<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lekturki - blog Zofii Jurczak &#187; USA</title>
	<atom:link href="http://lekturki.com/category/ameryka-polnocna/usa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lekturki.com</link>
	<description>Zapis namiętności czytania - blog Zofii Jurczak</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 11:11:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Tylko dla wielbicieli</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/09/roze-i-kapryfolium-paul-leicester-ford/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/09/roze-i-kapryfolium-paul-leicester-ford/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Sep 2011 18:33:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Stareńkie]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[dawno_temu]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Leicester Ford]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1544</guid>
		<description><![CDATA[Ramota &#8211; niezaprzeczalnie, ale taka, że palce lizać, co równa się masie zupełnie niespodziewanej uciechy. Bodaj ostatni raz tak dobrze się bawiłam czytając „Italczyka” Ann Radcliffe. „Róże i kapryfolium” niejakiego Paula Leicestera Forda to przykład książki, która zestarzała się dokumentnie, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/09/roze-i-kapryfolium-paul-leicester-ford/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ramota &#8211; niezaprzeczalnie, ale taka, że palce lizać, co równa się masie zupełnie niespodziewanej uciechy. Bodaj ostatni raz tak dobrze się bawiłam czytając <a href="http://lekturki.com/2007/12/italczyk-ann-radcliffe/" target="_blank">„Italczyka” Ann Radcliffe</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="alignnone" title="Róże i kapryfolium" src="http://www.swiatksiazki.pl/wcsstore/SwiatKsiazki/images/okladki/d7816.jpg" alt="" width="165" height="260" /></p>
<p>„Róże i kapryfolium” niejakiego Paula Leicestera Forda to przykład książki, która zestarzała się dokumentnie, ale ten fakt (paradoksalnie) czynią ją tym bardziej atrakcyjną dla współczesnego czytelnika. Mamy oto bowiem epicki fresk z czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, romans historyczny rzec by można, z nadobną i płochą panienką Janice w roli głównej. Panienką tak piękną, że wszyscy bez względu na poglądy, stan czy wyznanie wielbią ją i chcą posiąść (oczywiście jako żonę! Żadnych bezeceństw moi drodzy). Janice ma i rodziców – matkę dewotkę, która swą jedynaczkę najchętniej wydałaby za owdowiałego pastora z licznym przychówkiem i aroganckiego ojca, zwanego dalej Dziedzicem, wyjątkowo krnąbrną, konserwatywną i upartą kreaturę. Panienka wiedzie nudne prowincjonalne życie, a jej jedyną rozrywką zdaje się być gra na szpinecie (cokolwiek to jest) i ukradkowe czytanie powieści przygodowych. Do czasu, gdy we włościach Dziedzica pojawia się nowy pracownik kontraktowy, sprowadzony prosto z Anglii, zabójczo przystojny i bardzo tajemniczy Karol, który nie tylko zawróci w głowie niewinnej panience, ale i nie raz i nie dwa uratuje ją z opałów rozmaitego sortu. Bo Karol, jak wkrótce się okaże, bynajmniej nie jest prostaczkiem, za którego chce uchodzić, a w Ameryce, w przededniu walk niepodległościowych, będzie miał okazję nie raz zabłysnąć.</p>
<p>„Róże i kapryfolium” są okropne i znakomite zarazem. Fabuła jest okrutnie naciągana, nie wspominając już o tym, że kiczowata do cna, toteż, jak mniemam, dzieło zdzierżą i w pełni docenią tylko wielbiciele gatunku. Powieści nie sposób czytać na serio, bo powaga grozi tu co najmniej absmakiem, w najgorszym razie ostrym zatruciem. Poza tym, a trzeba to koniecznie dodać, to literatura na wskroś amerykańska, o czym P.L. Ford nie pozwala zapomnieć ani przez chwilę. Jest patetyczna i nie mniej patriotyczna, ale nie nudna. Nagłych zwrotów akcji jest tu co niemiara, rywalizacja o rękę Janice trwa do niemalże ostatniej strony, jest i czarny charakter i wojna, ale miłość i tak wszystko zwycięży.</p>
<p>Amen.</p>
<p>„Róże i kapryfolium” Paul Leicester Ford, przełożyła Janina Sujkowska, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 580.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/09/roze-i-kapryfolium-paul-leicester-ford/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ponownie skonfundowana</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/01/szalone-noce-ostatnie-chwile-wielkich-mistrzow-joyce-carol-oates/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/01/szalone-noce-ostatnie-chwile-wielkich-mistrzow-joyce-carol-oates/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Jan 2011 15:22:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Edgar Alla Poe]]></category>
