<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; Kryminalni</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/category/eskapistyczne/kryminalni/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Matki, które nienawidzą dzieci</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/07/na-ratunek-sophie-hannah/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/07/na-ratunek-sophie-hannah/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 09:45:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brytyjskie]]></category>
		<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[macierzyństwo]]></category>
		<category><![CDATA[matka]]></category>
		<category><![CDATA[Sophie Hannah]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1533</guid>
		<description><![CDATA[Własne dzieci – koniecznie trzeba dodać. Sophie Hannah jako kryminało- czy thrilleropisarka wciąż nie do końca mnie przekonuje, ALE ciekawość na równi z przekorą ciągnie mnie ku jej książkom*. „Na ratunek” okazało się wyjątkowo sprytnie wykoncypowanym i niekonwencjonalnie uformowanym czytadłem &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/07/na-ratunek-sophie-hannah/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Własne dzieci – koniecznie trzeba dodać.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/07/Na-ratunek_Sophie-Hannah.jpg" rel="lightbox[1533]"><img class="size-medium wp-image-1534 aligncenter" title="Na-ratunek_Sophie-Hannah" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/07/Na-ratunek_Sophie-Hannah-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a></p>
<p>Sophie Hannah jako kryminało- czy thrilleropisarka wciąż nie do końca mnie przekonuje, ALE ciekawość na równi z przekorą ciągnie mnie ku jej książkom*. „Na ratunek” okazało się wyjątkowo sprytnie wykoncypowanym i niekonwencjonalnie uformowanym czytadłem z dreszczykiem. Tak sprytnym i niekonwencjonalnym, że od grafomańskiego koszmarka (w wersji totalnej) powieść Hannah dzieli już tylko <em>cienka czerwona linia</em>, po której pisarka balansuje z wdziękiem dobrze wytresowanej, ups przepraszam, dobrze wytrenowanej bułgarskiej gimnastyczki. Tym razem udało się jej nie przekroczyć, choć nie obyło bez kilku irracjonalnych kawałków jakby żywcem wyjętych ze snu sfiksowanego erotomana. Czytało mi się „Na ratunek” nawet lepiej niż przesadnie melodramatyczne i niespójne <a href="http://lekturki.com/2010/01/przemow-i-przezyj-sophie-hannah/">„Przemów i przeżyj”</a> (w którym, nawiasem mówiąc, taniej erotomanii było dużo więcej), choć nadal powieści Hannah nie mogę uznać za nic lepszego nad <em>czasoumilacz</em> do tramwaju, kolejki, pociągu, ewentualnie na leżak w ogrodzie (w dwóch ostatnich okolicznościach zresztą lekturę ostatnio uskuteczniałam).</p>
<p>Co mile zaskoczyło i potwierdziło słuszność mej czytelniczej intuicji, to konstrukcja powieści. Bowiem pani Hannah ma na thriller własny patent czy jak kto woli formułę**. Intryga „Na ratunek” ciągnie się niczym guma do żucia, to fakt, któremu zaprzeczyć niepodobna, ale ma to i swój urok i uzasadnienie. Akcja powieści toczy się w środowisku zamożnych matek kilkulatków, rozdartych między pracą, a (nazwijmy to) posługą wychowawczą i prowadzeniem domu. Autorka angażuje w fabułę szereg intrygujących postaci, wikłając je w śledztwo tylko na pierwszy rzut oka proste i oczywiste. Zmęczona znojem i udrękami macierzyństwa pełnoetatowa mama Geraldine popełnia samobójstwo, po uprzednim uśmierceniu swej jedynaczki. Na samobójstwo wskazuje dość lakoniczny list pożegnalny i dziennik denatki, z którego wynika, że od dawna cierpiała na depresję i szczerze nie znosiła córki. Sęk w tym, że nikt z jej rodziny nie wierzy w depresję Geraldine, ani tym bardziej samobójstwo. Kto w takim razie jej pomógł?</p>
<p>Finał &#8211; duże zaskoczenie, ale od meandrującego śledztwa, zabaw z tożsamością i paru innych wrzuconych do powieści dyrdymałów, mnie bardziej zainteresowała przemycona w „Na ratunek” ostra krytyka rodziny jako instytucji i macierzyństwa w ogóle. Hannah ujawnia mroczne strony rodzicielstwa, pokazując je jako niekończące się pasmo katuszy, udręk i mąk dla kobiet. Przekonuje, że nie każda kobieta na matkę się nadaję. Dla jej zamożnych bohaterek posiadanie dzieci nie jest dopustem bożym. To smutna przypadłość, obowiązek, który zmusza je do wyrzeczenia się siebie. Te kobiety kochają i nie cierpię swego potomstwa zarazem. Oddają im całą uwagę jednocześnie marząc o chwili świętego spokoju.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Na ratunek” Sophie Hannah, przełożył Piotr Kaliński, G+J, Warszawa 2009, 512 s.</p>
<p>* Nie można przemilczeć również czynnika ekonomicznego, bo „Na Ratunek” w Taniej Książce można kupić za jedną trzecią ceny z okładki, co nie jest kwotą znaczącą.</p>
<p>** To pachnie powtarzalnym schematem, ale przedwcześnie nie kraczmy. Poczytamy &#8211; zobaczymy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/07/na-ratunek-sophie-hannah/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O uprzedzeniach</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Jan 2011 15:52:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[powieść szpiegowska]]></category>
		<category><![CDATA[przemijanie]]></category>
		<category><![CDATA[starość]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Wallander]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1485</guid>
		<description><![CDATA[Powinnam posypać sobie głowię popiołem i przyznać tudzież wyznać szczerze jak u konfesjonału, że do „Niespokojnego człowieka” Henninga Mankella uprzedziłam się na długo zanim pojawił się w księgarniach. Uprzedziłam się tak na wszelki wypadek, asekuracyjnie, pomna rozczarowania jakiego doznałam po &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/niespokojny.czlowiek.jpg" rel="lightbox[1485]"><img class="alignnone size-full wp-image-1486" title="niespokojny.czlowiek" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/niespokojny.czlowiek.jpg" alt="" width="178" height="285" /></a></p>
