhan Pamuk</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/10/bialy-zamek-orhan-pamuk/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/10/bialy-zamek-orhan-pamuk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 19:16:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Nobel]]></category>
		<category><![CDATA[Orhan Pamuk]]></category>
		<category><![CDATA[Turcja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1040</guid>
		<description><![CDATA[Nowy Pamuk nie rzuca na kolana W każdym razie mnie nie rzucił i wiernopoddańczych pokłonów składać mu na pewno nie będę. „Biały zamek” nie jest powieścią zapadającą głęboko w pamięć, choć z drugiej strony odmówić mu nie można specyficznie niepokojącego &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/10/bialy-zamek-orhan-pamuk/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-1041" title="Biały zamek" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/10/bialy-210x300.jpg" alt="Biały zamek" width="210" height="300" />Nowy Pamuk nie rzuca na kolana</p>
<p>W każdym razie mnie nie rzucił i wiernopoddańczych pokłonów składać mu na pewno nie będę. <strong>„Biały zamek”</strong> nie jest powieścią zapadającą głęboko w pamięć, choć z drugiej strony odmówić mu nie można specyficznie niepokojącego klimatu i misternej konstrukcji. W tej niewielkich rozmiarów książeczce Pamukowi udało się pożenić z sobą wiele. Może właśnie zbyt wiele. „Biały zamek” jest bowiem i stylizowaną bajką o grze pozorów i traktatem o spotkaniu wschodu z zachodem. Jest też powieścią wojenną i przygodową z małymi pretensjami do literackiej niesamowitości. Nade wszystko zaś najnowsza powieść Pamuka  jest ukłonem w stronę wielkich opowiadaczy historii, zatem także pisarzy.</p>
<p>Nie to jednak zwabiło mnie ku „Białemu zamkowi”. Powody mego zainteresowania były właściwie dwa (jeśli wliczymy w to kapitalną okładkę to trzy): po pierwsze zaintrygował mnie przewijający się przez książkę motyw sobowtóra, po wtóre – bo Pamuk pokazuje muzułmańskich najeźdźców z perspektywy odmiennej niż ta znana ze szkoły. Po prawdzie Noblista swych rodaków nie wybiela. W „Białym zamku” wciąż są bezwzględnymi  i nieprzewidywalnymi konkwistadorami, ale z pewnością nie barbarzyńcami za jakich uchodzili w kręgach europejskich. W tej literackiej baśni Pamuk subtelnie wygrywa tą różnicę, portretując Turków nie tylko jako polityczną i militarną potęgę, ale również naród zafascynowany nauką i doskonale zdający sobie sprawę z potęgi umysłu.</p>
<p>„Biały zamek” to przewrotna opowieść o niepostrzeżonej zamianie miejsc między weneckim jeńcem, któremu, dzięki sprytowi i wykształceniu, udało się uniknąć śmierci, a jego tureckim panem &#8211; sułtańskim astrologiem Hodżą. Z zetknięcia tych dwóch intelektualistów o niepokojąco podobnej fizis, ale i mocno zbieżnych zainteresowań, Pamuk uczynił przyczółek do nakreślenia pojedynku na spryt i umysł, który stał się motorem napędzającym akcję. Hodża i Wenecjanin tak bardzo się do siebie upodabniają, że w końcu wszyscy mają problemy z rozeznaniem kto jest kim, włącznie z Orhanem Pamukiem, który w posłowiu nonszalancko wyznaje, że nawet on tego nie wie.</p>
<p>Chciałoby się dodać, że ów pojedynek dwóch umysłów był pasjonujący, albo (uderzając w ton bardziej patetyczny) zapierał dech piersiach, ale niestety tak nie było, poza tym to nie motyw sobowtóra organizuje fabułę „Białego zamku”, co jest w mym (subiektywnym) odczuciu największą wadą powieści. Pamuka bardziej interesują skomplikowane maszyny wojenne, astrologia, co może i jest interesujące dla kogoś, ale w każdym razie nie dla mnie. Płynna tożsamość naszych bohaterów jest tu jedynie zręcznym spoiwem, dodatkowym smaczkiem, który uatrakcyjnia fabułę i właściwie tylko uatrakcyjnia fabułę, nic ważnego, ani interesującego w nią nie wnosząc. Stąd „Biały zamek” nie jest nawet w połowie tak frapujący i niepokojący jak choćby „Nos” i „Szynel” Mikołaja Gogola – dwa absolutne klasyki gatunku.</p>