		<category><![CDATA[Emily Dickinson]]></category>
		<category><![CDATA[Ernet Hemingway]]></category>
		<category><![CDATA[Henry James]]></category>
		<category><![CDATA[Joyce Carol Oates]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Twain]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia]]></category>
		<category><![CDATA[poniżanie]]></category>
		<category><![CDATA[szaleństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wyzwania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1492</guid>
		<description><![CDATA[Joyce Carol Oates znów wpędziła mnie w niejakie zakłopotanie. Nadal nie potrafię w żaden sposób do jej pisarstwa się ustosunkować. Jej proza ani parzy ani ziębi. Krótko mówiąc – jest mi obojętna. Lektura nie wyzwala we mnie niemal żadnych emocji, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/01/szalone-noce-ostatnie-chwile-wielkich-mistrzow-joyce-carol-oates/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/szalone.noce_.jpg" rel="lightbox[1492]"><img class="alignnone size-full wp-image-1493" title="szalone.noce" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/szalone.noce_.jpg" alt="" width="200" height="285" /></a></p>
<p><a href="http://lekturki.com/tag/joyce-carol-oates/" target="_blank"><strong>Joyce Carol Oates</strong></a> znów wpędziła mnie w niejakie zakłopotanie. Nadal nie potrafię w żaden sposób do jej pisarstwa się ustosunkować. Jej proza ani parzy ani ziębi. Krótko mówiąc – jest mi obojętna. Lektura nie wyzwala we mnie niemal żadnych emocji, co jest o tyle dziwne, że o szalenie emocjonalnych reakcjach na prozę Oates czytałam już nie raz.</p>
<p>Zresztą to dość zabawne, bo tom opowiadań <strong>„Szalone noce! Ostatnie chwile wielkich mistrzów”</strong>, jakby nie patrzeć zatytułowany w sposób obiecujący wiele, ale w istocie swej niewiele oferujący, wprawił mnie w stan skonfundowania podobny temu, który towarzyszył lekturze <a href="http://lekturki.com/2010/07/nadobna-dziewica-joyce-carol-oate/" target="_blank">„Nadobnej dziewicy”</a>. Jedna kwestia pozostaje poza wszelką dyskusją – Oates ma co najmniej obiecujące pomysły na fabułę, które następnie w toku pisania rozmieniają się na drobne, tym samym tracąc swój pierwotny potencjał. To motyw przewodni „Szalonych nocy!”, do których przyciąga magia nazwisk bohaterów: Edgara Allana Poe, Emily Dickinson, Marka Twaina, Henry’ego Jamesa oraz (mnie akurat najmniej) Ernesta Hemingwaya. Oates wikła ich w przedśmiertne szaleństwa, które mogłyby stać się ich udziałem, ale jednak nigdy się nie stały. Zespala wątki biograficzne z fikcją, ale to właśnie fikcja tu króluje.</p>
<p>I tak, kolejno, Edgar Allan Poe ostatnie chwile spędza jako latarnik morski na bezludnej wyspie u wybrzeża Ameryki Południowej, zdradzając narastające objawy obłędu. Emily Dickinson re inkarnuje się w postaci cichego i pokornego robota domowego w wersji de Lux, który adoptuje pewne, drobnomieszczańskie z ducha, małżeństwo z przedmieść. Marka Twaina łączy co najmniej dwuznaczna korespondencja z małoletnimi wielbicielkami jego twórczości. Henry James realizuje się (to teraz takie modne słowo i z lubością i premedytacją go tu użyję) w pielęgnowaniu rannych żołnierzy z frontów I wojny światowej, przy okazji odkrywając w sobie chęć i potrzebę poddaństwa i bycia poniżanym. Wreszcie Ernest Hemingway. Parafrazując tytuł jego kanonicznego dzieła: stary człowiek i strzelba, a dokładnie stary człowiek opętany obsesją samobójstwa.</p>
<p>Wspólnym mianownikiem tomu jest umiejętnie przez Oates kreowana atmosfera narastającego szaleństwa. Nie, bynajmniej nie starczej demencji, a właśnie szaleństwa czy jak to ładnie określano niegdyś – pomieszania zmysłów. Widoczne jest to zwłaszcza w ostatnich chwilach Poe i Hemingwaya. Jeden i drugi zdaje się popadać w obłęd, poddając się swoim własnym, wewnętrznym demonom. Mnie jednak, paradoksalnie, najbardziej ujęły czy może raczej dotknęły ostatnie chwile Jamesa i Twaina – oba opowiadania bardzo gorzkie w wyrazie, eksplorujące mroczne zakamarki ludzkiej duszy.</p>
