<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Skandynawia</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/category/europa/skandynawia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Każdy jest winny</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/08/wytepic-cale-to-bydlo-sven-lindqvist/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/08/wytepic-cale-to-bydlo-sven-lindqvist/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Aug 2011 19:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[kolonializm]]></category>
		<category><![CDATA[literatura szwedzka]]></category>
		<category><![CDATA[rasizm]]></category>
		<category><![CDATA[Sven Lindqvist]]></category>
		<category><![CDATA[terra incognita]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1540</guid>
		<description><![CDATA[Oto rzecz godna najwyższej uwagi. „Wytępić całe to bydło” Svena Lindqvista, to książka &#8211; oskarżenie, która pozbawiła mnie wszelkich złudzeń na temat tego jak okrutny i wyrachowany może być biały człowiek. Lindqvist, pochodzący ze Szwecji niezależny dziennikarz i podróżnik, stawia &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/08/wytepic-cale-to-bydlo-sven-lindqvist/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oto rzecz godna najwyższej uwagi. „Wytępić całe to bydło” Svena Lindqvista, to książka &#8211; oskarżenie, która pozbawiła mnie wszelkich złudzeń na temat tego jak okrutny i wyrachowany może być biały człowiek.</p>
<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/08/Wytepic-cale-to-bydlo_Sven-Lindqvistimages_big31978-83-7414-673-9.jpg" rel="lightbox[1540]"><img class="size-full wp-image-1541 aligncenter" title="Wytepic-cale-to-bydlo_Sven-Lindqvist,images_big,31,978-83-7414-673-9" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/08/Wytepic-cale-to-bydlo_Sven-Lindqvistimages_big31978-83-7414-673-9.jpg" alt="" width="288" height="410" /></a></p>
<p>Lindqvist, pochodzący ze Szwecji niezależny dziennikarz i podróżnik, stawia w swym reportażu – eseju intrygującą i odważną tezę: nazistowska polityka wobec Żydów nie wzięła się znikąd, rasizm i ludobójstwo nie są wynalazkami XX wieku, a Hitler miału wielu godnych siebie poprzedników. Sęk w tym, że o nich się nie mówi. Lindqvist nie jest reporterem śledczym, nie odkrywa tajemnic. Pisze o rzeczach znanych, choćby z lekcji historii czy „Jądra ciemności” Conrada, przywołując tytuł, na który sam autor chętnie się powołuje i z którego zaczerpną tytuł, bo <em>Exterminate all the Brutus, </em>to słowa padające z ust Kurtza. Lindqvist zbiera w całość ciemne sprawki dotąd celowo przemilczane, albo inaczej – interpretowane w sposób wygodny dla białego człowieka. Bo tak naprawdę to my wszyscy przyzwoliliśmy na to, aby na zbrodniczą politykę kolonialną XIX-wiecznych mocarstw, w imię której na siłę „cywilizowano” (czytaj: mordowano lub poddawano okrucieństwo najróżniejszego sortu) mieszkańców podbijanych ziem, spuścić zasłonę milczenia. Temat nie istnieje, podobnie jak znikały jeden po drugim narody eksterminowane przez białego człowieka z Zachodu.</p>
<p>Co w „Wytępić całe to bydło” w mym odczuciu jest najbardziej zawstydzające i odrażające, to fakt, że do prowadzonego bez mrugnięcia okiem regularnego ludobójstwa, usiłowano dorobić naukową teorię, znaleźć empiryczny dowód na (założoną z góry) intelektualną, fizyczną i kulturową niższość dzikich, których w imię postępu można, a nawet trzeba wyeliminować. Rasizm nie jest wynalazkiem dwudziestego wieku.</p>
<p>Reportaż Lindqvista to gorzka pigułka dla białego człowieka. To oskarżenie wymierzone w  zadowolonego z siebie, sytego i przekonanego o własnej wyższości Europejczyka. Każdy jest winny. Myślę, że lekturę „Wytępić całe to bydło” warto połączyć z „Witajcie w raju”. Jeni Dijelemans (nawiasem mówiąc również Szwedki) demaskuje w nim kulisy przemysłu turystycznego, który poniekąd jest kontynuacją ekspansji kolonialnej sprzed wieków. Współczesny kolonializm może i jest mniej krwawy, ale w istocie niewiele je różni.</p>
<p><em>Ty to już wiesz. Ja również. Nie wiedzy nam brakuje. Brak nam odwagi, by to, co wiemy, zrozumieć i wyciągnąć z tego wnioski. </em>[s. 232]</p>
<p>„Wytępić całe to bydło” Sven Lindqvist, przełożyła Milena Haykowska, W.A.B., Warszawa 2009, s. 243.</p>
<p>Seria <a href="http://lekturki.com/tag/terra-incognita/" target="_blank">terra incognita</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/08/wytepic-cale-to-bydlo-sven-lindqvist/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O uprzedzeniach</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Jan 2011 15:52:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[powieść szpiegowska]]></category>
		<category><![CDATA[przemijanie]]></category>
		<category><![CDATA[starość]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Wallander]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1485</guid>
		<description><![CDATA[Powinnam posypać sobie głowię popiołem i przyznać tudzież wyznać szczerze jak u konfesjonału, że do „Niespokojnego człowieka” Henninga Mankella uprzedziłam się na długo zanim pojawił się w księgarniach. Uprzedziłam się tak na wszelki wypadek, asekuracyjnie, pomna rozczarowania jakiego doznałam po &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/niespokojny.czlowiek.jpg" rel="lightbox[1485]"><img class="alignnone size-full wp-image-1486" title="niespokojny.czlowiek" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/niespokojny.czlowiek.jpg" alt="" width="178" height="285" /></a></p>
