Articles in the Literatura Azji Category
(auto)biografie i wspomnienia, Japonia, Lekturki »
Ja i Haruki Murakami jesteśmy właściwie kumplami. Nie dosłownie, niestety, nie mniej jednak ze względu na ilość przeczytanych książkę, nabrałam do jego twórczości stosunku niemalże emocjonalnego. Tak więc ja i Haruki czasem się lubimy (vide „Przygoda z owcą” czy „Tańcz, tańcz, tańcz”), innym razem zgrzytam zębami na myśl o sobie (vide „Po zmierzchu” lub „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta”). Z tym zgrzytaniem zębami to może trochę przesadziłam, ale i nie będę się krygować, że wszystko co sygnowane nazwiskiem Murakami doprowadza mnie do omdleń z zachwytu, albo przynajmniej palpitacji serca, bo …
Japonia, Lekturki, Piękna »
„Złota Pagoda” Yukio Mishimy jest powieścią godną uwagi z co najmniej kilku powodów. To po mistrzowsku skonstruowana analiza umysłu człowieka chorego psychicznie, opętanego wizją idealnego piękna urzeczywistnionego przez tytułową budowlę, ale nie jest to jedyny istotny wątek powieści.
Mishima wykorzystał autentyczne wydarzenie, które miało miejsce w 1950 roku w Kioto. Wówczas to młody uczeń buddyjskiej szkoły zen podpalił japoński skarb narodowy – świątynię Kinkakuji z XIV wieku. Budowla szczęśliwym trafem przetrwała amerykańskie naloty w czasie wojny, ale nie uniknęła zemsty szalonego akolity. Mishimę zaintrygowała postać owego podpalacza – nihilisty i schizofrenika …
Japonia, Lekturki, Piękna »
Mroczna acz nietypowa powieść grozy. Nietypowa, bo w „Zagładzie” Akiry Yoshimury nie ma mszczących się duchów i zwodniczych strzyg, a zaświaty równoznaczne są z opatrznością, która nagradza lub karze, a jednak w chłodnym realizmie powieści kryje się coś niepokojącego.
Zresztą kwalifikowanie „Zagłady” jako literackiego horroru jest co najmniej dyskusyjna. Powieść jest grzeczna i napisana po bożemu, powiedziałabym nawet, że dość nudnawa, a w każdym razie monotonna. Nie o wywołanie w czytelnikach lęku zresztą Akirze Yoshimurze chodziło, a raczej o zadanie kilku ważkich pytań natury moralnej, a dodanie etykietki „powieść grozy” jest …
Japonia, Lekturki »
Pamiętam, że „W pogoni za dalekim głosem” podobało mi się, pozostawiło po sobie wrażenie udanie spędzonego wieczoru, ale zupełnie nie pamiętam z jakiego powodu, co suma summarum zapewne nie jest najlepszą rekomendacją. Paradoks z pisarstwem Taichiego Yamady wynika z efemeryczności tworzonej przez niego literatury. Przy czym jest to ulotność dwuznaczna. Yamada chętnie posiłkuje się poetykę snu i grozy. Tkankę jego maleńkich powieści tworzą nieuchwytne wrażenia i niepokojące nastroje. Czyta się to to szybko, ale i równie szybko zapomina treść i, co gorsze, przesłanie. Śmiem przypuszczać, że podobny los jak „W …
Bliski Wschód, Krótkie formy literackie, Lekturki, Piękna »
Kupiłam i przeczytałam specjalnie z myślą o krakowskim spotkaniu z Etgarem Keretm. Na spotkaniu ostatecznie nie dotarłam (czemu wyjaśnię później), ale frajdy z czytania „8% z niczego” na szczęście nie odbierze mi żaden bezduszny urzędas, a wiadomo, że to rzecz bezcenna.
Owej radości dostarczył mi tym razem Etgar Keret dużo. Więcej niż przy okazji lektury dwóch pozostałych tomów: „Rur” oraz „Kolonii Knellera”. W „8% z niczego” izraelski pisarz jest mniej oczywisty za to bardziej cyniczny i dowcipny, a zawarte w zbiorze opowiadania są jeszcze bardziej intensywne, bo podane w maksymalnie skondensowanej, …
Bliski Wschód, Lekturki, Piękna »
Nowy Pamuk nie rzuca na kolana
W każdym razie mnie nie rzucił i wiernopoddańczych pokłonów składać mu na pewno nie będę. „Biały zamek” nie jest powieścią zapadającą głęboko w pamięć, choć z drugiej strony odmówić mu nie można specyficznie niepokojącego klimatu i misternej konstrukcji. W tej niewielkich rozmiarów książeczce Pamukowi udało się pożenić z sobą wiele. Może właśnie zbyt wiele. „Biały zamek” jest bowiem i stylizowaną bajką o grze pozorów i traktatem o spotkaniu wschodu z zachodem. Jest też powieścią wojenną i przygodową z małymi pretensjami do literackiej niesamowitości. Nade wszystko …
Daleki Wschód, Featured, Lekturki, Piękna »
Kilka dni temu Krepińska wspomniała o jesiennych porządkach literackich: wakacyjne książki ustępują miejsca tym nieco innym. Takim, które idealnie nadają się do czytania w te słynne jesienne wieczory (których nawiasem mówiąc nie cierpię, ale zupełnie nie o tym pisać miałam) i faktycznie coś w tym jest. Pewne lektury nadają się do czytania tylko w określonych „okolicznościach przyrody”, a przynajmniej u mnie tak to funkcjonuje. W każdym razie „Czasem postu, czasem uczty” Anity Desai właśnie zainaugurowałam literacką jesień.
Bowiem, choć właściwie nie wiem czemu, literatura z kulturowego pogranicza wchodu z zachodem tworzona …