<p>Powinnam posypać sobie głowię popiołem i przyznać tudzież wyznać szczerze jak u konfesjonału, że do <strong>„Niespokojnego człowieka” <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a></strong> uprzedziłam się na długo zanim pojawił się w księgarniach. Uprzedziłam się tak na wszelki wypadek, asekuracyjnie, pomna rozczarowania jakiego doznałam po lekturze „Chińczyka” – poprzedniego kryminału Mankella, który z perspektywy czasu oceniam jako jedną  z najsłabszych książek jego autorstwa. Uprzedzenie – uprzedzeniem, ale i tak na „Niespokojnego człowieka”, zapowiadanego jako ostatnią część <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">cyklu z komisarzem Wallanderem</a>, czekałam niecierpliwie. Wszak Kurta W. kocham miłością szczerą i prawdziwą, a miłość nie zna wyjątków, toteż każdą książkę przeczytać muszę, bez względu na to czy ta jest gniotem czy nie.</p>
<p>Oczywiście, moje uprzedzenia nie wzięły się znikąd. Wysnułam je na podstawie zapowiedzi treści brzmiących niedorzecznie i niezbyt obiecująco. O zgrozo, jacyś NRD-owscy szpiedzy, zimna wojna, łodzie podwodne i tego typu okropieństwa. Podskórnie czułam, że to nie może być dobra książka i niczym mantrę powtarzałam to przy każdej możliwej okazji. <strong>I pewnie byłaby to niedobra książka, gdyby Mankell inaczej rozłożył akcenty. Pomimo tego, że jego światopogląd jeszcze nigdy nie był tak czytelnie eksponowany, „Niespokojnego człowieka” nie czyta się jak zaangażowanej ideologicznie powieści szpiegowskiej. Na szczęście.</strong></p>
<p>Powieść okazała się bardzo udanym a nade wszystko potrzebnym domknięciem serii. Pożegnaniem z Wallanderem. To właśnie starzejący się komisarz ystadzkiej policji gra tu główną rolę. On, a nie intryga (nawiasem mówiąc zupełnie udanie nakreślona i wciągająca), która stanowi jedynie pretekst do uwypuklenia warstwy psychologicznej. Stąd „Niespokojny człowiek” to nie powieść szpiegowska, a refleksyjny kryminał o przemijaniu. Mankell, nie stroniąc od nostalgicznego tonu, przypomina, że wszyscy, nawet literaccy bohaterowie, są śmiertelni i podlegają prawom przemijania. Wallander jest tu u kresu swej kariery policyjnej, ale i u kresu życia. Ze szwankującym zdrowiem, problemami z pamięcią i alkoholem. Na prośbę Lindy, początkowo z pewnym oporem, podejmuje się poprowadzenia własnego śledztwa w sprawie zaginięcia jej teścia – emerytowanego komandora marynarki wojennej, który pewnego ranka wyszedł z domu i dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Sprawa dla Wallandera okaże się swoistym czyśćcem. Pretekstem do zajrzenie w głąb siebie. Przypomnienia dawnych miłości, wzlotów i upadków, tym bardziej, że przeszłość wciąż daje o sobie przypomina, a i przyszłość – w głównej mierze warunkowana marnym stanem zdrowia – nie daje mu spokoju.</p>
<p>Bardzo dobra, ale i smutna książka, kongenialnie dopełniająca cykl.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Niespokojny człowiek” Henning Mankell, przełożyła Beata Walczak-Larsson, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/" target="_blank"><strong>mroczna seria</strong></a></p>
<p>[mój własny]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/01/niespokojny-czlowiek-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>#wstydliwewyznanie</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/11/noc-z-czwartku-na-niedziele-gaja-grzegorzewska/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/11/noc-z-czwartku-na-niedziele-gaja-grzegorzewska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Nov 2010 21:53:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eskapistyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[gaja grzegorzewska]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Dobrowolska]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[polska kolekcja kryminalna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1464</guid>
		<description><![CDATA[Wyznanie z gatunku wstydliwych: lubię czytać książki Gai Grzegorzewskiej. Mało, że lubię. Z podnieceniem wyczekuję kolejnej. Nie żeby w fakcie czytania książek Gai Grzegorzewskiej było coś wstydliwego, bo nie (choć, jeśliby spojrzeć na jej twórczość pod kątek przełamywania konwenansów i &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/11/noc-z-czwartku-na-niedziele-gaja-grzegorzewska/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/11/Noc-z-czwartku-na-niedziele_Gaja-Grzegorzewska.jpg" rel="lightbox[1464]"><img class="alignnone size-full wp-image-1465" title="Noc-z-czwartku-na-niedziele_Gaja-Grzegorzewska" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/11/Noc-z-czwartku-na-niedziele_Gaja-Grzegorzewska.jpg" alt="" width="197" height="280" /></a></p>
<p>Wyznanie z gatunku wstydliwych: lubię czytać książki Gai Grzegorzewskiej. Mało, że lubię. Z podnieceniem wyczekuję kolejnej. Nie żeby w fakcie czytania książek <a href="http://lekturki.com/tag/gaja-grzegorzewska/" target="_blank"><strong>Gai Grzegorzewskiej</strong></a> było coś wstydliwego, bo nie (choć, jeśliby spojrzeć na jej twórczość pod kątek przełamywania konwenansów i obyczajowego tabu, to faktycznie co bardziej pruderyjne jednostki znajdą tu liczne powody do rumienienia się, a nawet sarkania nad rozwiązłością Julii Dobrowolskiej i jej przyjaciół tudzież krewnych). To raczej kwestia zachwycającej dezynwoltury i luzu z jakim Grzegorzewska tratuje wszystko i wszystkich z kryminałopisarstwem włącznie, snując swe krwawo-erotyczne fantazje. Gdy inni są siermiężni i do bólu <em>sieriozni</em> ona czerpie z Agathy Christie jednocześnie puszczając oko do konwencji i bawiąc się w najlepsze. Jej powieści (choć ostatnia <a href="http://lekturki.com/2010/06/topielica-gaja-grzegorzewska/" target="_blank">„Topielica”</a> najmniej) sprawiają wrażenie pisanych z premedytacją dla uciechy własnej, a nie z potrzeby powiedzenia czegoś doniosłego czy istotnego. Są najeżone bzdurkami wszelakiej maści (czarna msza połączona z orgią, klątwa z przeszłości), programowo oderwane od rzeczywistości, co  w szczególny sposób uwypuklone jest właśnie w <strong>„Nocy z czwartku na niedzielę”</strong> rozgrywającej się niemal w całości krakowskim klubie. Klubie &#8211; labiryncie, który nie istniej i racji bytu nie ma. W chwili boomu na kryminały, gdy niemal każdy autor rości sobie pretensje do komentowania a nawet analizowania zastanej rzeczywistości, pisane bez zadęcia powieści Grzegorzewskiej okazują się świeżą i bezpretensjonalną lekturą.</p>