<p>Powinnam posypać sobie głowię popiołem i przyznać tudzież wyznać szczerze jak u konfesjonału, że do <strong>„Niespokojnego człowieka” <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a></strong> uprzedziłam się na długo zanim pojawił się w księgarniach. Uprzedziłam się tak na wszelki wypadek, asekuracyjnie, pomna rozczarowania jakiego doznałam po lekturze „Chińczyka” – poprzedniego kryminału Mankella, który z perspektywy czasu oceniam jako jedną  z najsłabszych książek jego autorstwa. Uprzedzenie – uprzedzeniem, ale i tak na „Niespokojnego człowieka”, zapowiadanego jako ostatnią część <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">cyklu z komisarzem Wallanderem</a>, czekałam niecierpliwie. Wszak Kurta W. kocham miłością szczerą i prawdziwą, a miłość nie zna wyjątków, toteż każdą książkę przeczytać muszę, bez względu na to czy ta jest gniotem czy nie.</p>
<p>Oczywiście, moje uprzedzenia nie wzięły się znikąd. Wysnułam je na podstawie zapowiedzi treści brzmiących niedorzecznie i niezbyt obiecująco. O zgrozo, jacyś NRD-owscy szpiedzy, zimna wojna, łodzie podwodne i tego typu okropieństwa. Podskórnie czułam, że to nie może być dobra książka i niczym mantrę powtarzałam to przy każdej możliwej okazji. <strong>I pewnie byłaby to niedobra książka, gdyby Mankell inaczej rozłożył akcenty. Pomimo tego, że jego światopogląd jeszcze nigdy nie był tak czytelnie eksponowany, „Niespokojnego człowieka” nie czyta się jak zaangażowanej ideologicznie powieści szpiegowskiej. Na szczęście.</strong></p>
<p>Powieść okazała się bardzo udanym a nade wszystko potrzebnym domknięciem serii. Pożegnaniem z Wallanderem. To właśnie starzejący się komisarz ystadzkiej policji gra tu główną rolę. On, a nie intryga (nawiasem mówiąc zupełnie udanie nakreślona i wciągająca), która stanowi jedynie pretekst do uwypuklenia warstwy psychologicznej. Stąd „Niespokojny człowiek” to nie powieść szpiegowska, a refleksyjny kryminał o przemijaniu. Mankell, nie stroniąc od nostalgicznego tonu, przypomina, że wszyscy, nawet literaccy bohaterowie, są śmiertelni i podlegają prawom przemijania. Wallander jest tu u kresu swej kariery policyjnej, ale i u kresu życia. Ze szwankującym zdrowiem, problemami z pamięcią i alkoholem. Na prośbę Lindy, początkowo z pewnym oporem, podejmuje się poprowadzenia własnego śledztwa w sprawie zaginięcia jej teścia – emerytowanego komandora marynarki wojennej, który pewnego ranka wyszedł z domu i dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Sprawa dla Wallandera okaże się swoistym czyśćcem. Pretekstem do zajrzenie w głąb siebie. Przypomnienia dawnych miłości, wzlotów i upadków, tym bardziej, że przeszłość wciąż daje o sobie przypomina, a i przyszłość – w głównej mierze warunkowana marnym stanem zdrowia – nie daje mu spokoju.</p>
<p>Bardzo dobra, ale i smutna książka, kongenialnie dopełniająca cykl.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Niespokojny człowiek” Henning Mankell, przełożyła Beata Walczak-Larsson, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/" target="_blank"><strong>mroczna seria</strong></a></p>
<p>[mój własny]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I co? I nic</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Sep 2010 21:30:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Arne Dahl]]></category>
		<category><![CDATA[Drużyna A]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1420</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałam „Misterioso” Arne Dahla. Arne Dahl tak naprawdę nie nazywa się Arne Dahl a Jan Arnald i jeśli nie jest  tak przystojny, jak stanowi zdjęcia na IV stronie okładki, to musi być przynajmniej fotogeniczny. Pisze też mniej więcej tak jak &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/misterioso1.jpg" rel="lightbox[1420]"><img class="alignnone size-full wp-image-1422" title="Misterioso" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/misterioso1.jpg" alt="" width="198" height="280" /></a></p>
<p>Przeczytałam <strong>„Misterioso” Arne Dahla</strong>. Arne Dahl tak naprawdę nie nazywa się Arne Dahl a Jan Arnald i jeśli nie jest  tak przystojny, jak stanowi zdjęcia na IV stronie okładki, to musi być przynajmniej fotogeniczny. Pisze też mniej więcej tak jak wygląda, znaczy się całkiem nieźle. „Misterioso” to jego kryminalny, acz osadzony w sensacyjnej konwencji, debiut. Debiut, nie powiem, niczego sobie. Sprawnie napisany, z frapującą zagadką, niezłym suspensem i fajnie wplecionym wątkiem muzycznym. Tytuł zwiastuję tajemnicę i ta faktycznie jest – do końca nie wiedziałam kto zabił, ale bynajmniej nie jest to równoznaczne z wypiekami na twarzy.</p>
<p>Ale „Misterioso” jest i debiutem bardzo filmowy, co znaczy ni mniej ni więcej, a tyle, że powieść Dahla bardziej się ogląda niźli czyta, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi w odniesieniu do literatury. Objawia się to choćby w tym, że „Misterioso” napisane jest bardziej dynamicznie niż ustawa przewiduje, a sceny to już nie sceny, a ujęcia, które oddziałują na wyobraźnie na tyle silnie, że czytając można wyświetlić sobie w tyle głowy film.</p>