<p>Co istotne, Oates uwalania swych bohaterów od literackiej profesji. Nawet jeśli wielcy mistrzowie próbują coś pisać (jak Twain i reinkarnacja Dickinson) to czynią to ukradkiem, niechętnie, być może z przymusu, a na pewno w sposób ich niezadowalający. Zmarginalizowanie znaczenia literackich atrybutów to jak odarcie ich z mistyki, z przynależnego profesji pisarza czy poety majestatu, splendoru. Pozbawienie daniny z podziwu wielbicieli. Bohaterowie opowiadań Oates tracą swą boskość. Zrzuceni z piedestału, zmuszeni są stawić czoła sytuacjom boleśnie prozaicznymi: od śmierci psa na czyszczeniu latryny kończąc.</p>
<p>Sęk w tym, że „Szalone noce!” czyta się właściwie tylko dla wielkich mistrzów. To nazwiska bohaterów są atutem, a nie same opowiadania, które bez udziału wielkich mistrzów byłyby puchem marnym. Pozostaję zatem wciąż skonfundowana.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Szalone noce! Ostatnie chwile wielkich mistrzów” Joyce Carol Oates, przełożył Bartłomiej Zborski, Bellona, Warszawa 2009, s. 240.</p>
<p>[z Biblioteki Jagiellońskiej]</p>
<p><a href="http://nocnelektury.blox.pl/html" target="_blank"><strong>Książka przeczytana w ramach wyzwania Od zmierzchu do świtu</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/01/szalone-noce-ostatnie-chwile-wielkich-mistrzow-joyce-carol-oates/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŻydoAlaska</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/01/zwiazek-zydowskich-policjantow-michael-chabon/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/01/zwiazek-zydowskich-policjantow-michael-chabon/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Jan 2011 14:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Alaska]]></category>
		<category><![CDATA[judaica]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Chabon]]></category>
		<category><![CDATA[noir]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1488</guid>
		<description><![CDATA[Czytelnicze doświadczenie z gatunku dziwnych, a nawet do szczętu wariackich. Tych dziwnych i wariackich od początku do końca. Do ostatniej kropki. „Związek żydowskich policjantów”, bo o nim mowa, to ubrane w kostium amerykańskiego czarnego kryminału igrzyska kreacji. Święto nieskrępowanej niczym &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/01/zwiazek-zydowskich-policjantow-michael-chabon/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/chabon_zwiazek.jpg" rel="lightbox[1488]"><img class="alignnone size-full wp-image-1489" title="chabon_zwiazek" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/chabon_zwiazek.jpg" alt="" width="200" height="319" /></a></p>
<p>Czytelnicze doświadczenie z gatunku dziwnych, a nawet do szczętu wariackich. Tych dziwnych i wariackich od początku do końca. Do ostatniej kropki. <strong>„Związek żydowskich policjantów”</strong>, bo o nim mowa, to ubrane w kostium amerykańskiego czarnego kryminału igrzyska kreacji. Święto nieskrępowanej niczym żydowskiej fantazji. I do tego ten język – błyskotliwy, ostry jak szpada.  I ten humor &#8211;  podszyty gorzką ironią.</p>
<p>Zacząć chyba trzeba od głównego bohatera – śledczego Mejera Landsmana. Choć nie, zacząć jednak trzeba od Alaski. Bo to na Alasce właśnie rozgrywa się cała intryga i to właśnie w alaskańskiej alternatywnej rzeczywistości Michale Chambon osadził akcję swej błyskotliwej powieści. Oto bowiem po zakończeniu drugiej wojny światowej żydowscy emigranci z Europy zasiedlili fragment Alaski, czyniąc zeń niemalże własne państwo. Państwo w państwie. Nie mającą nic wspólnego z mityczną ziemią obiecaną, mroczną, brudną i nieprzewidywalną żydowską enklawę pod jurysdykcją Waszyngtonu, którym dotąd nikt jakoś szczególnie nie zawraca sobie głowy. Ale to wkrótce ma się zmienić.</p>
<p>Wróćmy do inspektora Landsmana –zgorzkniałego detektywa ze skłonnością do wysokoprocentowych napoi. Bohatera, któremu nie wiedzie się na  żadnej płaszczyźnie istnienia – ani w pracy, ani tym bardziej w tak zwanym życiu prywatnym. Mieszka samotnie w zapyziałym pokoju hotelu Zamenhoff, jego skuteczność jako śledczego, w duecie ze swym partnerem i najbliższym przyjacielem Miśkiem &#8211; indiańskim Żydem czy może raczej Indianinem wyznania Judeochrześcijańskiego, bliska jest zeru, a gdyby tego było mało, od teraz jego przełożonym zostaje jego była żona – Bina – do której, o losu ironio, wciąż czuje miętkę. Niezidentyfikowany martwy szachista z hotelu Zamenhoff jest doprawdy ostatnią sprawą, którą w swej obecnej sytuacji Landsman powinien zaprzątać sobie uwagę, a jednak zaczyna śledztwo na własną rękę, wiedziony, danym wszystkim literackim detektywom, szóstym zmysłem, który mu podpowiada, że martwy szachista nie jest samobójcą, ba, mało tego, jego śmierć bynajmniej nie jest przypadkowa. I oczywiście szybko się przekona, że miał rację, a trup z hotelu Zamenhoff to tylko czubek góry lodowej. Innymi słowy Landsman odkryje grubszą aferę.</p>