<p>Z „Nocą z czwartku na niedzielę” jest nie inaczej, choć książka trochę mnie rozczarowała. Raz, że kiepsko trzyma się tu wszystko kupy, dwa, że Grzegorzewska trochę pojechała ze swoimi fantazjami. Organicznie nie cierpię w literaturze wszystkich sekt i tajnych organizacji, w których rozpustni mieszczanie po ciemku oddają się perwersji, ale mniejsza o to. Trzy, objawił mi się w całej swej doniosłości wzór wedle, którego pisarka konstruuje fabułę. Bynajmniej nie odebrało mi to frajdy z śledzenia rozwoju wypadków, a i rozwiązywanie zagadki pozostało do samego końca poza zasięgiem mych szarych komórek. Co innego kolejne fazy procesu dochodzenia doń. Stały się przewidywalne, bo praktycznie niezmienne i sprowadzające się do ograniczonego główkowania i dreptania w kółko, które okazuje się zupełnie bezowocne dopóki na horyzoncie nie pojawi się jakiś wszechwiedzący jegomość (tu architekt), na tyle stary, aby wiedzieć coś o czym inni nie wiedzą ewentualnie nie chcą wiedzieć, a jest to kluczowe dla całej sprawy. W tak zwanym między czasie musi znaleźć się ktoś dybiący na życie Julci (tu seryjny morderca). Finał – spektakularny, a na okrasę seksualne harce w trójkącie Julia-Aaron-Wiktor (w lochach pod klubem chociażby). Całość podana w stylistyce przywodzącej na myśl poetykę kina akcji klasy B z soft porno i Pudelkiem. Zaskakujące, że z tak okropnie naciąganego pomysłu i ryzykownej stylistyki wyszła zupełnie zgrabna powieść, nie głupia, wciągająca i zabawna. Czekam na kolejną, która <a href="http://www.miastokobiet.pl/?id=267" target="_blank">wedle słów</a> samej  Grzegorzewskiej już się pisze.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Noc z czwartku na niedzielę” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo EMG, Kraków 2007<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/polska-kolekcja-kryminalna/" target="_blank"><strong>Tom VI Polskiej Kolekcji Kryminalnej</strong></a></p>
<p>[z Biblioteki Jagiellońskiej]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/11/noc-z-czwartku-na-niedziele-gaja-grzegorzewska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamiecione pod dywan</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/10/zabojstwa-w-badgers-drift-caroline-graham/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/10/zabojstwa-w-badgers-drift-caroline-graham/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Oct 2010 12:20:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brytyjskie]]></category>
		<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Anglicy]]></category>
		<category><![CDATA[Caroline Graham]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Midsomer]]></category>
		<category><![CDATA[prowincja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1447</guid>
		<description><![CDATA[W kryminałach Caroline Graham jest coś kojącego. Może to ta estyma z jaką jej bohaterowie podchodzą do, z pozoru tak banalnej czynności, jaką jest picie herbaty? Zupełnie tak jakby filiżanka z parującą zawartością była remedium na dowolną przypadłość ciała lub &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/10/zabojstwa-w-badgers-drift-caroline-graham/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/Zabojstwa-w-Badger-s-Drift_Caroline-Graham.jpg" rel="lightbox[1447]"><img class="size-full wp-image-1448 aligncenter" title="Zabojstwa-w-Badger-s-Drift_Caroline-Graham" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/Zabojstwa-w-Badger-s-Drift_Caroline-Graham.jpg" alt="" width="176" height="280" /></a></p>
<p>W kryminałach <a href="http://lekturki.com/tag/caroline-graham/" target="_blank">Caroline Graham</a> jest coś kojącego. Może to ta estyma z jaką jej bohaterowie podchodzą do, z pozoru tak banalnej czynności, jaką jest picie herbaty? Zupełnie tak jakby filiżanka z parującą zawartością była remedium na dowolną przypadłość ciała lub ducha. Filiżanka herbaty – czy nie brzmi to obiecująco? W tej frazie kryje się jakiś niemalże arkadyjski pierwiastek, zwiastujący przyjemność i beztroskę i w podobnym błogostanie czytałam <strong>„Zabójstwa w Badger’s Drift”</strong>. Może to się wydać nieco zaskakujące, biorąc pod uwagę, że mówimy o kryminale – gatunku, który przynajmniej z założenia powinien podnosić poziom adrenaliny, a nie poczucia błogości. Poza tym w prowincjonalnych morderstwach nie ma nic kojącego, raczej na odwrót – skoro morduje się już nawet bogu-ducha-winne staruszki cywilizacja najwyraźniej chyli się ku upadkowi, herbata nie pomoże i nikt nie powinien czuć się bezpieczny.</p>