<p>Anonimowy recenzent <em>Sterna</em> powołuje się na Henninga Mankella, więc i ja to uczynię. Zabawny zbieg okoliczności, a może nie zbieg okoliczności, sprawił, że początek „Misterioso” przywiódł mi na myśl „Mordercę bez twarzy” – również kryminalny debiut nomen omen. I tu i tu zaakcentowany jest wątek emigrantów z Trzeciego Świata, tyle że u Dahla będzie to zaledwie punkt wyjścia, nawet nie intrygi, a raczej zawiązaniem akcji, prolog, a sama fabuła bliższa będzie „Psom z Rygi”, choć jest to paralela bardzo luźna. W skrócie: Paul Hjelm, w wyniku służbowej nadgorliwości powodowanej dość specyficznym poczuciu misji , postrzela Albańczyka z Kosowa, który napadł na bank. Za niesubordynację zostaje wykluczony z rodzimej jednostki stróżów prawa i niemalże natychmiastowo zaanektowany do Grupy A – czegoś między kolonią karną dla nadgorliwców z problemami a  elitarną jednostką do rozwiązywania grubszych problemów. Członkowie grupy – specjaliści z rozlicznymi sekretami i mrocznymi tajemnicami. Zadanie – schwytać mordercę szwedzkich tuzów biznesu, o którym wiadomo tylko tyle, że likwiduje biznesmenów dwukrotnym strzałem w głowę i słucha jazzu, dokładnie utworu <em>Misterioso. </em></p>
<p>I tyle. Czyta się gładko. Kartki przerzucają się same, ale głównie dlatego, że rozdziały są stosunkowo krótkie &#8211; ostre niczym montażowe cięcia &#8211; a to dodatkowo podkręca napięcie i popycha akcję w przód. Nie mniej jednak debiut Dahla niczym nie zaskakuje, a i, zaryzykuję tę tezę, nic nowego z sobą nie wnosi do kryminału czy powieści szwedzkiej. Jego największym mankamentem jest bezbarwny rysunek postaci, pomimo ich mrocznych sekretów i licznych problemów natury osobistej. A i jest ich tu na tyle dużo, że łatwo można się pomylić kto z kim gdzie co robił i dlaczego. Wszystko to razem gwarantuje, że o „Misterioso” zapomni się równie szybko, jak szybko się czytało.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Misterioso” Arne Dahl, przełożyła Dominika Górecka, Muza, Warszawa 2010</p>
<p>[egzemplarz recenzencki]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryminał ideologiczny</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Sep 2010 22:23:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Maj Sjöwall i Per Wahlöö]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Beck]]></category>
		<category><![CDATA[snajper]]></category>
		<category><![CDATA[Sztokholm]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1410</guid>
		<description><![CDATA[„Człowieka z Saffle” duńsko-szwedzkiego duetu Maj Sjöwall i Per Wahlöö przeczytałam za jednym zamachem, jakiś tydzień temu, leżąc na sofie, wygodnie obłożona licznymi poduchami i bodaj musiało mi być zbyt wygodnie, bo lepiej pamiętam kontekst lektury niż samą intrygę. Poprawka. &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/czlowiek_z_saffle1.jpg" rel="lightbox[1410]"><img class="aligncenter size-full wp-image-1413" title="czlowiek_z_saffle" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/czlowiek_z_saffle1.jpg" alt="" width="184" height="280" /></a></p>
<p><strong>„Człowieka z Saffle”</strong> duńsko-szwedzkiego duetu Maj Sjöwall i Per Wahlöö przeczytałam za jednym zamachem, jakiś tydzień temu, leżąc na sofie, wygodnie obłożona licznymi poduchami i bodaj musiało mi być zbyt wygodnie, bo lepiej pamiętam kontekst lektury niż samą intrygę. Poprawka. Nigdy nie może być zbyt wygodnie, zatem kryminał sam w sobie musiał być średni.</p>
<p>Sjöwall i Wahlöö uchodzą za klasyków gatunku i protoplastów współczesnej powieści kryminalnej w wydaniu skandynawskim. W porządku, z tym twierdzeniem faktycznie trudno się nie zgodzić znając na przykład twórczość, wielokrotnie już tu przywoływanego, <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a>. Czego natomiast pojąć i przełknąć w ich powieściach nie mogę, to stopień zaangażowania ideologicznego i radykalizm głoszonych poglądów. Podobna refleksja nasunęła mi się już przy okazji lektury <a href="http://lekturki.com/2009/10/zamkniety-pokoj-maj-sjowall-i-per-wahloo/" target="_blank"><strong>„Zamkniętego pokoju”</strong></a>, a i w „Człowieku z Saffle”  ten skrajny krytycyzm jest doskonale widoczny. Para autorów nie bawi się w żadne subtelności tudzież zamaskowane aluzje, czyniąc z kryminalnego cyklu coś w rodzaju propagandowej tuby i głosząc swe poglądy z zaangażowaniem żywo przywodzącym na myśl propagandowy czar naszych rodzimych twórców powieści milicyjnej sprzed lat. Różnica jest jedna i zasadnicza – u nas stróż prawa był wcieleniem dobroci, a u Sjöwall i Wahlöö – zła. Wydawnictwo Poznańskie i tak wykazało się sporą delikatnością, określając sposób w jaki para autorów przedstawia funkcjonowanie szwedzkiej policji, dyplomatycznym mianem <em>krytycznego światła</em>.</p>
<p>Oczywiście trochę generalizuję i trywializuję. Faktycznych różnic jest więcej. Ot choćby taka, że powieści z cyklu z Martinem Beckiem wciąż nadają się do czytania, a powieści milicyjne – niekoniecznie. Intrygi sobie przypomnieć nadal nie mogę, więc streszczenia nie będzie. Pamiętam natomiast, że lektura „Człowieka z Saffle”, po dość nudnym i rozwlekłym początku, mimo wszystko mnie wciągnęła. Kapitalny jest finał. Ostatnie 50 stron czyta się z wypiekami na twarzy i paradoksalnie właśnie dla tej sceny &#8211; pojedynku toczącego się między fajtłapami ze sztokholmskiej policji i snajperem żądnym krwawej zemsty &#8211; po powieść sięgnąć warto.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Człowiek z Saffle” Maj Sjöwall, Per Wahlöö, przełożyła Maria Olszańska, Wyd. Poznańskie, Poznań 1976</p>