<p>Jest zatem „Związek żydowskich policjantów” powieścią sensacyjną i detektywistyczną o wyjątkowo zawiłej intrydze, a nade wszystko pięknym hołdem złożonym czarnemu kryminałowi spod znaku Dashiella Hammetta czy Raymonda Chandlera. Jest też jednym z najbardziej brawurowych i błyskotliwych <a href="http://lekturki.com/tag/judaica/" target="_blank">judaica</a> jakie kiedykolwiek czytałam. Połączenie konwencji klasycznej powieści <em>noir</em> z egzotyczną, wykreowaną z dowcipem i ogromną ilością autoironii żydowską alternatywną rzeczywistością, jest przedsięwzięciem co najmniej ryzykownym, a jednak Chabon wychodzi z tej próby obronną ręką. Pomimo tego, że intryga miejscami jest makabrycznie zawiła, a język gęsty jak smoła, powieść broni się nawet w cięższych momentach, a to dzięki dopracowanemu do perfekcji światu przedstawionemu i znakomicie skonstruowanym bohaterom – również tym o trzeciorzędnym znaczeniu.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4.5 out of 6 stars</p>
<p>„Związek żydowskich policjantów” Michael Chabon, przełożyła Barbara Kopeć-Umiastowska, W.A.B., Warszawa 2009, s. 452</p>
<p>[z Biblioteki Jagiellońskiej]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/01/zwiazek-zydowskich-policjantow-michael-chabon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niewarci lub siebie warci</title>
		<link>http://lekturki.com/2011/01/rafa-edith-wharton/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2011/01/rafa-edith-wharton/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Jan 2011 19:01:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kobiece]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Stareńkie]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Edith Wharton]]></category>
		<category><![CDATA[melodramat]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>
		<category><![CDATA[romans]]></category>
		<category><![CDATA[Wyzwania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1480</guid>
		<description><![CDATA[„Świat zabawy” był lekko przykurzoną acz gęstą prozą. Melodramatem na tyle sprawnie nakreślonym, że wciąż dotykającym i dojmującym. W „Rafie” damsko-męski dramacik jest irracjonalny i wydumany w stopniu przyprawiającym o ból zębów. A jednak, co może wydać się nieco zaskakujące &#8230; <a href="http://lekturki.com/2011/01/rafa-edith-wharton/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/rafa.jpg" rel="lightbox[1480]"><img class="alignnone size-full wp-image-1481" title="rafa" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2011/01/rafa.jpg" alt="" width="182" height="280" /></a></p>
<p><a href="http://lekturki.com/2010/07/swiat-zabawy-edith-wharton/" target="_blank">„Świat zabawy”</a> był lekko przykurzoną acz gęstą prozą. Melodramatem na tyle sprawnie nakreślonym, że wciąż dotykającym i dojmującym. W <strong>„Rafie”</strong> damsko-męski dramacik jest irracjonalny i wydumany w stopniu przyprawiającym o ból zębów. A jednak, co może wydać się nieco zaskakujące po takim początku, powieść w pewien sposób mnie wciągnęła i bynajmniej nie zniechęciła do dalszego zgłębiania urokliwie staroświeckiej twórczości <a href="http://lekturki.com/tag/edith-wharton/" target="_blank">Edith Wharton</a>. Choć życzyłabym sobie, aby fabuła kolejnych dzieł była choć odrobinę mniej absurdalna.</p>
<p>Cała intryga (dosłownie intryga!) „Rafy” ukuta jest wokół czwórki bohaterów – naiwnych, bojaźliwych i nieporadnych w swych uczuciowych poczynaniach i wyborach. Rzecz dzieje się we Francji, w gronie Amerykanów, na początku dwudziestego wieku. Świadomość momentu powstania powieści jest zresztą nieodzowna dla lektury. Bez tej wiedzy „Rafy” pewnie nie dałoby się czytać, choć powieść zaczyna się w iście czarowny sposób.</p>