<p>„Zabójstwa w Badger’s Drift” to pierwsza powieść Caroline Graham z <a href="http://lekturki.com/tag/midsomer/" target="_blank">cyklu Midsomer</a>. Nie wiem czy najlepsza, nie mnie to oceniać, tym bardziej, że jej kryminały są do siebie dość podobne, ale bez wątpienia to właśnie ta część, spośród dotychczas przeze mnie przeczytanych, ostatecznie przekonała mnie do stylu Graham, a lektura sprawiła mi całą masę przyjemności. Powieść jest nader udaną kompozycją elementów, które w kryminałach szczególnie cenię, podanych w akuratnych proporcjach i zgrabnie ze sobą wymieszanych. Po pierwsze akcja na sennej angielskiej prowincji, co samo w sobie gwarantuje kameralność zbrodni, ale i dodaje śledztwu pikanterii. W Badger’s Drift wszak wszyscy się znają, a pod płaszczykiem przykładnych obywateli wiodą swe grzeszne żywota. Zbrodnia zaburza społeczny ład,  ale i elektryzuje znudzonych mieszkańców, którzy ze strachu przed zdemaskowaniem nabierają wody w usta, a trupa najchętniej zamietli by pod dywan. Po drugie niekonwencjonalne charaktery, oryginalne, ale wiarygodne: zaczynając od ofiary numer jeden – szalenie poukładanej starej panny, która na swe nieszczęście zobaczyła w lesie coś czego widzieć nie powinna, przez mamusię i synusia Rainbird, którzy specjalizowali się w obserwowaniu, ale bynajmniej nie ptaków, a mieszkańców osady, po, na przykład, zapyziałą i przysadzistą córkę miejscowego konowała lub jego szanowną małżonkę – ex prostytutkę. Po trzecie rezonująca para inspektor Barnaby – sierżant Troy, którego obezwładniająca głupota i przekonanie o (domniemanej) własnej doskonałości tyleż intelektualnej co fizycznej w „Zabójstwach w Badger’s Drift” wyjątkowo uroczo jest wygrane. Poza tym do końca nie domyślałam się kto zabił, a to duży plus.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>„Zabójstwa w Badger’s Drift” Caroline Graham, przełożyła Anna Sawicka-Chrapkowicz, GWP, Gdańsk 2005<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/midsomer/" target="_blank"><strong>cykl Midosmer</strong></a></p>
<p>[z biblioteki na Królewskiej]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/10/zabojstwa-w-badgers-drift-caroline-graham/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nawiedzone pole kukurydzy</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Oct 2010 13:45:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[duchy]]></category>
		<category><![CDATA[gaja grzegorzewska]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Dobrowolska]]></category>
		<category><![CDATA[Kameleon]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[polska kolekcja kryminalna]]></category>
		<category><![CDATA[powieść gotycka]]></category>
		<category><![CDATA[Shirley Jackson]]></category>
		<category><![CDATA[z dreszczykiem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1427</guid>
		<description><![CDATA[Ciąży mi jakoś mentalnie, że dwie interesujące, a przeczytane przed miesiącem, książki wciąż nie doczekały się wzmianki tutaj i między nami mówiąc, zważywszy na to szaleńcze tempo, w jakim ostatnio produkuję notki, istnieje pewna szansa, że nigdy wzmianki się nie &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciąży mi jakoś mentalnie, że dwie interesujące, a przeczytane przed miesiącem, książki wciąż nie doczekały się wzmianki tutaj i między nami mówiąc, zważywszy na to szaleńcze tempo, w jakim ostatnio produkuję notki, istnieje pewna szansa, że nigdy wzmianki się nie doczekają. Okropności. Zrobię zatem coś czego nigdy nie robię w myśl zasady, że każda książka potrzebuje przestrzeni tylko dla siebie. Napiszę o obu za jednym zamachem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/nawiedzonyzniwiarz.jpg" rel="lightbox[1427]"><img class="size-full wp-image-1428 aligncenter" title="nawiedzonyzniwiarz" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/nawiedzonyzniwiarz.jpg" alt="" width="360" height="265" /></a></p>
<p><strong>„Nawiedzony” </strong>Shirley Jackson niech ma pierwszeństwo, poza tym czeka dłużej.</p>
<p>Słów kilka o samej fabule. Naukowiec zaprasza trójkę osób o zdolnościach parapsychologicznych na wakacje w słynącym z opanowania przez siły zła Domu na Wzgórzu. Ich jedynym obowiązkiem ma być spędzanie miło czasu i notowanie swych subiektywnych odczuć. Wśród  nich Eleonor, która przez lata opiekowała się zaborczą matką, a teraz, po jej śmierci, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dziewczyna, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, jest emocjonalnie i psychicznie rozbita. Poczucie winy związane z  odejściem matki łączy się w niej z wybujałą radością, że wreszcie może żyć po swojemu. Sęk w tym, że dziewczyna nie do końca wie, jak to „życie po swojemu” ma wyglądać. W każdym razie Dom na Wzgórzu szybko pokazuje na co go stać. Goście gubią się w labiryncie pokoi, przeżywają zbiorowe halucynacje i inne chwile mrożącej krew w żyłach grozy. Tyle, że to Eleonor będzie tym słabym ogniwem, które złowieszcza budowla opanuje czyniąc zeń swą ofiarę i doprowadzając na skraj obłędu.</p>
<p>Mam z tę książką pewien problem. Po intrygującym początku z każdym kolejnym rozdziałem bardziej mnie nużyła. Sęk w tym, że z założenia nudzić nie powinna, bo: a/to jest <a href="http://lekturki.com/tag/shirley-jackson/" target="_blank">Shirley Jackson</a>, a ona, jak nikt inny, potrafiła budować nastrój grozy bez makabry rodem z horroru. b/ „Nawiedzony” to dreszczowiec z duchami, ponurym domostwem i wyraźnym nawiązaniem do <a href="http://lekturki.com/tag/powiesc-gotycka/" target="_blank">powieści gotyckiej</a>, czyli typ literatury, który szczególnie lubię i pożądam. Co w takim razie nie zagrało? Albo inaczej, co się stało, że nastrój grozy, który pisarka z dużą konsekwencją i subtelnością kreuje od pierwszych zdań bynajmniej mi się nie udzielił? Odpowiedź na tak postawione pytanie wcale nie jest oczywista. Zdaje się, że to kwestia odpowiedniego rozłożenia akcentów. W „Nawiedzonym” <strong>próba odgadnięcia powodów złej reputacji Domu na Wzgórzu szybko schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca dramatowi rozgrywającemu się między Elenonorą i resztą badaczy. Upiorne domostwo zostaje zredukowany do teatralnych dekoracji, a, niestety, psychologiczna konstrukcja postaci tym razem, wyjątkowo, zupełnie mnie nie przekonała.</strong></p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Nawiedzony” Shirley Jakcson, przełożyła Maria Streszewska-Hallab, Zysk, Poznań 2000<br />
seria <a href="http://lekturki.com/tag/kameleon/" target="_blank"><strong>Kameleon</strong></a></p>