<p><a href="http://lekturki.com/tag/martin-beck/" target="_blank"><strong>Cykl z Martinem Beckiem</strong></a></p>
<p>[z biblioteki w NML]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laurka dla Henryka</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 09:06:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Wallander]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1367</guid>
		<description><![CDATA[Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/piata_kobieta.jpg" rel="lightbox[1367]"><img class="alignleft size-full wp-image-1368" title="piata_kobieta" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/piata_kobieta.jpg" alt="" width="200" height="317" /></a>Na upały najlepszy <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henning Mankell</a>. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. <strong>„Piątą kobietę”</strong> czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj trzyma.</p>
<p>Jesień, bodaj początek października. Zimno i szaro (znakomity kontrapunkt dla +35 stopni w cieniu). <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">Kurt Wallander</a> właśnie wrócił z Włoch, gdzie opalał się bez koszuli (!), a już dopadła go proza życia. Dostawca ropy zgłasza zaginięcie jednego z odbiorców – emerytowanego handlarza samochód. Ten jednak nie zniknął, a został brutalnie zamordowany. W tym samym czasie zgłoszono włamanie do kwiaciarni w centrum Ystad, z której (o ironio losu) nic nie ukradziono. Szybko okaże się, że obie, z pozoru nie mające z sobą nic wspólnego sprawy, skrzyżują się w zaskakujący sposób.</p>
<p>Darujmy sobie analizy i interpretacje, bo w warstwie metatekstowej „Piąta kobieta” nie różni się właściwie niczym od pozostałych kryminałów z Wallanderem. Jest zatem i trochę biadolenia nad marnością bytu policjanta i rwania włosów nad pożałowania godną kondycją szwedzkiego społeczeństwa , a wszystko to w ramach zwrócenia czytelnikowi uwagi, że nie tylko rozrywka i krew, ale i refleksja jest wskazana. Tym razem trup nie ścielę się zbyt  gęsto, ale za to nader spektakularnie, a morderca, właściwie morderczyni, okaże się być typem przebiegłym, metodycznym i zabójczo konsekwentnym w działaniu. Problem mam z motywacją, bo ta, hmmm&#8230; rzekłabym, że jest nieco mglista i naciągana –  to bodaj jedyny zgrzyt w „Piątej kobiecie”, bo choć mogę zrozumieć dlaczego, to już nie mogę pojąć po co i generalnie takie a nie inne motywy nieszczególnie przemawiają do mojej wyobraźni (żeby nie powiedzieć, że są piramidalnie niedorzeczne). Sama kryminalna zagadka, pomimo sakramenckiej rozwlekłości, jest świetnie skonstruowana i opowiedziana z kosmetyczną dbałością o najmniejsze detale. Kapitalna jest też dwuznaczna symbolika tytułu, a dzięki końskiej dawce suspensu czyta się „Piątą kobietę” znakomicie.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Piąta kobieta” Henning Mankell, przełożyła Halina Thylwe, W.A.B., Warszawa 2008<br />
seria <a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/" target="_blank">mroczna</a></p>
<p>Natomiast, już teraz to napiszę, rozczarował mnie obcesowy sposób w jaki z „Piątą kobietą” obeszło się BBC, ale o drugim sezonie <a href="http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/" target="_blank">angielskiego Wallandera</a> i kilka słów o szwedzkim napiszę przy innej okazji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Islandia? Tylko dla ludzi o mocnych nerwach</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/04/grobowa-cisza-arnaldur-indridason/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/04/grobowa-cisza-arnaldur-indridason/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 18:20:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Arnaldur Indridason]]></category>
		<category><![CDATA[Erlendur Sveinsson]]></category>
		<category><![CDATA[Islandia]]></category>
		<category><![CDATA[literatura islandzka]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1242</guid>
		<description><![CDATA[Mój pierwszy raz sam na sam z literaturą islandzką. Dotychczas na hasło Islandia w głowie zapalały mi się żarówki z Björk, Sigur Ros, gejzerami i maskonurem. W tej kolejności i to zasadniczo wyczerpywało temat. Dzięki znajomości z „Grobową ciszą” Arnaldura &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/04/grobowa-cisza-arnaldur-indridason/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/Grobowa-cisza.jpg" rel="lightbox[1242]"><img class="alignleft size-full wp-image-1243" title="Grobowa cisza" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/04/Grobowa-cisza.jpg" alt="" width="176" height="280" /></a>Mój pierwszy raz sam na sam z literaturą islandzką. Dotychczas na hasło Islandia w głowie zapalały mi się żarówki z Björk, Sigur Ros, gejzerami i maskonurem. W tej kolejności i to zasadniczo wyczerpywało temat. Dzięki znajomości z <strong>„Grobową ciszą”</strong> Arnaldura Indridasona teraz, gdzieś tak między gejzery a maskonura, wepchną się obraz społeczeństwa nieszczęśliwego i borykającego się z problemami przywodzącymi na myśl  te z powieści <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a> (do którego Indridasona się porównuje), ale o ciężarze gatunkowym pomnożonym przez dwa (a czasem nawet trzy). „Grobowa cisza” jest pozycją wybitnie przygnębiającą czy jak kto woli ponurą. W końcu ukazała się w <a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/" target="_blank">w.a.b.-owskiej mrocznej serii</a>, a to do czegoś zobowiązuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Indridason zaczyna od mocnego uderzenia. Student medycyny w przedmiocie ssanym przez dziecko rozpoznaje ludzką kość. Szybko udaje się ustalić, że była ona częścią szkieletu zakopanego tuż obok krzaka porzeczek przed mniej więcej siedemdziesięciu laty. Śledztwo od początku niemiłosiernie się ślamazarze. Tempo prac dyktuje dokładna acz powolna ekipa archeologów, ewentualni świadkowie wydarzeń sprzed lat w większość poumierali lub właśnie umierają, a pojawiające się tropy okazują się uliczkami wiodącymi donikąd. Rozwiązanie będzie zaskoczeniem dla zespołu komisarza Erelndura choć niekoniecznie dla czytelnika.</p>