<p>Przystojny dyplomata George Darrow w drodze do Francji spotyka swą dawną znajomą – samotną i, oczywiście, biedną jak mysz kościelna panienkę, byłą sekretarkę pewnej damy o nie najlepszej opinii towarzystwie, u której ten kiedyś bywał. Sophie marzy o aktorskiej karierze, a Darrow wielkodusznie postanawia zafundować jej kilka dni niezobowiązujących rozrywek  w Paryżu. Nic zdrożnego zdawać by się mogło – ot kolacje, spacery i wieczory w teatrze. Jego intencje nie były jednak do końca czyste. Do Francji zmierzał, aby spotkać się ze swą przyszłą narzeczoną, ta jednak bez słowa wyjaśnienia jego wizytę odwołała. Sophie wziął zatem pod swe dżentelmeńskie skrzydła nie tylko dlatego, że ma gołębie serce. Niepewien uczuć tamtej chciał się w pewien sposób pocieszyć, a i po trosze dlatego, że Sophie – niefrasobliwa, świeża i niekonwencjonalna &#8211; wpadła mu w oko i niepostrzeżenie się w niej zadurzył. Miłe chwile jednak szybko mijają, a paryska przygoda miała być ich małą tajemnicą. Tak oczywiście się nie dzieje. Ten pseudo-romans będzie niczym Czechowska strzelba zawieszona na ścianie czy, jak woli Mrs Wharton, rafa, o którą rozbiją się uczucia i marzenia.</p>
<p>Od momentu rozstania Sophie i Darrowa niedorzeczności mnożą się jak króliki. Niedorzeczności, dodać muszę, z punktu widzenia współczesnego czytelnika. Sto lat temu w towarzystwie <em>bułkę przez bibułkę, </em>gorsetów, konwenansów i mezaliansów problemy z powieści Wharton zapewne nie były ani niedorzeczne, ani wydumane czy banalne. Kto z kim przebywał, a kto kogo za rękę trzymał mogło zaważyć na losach niejednego związku małżeńskiego, a i niemały skandal wywołać. Nie usprawiedliwia to jednak wysoce bezsensownego zachowania bohaterów Wharton, którzy miotają się między własną dumą, urazą, konwenansami, a płomiennym uczuciami.  Są niekonsekwentni i tak irracjonalni w swych poczynaniach, że nabiera się ochoty, aby każdym z osobna potrząsnąć. I to nie raz.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Rafa” Edith Wharton, przełożyła Janina Karczmarewicz-Fedorowska, Da Capo, Warszawa 1996</p>
<p>[z biblioteki na Rajskiej]</p>
<p>książka przeczytana w ramach wyzwania:</p>
<p><a href="http://klasykaliteraturypopularnej.blogspot.com/"><img class="alignnone" title="klasyka lit. popularnej" src="http://www.otofotki.pl/img15/obrazki/dj2875_baner2wM.png" alt="" width="450" height="201" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2011/01/rafa-edith-wharton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ojciec narodu i gwiazda</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/12/pierwszy-dzien-reszty-zycia-jurij-druznikow/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/12/pierwszy-dzien-reszty-zycia-jurij-druznikow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Dec 2010 16:42:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bolszaja Rossija]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[don kichot i sancho pansa]]></category>
		<category><![CDATA[Jurij Drużnikow]]></category>
		<category><![CDATA[powieść szpiegowska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Stalin]]></category>
		<category><![CDATA[stalinizm]]></category>
		<category><![CDATA[totalitaryzm]]></category>
		<category><![CDATA[Wyzwania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1473</guid>
		<description><![CDATA[Wizyty w bibliotece wprawiają mnie w szczególnie euforyczny stan ducha. Nie inaczej było dziś. Płynąc na fali radości z powodu udanych łowów (2x Wasilij Grossman, 2x Magda Szabo, 1x Richard Yates, 1x Jo Nesbo, którego książki kompletuje niczym wyprawkę, oczywiście &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/12/pierwszy-dzien-reszty-zycia-jurij-druznikow/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wizyty w bibliotece wprawiają mnie w szczególnie euforyczny stan ducha. Nie inaczej było dziś. Płynąc na fali radości z powodu udanych łowów (2x Wasilij Grossman, 2x Magda Szabo, 1x Richard Yates, 1x Jo Nesbo, którego książki kompletuje niczym wyprawkę, oczywiście poszłam po zupełnie inne książki) postanowiłam reaktywować Lekturki.</p>
<p>Gdy mnie tu nie było, byłam albo we Wrocławiu na <a href="http://www.festiwal.portalkryminalny.pl/" target="_blank"><strong>Międzynarodowym Festiwalu Kryminału</strong></a> (z którego relacje pisałam dla Portalu Kryminalnego), albo na przekór zimie wraz z atmosferycznymi przyległościami – w Francji i z powrotem przez Drezno, które między nami mówiąc dużo bardziej ujęło mnie niż Paryż. Po tych wojażach i wariactwach innych zaordynowałam sobie 4 tygodnie <em>dolce far niente</em>. Jak sama nazwa wskazuje w owym okresie nie robiłam nic prócz tego co absolutnie robić musiałam. Wypadł zatem i blog, bo i od niego potrzebowałam oddechu. Zresztą niespecjalnie byłoby o czym pisać, bo i na czytanie nie miałam czasu lub chęci. W czasie absencji ćoś tam jednak przeczytałam:</p>