<p>Zgoła inaczej sprawy się mają ze <strong>„Żniwiarzem”</strong> z detektywką Julią Dobrowolską w roli głównej. Ta powieść ukontentowała mnie w stopniu wielkim. Po <a href="http://lekturki.com/2010/06/topielica-gaja-grzegorzewska/" target="_blank">„Topielicy”</a> wiedziałam czego spodziewać się po Gai Grzegorzewskiej i moje oczekiwania ziściły się z nawiązką. Grzegorzewska pisze w bardzo specyficzny sposób. Z przymrużeniem oka i dużą dozą swobody. Nie można odmówić jej odwagi, również tej obyczajowej, a sceny łóżkowe (których tu sporo) przywodzą na myśl soft porno. Jej powieści odznaczają się szokująco prostą, niemalże szkolną, frazą, ale i nader intrygującymi konstruktami postaci, świetnymi dialogami i ciekawie zarysowanym wątkiem obyczajowym. Albo się to kupuje i czyta z ogromną uciechą, albo odrzuca i tyle. Ja zaliczam swą skromną osobę do tej pierwszej grupy. „Żniwiarz” to debiut, kryminał z może i nieco nieporadną intrygą, ale za to jak napisany! Tutaj wspomnieć muszę, że Grzegorzewska (podobnie jak niżej podpisana) ukończyła studia filmoznawcze. To taki dość specyficzny kierunek, którego absolwenci zazwyczaj zajmuje się zupełnie inne sprawami, ale i tak „piętno” studiów pozostaje i właśnie w twórczości Gai jest to świetnie widoczne. Czytając „Żniwiarza” czuć na kilometr, że jego autorka zgłębiała X muzę. Już sam fakt, że trupa (bez głowy) odnaleziono w polu kukurydzy jest znaczący dla całej powieści, utkanej z temu podobnych tropów i nawiązań odsyłających do filmu i kultury popularnej w ogóle. „Żniwiarz” przywodzi na myśl dzieła bawiące się konwencją filmów klasy B. Takie celowo przerysowane i trochę w złym guście, tworzone z premedytacją i pełną świadomością wykorzystywanych rozwiązań. Kapitalna rozrywka. Tylko ta okładka&#8230; yyyy&#8230;</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo EMG, Kraków 2006<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/polska-kolekcja-kryminalna/" target="_blank"><strong>Polska Kolekcja Kryminalna</strong></a> tom III</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I co? I nic</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Sep 2010 21:30:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Arne Dahl]]></category>
		<category><![CDATA[Drużyna A]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1420</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałam „Misterioso” Arne Dahla. Arne Dahl tak naprawdę nie nazywa się Arne Dahl a Jan Arnald i jeśli nie jest  tak przystojny, jak stanowi zdjęcia na IV stronie okładki, to musi być przynajmniej fotogeniczny. Pisze też mniej więcej tak jak &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/misterioso1.jpg" rel="lightbox[1420]"><img class="alignnone size-full wp-image-1422" title="Misterioso" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/misterioso1.jpg" alt="" width="198" height="280" /></a></p>
<p>Przeczytałam <strong>„Misterioso” Arne Dahla</strong>. Arne Dahl tak naprawdę nie nazywa się Arne Dahl a Jan Arnald i jeśli nie jest  tak przystojny, jak stanowi zdjęcia na IV stronie okładki, to musi być przynajmniej fotogeniczny. Pisze też mniej więcej tak jak wygląda, znaczy się całkiem nieźle. „Misterioso” to jego kryminalny, acz osadzony w sensacyjnej konwencji, debiut. Debiut, nie powiem, niczego sobie. Sprawnie napisany, z frapującą zagadką, niezłym suspensem i fajnie wplecionym wątkiem muzycznym. Tytuł zwiastuję tajemnicę i ta faktycznie jest – do końca nie wiedziałam kto zabił, ale bynajmniej nie jest to równoznaczne z wypiekami na twarzy.</p>
<p>Ale „Misterioso” jest i debiutem bardzo filmowy, co znaczy ni mniej ni więcej, a tyle, że powieść Dahla bardziej się ogląda niźli czyta, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi w odniesieniu do literatury. Objawia się to choćby w tym, że „Misterioso” napisane jest bardziej dynamicznie niż ustawa przewiduje, a sceny to już nie sceny, a ujęcia, które oddziałują na wyobraźnie na tyle silnie, że czytając można wyświetlić sobie w tyle głowy film.</p>
<p>Anonimowy recenzent <em>Sterna</em> powołuje się na Henninga Mankella, więc i ja to uczynię. Zabawny zbieg okoliczności, a może nie zbieg okoliczności, sprawił, że początek „Misterioso” przywiódł mi na myśl „Mordercę bez twarzy” – również kryminalny debiut nomen omen. I tu i tu zaakcentowany jest wątek emigrantów z Trzeciego Świata, tyle że u Dahla będzie to zaledwie punkt wyjścia, nawet nie intrygi, a raczej zawiązaniem akcji, prolog, a sama fabuła bliższa będzie „Psom z Rygi”, choć jest to paralela bardzo luźna. W skrócie: Paul Hjelm, w wyniku służbowej nadgorliwości powodowanej dość specyficznym poczuciu misji , postrzela Albańczyka z Kosowa, który napadł na bank. Za niesubordynację zostaje wykluczony z rodzimej jednostki stróżów prawa i niemalże natychmiastowo zaanektowany do Grupy A – czegoś między kolonią karną dla nadgorliwców z problemami a  elitarną jednostką do rozwiązywania grubszych problemów. Członkowie grupy – specjaliści z rozlicznymi sekretami i mrocznymi tajemnicami. Zadanie – schwytać mordercę szwedzkich tuzów biznesu, o którym wiadomo tylko tyle, że likwiduje biznesmenów dwukrotnym strzałem w głowę i słucha jazzu, dokładnie utworu <em>Misterioso. </em></p>
<p>I tyle. Czyta się gładko. Kartki przerzucają się same, ale głównie dlatego, że rozdziały są stosunkowo krótkie &#8211; ostre niczym montażowe cięcia &#8211; a to dodatkowo podkręca napięcie i popycha akcję w przód. Nie mniej jednak debiut Dahla niczym nie zaskakuje, a i, zaryzykuję tę tezę, nic nowego z sobą nie wnosi do kryminału czy powieści szwedzkiej. Jego największym mankamentem jest bezbarwny rysunek postaci, pomimo ich mrocznych sekretów i licznych problemów natury osobistej. A i jest ich tu na tyle dużo, że łatwo można się pomylić kto z kim gdzie co robił i dlaczego. Wszystko to razem gwarantuje, że o „Misterioso” zapomni się równie szybko, jak szybko się czytało.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Misterioso” Arne Dahl, przełożyła Dominika Górecka, Muza, Warszawa 2010</p>
