Articles in the Skandynawia Category
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Maj Sjöwall i Pera Wahlöö zwykło nazywać się matką i ojcem nowoczesnego szwedzkiego kryminału. To od ich radykalnie lewicującego cyklu powieści ze śledczym Martinem Beckiem miała się zacząć tradycja współczesnej skandynawskiej powieści kryminalnej, w której taki sam nacisk kładzie się na intrygę, jak i społeczne tło. Małżeńsko – dziennikarski duet podszedł do swego literackiego zadania w sposób na wskroś metodyczny. Założeniem było napisanie 10 książek w 10 lat, tworzonych po godzinach, gdy dwójka dzieci pary grzecznie pochrapywała w swoich łóżkach. Plan obejmował również 10 starannie wykoncypowanych zbrodni, które będą krytyką moralnie …
(auto)biografie i wspomnienia, Krótkie formy literackie, Lekturki, Piękna, Skandynawia »
Gdy byłam młodsza mnóstwo frajdy sprawiało mi wyszukiwanie inspirujących, zgrabnych czy też zabawnych fragmentów książek, które następnie skrzętnie wynotowywałam w dedykowanym temu właśnie celowi zeszyciku. Z czasem oczywiście przeszło mi, ale gdybym wówczas, w okresie zmożonego wyczulenia na złote myśli tudzież mądre frazy, przeczytała „Córkę rzeźbiarza” wiele z niej musiałabym przepisać do mego kajetu, bo zbiór autobiograficznych opowiadań Tove Jansson w dużej mierze składa się z właśnie takich zgrabnych bon motów. Jansson na przykład przekonuje, że: Życie jest żałobną wyspą i choćby się jak najlepiej żyło i tak trzeba umrzeć, …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Wciąż nie mogę przekonać się do pisarstwa Karin Fossum. Myślę sobie nawet, że gdyby nie moda (nie czarujmy się moi mili: to jest moda!) na skandynawskie kryminały Fossum nie doczekałaby się aż tylu przetłumaczonych na język polski książek (piąta z kolei, „Utracona”, ukaże się już jesienią) i tak sobie głośno myślę, że teraz każdy próbuje uszczknąć kawałek z tego skandynawskiego tortu (co, samo w sobie, dla nas czytelników jest ogromną korzyścią), zyskać na tych 5 minutach czytelniczego owczego pędu (bo nawet jeśli ktoś nie czytał jeszcze skandynawskich kryminałów, to pod …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Tym razem Henning Mankell trochę przekombinował.
Zwierzałam już Wam się kiedyś, że wolę Wallandera w połączeniu ze Skanią niż Wallandera wmieszanego w jakieś międzynarodowe spiski? Między innymi dlatego nieszczególnie podeszła mi „Biała lwica” (bo apartheid do Skanii pasuje, jak pięść do nosa tudzież kwiatek do kożucha) i również dlatego nie bardzo mi w smak „Psy z Rygi”, które gwoli ścisłości nie są kryminałem a politycznym thrillerem, w którym rozwiązanie zagadki morderstwa ma drugorzędne znaczenie. Co w takim razie wysuwa się na pierwszy plan?
Szpiegowska afera i Łotwa. A dokładnie Łotwa jako przykład …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Mój sobotni wieczór sponsorowało słówko „prawie”. Zjadłam prawie kilogram truskawek, wypiłam prawie całą butelkę czerwonego wina i przeczytałam prawie całego „Mordercę bez twarzy”. Mankella nie miałam w ręku już blisko rok, skandynawskie kryminały poszły w odstawkę na ładne kilka miesięcy po tym, jak zeźliłam się nieudolnością pisarską Karin Fossum (ale jeszcze do niej wrócę!) i prawdę powiedziawszy ta mimowolna wstrzemięźliwość, którą sobie zadałam była dobrą decyzją, bo teraz podeszłam do tematu z apetytem i zaangażowaniem godnym neofity. „Morderca bez twarzy” zresztą przypadł mi do gustu jak dawno żaden kryminał, pomimo …
Dla dzieci, Lekturki, Piękna, Skandynawia »
Sama sobie obiecałam, że nie pozostawię lektury „Lata” Tove Jansson bez kilkudaniowej wzmianki, choćby z racji tego, że jest to książeczka niezwykła, czarująca i pod wieloma względami zupełnie niepodobna od koronnego cyklu o Muminkach.
To niepodobieństwo zresztą jest w mym odczuciu dodatkową wartością tej niepowtarzalnej książeczki, w której Tove Jansson nie powiela samej siebie, pisze w zupełnie odmiennej tonacji niż czyniła to w przypadku książeczek o Muminkach. Rzec by można, że w „Lecie” pisarka jest nieco oschła, jakby po latach pisania słodkich opowieści z życia trolli postanowiła mniej słodzić, a bardziej …
Lekturki, Skandynawia »
Czym skorupka nasiąknie za młodu… A właśnie, że nie trąci na starość. Przynajmniej nie w powieści Marianne Fredriksson.
Kilka miesięcy wstecz Kalio recenzując „Elizabeth i Katarinę” napisała, że jest to książka o przełamywaniu schematów. Gdy przeczytałam jej tekst w czasie lektury zupełnie pojąć nie mogłam na czym to przełamywanie schematów polegać by miało. Historia opowiadania przez Fredriksson bowiem jako żywo była egzemplifikacją teorii głoszącej iż osoby (właściwie kobiety) od dzieciństwa przyzwyczajone do brutalnego traktowania nawet w wieku dorosłym skłaniają się ku damskim bokserom, bo w ich mniemaniu tylko agresywni mężczyźni to …