<p style="text-align: justify;">Mam pewien problem z tą powieścią. &#8222;Grobową ciszę&#8221; czyta się dobrze i szybko, jest sprawnie napisana, ma niezłą intrygę z kilkoma mocnymi akcentami, a jednak zawarta w niej wizja Islandii nie do końca mnie przekonuje. Jest, delikatnie mówiąc, mętna, a nagromadzenie patologii, podłości, smutków i temu podobnych mrocznych sprawek jeży włos na głowie. Erlendur to taki antypatyczny ponurak, którego nie sposób darzyć sympatią. Jest niemalże definicyjnym komisarzem ze skandynawskiego kryminału – samotnym i rozczarowanym rozwodnik z dwójką dorosłych dzieci, pracoholik. Tyle że ex-żona go nienawidzi (dosłownie!), a córka – narkomanka po utracie dziecka leży w śpiączce, ale nawet gdy Erelndur z niemałym wysiłkiem próbuje okazać jej rodzicielską czułość ten wstrętny Indridasona, w szeregu retrospekcji, nie omieszkuje pokazać jaki to komisarz bywał podły i małostkowy. Śledztwo i osobiste rozterki postaci pisarz przeplata historią smutnego losu kobiety maltretowanej psychicznie i fizycznie przez męża. Jej naznaczone tragedią życie dopełnia obraz wyspy smutnej i wynaturzonej, a jeśli na to nałożymy jeszcze permanentnie brzydką pogodę i suchy styl Indridasona otrzymujemy:</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze – przyzwoity acz nieporywający kryminał<br />
Po drugie &#8211; zaskakująco skuteczną antyreklamę Islandii.</p>
<p style="text-align: justify;">Ukułam już nawet specjalne promocyjne hasełko: <strong><em>Islandia? Tylko dla ludzi o mocnych nerwach</em></strong>.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>[„Grobowa cisza” Arnaldur Indriðason, przełożył Jacek Godek, W.A.B., Warszawa 2010]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/04/grobowa-cisza-arnaldur-indridason/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Nocna zamieć&#8221; Johan Theorin</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/03/nocna-zamiec-johan-theorin/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/03/nocna-zamiec-johan-theorin/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 16:14:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[duchy]]></category>
		<category><![CDATA[Johan Theorin]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Olandia]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa]]></category>
		<category><![CDATA[Ze_strachem]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1196</guid>
		<description><![CDATA[Znakomity kryminał i proszę wybaczyć mi tą antycypację na dzień dobry tudzież strzelanie konkluzją wywodu – wywodu, którego de facto jeszcze nie ma, ale cóż począć, skoro tak jest. Zresztą nie ja pierwsza i pewnie nie ostatnia, entuzjastycznie wyrażę się &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/03/nocna-zamiec-johan-theorin/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/03/Nocna-zamiec_Johan-Theorin.jpg" rel="lightbox[1196]"><img class="alignleft size-full wp-image-1197" title="Nocna-zamiec_Johan-Theorin" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/03/Nocna-zamiec_Johan-Theorin.jpg" alt="" width="202" height="280" /></a>Znakomity kryminał i proszę wybaczyć mi tą antycypację na dzień dobry tudzież strzelanie konkluzją wywodu – wywodu, którego de facto jeszcze nie ma, ale cóż począć, skoro tak jest.</p>
<p style="text-align: justify;">Zresztą nie ja pierwsza i pewnie nie ostatnia, entuzjastycznie wyrażę się o powieści Johana Theorina, jako że nie natrafiłam na ani jedną niepochlebną recenzję jego drugiej powieści i faktycznie o „Nocnej zamieci” nie sposób pisać niekorzystnie, bo jest świetnie skonstruowanym, szalenie klimatycznym kryminałem z akcją osadzoną na wyspie, co dodaje fabule dodatkowego smaku. Miałam zresztą sporo szczęścia, bo w chwili czytania załapałam się na ostatnie podrygi* tegorocznej zimy. Za oknem leżał śnieg, niby niewiele znaczący drobiazg, a jednak trudno wyobrazić sobie korzystniejsze okoliczności przyrody.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do samej powieści, prócz tego, że jest znakomita, ale to już wiemy, koniecznie muszę wspomnieć o wykorzystanych przez Theorina budulcach. Po pierwsze mamy dość nietypowo poprowadzoną intrygę kryminalną, w której zagadka śmierci rozwiązuje się niejako mimochodem i przy okazji, a samo śledztwo czy raczej dążenie ku rozwiązaniu (bo śledztwa jako takiego tu nie ma) nie jest najważniejszym punktem „Nocnej zamieci”. Istotniejszy jest wpływ jaki śmierć ma na myśli i poczynania osób żywych, które będą musiały stawić czoło własnym demonom i duchom. Theorin zresztą bardzo wiarygodnie konstruuje postaci, a rozłożenie narracji na kilka głosów pozwala głęboko wniknąć w ich wnętrza.