Articles in the Kobiece Category
Antypody, Kobiece, Lekturki »
Słynna, chwalona na wszystkich blogach debiutancka powieść australijskiej pisarski Kate Morton już dość długo zalegała na mojej półce i zapewne jeszcze trochę by leżakowała gdyby nie fakt, że kilka tygodni temu ukazała się po polsku jej kolejna powieść – „Zapomniany ogród”, na którą mam ogromną chęć i już już w myślach szłam do księgarni, gdy dał o sobie znać zdrowy rozsądek, który nakazał mi najpierw osobiście przekonać się co ta Morton warta (nie żebym nie wierzyła w Wasze czytelnicze gusta ;), a dopiero później ewentualnie zaopatrzyć się w jej kolejne …
Czytadło, Kobiece, Lekturki, Polska »
Nie czytałam jeszcze tak fajnie napisanej i niepraktycznej zarazem książki kucharskiej, ale po kolei.
Bez obwijania w bawełnę, mówiąc wprost kuchnia a’la Joanna Chmielewska to kuchnia rzekłabym niezbyt wyrafinowana, raczej dość toporna. Prosta acz niekoniecznie zdrowa, bo jak usilnie przekonuje Chmielewska to co zdrowe nie jest smaczne, a to co smaczne jest niezdrowe i faktycznie trudno się z nią nie zgodzić… “Książka poniekąd kucharska” jako hołd dla kulinarnych bachanaliów i żarcia zdrowego inaczej przy okazji ma być przewodnikiem po kulinarnych meandrach dla dyletantów tej dziedziny. Tylko czy faktycznie profanowi mętne opisy …
Brytyjskie, Kobiece, Lekturki »
Mniej więcej roku temu zachwyciłam się lekkością i wdziękiem „Kolorów miłości” Preethi Nair. Bardzo cieszyła mnie myśl, że na przeczytanie wciąż czeka, jeszcze goręcej wychwalane i polecane, „Sto odcieni bieli”. Znakomitym pretekstem do tego by w końcu zabrać się za lekturę okazało się kolorowe wyzwanie czytelnicze. Tak więc wczorajszy wieczór przeznaczyłam na czytanie Nair i przyznać muszę, że tym razem nie jestem aż tak oczarowana jak miało to miejsce rok temu…
Co nie zmienia faktu, że „Sto odcieni bieli” czytało mi się przyjemnie i w dodatku z nieuchronnie wzmagającym się apetytem. …
Kobiece, Lekturki, Polska »
Pretensjonalna proza z ambicjami, które uosabia przerost formy nad treścią.
Magdalena Miecznicka, krytyczka ze stajni Axela Springera, słynie z tego, że w swych recenzjach bez ogródek potrafi, za przeproszeniem, dokopać dosłownie każdemu tuzowi słowa pisanego. Dla Miecznickiej bowiem nie ma świętości. Czy taki nonkonformizm jest dobry czy zły – to już temat na osobną dyskusję, która nota bene toczy się na internetowych forach już od dosyć dawna. Ale oto niespodzianka, pierwsza krytykantka postanawia sama się na krytykę wystawić. Wydaje powieść! To znaczy niespodzianką nie jest, że Miecznicka powieść napisała, jako że …
Czytadło, Kanada, Kobiece, Lekturki »
Na myśl o czytaniu Pielewina boli mnie głowa. Na myśl o napisaniu czegokolwiek na temat „Katonieli” również. Na myśl o „Wpadce” Rebecki Eckler może i głowa mnie nie boli, ale za to zęby i owszem, jako że już dawno nie miałam do czynienia z aż takimi dyrdymałami…
Swoją drogą czy i Wy też zauważyliście ten trend? Od pewnego czasu na książkowych blogach powiało literaturą, nazwijmy ją, „ambitną inaczej” – czytadłami i tak zwaną „babszczyzną”. I ja nie będę tu wyjątkiem i mnie proza życia zmogła na tyle, że poddałam się i …
Brytyjskie, Czytadło, Kobiece, Lekturki »
Annie Sanders nie istnieje. Pod tym pseudonimem ukryły się dwie angielskie dziennikarki: Annie Ashworth oraz Meg Sanders, znane głównie z nadawanego przez BBC babskiego programu z dobrymi radami, a także wcześniejszej powieści z gatunku chick lit pod, jakże znamiennym, tytułem „Goodbye Jimmy Choo”. Ich bożonarodzeniowy wypot pewnie nie miałby większej racji bytu, gdyby nie to, że co roku wszyscy (WSZYSCY, więc i ja) w mniej lub bardziej uświadomiony sposób poszukują tego osławionego ducha świąt. Dla niektórych kryje się pod choinką, dla innych w „Kevinie samym w domu”, albo (samokrytyka) w …
Kobiece, Lekturki, USA »
Po trudach czytelniczych, na jakie naraziła mnie lektura „Karła”, potrzebowałam natychmiastowego wietrzenia umysłu, więc w charakterze remedium na zatrucie literaturą wysoką wybrałam coś z półki nieco niższej. Odtrutkę znalazłam na nowojorskiej 5th Avenue.
Nie czytałam dotąd żadnej powieści Candace Bushnell, choć jako oddana wielbicielka „Sex and the City” (serialu oczywiście) od zawsze odczuwałam, rzecz by można, coś w rodzaju naturalnego pociągu ku jej pisarstwu. Nawet wylewane pod jej adresem (za przeproszeniem) kubły pomyj nie były w stanie mnie zniechęcić. Zresztą, jak powszechnie wiadomo, mam słabość do powieści z akcją osadzoną w …