<p>[egzemplarz recenzencki]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/09/misterioso-arne-dahl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryminał ideologiczny</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Sep 2010 22:23:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Maj Sjöwall i Per Wahlöö]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Beck]]></category>
		<category><![CDATA[snajper]]></category>
		<category><![CDATA[Sztokholm]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1410</guid>
		<description><![CDATA[„Człowieka z Saffle” duńsko-szwedzkiego duetu Maj Sjöwall i Per Wahlöö przeczytałam za jednym zamachem, jakiś tydzień temu, leżąc na sofie, wygodnie obłożona licznymi poduchami i bodaj musiało mi być zbyt wygodnie, bo lepiej pamiętam kontekst lektury niż samą intrygę. Poprawka. &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/czlowiek_z_saffle1.jpg" rel="lightbox[1410]"><img class="aligncenter size-full wp-image-1413" title="czlowiek_z_saffle" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/09/czlowiek_z_saffle1.jpg" alt="" width="184" height="280" /></a></p>
<p><strong>„Człowieka z Saffle”</strong> duńsko-szwedzkiego duetu Maj Sjöwall i Per Wahlöö przeczytałam za jednym zamachem, jakiś tydzień temu, leżąc na sofie, wygodnie obłożona licznymi poduchami i bodaj musiało mi być zbyt wygodnie, bo lepiej pamiętam kontekst lektury niż samą intrygę. Poprawka. Nigdy nie może być zbyt wygodnie, zatem kryminał sam w sobie musiał być średni.</p>
<p>Sjöwall i Wahlöö uchodzą za klasyków gatunku i protoplastów współczesnej powieści kryminalnej w wydaniu skandynawskim. W porządku, z tym twierdzeniem faktycznie trudno się nie zgodzić znając na przykład twórczość, wielokrotnie już tu przywoływanego, <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henninga Mankella</a>. Czego natomiast pojąć i przełknąć w ich powieściach nie mogę, to stopień zaangażowania ideologicznego i radykalizm głoszonych poglądów. Podobna refleksja nasunęła mi się już przy okazji lektury <a href="http://lekturki.com/2009/10/zamkniety-pokoj-maj-sjowall-i-per-wahloo/" target="_blank"><strong>„Zamkniętego pokoju”</strong></a>, a i w „Człowieku z Saffle”  ten skrajny krytycyzm jest doskonale widoczny. Para autorów nie bawi się w żadne subtelności tudzież zamaskowane aluzje, czyniąc z kryminalnego cyklu coś w rodzaju propagandowej tuby i głosząc swe poglądy z zaangażowaniem żywo przywodzącym na myśl propagandowy czar naszych rodzimych twórców powieści milicyjnej sprzed lat. Różnica jest jedna i zasadnicza – u nas stróż prawa był wcieleniem dobroci, a u Sjöwall i Wahlöö – zła. Wydawnictwo Poznańskie i tak wykazało się sporą delikatnością, określając sposób w jaki para autorów przedstawia funkcjonowanie szwedzkiej policji, dyplomatycznym mianem <em>krytycznego światła</em>.</p>
<p>Oczywiście trochę generalizuję i trywializuję. Faktycznych różnic jest więcej. Ot choćby taka, że powieści z cyklu z Martinem Beckiem wciąż nadają się do czytania, a powieści milicyjne – niekoniecznie. Intrygi sobie przypomnieć nadal nie mogę, więc streszczenia nie będzie. Pamiętam natomiast, że lektura „Człowieka z Saffle”, po dość nudnym i rozwlekłym początku, mimo wszystko mnie wciągnęła. Kapitalny jest finał. Ostatnie 50 stron czyta się z wypiekami na twarzy i paradoksalnie właśnie dla tej sceny &#8211; pojedynku toczącego się między fajtłapami ze sztokholmskiej policji i snajperem żądnym krwawej zemsty &#8211; po powieść sięgnąć warto.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Człowiek z Saffle” Maj Sjöwall, Per Wahlöö, przełożyła Maria Olszańska, Wyd. Poznańskie, Poznań 1976</p>
<p><a href="http://lekturki.com/tag/martin-beck/" target="_blank"><strong>Cykl z Martinem Beckiem</strong></a></p>
<p>[z biblioteki w NML]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/09/czlowiek-z-saffle-maj-sjowall-per-wahloo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komisarz miał nosa</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/08/pies-z-terakoty-andrea-camilleri/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/08/pies-z-terakoty-andrea-camilleri/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 12:26:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Andrea Camilleri]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[literatura włoska]]></category>
		<category><![CDATA[Salvo Montalbano]]></category>
		<category><![CDATA[Sycylia]]></category>
		<category><![CDATA[symbol]]></category>
		<category><![CDATA[Vigata]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1390</guid>
		<description><![CDATA[A mnie się nie podobało i cześć. Na tym mogłabym zakończyć pisanie o „Psie z terakoty” mojego ulubionego (a jakże! Mogę to stwierdzić po tych kilku łykniętych kryminałach) włoskiego, a właściwie sycylijskiego pisarza – Andrei Camillerego, ale uprzejmość wymaga wyłuskania &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/08/pies-z-terakoty-andrea-camilleri/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/pies-z-terakoty.jpg" rel="lightbox[1390]"><img class="size-full wp-image-1391 aligncenter" title="pies z terakoty" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/pies-z-terakoty.jpg" alt="" width="220" height="319" /></a></p>
<p style="text-align: left;">A mnie się nie podobało i cześć.</p>
