Articles in the Eskapistyczne Category
Brytyjskie, Czytadło, Headline, Kobiece, Lekturki »
Powieści Preethi Nair czytam tylko latem. Co roku jedną. Dwa lata temu zachwyciły mnie „Kolory miłości”, w ubiegłym roku nieco rozczarowało „Sto odcieni bieli”, a teraz zupełnie przyjemną niespodziankę sprawiła mi debiutancka „Gypsy Masala”. Tym milszą, że powieść okazała się być napisana w na tyle prosty sposób, że czytanie ani nie znużyło mnie, ani nie przysporzyło językowych trudności, bo właśnie, koniecznie dodać muszę, książka nie doczekała się (jeszcze?) polskiego wydania, a ja przeczytałam jej oryginalne wydanie dzięki uprzejmości Matali, która była tak miła i sprezentowała mi swój egzemplarz.
Czytanie w języku …
Europa, Kryminalni, Lekturki »
A mnie się nie podobało i cześć.
Na tym mogłabym zakończyć pisanie o „Psie z terakoty” mojego ulubionego (a jakże! Mogę to stwierdzić po tych kilku łykniętych kryminałach) włoskiego, a właściwie sycylijskiego pisarza – Andrei Camillerego, ale uprzejmość wymaga wyłuskania powodów mej niechęci. Sęk w tym, że sama do końca nie potrafię takowych zdiagnozować, ani w racjonalny sposób wyjaśnić dlaczego tak bardzo przypadł mi w smak „Złodziej kanapek” czy „Kształt wody”, a „Pies z terakoty”, który de facto niczym szczególnym od wyżej wymienionych się różni, wynudził i zmęczył tak bardzo, że …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. „Piątą kobietę” czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj …
Kryminalni, Lekturki, USA »
Nie przypuszczałam, że popełnię tu wyznanie o podobnej treści, a jednak. „Pod Zawianym Kaczorem” – piąta znana mi powieść Marthy Grimes, bez wątpienia jednej z mych ulubionych autorek kryminałów, po prostu mnie rozczarowała i dość wynudziła. Może i nie boleśnie, bo czytało się „Zawianego Kaczora” szybko i dość przyjemnie, choć bez emocjonalnego zaangażowania, ale liczy się sam fakt, a jeśli czegoś oczekiwać mogę od ulubionej autorki kryminałów to z pewnością nie nudy i rozczarowań.
O dziwo nie pomogło, a wręcz przeszkodziło, osadzenie akcji w Stratford upon Avon – rodzinnym mieście mego …
Kanada, Kryminalni, Lekturki »
Szkoda mi było czytać. Naprawdę! Oczy same połykały kolejne zdania, ale zapał studziła jakże bolesna świadomość, że na kolejny odcinek przygód Flawii de Luce trzeba będzie czekać rok. R O K! A chciałabym już. Innymi słowy czytając „Badyl na katowski wór” przepadłam całkowicie i tylko różne wstrętne przydrożne zbiegi okoliczności sprawiły, że zamiast w jedno popołudnie, jak planowałam, lektura wydłużyła się na niemal tydzień, co z drugiej strony aż takie złe nie było, bo dzięki temu dłużej mogłam pobyć z Flawią w czarującym Bishop Lacey.
„Badyl na katowski wór” jest równie …
Kryminalni, Lekturki, Polska »
Adam Ubertowski, wedle noty na okładce kojarzony z nurtem prozy postmodernistycznej, był mi postacią dotąd zupełnie nieznaną. Innymi słowy nie kojarzyłam go ani nurtem postmodernistycznym, ani z żadnym innym. Zuchwale mniemam, że w podobnej sytuacji będzie większość moich Szanownych Czytelników (przyznać się kto wcześniej znał to nazwisko?), a to moi mili błąd, który należy naprawić, chociażby czytając „Inspektora van Graafa”.
Umówmy się – jako kryminał „Inspektor van Graaf” jest dość nudny. Po prawdzie odczucie nudy jest subiektywne, ale tak czy siak intryga toczy się ociężale i niemrawo, a inspiracją twórczością Agathy …
Kryminalni, Lekturki, Polska »
Jak na kryminał, którego właściwa akcja zaczyna się grubo po połowie jestem mile zaskoczona i wyjątkowo ukontentowana. Nie miałam okazji czytać wcześniejszych powieści Gai Grzegorzewskiej, ale już wiem, że będę uparcie dążyć do nadrobienia zaległości, bo „Topielica” podobała mi się bardzo, a w dodatku, ze względu na panujące i w realu i na kartkach powieści Grzegorzewskiej niebotyczne upały, świetnie wpisała się w letni klimat.
Fabułę można zawrzeć w trzech, właściwie czterech słowach: śledztwo, trójkąt erotyczny i Mazury, choć niekoniecznie w tej kolejności. Seksowna detektywka, taka co i przekląć, tupnąć i tyłkiem …







