Articles in the Skandynawia Category
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. „Piątą kobietę” czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Mój pierwszy raz sam na sam z literaturą islandzką. Dotychczas na hasło Islandia w głowie zapalały mi się żarówki z Björk, Sigur Ros, gejzerami i maskonurem. W tej kolejności i to zasadniczo wyczerpywało temat. Dzięki znajomości z „Grobową ciszą” Arnaldura Indridasona teraz, gdzieś tak między gejzery a maskonura, wepchną się obraz społeczeństwa nieszczęśliwego i borykającego się z problemami przywodzącymi na myśl te z powieści Henninga Mankella (do którego Indridasona się porównuje), ale o ciężarze gatunkowym pomnożonym przez dwa (a czasem nawet trzy). „Grobowa cisza” jest pozycją wybitnie przygnębiającą czy jak …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Znakomity kryminał i proszę wybaczyć mi tą antycypację na dzień dobry tudzież strzelanie konkluzją wywodu – wywodu, którego de facto jeszcze nie ma, ale cóż począć, skoro tak jest.
Zresztą nie ja pierwsza i pewnie nie ostatnia, entuzjastycznie wyrażę się o powieści Johana Theorina, jako że nie natrafiłam na ani jedną niepochlebną recenzję jego drugiej powieści i faktycznie o „Nocnej zamieci” nie sposób pisać niekorzystnie, bo jest świetnie skonstruowanym, szalenie klimatycznym kryminałem z akcją osadzoną na wyspie, co dodaje fabule dodatkowego smaku. Miałam zresztą sporo szczęścia, bo w chwili czytania załapałam …
(auto)biografie i wspomnienia, Lekturki, Piękna, Skandynawia »
„Od Astrid od Lindgren” promowane jest jako powieść biograficzna opowiadająca o burzliwym okresie w życiu autorki „Dzieci z Bullerbyn”. Powiem (napiszę?) tak: można by sobie życzyć, aby okres sturm und drang u każdego nastolatka miał równie burzliwy przebieg.
To co mogłoby bowiem być uznane za przejaw młodzieńczej niesubordynacji zostało w książce elegancko przemilczane, ba wręcz pominięte. Fabularyzowana biografia Astrid Lindgren nie zaczyna się zresztą, jak pan bóg przykazał, w dniu narodzin pisarki, ani nie rozsławia sielskiego dzieciństwa na smalandzkiej wsi, które, jak można przypuszczać, Lindgren przetransponowała do swych licznych powieści dla …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Henning Mankell to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne.
Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” kryminalnej intrygi sensu stricte jest dużo mniej niż można było oczekiwać po akurat tym pisarzu. Nie ma też Ystad, choć to nadal Skania. Miast tego na pierwszy plan wysuwa się (właściwie nie taka do końca) nowa twarz Mankella jako pisarza zafrasowanego losem świata.
600 stronicowe powieści zwykło określać się mianem dzieł epickich, …
Lekturki, Piękna, Skandynawia »
Wszystkie Szwedki piszą tak samo.
Z pewną dozą zuchwalstwa mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie tylko Szwedki, a wszystkie skandynawskie pisarki. Oczywiście brzydko jest generalizować, zwłaszcza w tak kategoryczny sposób. Poza tym nawet, ja twórczyni tej „teorii”, dostrzegam pewne wyjątkowi, będzie nim choćby Johanna Nilsson, rzec by można wielka indywidualistka na tym tle, też dość pesymistyczna w swym oglądzie świata, ale ten jej pesymizm nie jest aż tak dobijający. Nie mniej jednak literackie płody, które wychodzą spod rąk szwedzkich pisarek są do siebie dość podejrzanie podobne i to zarówno …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Znakomity kryminał. I mówię to ja (może nie Jarząbek, trener drugiej klasy*) Zosia, która onegdaj sporo gorzkich słów na temat twórczości Karin Fossum na niniejszym blogu wylała.
Mój sceptycyzm wobec książek „norweskiej królowej kryminału” był wypadkową dwóch czynników: nie kupowałam ani intrygi, ani (co bodaj gorsze) społecznego tła jej powieści. Ktoś już mi nawet radził, abym podarowała sobie dalszą znajomość z Fossum, a jednak na przekór tym głosom (i zdrowemu rozsądkowi) sięgnęłam po kolejną i dobrze zrobiłam, bo „Utracona” to bez wątpienia jeden z najlepszych skandynawskich kryminałów, jakie przeczytałam.
Tym razem, dla …







