Articles in the Kobiece Category
Brytyjskie, Czytadło, Headline, Kobiece, Lekturki »
Powieści Preethi Nair czytam tylko latem. Co roku jedną. Dwa lata temu zachwyciły mnie „Kolory miłości”, w ubiegłym roku nieco rozczarowało „Sto odcieni bieli”, a teraz zupełnie przyjemną niespodziankę sprawiła mi debiutancka „Gypsy Masala”. Tym milszą, że powieść okazała się być napisana w na tyle prosty sposób, że czytanie ani nie znużyło mnie, ani nie przysporzyło językowych trudności, bo właśnie, koniecznie dodać muszę, książka nie doczekała się (jeszcze?) polskiego wydania, a ja przeczytałam jej oryginalne wydanie dzięki uprzejmości Matali, która była tak miła i sprezentowała mi swój egzemplarz.
Czytanie w języku …
Brytyjskie, Kobiece, Lekturki »
Miałam pisać o „Loterii” Shirley Jackson – kolejnym znakomitym tomie opowiadań, ale „Zniknięcia Esme Lennox” tak dalece wytrąciło mnie z równowagi, że excuze le mot Shirley. Jesteś fantastyczna, ale musisz poczekać.
Lektura powieści Maggie O’Farrell wymęczyła mnie w sposób niewyobrażalny. To literatura z gatunku, tych które czytała się z narastającym ziewaniem i zniecierpliwieniem, a to z powodu literackiej nieudolności wzmiankowanego dzieła, a to z powodu własnej naiwności, która każe brać za dobrą kartę każdą oferowaną przez wydawców „tajemnicę” czy właśnie „zniknięcie”. Tymczasem, a nie będzie to zaskakująca konkluzja, tajemnica tajemnicy nie …
Kobiece, Lekturki, USA »
Lubię wiedzieć czego się spodziewać, albo inaczej – lubię niespodzianki, ale nie literackie. Stąd stosunkowo rzadko sięgam po książki w ciemno. Jeśli nie miałam okazji wcześniej przeczytać recenzji lub omówienia zadowalam się dokładnym, a nawet metodycznym przestudiowaniem informacji umieszczonych na czwartej stronie okładki. Pal licho co one tam warte. Nie inaczej zatem potraktowałam „Służące” Kathryn Stockett. I wiecie co? Nadal nie miałam pojęcia z czym mam do czynienia i nie powiem, że nie napełniło mnie to pewnym niepokojem. Z noty na okładce wiele konkretów wyłuskać się nie da, ale (konkluzja …
Antypody, Kobiece, Lekturki »
Słynna, chwalona na wszystkich blogach debiutancka powieść australijskiej pisarski Kate Morton już dość długo zalegała na mojej półce i zapewne jeszcze trochę by leżakowała gdyby nie fakt, że kilka tygodni temu ukazała się po polsku jej kolejna powieść – „Zapomniany ogród”, na którą mam ogromną chęć i już już w myślach szłam do księgarni, gdy dał o sobie znać zdrowy rozsądek, który nakazał mi najpierw osobiście przekonać się co ta Morton warta (nie żebym nie wierzyła w Wasze czytelnicze gusta ;), a dopiero później ewentualnie zaopatrzyć się w jej kolejne …
Czytadło, Kobiece, Lekturki, Polska »
Nie czytałam jeszcze tak fajnie napisanej i niepraktycznej zarazem książki kucharskiej, ale po kolei.
Bez obwijania w bawełnę, mówiąc wprost kuchnia a’la Joanna Chmielewska to kuchnia rzekłabym niezbyt wyrafinowana, raczej dość toporna. Prosta acz niekoniecznie zdrowa, bo jak usilnie przekonuje Chmielewska to co zdrowe nie jest smaczne, a to co smaczne jest niezdrowe i faktycznie trudno się z nią nie zgodzić… „Książka poniekąd kucharska” jako hołd dla kulinarnych bachanaliów i żarcia zdrowego inaczej przy okazji ma być przewodnikiem po kulinarnych meandrach dla dyletantów tej dziedziny. Tylko czy faktycznie profanowi mętne opisy …
Brytyjskie, Featured, Kobiece, Lekturki »
Mniej więcej roku temu zachwyciłam się lekkością i wdziękiem „Kolorów miłości” Preethi Nair. Bardzo cieszyła mnie myśl, że na przeczytanie wciąż czeka, jeszcze goręcej wychwalane i polecane, „Sto odcieni bieli”. Znakomitym pretekstem do tego by w końcu zabrać się za lekturę okazało się kolorowe wyzwanie czytelnicze. Tak więc wczorajszy wieczór przeznaczyłam na czytanie Nair i przyznać muszę, że tym razem nie jestem aż tak oczarowana jak miało to miejsce rok temu…
Co nie zmienia faktu, że „Sto odcieni bieli” czytało mi się przyjemnie i w dodatku z nieuchronnie wzmagającym się apetytem. …
Kobiece, Lekturki, Polska »
Pretensjonalna proza z ambicjami, które uosabia przerost formy nad treścią.
Magdalena Miecznicka, krytyczka ze stajni Axela Springera, słynie z tego, że w swych recenzjach bez ogródek potrafi, za przeproszeniem, dokopać dosłownie każdemu tuzowi słowa pisanego. Dla Miecznickiej bowiem nie ma świętości. Czy taki nonkonformizm jest dobry czy zły – to już temat na osobną dyskusję, która nota bene toczy się na internetowych forach już od dosyć dawna. Ale oto niespodzianka, pierwsza krytykantka postanawia sama się na krytykę wystawić. Wydaje powieść! To znaczy niespodzianką nie jest, że Miecznicka powieść napisała, jako że …