<p>Nie mniej jednak można przeczytać. Zachwycić mnie „Biały zamek” nie zachwycił, podobać mi się też za bardzo nie podobało, ale raczej ze względu na moje (osobnicze) upodobania (machiny wojenne i wojna podjazdowa to nie moja bajka) niż samego Orhana Pamuka, który pisze w bardzo kunsztowny sposób, toteż nie wykluczam dalszego zgłębiania jego twórczości.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 3.5 out of 6 stars</p>
<p>[„Biały zamek” Orhan Pamuk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/10/bialy-zamek-orhan-pamuk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Rury&#8221; Etgar Keret</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/05/rury-etgar-keret/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/05/rury-etgar-keret/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 May 2009 19:06:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Etgar Keret]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=843</guid>
		<description><![CDATA[Konflikt izraelsko – palestyński jest motywem przewodnim debiutanckiego zbioru opowiadań mistrza krótkiej formy – Etgara Kereta. Choć właściwie nie wyraziła się może zbyt dokładnie, nie konflikt w samej swej istocie, a raczej  prześmiardły klimacik mu towarzyszący. Zgniła atmosfera wzajemnej niechęci &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/05/rury-etgar-keret/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-845" title="Rury - Etgar Keret" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/05/rury.jpg" alt="Rury - Etgar Keret" width="189" height="300" />Konflikt izraelsko – palestyński jest motywem przewodnim debiutanckiego zbioru opowiadań mistrza krótkiej formy – Etgara Kereta. Choć właściwie nie wyraziła się może zbyt dokładnie, nie konflikt w samej swej istocie, a raczej  prześmiardły klimacik mu towarzyszący. Zgniła atmosfera wzajemnej niechęci (aby nie wyrazić się bardziej dosadnie) nieuchronnie unoszący się wkoło owej scysji, z której Keret uczynił temat swych skondensowanych, ba wręcz skompresowanych opowiadań. <a href="http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&amp;bid=598" target="_blank"><strong>„Rury”</strong></a>, bo o nich mowa, drugi tomik opowiadań Izraelskiego prozaika, który udało mi się przeczytać, w porównaniu z <a href="http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/" target="_blank">„Koloniami Knellera”</a> wypada zdecydowanie słabiej. Przyznać się muszę w tym miejscu do pewnego mimowolnego rozczarowania, bo w tym dość posępnym klimacie zabrakło mi, znanego z wcześniejszej lektury, ironicznego dowcipu oraz czegoś co określiłabym mianem odrobiny szaleństwa. Owszem, sarkazmu Keret nie pożałował, a i potraktowanie świata przedstawionego poprzez krzywe zwierciadło robi swoje, ale mimo wszystko „Rury” są dużo bardziej niepokojące i mroczne niż stosunkowo lekkie połączenie absurdu z groteską w późniejszych „Koloniach…”. Zresztą me rozczarowanie wynika zapewne z tego, że chciałam wesołka – dostałam cynicznego pesymistę, na całe szczęście wciąż nie pozbawionego poczucia humoru.</p>
