Articles in the Lekturki Category
Brytyjskie, Czytadło, Headline, Kobiece, Lekturki »
Powieści Preethi Nair czytam tylko latem. Co roku jedną. Dwa lata temu zachwyciły mnie „Kolory miłości”, w ubiegłym roku nieco rozczarowało „Sto odcieni bieli”, a teraz zupełnie przyjemną niespodziankę sprawiła mi debiutancka „Gypsy Masala”. Tym milszą, że powieść okazała się być napisana w na tyle prosty sposób, że czytanie ani nie znużyło mnie, ani nie przysporzyło językowych trudności, bo właśnie, koniecznie dodać muszę, książka nie doczekała się (jeszcze?) polskiego wydania, a ja przeczytałam jej oryginalne wydanie dzięki uprzejmości Matali, która była tak miła i sprezentowała mi swój egzemplarz.
Czytanie w języku …
Krótkie formy literackie, Lekturki, USA »
Opowiadania Shirley Jackson zebrane w tomie „Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” są tak piekielnie (!) dobre, wieloznaczne i skłaniające ku niewesołym refleksjom, że zasługują na coś więcej niż kilka zdawkowych uwag. Przy czym słowa „piekielnie” używam celowo i z rozmysłem, bo zaiste w tekstach Jackson jawi się coś iście złowrogiego.
Amerykańską pisarkę interesuje kwestia niepokojącej zwyczajności okrucieństwa. W jej kameralnych tekstach, postaci ranią się psychicznie, rzadziej fizycznie, na nader zmyślne i nieoczekiwane sposoby i z równie nieprzewidywalnych powodów. Tytułowe opowiadanie, nawiasem mówiąc debiutancki utwór Jackson, to klasyk w swym gatunku. Ta …
Brytyjskie, Kobiece, Lekturki »
Miałam pisać o „Loterii” Shirley Jackson – kolejnym znakomitym tomie opowiadań, ale „Zniknięcia Esme Lennox” tak dalece wytrąciło mnie z równowagi, że excuze le mot Shirley. Jesteś fantastyczna, ale musisz poczekać.
Lektura powieści Maggie O’Farrell wymęczyła mnie w sposób niewyobrażalny. To literatura z gatunku, tych które czytała się z narastającym ziewaniem i zniecierpliwieniem, a to z powodu literackiej nieudolności wzmiankowanego dzieła, a to z powodu własnej naiwności, która każe brać za dobrą kartę każdą oferowaną przez wydawców „tajemnicę” czy właśnie „zniknięcie”. Tymczasem, a nie będzie to zaskakująca konkluzja, tajemnica tajemnicy nie …
(auto)biografie i wspomnienia, Lekturki »
Wstyd się przyznać, ale po „Zimę o poranku” Janiny Bauman pewnie w ogóle bym nie sięgnęła, gdyby nie wzmianka na okładce, że autorka ukrywała się w okolicach Krakowa. Na hasło Kraków od razu wyostrzył mi się wzrok i postanowiłam zaryzykować. Po cichu obawiałam się rozdzierając-sentymentalnej opowieści o dogorywaniu getcie. Nic bardziej mylnego. „Zima o poranku” sprawiła mi ogromną niespodziankę, jeśli w ogóle kategorią „niespodzianki” możemy się posługiwać się w stosunku do literatury traktującej o Holocauście.
Wspomnienia pani Bauman można by postawić na półce obok „Dziennika” Anny Frank. Obie książki są zapisami …
Europa, Kryminalni, Lekturki »
A mnie się nie podobało i cześć.
Na tym mogłabym zakończyć pisanie o „Psie z terakoty” mojego ulubionego (a jakże! Mogę to stwierdzić po tych kilku łykniętych kryminałach) włoskiego, a właściwie sycylijskiego pisarza – Andrei Camillerego, ale uprzejmość wymaga wyłuskania powodów mej niechęci. Sęk w tym, że sama do końca nie potrafię takowych zdiagnozować, ani w racjonalny sposób wyjaśnić dlaczego tak bardzo przypadł mi w smak „Złodziej kanapek” czy „Kształt wody”, a „Pies z terakoty”, który de facto niczym szczególnym od wyżej wymienionych się różni, wynudził i zmęczył tak bardzo, że …
Bolszaja Rossija, Lekturki, Piękna »
Psst. Słyszycie to? Tak zgrzytają moje zęby na myśl o wampirzych sagach, które jak grzyby po deszczy czy pierwiosnki na wiosnę radośnie objawiają się na półkach księgarni. A jednak przemogłam mą wewnętrzną niechęć i zrobiłam, mały acz znaczący, wyjątek dla wampirzej literatury. Dla kogo? Oczywiście dla Wiktora Pielewina i jego “Empire V”.
Niezbyt rozgarnięty pracownik supermarketu – Roma – pewnego dnia spostrzega na płycie chodnikowej ogłoszenie o wielce obiecującej treści. Nie mając zbyt wiele do stracenia podąża w nakazanym kierunku po to, aby trafić do kwatery pewnego tajemniczego jegomościa, który(niespodzianka) wgryza …
Brytyjskie, Feministyczne, Lekturki, Piękna »
Przed chwilą do księgarni trafiła najnowsza powieść Jeannette Winterson – „Dyskretne symetrie” – a już zdążyła zebrać kilka szalenie entuzjastycznych recenzji (vide ta Patrycji Pustkowiak z ubiegłotygodniowej Kultury czy Marty Mizuro w Przekroju). Przewlekła przewrotność kazała mi sięgnąć znów po prozę Winterson, choć nie czyniłam tego od ładnych kilku lat, aby (dla równowagi ducha) przypomnieć sobie dlaczego w pełni nie podzielam zachwytów nad jej pisarstwem. Padło na debiutanckie „Nie tylko pomarańcze…”, które spadły mi (dosłownie!) z bibliotecznej półki prosto w ręce. Chyba bardzo pchały się do wyjścia, bo jak wskazuje …







