Articles in the Literatura dowcipna Category
Europa, Lekturki, Literatura dowcipna »
Eduardo Mendoza jest chyba jedynym hispanojęzycznym pisarzem, którego lubię czytać bez zastrzeżeń i którego styl nie działa mi na nerwy. Nie mogłam odmówić sobie zatem lektury jego „nowego” dzieła. Cudze łapki słowo nowe zawdzięcza temu, że „Brak wiadomości od Gurba” w Hiszpanii ukazało się bodajże dwadzieścia lat temu, toteż żadną nowalijką nie jest, ale i tak miło, że Znak zdecydował się na wydanie po polsku tego cuda. Nie jest to po prawdzie powieść najwyższych lotów, a nawet (mając w pamięci trylogię detektywistyczną i „Niezwykłą podróż Pomponiusza Flatusa”) można by rzec, …
Lekturki, Literatura dowcipna, Przewodniki »
Zaczęło się od tej recenzji w krakowskiej GW. Wstrząsną mną zwłaszcza fragment o ścieżkach rowerowych układających się w frazę: Pora, abyś zaczął żyć dla Szatana. Generalnie publicyści Tygodnika Powszechnego mają u mnie duży kredyt zaufania, więc od razu zamówiłam wzmiankowaną książkę (to nazywa się działanie pod wpływem impulsu). Dziś ją odebrałam i… przeczytałam w drodze powrotnej do domu. Jazda roztelepanym autobusem już dawno nie sprawiła mi tyle frajdy.
Wbrew okładce, poręcznemu formatowi tudzież szacie graficznej „Co to jest wątośle?” bynajmniej książką dla dzieci nie jest. Bezceremonialni autorzy w podtytule zapewniają, że …
Brytyjskie, Lekturki, Literatura dowcipna »
Tę jedyną, uroczą w swej naiwności i nieszczególnie mądrą książką, o której wspomniałam tutaj była „Dewiza Woosterów” niejakiego Pelhama Grenville’a Wodehouse, bliżej znanego po prostu jako P.G. Wodehouse.
Miałam już przyjemność posmakować twórczości tego Pana. Rok temu, w czasie Wielkanocy, leczyłam przejedzenie jego „Pełnią księżyca” toteż z grubsza wiedziałam czegóż spodziewać się po „Dewizie…”. Spakowałam ją do walizki zresztą z premedytacją. Co prawda należę do grona tych, co lubią mieć duży wybór i zawsze wiozą przynajmniej trzy książki*, ale zazwyczaj żadnej nie napoczną. Tym razem było inaczej, za co mogę podziękować …
Europa, Lekturki, Literatura dowcipna »
Chwilami okrutnie zabawna powieść Daniela Pennaca zupełnie niespodziewanie okazała się przyjemnym antidotum nie tylko na moją osobistą klęskę z Juliusiem Barnesem, ale i na nieciekawą pogodę/samopoczucie/nastrój itepe (niepotrzebne można wedle uznania skreślać).
Po „Małej handlarce prozą” nie spodziewałam się zupełnie niczego, inaczej mówiąc nie miałam sprecyzowanych oczekiwań i zapewne dlatego jej lektura okazała się przyjemnością samą w sobie. Tym milej jestem zaskoczona, bo Pennac to Francuz, a po francuską literaturę z reguły nie sięgam, a gdy już to czynię tak na wszelki wypadek zbyt wiele sobie po niej nie obiecuję. A …
Brytyjskie, Feministyczne, Lekturki, Literatura dowcipna, Piękna »
„Trąbka do słuchania” to jedyna przetłumaczona na język polski powieść Leonory Carrington, obecnie dziewięćdziesięciodwuletniej ex skandalistki i surrealistki, malarki i feministki przejawiającej skłonności ku mistycyzmowi, przede wszystkim zaś kobiety nietuzinkowej, temperamentnej i obdarzonej niezwykle barwną osobowością tudzież wyobraźnią (a także biografią). Swą artystyczną karierę zaczynała od romansu z nie kim innym, jak z guru surrealizmu – Maxem Ernstem, choć zanim tych dwoje (dwadzieścia siedem lat różnicy nie było żadnym problemem) połączyła szalona miłość, Leonora zdążyła odebrać surowe mieszczańskie wychowanie od swego purytańskiego ojca. Skierowany przeciw niemu ostentacyjny bunt okaże się …
Lekturki, Literatura dowcipna, Polska, Stareńkie »
Nieśmiertelna klasyka polskiej grafomani pióra Heleny Mniszek (w wydaniu, którego jakość idealnie współgra z wartością tej „prozy”) wciąż czeka na mej półce na odpowiedni moment (a czy taki kiedykolwiek nadejdzie to już zupełnie insza inszość), ale wydaje mi się, że nikogo już nie zdziwi, że do czytania różnych cykli zwykłam zabierać się według sobie tylko znanego klucza: zazwyczaj od końca, a w najlepszym razie od środka. Przypuszcza zatem, że nikogo nie zaskoczy, że przygodę z „Trędowatą” zaczęłam od jej parodii pióra jedynej w swym rodzaju Magdaleny Samozwaniec, która zresztą tą …
Europa, Lekturki, Literatura dowcipna »
Eduardo Mendoza, mistrz ironicznego dowcipu i słownej ekwilibrystyki, powraca! (w końcu – aż chce się dodać, wszak od publikacji „Oliwkowego labiryntu” ostatniej części cyklu o niewydarzonym barcelońskim detektywie minęło już ładne kilka lat, a „Mauricio, czyli wybory” to jednak literatura zupełnie odmienna).
Powraca w stylu koncertowym „Niezwykłą podróżą Pomponiusza Flatusa”, wybornym literackim żartem i zarazem przewrotnym kryminałem o początkach naszej ery. Makiaweliczną opowiastką duchowo pokrewną z „Żywotem Briana” Terry’ego Jonesa. Mendoza, podobnie jak Anglicy z grupy Monty Pythona, czerpiąc garściami ze starożytnych apokryfów i bawiąc się biblijnymi konwencjami stworzył dzieło tyleż …