<p>„Pierwszy dzień reszty życia” Jurija Drużnikowa<br />
„African Psycho” Alaina Mabanckou<br />
„Rafę” Edith Wharton<br />
„Niespokojnego człowieka” Henninga Mankella</p>
<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/12/Pierwszy-dzien-reszty-zycia_Jurij-Druznikow.jpg" rel="lightbox[1473]"><img class="alignleft size-full wp-image-1474" title="Pierwszy-dzien-reszty-zycia_Jurij-Druznikow" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/12/Pierwszy-dzien-reszty-zycia_Jurij-Druznikow.jpg" alt="" width="200" height="321" /></a>Każda z powyższych warta jest wzmianki i o każdej postaram się coś tam sprokurować. Na początek niech będzie Jurij Drużnikow, bo biedaczek najdłużej czeka. Poza tym „Pierwszy dzień reszty życia” przeczytałam z myślą o wyzwaniu Rosja w literaturze, a to obliguje do działania. Tym bardziej, że <strong>powieść Drużnikowa – wypożyczona w ciemno – okazała się lekturą wybitnie zajmującą i po prostu szkoda byłoby o niej tu nie wspomnieć.</strong></p>
<p>Rzecz z gatunku tych gęstych i wielowątkowych, w których <em>bogu-ducha-winny-bohater</em> zostaje wbrew swej woli wciągnięty w nieprawdopodobną i w istocie swej absurdalną intrygę o zasięgu międzynarodowym. Tym bogu-ducha-winnym jest tu Drużnikow we własnej osobie – dysydent, emigrant, wykładowca literatury rosyjskiej na jednym z uniwersytetów w Kalifornii i pisarz, z premedytacją i sporą dozą przewrotności bawiący się konwencją powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Z myślą o kolejnej książce pisarz prowadził niezobowiązujące badania na temat Gwiazdy Generalissmusa – odznaczenia, którym towarzysz Stalin sam siebie uhonorował za wygranie II wojny światowej. Wkrótce po tym ślad po Gwieździe zaginął. Nic jednak co tyczy się osoby Stalina nie może być niezobowiązujące, nawet w roku 2005, tym bardziej, że nie tylko Drużnikowa żywo interesują dalsze losy orderu.</p>
<p>Współczesne, sensacyjne w istocie swej, poszukiwania Gwiazdy Generalissmusa w „Pierwszym dniu reszty życia” skonfrontowane są z opowieścią o historii Gwiazdy, a dokładnie opowieścią o Stalinie. Drużnikow poddaje intrygującej analizie stan umysłu zmęczonego, schorowanego despoty. Kreśli intymny portret człowieka bytującego na granicy życia i śmierci, wciąż niepokojący się o swoją pozycję. Nie jest tu krwiożerczym tyranem, a sfatygowanym dziadzią znudzonym koniecznością wielogodzinnego machania do rozentuzjazmowanego tłumu swych „dzieci”. Uwielbienie mas to mało. Wódz wciąż czuł się niedoceniony, zagrożony przez najbliższych współpracowników, Berię i Mołotowa, którzy choć skaczą wokół niego jak małe pieski, to kto wie czy za jego plecami nie spiskują? Stalinowi nie wystarczył tytuł marszałka. Stalin  marzył o czymś znakomitszym, ważniejszym, o tytule generalissimusa od wdzięcznego narodu. A że przy okazji mógł ukręcić międzynarodowy interes i zyskać nowego sojusznika w postaci kuwejckiego szejka? Czemu nie.</p>
<p>Uczynienie ze Stalina bohatera- kontrapunktu dla opowiadanej historii nie jest zabiegiem nowym. Tym samym chwytem posłużył się Anatolij Rybakow w monumentalnej sadze „Dzieci Arbatu”. I tu i tu okazało się to bardzo trafnym rozwiązaniem. Fragmenty ze Stalinem to najbardziej udana część „Pierwszego dnia reszty życia”, ale i tej współczesnej – z pozoru dość chaotycznie nakreślonej – nic zarzucić nie mogę. Jedyne czego mogę sobie życzyć to, to aby częściej trafiać na tak udane powieści: z wartką akcją, suspensem i ironicznym komentarzem do rzeczywistości. Nie tylko rosyjskiej.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Pierwszy dzień reszty życia” Jurij Drużnikow, przełożył Piotr Fast, W.A.B., Warszawa 2010<br />
<strong>seria <a href="http://lekturki.com/tag/don-kichot-i-sancho-pansa/" target="_blank">don Kichot i Sancho Pansa</a></strong></p>
<p>[z Biblioteki Jagiellońskiej]</p>
<p><strong>Książka przeczytana w ramach wyzwania <a href="http://rosjawliteraturze.blogspot.com/" target="_blank">Rosja w Literaturze</a></strong></p>