<p>Na tym mogłabym zakończyć pisanie o <strong>„Psie z terakoty”</strong> mojego ulubionego (a jakże! Mogę to stwierdzić po tych kilku łykniętych kryminałach) włoskiego, a właściwie sycylijskiego pisarza – <a href="http://lekturki.com/tag/andrea-camilleri/" target="_blank">Andrei Camillerego</a>, ale uprzejmość wymaga wyłuskania powodów mej niechęci. Sęk w tym, że sama do końca nie potrafię takowych zdiagnozować, ani w racjonalny sposób wyjaśnić dlaczego tak bardzo przypadł mi w smak <a href="http://lekturki.com/2010/06/zlodziej-kanapek-andrea-camilleri/" target="_blank">„Złodziej kanapek”</a> czy <a href="http://lekturki.com/2009/12/ksztalt-wody-andrea-camilleri/" target="_blank">„Kształt wody”</a>, a <strong>„Pies z terakoty”</strong>, który de facto niczym szczególnym od wyżej wymienionych się różni, wynudził i zmęczył tak bardzo, że lekturę ostatnich pięćdziesięciu stron rozłożyłam sobie na dwa dni.</p>
<p>Składniki znane i lubiane zagrały i nie zawiodły. Niezmiennie wzbudza we mnie wiele sympatii filozoficzne podejście do życia skromnego i obdarzonego szerokimi horyzontami komisarza  Montalbano, zastęp jego współpracowników na czele z nadgorliwym Mimim Augellą i posterunkowym głupkiem Catarellą, nerwowa narzeczona Livia &#8211; nietutejsza, Sycylia, dużo pysznego jedzenia i jeszcze więcej kapitalnych obrazków z życia prowincji: tych drobnych awantur, pyskówek i machlojek.</p>
<p>Co jest znakomite i zawsze wprawa mnie w wielkie ukontentowanie – Camilleri jako człowiek południa nie poświęca zbyt wiele uwagi dumaniu nad marnością bytu człowieczego i moralną degrengoladą włoskiego społeczeństwa. Przypuszczalnie jest za gorąco na to, aby tracić energię na gdybanie nad kwestiami, na które ma się znikomy wpływ (w odróżnieniu na przykład od takiego Mankella, który im starszy tym bardziej zafrasowany i zaangażowany społecznie, co niekoniecznie wpływa korzystnie na jego prozę, patrz „Chińczyk”). Nie oznacza to, że z kryminałów Sycylijczyka wyrugowane zostało tło społeczne. Bynajmniej. Jest obecne, miewa się znakomicie, choć podane jest w zgoła odmiennej od skandynawskiej formie – ze sporym dystansem i dowcipem, co tylko dodaje powieściom pieprzu. Wedle tej prawidłowości Montalbano może być stróżem prawa o (niemalże) nieposzlakowanej opinii, tak skutecznym, że przestępcy sami oddają się w jego ręce i równocześnie przyjacielem miejscowego sutenera i jakoś nikogo w Vigacie ten fakt specjalnie nie dziwi. Poza tym jak ten komisarz siarczyście klnie!</p>
<p>Wypada, że nie zagrała intryga – może i nie najważniejszy, ale jednak wciąż wysoce istotny element (w końcu to kryminał, prawda?) . W „Psie z terakoty” zagadka jest, rzec by można, podwójna, rozpięta na przestrzeni niemalże  całego dwudziestego wieku – rozwiązanie pierwszej jest preludium dla drugiej &#8211; właściwej.  Całość pewnie nie jest zła, jeśli kogoś bawią nasycone symboliką intrygi, nazwijmy je, historyczno-spiskowe. Mnie  kojarzą się głównie z czytadłami a’la Dan Brown i paradoksalnie zamiast wzbudzać napięcie – śmiertelnie nudzą swoją sztucznością i… literackością, tak jakby kreowane były z przymusu podciągnięcia historii pod określony schemat czy symbol. Pomimo entuzjazmu i ogromu sympatii dla Camillerego w „Psie z terakoty” zupełnie mnie nie przekonał jako autor kryminału. Szkoda.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 3 out of 6 stars</p>
<p>„Pies z terakoty” Andrea Camilleri, przełożył Jarosław Mikołajewski, Noir sur Blanc, Warszawa 2002</p>
<p><strong>pozostałe książki <a href="http://lekturki.com/tag/andrea-camilleri/" target="_blank">Andrei Camillerego</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/08/pies-z-terakoty-andrea-camilleri/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laurka dla Henryka</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 09:06:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>
		<category><![CDATA[Henning Mankell]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Wallander]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1367</guid>
		<description><![CDATA[Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/piata_kobieta.jpg" rel="lightbox[1367]"><img class="alignleft size-full wp-image-1368" title="piata_kobieta" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/piata_kobieta.jpg" alt="" width="200" height="317" /></a>Na upały najlepszy <a href="http://lekturki.com/tag/henning-mankell/" target="_blank">Henning Mankell</a>. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. <strong>„Piątą kobietę”</strong> czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj trzyma.</p>
<p>Jesień, bodaj początek października. Zimno i szaro (znakomity kontrapunkt dla +35 stopni w cieniu). <a href="http://lekturki.com/tag/wallander/" target="_blank">Kurt Wallander</a> właśnie wrócił z Włoch, gdzie opalał się bez koszuli (!), a już dopadła go proza życia. Dostawca ropy zgłasza zaginięcie jednego z odbiorców – emerytowanego handlarza samochód. Ten jednak nie zniknął, a został brutalnie zamordowany. W tym samym czasie zgłoszono włamanie do kwiaciarni w centrum Ystad, z której (o ironio losu) nic nie ukradziono. Szybko okaże się, że obie, z pozoru nie mające z sobą nic wspólnego sprawy, skrzyżują się w zaskakujący sposób.</p>
<p>Darujmy sobie analizy i interpretacje, bo w warstwie metatekstowej „Piąta kobieta” nie różni się właściwie niczym od pozostałych kryminałów z Wallanderem. Jest zatem i trochę biadolenia nad marnością bytu policjanta i rwania włosów nad pożałowania godną kondycją szwedzkiego społeczeństwa , a wszystko to w ramach zwrócenia czytelnikowi uwagi, że nie tylko rozrywka i krew, ale i refleksja jest wskazana. Tym razem trup nie ścielę się zbyt  gęsto, ale za to nader spektakularnie, a morderca, właściwie morderczyni, okaże się być typem przebiegłym, metodycznym i zabójczo konsekwentnym w działaniu. Problem mam z motywacją, bo ta, hmmm&#8230; rzekłabym, że jest nieco mglista i naciągana –  to bodaj jedyny zgrzyt w „Piątej kobiecie”, bo choć mogę zrozumieć dlaczego, to już nie mogę pojąć po co i generalnie takie a nie inne motywy nieszczególnie przemawiają do mojej wyobraźni (żeby nie powiedzieć, że są piramidalnie niedorzeczne). Sama kryminalna zagadka, pomimo sakramenckiej rozwlekłości, jest świetnie skonstruowana i opowiedziana z kosmetyczną dbałością o najmniejsze detale. Kapitalna jest też dwuznaczna symbolika tytułu, a dzięki końskiej dawce suspensu czyta się „Piątą kobietę” znakomicie.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Piąta kobieta” Henning Mankell, przełożyła Halina Thylwe, W.A.B., Warszawa 2008<br />