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie – duchy, ale spokojnie. „Nocna zamieć” z klasycznym <em>ghost story</em> nie ma wiele wspólnego, a nawiedzające bohaterów widma wywodzą się ze szwedzkich wierzeń ludowych. Bowiem wedle dziewiętnastowiecznego podania  raz do roku, w Boże Narodzenie, zmarli powracają na ziemię. Duchy Theorina nie straszę po zmierzchu i nie dzwonią łańcuchami, a ich obecność przynosi poniekąd otuchę i ukojenie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzecie to plenery &#8211; romantyczne, ale i ponure zarazem: latarnie morskie, przy czym jedna zapala się tylko, jeśli ktoś z nią związany ma umrzeć, stare skrzypiące domostwo – niegdysiejsza siedziba latarników i przy okazji świadek niejednego zgonu, smagane wiatrem pustkowia, surowa przyroda i do tego wszystkiego olandzka zima – biała, sroga, przenikliwie zimna ze swym sztandarowym produktem w postaci <em>fåk –</em><em> </em>zamieci śnieżnej w wydaniu hard. Ów morderczy (dosłownie!) <em>fåk</em> Johan Theorin opisał tak sugestywnie, że czytając niemalże czuje się podmuchy zimna.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciągająca, błyskotliwie napisana powieść z niebanalną intrygą i  bohaterami, albo po prostu bardzo dobry kryminał z  adekwatnym do kraju pochodzenia  klimatem. Warto.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„Nocna zamieć” Johan Theorin, przełożyła Bogumiła Ratajczak, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010]</p>
<p style="text-align: justify;">*a w każdym razie głęboko wierzę, że to były ostatnie podrygi tegorocznej zimy, bo więcej takich śnieżnych akcji nie zniosę</p>
<p style="text-align: justify;">W czasie lektury przypomniał mi się <a href="http://wiersze.info.pl/5-2163-M%C3%B3j_duch_%C5%82a%C5%84cuchem_skuty_do_ziemi___.html" target="_blank">ten wiersz</a> Tadeusza Micińskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/03/nocna-zamiec-johan-theorin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Od Astrid do Lindgren&#8221; Kurt Peter Larsen, Vladimir Oravsky oraz autor anonimowy</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/12/od-astrid-do-lindgren-kurt-peter-larsen-vladimir-oravsky-oraz-autor-anonimowy/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/12/od-astrid-do-lindgren-kurt-peter-larsen-vladimir-oravsky-oraz-autor-anonimowy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 21:43:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[(auto)biografie i wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Astrid Lindgren]]></category>
		<category><![CDATA[Kurt Peter Larsen]]></category>
		<category><![CDATA[lilith]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Vladimir Oravsky]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1116</guid>
		<description><![CDATA[„Od Astrid od Lindgren” promowane jest jako powieść biograficzna opowiadająca o burzliwym okresie w życiu autorki „Dzieci z Bullerbyn”. Powiem (napiszę?) tak: można by sobie życzyć, aby okres sturm und drang u każdego nastolatka miał równie burzliwy przebieg. To co &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/12/od-astrid-do-lindgren-kurt-peter-larsen-vladimir-oravsky-oraz-autor-anonimowy/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-1117" title="Od Astrid do Lindgren" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/12/astrid.jpg" alt="Od Astrid do Lindgren" width="182" height="298" />„Od Astrid od Lindgren”</strong> promowane jest jako powieść biograficzna opowiadająca o <em>burzliwym okresie w życiu </em>autorki „Dzieci z Bullerbyn”. Powiem (napiszę?) tak: można by sobie życzyć, aby okres <em>sturm und drang</em> u każdego nastolatka miał równie burzliwy przebieg.</p>
<p style="text-align: justify;">To co mogłoby bowiem być uznane za przejaw młodzieńczej niesubordynacji zostało w książce elegancko przemilczane, ba wręcz pominięte. Fabularyzowana biografia Astrid Lindgren nie zaczyna się zresztą, jak pan bóg przykazał, w dniu narodzin pisarki, ani nie rozsławia sielskiego dzieciństwa na smalandzkiej wsi, które, jak można przypuszczać, Lindgren przetransponowała do swych licznych powieści dla dzieci. Pisarskie trio Kurt Peter Larsen, Vladimir Oravsky oraz autor, który z sobie tylko znanych powodów postanowił się nie ujawnić,  rozpoczyna swą fabularyzowaną opowieść o Astrid, gdy ta, już jako osiemnastoletnia pannica, opuszcza swój rodzinny dom… z brzuszkiem. Któż jej przyprawił brzuszek nie wiadomo, autorzy dyskretnie ów temat przemilczają. Bardziej niż geneza tego małego obyczajowego skandalu, interesuje ich, jak Astrid (jeszcze Ericsson) poradzi sobie na przymusowej banicji i jak zniesie rozłąkę ze swym synkiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Burzliwy okres w życiu przyszłej pisarki przebiegać będzie nadspodziewanie spokojnie. Bez piorunów, bez buntu, za to na kursach dla sekretarek, które Astrid, pomimo zaawansowanej ciąży, ukończy z wyróżnieniem. Powieść Larsena i Oravskyego to ciepłe i bezpretensjonalna opowiastka o pisarce, której pogoda ducha, optymizm i wewnętrzna dyscyplina mogłaby przenosić góry. W czytanych wcześniej recenzjach spotkałam się z opinią, że „Od Astrid do Lindgen” to bajka, ale nie jest to najzręczniejsze słowo. Myślę, że tutaj bardziej pasuje miano powieści sentymentalnej czy wręcz nostalgicznej, celowo stylizowanej na uroczo staroświecką nawiną historyjkę, tak cudownie pogodną, że aż nieprzyzwoitą…</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko u Larsena i Oravskyego toczy się w całkowicie przewidywalny sposób, jednak napisane jest z sporym wdziękiem i poczuciem humoru. Czyta się to gładko i miło, a i język nie jest zbyt trudny, co znakomicie predysponuję tą miłą powiastkę do czytania przez małych i dużych miłośników Astrid Lindgren.