<p><strong><img class="alignnone" title="Rosja w literaturze" src="http://2.bp.blogspot.com/_RP2LJZ44hIw/TFVTKw2z3qI/AAAAAAAAE_w/zp557s3TcIY/S1600-R/maly+baner.jpg" alt="" width="455" height="180" /><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/12/pierwszy-dzien-reszty-zycia-jurij-druznikow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nawiedzone pole kukurydzy</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Oct 2010 13:45:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminalni]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[duchy]]></category>
		<category><![CDATA[gaja grzegorzewska]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Dobrowolska]]></category>
		<category><![CDATA[Kameleon]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[polska kolekcja kryminalna]]></category>
		<category><![CDATA[powieść gotycka]]></category>
		<category><![CDATA[Shirley Jackson]]></category>
		<category><![CDATA[z dreszczykiem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1427</guid>
		<description><![CDATA[Ciąży mi jakoś mentalnie, że dwie interesujące, a przeczytane przed miesiącem, książki wciąż nie doczekały się wzmianki tutaj i między nami mówiąc, zważywszy na to szaleńcze tempo, w jakim ostatnio produkuję notki, istnieje pewna szansa, że nigdy wzmianki się nie &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciąży mi jakoś mentalnie, że dwie interesujące, a przeczytane przed miesiącem, książki wciąż nie doczekały się wzmianki tutaj i między nami mówiąc, zważywszy na to szaleńcze tempo, w jakim ostatnio produkuję notki, istnieje pewna szansa, że nigdy wzmianki się nie doczekają. Okropności. Zrobię zatem coś czego nigdy nie robię w myśl zasady, że każda książka potrzebuje przestrzeni tylko dla siebie. Napiszę o obu za jednym zamachem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/nawiedzonyzniwiarz.jpg" rel="lightbox[1427]"><img class="size-full wp-image-1428 aligncenter" title="nawiedzonyzniwiarz" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/10/nawiedzonyzniwiarz.jpg" alt="" width="360" height="265" /></a></p>
<p><strong>„Nawiedzony” </strong>Shirley Jackson niech ma pierwszeństwo, poza tym czeka dłużej.</p>
<p>Słów kilka o samej fabule. Naukowiec zaprasza trójkę osób o zdolnościach parapsychologicznych na wakacje w słynącym z opanowania przez siły zła Domu na Wzgórzu. Ich jedynym obowiązkiem ma być spędzanie miło czasu i notowanie swych subiektywnych odczuć. Wśród  nich Eleonor, która przez lata opiekowała się zaborczą matką, a teraz, po jej śmierci, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dziewczyna, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, jest emocjonalnie i psychicznie rozbita. Poczucie winy związane z  odejściem matki łączy się w niej z wybujałą radością, że wreszcie może żyć po swojemu. Sęk w tym, że dziewczyna nie do końca wie, jak to „życie po swojemu” ma wyglądać. W każdym razie Dom na Wzgórzu szybko pokazuje na co go stać. Goście gubią się w labiryncie pokoi, przeżywają zbiorowe halucynacje i inne chwile mrożącej krew w żyłach grozy. Tyle, że to Eleonor będzie tym słabym ogniwem, które złowieszcza budowla opanuje czyniąc zeń swą ofiarę i doprowadzając na skraj obłędu.</p>
<p>Mam z tę książką pewien problem. Po intrygującym początku z każdym kolejnym rozdziałem bardziej mnie nużyła. Sęk w tym, że z założenia nudzić nie powinna, bo: a/to jest <a href="http://lekturki.com/tag/shirley-jackson/" target="_blank">Shirley Jackson</a>, a ona, jak nikt inny, potrafiła budować nastrój grozy bez makabry rodem z horroru. b/ „Nawiedzony” to dreszczowiec z duchami, ponurym domostwem i wyraźnym nawiązaniem do <a href="http://lekturki.com/tag/powiesc-gotycka/" target="_blank">powieści gotyckiej</a>, czyli typ literatury, który szczególnie lubię i pożądam. Co w takim razie nie zagrało? Albo inaczej, co się stało, że nastrój grozy, który pisarka z dużą konsekwencją i subtelnością kreuje od pierwszych zdań bynajmniej mi się nie udzielił? Odpowiedź na tak postawione pytanie wcale nie jest oczywista. Zdaje się, że to kwestia odpowiedniego rozłożenia akcentów. W „Nawiedzonym” <strong>próba odgadnięcia powodów złej reputacji Domu na Wzgórzu szybko schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca dramatowi rozgrywającemu się między Elenonorą i resztą badaczy. Upiorne domostwo zostaje zredukowany do teatralnych dekoracji, a, niestety, psychologiczna konstrukcja postaci tym razem, wyjątkowo, zupełnie mnie nie przekonała.</strong></p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4 out of 6 stars</p>