seria <a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/" target="_blank">mroczna</a></p>
<p>Natomiast, już teraz to napiszę, rozczarował mnie obcesowy sposób w jaki z „Piątą kobietą” obeszło się BBC, ale o drugim sezonie <a href="http://lekturki.com/2009/07/wallander-2008-bbc/" target="_blank">angielskiego Wallandera</a> i kilka słów o szwedzkim napiszę przy innej okazji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/07/piata-kobieta-henning-mankell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak prosięta</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/07/pod-zawianym-kaczorem-martha-grimes/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/07/pod-zawianym-kaczorem-martha-grimes/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 13:53:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Martha Grimes]]></category>
		<category><![CDATA[mroczna]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Jury]]></category>
		<category><![CDATA[William Szekspir]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1335</guid>
		<description><![CDATA[Nie przypuszczałam, że popełnię tu wyznanie o podobnej treści, a jednak. „Pod Zawianym Kaczorem” – piąta znana mi powieść Marthy Grimes, bez wątpienia jednej z mych ulubionych autorek kryminałów, po prostu mnie rozczarowała i dość wynudziła. Może i nie boleśnie, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/07/pod-zawianym-kaczorem-martha-grimes/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/pod-zawianym-kaczorem.jpg" rel="lightbox[1335]"><img class="alignleft size-full wp-image-1336" title="pod zawianym kaczorem" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/pod-zawianym-kaczorem.jpg" alt="" width="192" height="301" /></a>Nie przypuszczałam, że popełnię tu wyznanie o podobnej treści, a jednak. <strong>„Pod Zawianym Kaczorem”</strong> – piąta znana mi powieść <a href="http://lekturki.com/tag/martha-grimes/" target="_blank">Marthy Grimes</a>, bez wątpienia jednej z mych ulubionych autorek kryminałów, po prostu mnie rozczarowała i dość wynudziła. Może i nie boleśnie, bo czytało się „Zawianego Kaczora” szybko i dość przyjemnie, choć bez emocjonalnego zaangażowania, ale liczy się sam fakt, a jeśli czegoś oczekiwać mogę od ulubionej autorki kryminałów to z pewnością nie nudy i rozczarowań.</p>
<p>O dziwo nie pomogło, a wręcz przeszkodziło, osadzenie akcji w Stratford upon Avon – rodzinnym mieście mego idola lat cielęcych, czyli Williama Szekspira (w czasie, gdy moi rówieśnicy czytali Musierowicz czy tam kogo ja z wypiekami na twarzy skupowałam różne przekłady „Hamleta”, a nawet próbowałam czytać w oryginale, jak łatwo odgadnąć z marnym skutkiem). Stratford faktycznie jest miasteczkiem malowniczym, ale niestety i opanowanym przez hordy turystów, choć nawet oni nie są w stanie przyćmić jego wielkiej urody i czaru, toteż wydawało mi się, że tym ciekawiej będzie mi się czytało o miejscach mi znanych. Nieprawda. Było wręcz odwrotnie.</p>
<p>Więc w tym sielankowym Stratfordzie, w szczycie letniego sezonu, trup ścieli się gęsto, budząc, zupełnie zrozumiały zważywszy na okoliczności i sposób dokonywania morderstw, niepokój a nawet popłoch zarówno w szeregach miejscowych służb porządkowych -  nieprzywykłych do takich krwawych okropieństw, jak i w grupie mniej lub bardziej dziwacznych zamożnych Amerykanów uczestniczących w ekskluzywnej wycieczce, bo to właśnie ich, konsekwentnie, z zimną krwią i, co gorsze, bez wyraźnego powodu, ktoś wyrzyna niczym prosięta. Na szczęście i nadinspektor Richard Jury i jego wierny kompan Melrose Plant są w pobliżu i choć przybyli do Stratford w zgoła odmiennym celu (uczuciowym &#8211; zdradzę) poczuwają się do obywatelskiego obowiązku i poważnie biorą do pracy.</p>
<p>Długo myślałam o tym co mi nie zagrało, bo wcale nie było to takie oczywiste i proste. „Pod Zawianym Kaczorem” jest bowiem zupełnie sprawnie napisane, a jednak cierpi na wzdęcie z powodu nadmiaru: komputery, teorie spiskowe, przeintelektualizowane dzieci, rozwiąźli lub zupełnie pomyleni Amerykanie z durnymi imionami, motywy z palca wyssane, kidnaping, Kuba Rozpruwacz i do tego dużo Szekspira, a jeszcze więcej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Christopher_Marlowe">Christophera Marlowe’a</a> – innego elżbietańskiego poety, na punkcie którego jeden z uczestników feralnej wycieczki ma obsesję absolutną. Przez to intryga jest niedorzeczna, kompozycja pokawałkowana, i choć rozgrywa się w bardzo angielskich okolicznościach przyrody tej angielskości, tak czarującej w <a href="http://lekturki.com/2009/08/pod-anodynowym-naszyjnikiem-martha-grimes/" target="_blank">„Pod Anodynowym Naszyjnikiem”</a>, tutaj jest tyle co kot napłakał.</p>
<p>Ale uczciwie przyznać trzeba, że powieść ma kilka udanych momentów. Broni się oczywiście duet śledczy: Jury kontra Plant. Niemalże do łez rozbawiły mnie kawałki z  Lady Dew – jurną (ale czy tak można mówić o kobietach?) staruszką regularnie zalewającą się w pestkę i z upodobanie przeglądającą świerszczyki. Reszta. Cóż. Przez wzgląd na mą sympatię do Grimes zamilknę.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars z dużym minusem</p>
<p>[„Pod Zawianym Kaczorem” Martha Grimes, przełożyła Anna Jarzębowska, W.A.B., Warszawa 2010]</p>
<p><a href="http://lekturki.com/tag/martha-grimes/" target="_blank">Pozostałe książki Marthy Grimes</a><br />
<a href="http://lekturki.com/tag/mroczna/">Mroczna seria</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/07/pod-zawianym-kaczorem-martha-grimes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