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 4.5 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„Od Astrid od Lindgren” Kurt Peter Larsen, Vladimir Oravsky oraz autor anonimowy, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/12/od-astrid-do-lindgren-kurt-peter-larsen-vladimir-oravsky-oraz-autor-anonimowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Chińczyk” Henning Mankell</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 23:55:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1109</guid>
		<description><![CDATA[Henning Mankell to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne. Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank"><img class="alignleft size-full wp-image-1110" title="Chinczyk" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/12/Chinczyk.jpg" alt="Chinczyk" width="176" height="280" />Henning Mankell</a> to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” kryminalnej intrygi sensu stricte jest dużo mniej niż można było oczekiwać po akurat tym  pisarzu. Nie ma też Ystad, choć to nadal Skania. Miast tego na pierwszy plan wysuwa się (właściwie nie taka do końca) nowa twarz Mankella jako pisarza zafrasowanego losem świata.</p>
<p style="text-align: justify;">600 stronicowe powieści zwykło określać się mianem dzieł epickich, tworzonych z inscenizatorskim rozmachem itp. Żadne z tych określeń nie pasuje jednak do „Chińczyka”, którego specyfikę najlepiej oddaje miano powieści rozległej, a może nawet rozwlekłej. Mankell nigdy nie był specjalnie powściągliwy, płodził powieści słusznej objętości, nie mniej zawarta w nich refleksja, owo słynne społeczne tło, miało charakter lokalny. Owszem, pisarzowi zdarzało się wybyć za granicę (patrz: „Biała lwica” oraz „Psy z Rygi”), nie mniej jednak jego zainteresowania skupiały się wokół Szwecji. Zgoła inaczej rzeczy mają się z „Chińczykiem”,  którego akcję Henning Mankell rozpisał na cztery kontynenty, a zagadka brutalnego (a jakże!) morderstwa wiekowych mieszkańców odludnej osady to zaledwie pretekst, punkt wyjścia do snucia refleksji, rzec by można, globalnej.</p>
<p style="text-align: justify;">I faktycznie w „Chińczyku” dominują przemyślenia nad naturą współczesnego świata. Mankella bardziej interesują szanse i zagrożenia, a przede wszystkim rola, którą odgrywają i będą odgrywać Chiny. Wada to czy zaleta? Zależy od punktu siedzenia, czyli tego czego od powieści oczekujemy. Jeśli będziemy przystawać przy zamknięciu  „Chińczyka” w szufladce z kryminałami, to należy zwrócić uwagę na dość niekonwencjonalny przebieg intrygi. Rozkręca się dość obiecująco. Ktoś wymordował prawie wszystkich mieszkańców niewielkiej osady na szwedzkiej prowincji. Jest styczeń, wokoło masa śniegu, a jedynym śladem pozostawionym przez mordercę jest czerwona wstążka. Śledztwo obejmuje dość antypatyczna detektyw Vivi Sundberg. Jest zmęczona, zabiegana i nie ma czasu na domysły ani tym bardziej dziwne teorie o Chińczykach, którymi zarzuca ją Birgitta Roslin, sędzia z Helisngborgu, krewna zabitych i główna bohaterka powieści, choć to ostatnie jest określeniem nieco na wyrost, bo nie jest jedyna.</p>
<p style="text-align: justify;">Mankell w „Chińczyku” dokonuje swoistej dekonstrukcji kryminałów z komisarzem <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">Wallanderem</a>. Główny bohaterem nie jest detektyw, a osoba spoza kręgu śledztwa, przenikliwa, obdarzona sporą intuicją, ale i naiwna i nieuważna. Łatwowierność sprowadzi na Birgitte sporo kłopotów. Intryga tym razem wyjątkowo wieloznaczna, co akurat nie przemawia na korzyść „Chińczyka”. Zresztą sam pomysł oparcia fabuły na motywie wendety po latach nie dość, że wyeksploatowany do cna to tu jeszcze aż nadto nieprawdopodobny, ba, powiedziałabym nawet, że niedopracowany, a brak racjonalnych przesłanek, wiele niedopowiedzeń i ślepych uliczek, którymi brnie policja tylko pogłębia ten efekt. Rozwiązanie… też w pewnym sensie rozczarowuje.  Coś się tu wyraźnie nie klei. Nie tylko śledztwo kierowane przez Vivi, ale i sama intryga. Gdy w końcu robi się interesująco, Mankell brutalnie przerwał. Pozostawiając akcję w zawieszeniu na kilkadziesiąt stron, przeskakuje do dziewiętnastowiecznej Ameryki. Takich odskoczni od głównej akcji jest tu zresztą więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Henning Mankell krytykuje szwedzkie organy śledcze, przekonując, że metoda „szkiełka i oka” nie zawsze popłaca, ale jako obywatela świata dużo bardziej niż lokalne problemy Szwecji frasują go zmiany toczące w przód cały świat.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„Chińczyk” Henning Mankell, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/12/chinczyk-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Lato polarne&#8221; Anne Swärd</title>
		<link>http://lekturki.com/2009/11/lato-polarne-anne-sward/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2009/11/lato-polarne-anne-sward/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 10:01:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Anne Sward]]></category>