<p>Kereta – pesymistę w „Rurach” interesuje przede wszystkim wpływ konfliktu ze śmierdzącymi Arabusami na życie przeciętnego Izraelczyka. Jest przy tym pisarzem absolutnie nieprzewidywalnym i na swój sposób przewrotnym. Nie stylistycznie, jako że pisze w sposób dla siebie niezwykle charakterystyczny i spójny, ale fabularnie. Keret z lubością pogrywa sobie z literaturą (w jednym z moim zdaniem najlepszych opowiadań –„Pisarskiej zawiści” uśmierca Maxa Frischa), nie waha się wcielić w życie najbardziej absurdalne pomysły (uśmiercić wszystkie autobusy – proszę bardzo, kobieta przyklejona stopami do sufitu &#8211; viola). Opowiadania zawarte w „Rurach” są jak fajerwerki, które z hukiem wybuchają, aby za moment stać się jedynie wspomnieniem. To cena zwartej formy.</p>
<p>„Rury” to śmiertelnie poważny literacki żart. Pomimo nierówności i pewnej słabości zbioru warto sięgnąć po niego choćby dla tych kilku, kilkunastu miniaturek. Intensywnych i ostrych niczym brzytwa.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/05/rury-etgar-keret/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kolonie Knellera&#8221; Etgar Keret</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Mar 2009 21:24:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Etgar Keret]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=664</guid>
		<description><![CDATA[Za krótkie. Tak „Kolonie Knellera” są zbyt krótkie. Zbyt krótkie, żeby móc w pełni rozsmakować się w tym słynnym Etgarze Kerecie, skandaliście z Tel Awiwu, mistrzu krótkiej formy, głosie izraelskiego młodego pokolenia i pisarskim odpowiedniku Quentina Tarantino. 100 stron tekstu &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1086" title="Kolonie-Knellera_Etgar-Keret" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/03/Kolonie-Knellera_Etgar-Keretimages.jpg" alt="Kolonie-Knellera_Etgar-Keret" width="176" height="280" />Za krótkie. Tak <strong>„Kolonie Knellera”</strong> są zbyt krótkie.</p>
<p>Zbyt krótkie, żeby móc w pełni rozsmakować się w tym słynnym <a href="http://keret.pisarze.org/" target="_blank">Etgarze Kerecie</a>, skandaliście z Tel Awiwu, mistrzu krótkiej formy, głosie izraelskiego młodego pokolenia i pisarskim odpowiedniku Quentina Tarantino. 100 stron tekstu to zbyt mało, aby móc się rozsmakować, ale dość, aby zasmakować w pełnym magii i niezwykłości literackim świecie Kereta. I chcę, żądam, łaknę więcej!</p>
<p>Jako formalistka lubiąca porządek przeboleć jednak nie mogę, że tomik zawiera ledwo 5 opowiadań przy czym trzy króciuteńkie, zaledwie kilkustronicowe i dwa dłuższe, przy czym to tytułowe o owych koloniach Knellera usytuowanych w zaświatach dla samobójców (nawiasem mówiąc łączące się w przewrotną całość z tym nieco krótszym o trójce przyjaciół), jest bardzo długie i długością nijak się ma do całej reszty a to mnie troszeczkę złości. Nieważne. Ważne to czym ujął mnie Keret: bystrością, buńczucznością i poczuciem humoru, a także wyrozumiałością względem wszelkich wykwitów kultury masowej, w której izraelski prozaik tarza się z dziką lubością, wchłania i przetwarza na swoje. Co istotne, Keret nie unika trudnych tematów (patrz samobójstwo, choroby psychiczna), sprzedaje je jednak w formie po swojemu przetrawionej ze specyficznym wdziękiem i… młodzieńczą niesfornością. Jego teksty to słodko – gorzki wybuchowy miks metaliterackich gierek z surrealizmem, metafizyki z purnonsensem i makabrą. Ach, i jeszcze język: ostra jak sztylet potoczna mowa.</p>
<p>Gdyby kogoś interesowało co myślą sobie kierowcy autobusów, jak wygląda najpiękniejsza macica i gdzie jest wejście do piekła (podpowiem, w Uzbekistanie) powinien koniecznie przeczytać „Kolonie Knellera”. Tych, których to nie interesuje i tak zachęcam, bo warto. Mało jest w literaturze postaci piszących w sposób tak wyrazisty, intensywny i nietuzinkowy.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4.5 out of 6 stars</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/03/kolonie-knellera-etgar-keret/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