		<category><![CDATA[Europejki]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1088</guid>
		<description><![CDATA[Wszystkie Szwedki piszą tak samo. Z pewną dozą zuchwalstwa mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie tylko Szwedki, a wszystkie skandynawskie pisarki. Oczywiście brzydko jest generalizować, zwłaszcza w tak kategoryczny sposób. Poza tym nawet, ja twórczyni tej „teorii”, dostrzegam &#8230; <a href="http://lekturki.com/2009/11/lato-polarne-anne-sward/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-1089" title="Lato polarne - Anne Sward" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2009/11/Lato-polarne_Anne-Sward.jpg" alt="Lato polarne - Anne Sward" width="179" height="280" />Wszystkie Szwedki piszą tak samo.</p>
<p style="text-align: justify;">Z pewną dozą zuchwalstwa mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie tylko Szwedki, a wszystkie skandynawskie pisarki. Oczywiście brzydko jest generalizować, zwłaszcza w tak kategoryczny sposób. Poza tym nawet, ja twórczyni tej „teorii”, dostrzegam pewne wyjątkowi, będzie nim choćby <a href="http://lekturki.com/tag/johanna-nilsson/" target="_blank">Johanna Nilsson</a>, rzec by można wielka indywidualistka na tym tle, też dość pesymistyczna w swym oglądzie świata, ale ten jej pesymizm nie jest aż tak dobijający. Nie mniej jednak literackie płody, które wychodzą spod rąk szwedzkich pisarek są do siebie dość podejrzanie podobne i to zarówno pod względem formy jak i treści.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja rozumiem, że niedobory światła, że ponuro i często pada deszcz, że socjalizm (za przeproszeniem) <em>sucks</em>, ale moi mili, aż tak smęcić nie można. Weźmy zatem taki <a href="http://lekturki.com/2008/08/dom-augusty-majgull-axelsson/" target="_blank">„Dom Augusty”</a> czołowej szwedzkiej specjalistko do spraw smutku Majgull Axelsson, zaraz potem „Czarną wodę” Kerstin Ekman, której nie zmogłam, choć bardzo chciałam, <a href="http://lekturki.com/2009/03/elisabeth-i-katarina-marianne-fredriksson/" target="_blank">“Elisabeth i Katarina” Marianne Fredriksson</a> też tu pasuje, podobnie jak reprezentująca Finlandię Elina Hirvonen i jej „Przypomnij sobie”. Do tego grona właśnie dołącza Anne Swärd ze swym debiutanckim <strong>„Latem polarnym”</strong>, które strawiłam z trudem. Każda ze wzmiankowanych przeze mnie powieści ma wspólny rys: nagromadzenie nieszczęść w ilości ocierającej się o patologię, dysfunkcyjną rodzinę, w której każdy sobie oraz obowiązkowo emocjonalną atrofię. Mówiąc krótko: ból, pesymizm, mrok.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie inaczej rzeczy się mają z „Latem polarnym”. Znamienny jest już sam tytuł, bo choć akcja powieści Anne Sward rozgrywa się w czasie upalnego lata na południu Szwecji, między postaciami panują iście polarne stosunki. Pisarkę interesuje postępujący uwiąd międzyludzkich stosunków podobnie jak deterministyczna funkcja przeszłości. Jej powieść to w istocie portret rozpadającej się rodziny. Portret intrygująco skomponowany z luźnych, z pozoru nie przystających do siebie, kawałków. Anne Swärd co chwilę zmienia perspektywę, oddając głos innej postaci. Wrażenie narracyjnego chaosu pogłębiają równie częste przeskoki w czasie. Krok do przodu, cztery w tył i znów sześć w przód. A jednak w tej z pozoru pozbawionej logiki i chronologii opowieści wszystko zaczyna się układać. To znaczy nie w życiu postaci, bo ich losy z każdą kolejną stroną stają się coraz bardziej zagmatwane, to kawałki opowieści zaczynają do siebie pasować tworząc spójny obraz rodzinnej antysielanki pełnej goryczy, głęboko skrywanych wzajemnych pretensji i bolesnych wyrzutów sumienia.</p>
<p style="text-align: justify;">Główny problem rodziny nazywa się Kaj i jest nadwrażliwą dwudziestokilkulatką, od pojawienia się której w pewnym sensie zaczęła się rodzinna agonia. Kaj jest bowiem żywym dowodem małżeńskiej zdrady, podrzutkiem ostatecznie zaakceptowanym i przyjętym pod rodzinne skrzydła na tych samych prawach co potomstwo z prawego łoża, ale już sama jej obecność w pewnym sensie burzy domowy mir. Dzięki licznym retrospekcjom przekonujemy się o decydującym wpływie dawnych postępków na teraźniejsze motywy działania bohaterów, ale Anne Swärd jest bezkompromisową pesymistką. Przekonuje, że dla tej rodziny nie ma już ratunku, a wszystkie drobne wydarzenia prowadzą ku tragicznemu rozwiązaniu.</p>
<p style="text-align: justify;">„Latu polarnemu” nie można odmówić zmyślnej kompozycji. W tej szaleńczej, bo rozpisanej na sześć głosów, polifonii kryje się jednak pewna metoda. Anne Swärd może i zmierza do obranego celu nieco na okrętkę, ale dzięki temu udało jej się uzyskać efekt stopniowania napięcia. Nie mniej jednak, jak na moje literackie upodobania ten wielogłos i rodzinne brudy to za wiele, więc jeśli ktoś reflektuje chętnie oddam swój egzemplarz*.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p style="text-align: justify;">[„Lato polarne” Anne Swärd, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2007]</p>
<p style="text-align: justify;">*A jeśli chętnych będzie więcej to zrobię jakieś małe losowanie. Powiedzmy, że w wtorek wieczorem. Niech będzie 20.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2009/11/lato-polarne-anne-sward/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