<p>„Nawiedzony” Shirley Jakcson, przełożyła Maria Streszewska-Hallab, Zysk, Poznań 2000<br />
seria <a href="http://lekturki.com/tag/kameleon/" target="_blank"><strong>Kameleon</strong></a></p>
<p>Zgoła inaczej sprawy się mają ze <strong>„Żniwiarzem”</strong> z detektywką Julią Dobrowolską w roli głównej. Ta powieść ukontentowała mnie w stopniu wielkim. Po <a href="http://lekturki.com/2010/06/topielica-gaja-grzegorzewska/" target="_blank">„Topielicy”</a> wiedziałam czego spodziewać się po Gai Grzegorzewskiej i moje oczekiwania ziściły się z nawiązką. Grzegorzewska pisze w bardzo specyficzny sposób. Z przymrużeniem oka i dużą dozą swobody. Nie można odmówić jej odwagi, również tej obyczajowej, a sceny łóżkowe (których tu sporo) przywodzą na myśl soft porno. Jej powieści odznaczają się szokująco prostą, niemalże szkolną, frazą, ale i nader intrygującymi konstruktami postaci, świetnymi dialogami i ciekawie zarysowanym wątkiem obyczajowym. Albo się to kupuje i czyta z ogromną uciechą, albo odrzuca i tyle. Ja zaliczam swą skromną osobę do tej pierwszej grupy. „Żniwiarz” to debiut, kryminał z może i nieco nieporadną intrygą, ale za to jak napisany! Tutaj wspomnieć muszę, że Grzegorzewska (podobnie jak niżej podpisana) ukończyła studia filmoznawcze. To taki dość specyficzny kierunek, którego absolwenci zazwyczaj zajmuje się zupełnie inne sprawami, ale i tak „piętno” studiów pozostaje i właśnie w twórczości Gai jest to świetnie widoczne. Czytając „Żniwiarza” czuć na kilometr, że jego autorka zgłębiała X muzę. Już sam fakt, że trupa (bez głowy) odnaleziono w polu kukurydzy jest znaczący dla całej powieści, utkanej z temu podobnych tropów i nawiązań odsyłających do filmu i kultury popularnej w ogóle. „Żniwiarz” przywodzi na myśl dzieła bawiące się konwencją filmów klasy B. Takie celowo przerysowane i trochę w złym guście, tworzone z premedytacją i pełną świadomością wykorzystywanych rozwiązań. Kapitalna rozrywka. Tylko ta okładka&#8230; yyyy&#8230;</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo EMG, Kraków 2006<br />
<a href="http://lekturki.com/tag/polska-kolekcja-kryminalna/" target="_blank"><strong>Polska Kolekcja Kryminalna</strong></a> tom III</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/10/nawiedzony-shirley-jackson-zniwiarz-gaja-grzegorzewska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Okrucieństwa nie do przyjęcia</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/08/loteria-shirley-jackson/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/08/loteria-shirley-jackson/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Aug 2010 20:43:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[oniryczna]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[Shirley Jackson]]></category>
		<category><![CDATA[z dreszczykiem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1400</guid>
		<description><![CDATA[Opowiadania Shirley Jackson zebrane w tomie „Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” są tak piekielnie (!) dobre, wieloznaczne i skłaniające ku niewesołym refleksjom, że zasługują na coś więcej niż kilka zdawkowych uwag. Przy czym słowa „piekielnie” używam celowo i z rozmysłem, &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/08/loteria-shirley-jackson/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/Loteria.jpg" rel="lightbox[1400]"><img class="aligncenter size-full wp-image-1401" title="Loteria" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/Loteria.jpg" alt="" width="189" height="280" /></a></p>
<p>Opowiadania Shirley Jackson zebrane w tomie <strong>„Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa”</strong> są tak piekielnie (!) dobre, wieloznaczne i skłaniające ku niewesołym refleksjom, że zasługują na coś więcej niż kilka zdawkowych uwag. Przy czym słowa „piekielnie” używam celowo i z rozmysłem, bo zaiste w tekstach Jackson jawi się coś iście złowrogiego.</p>
<p>Amerykańską pisarkę interesuje kwestia niepokojącej zwyczajności okrucieństwa. W jej kameralnych tekstach, postaci ranią się psychicznie, rzadziej fizycznie, na nader zmyślne i nieoczekiwane sposoby i z równie nieprzewidywalnych powodów. Tytułowe opowiadanie, nawiasem mówiąc debiutancki utwór Jackson, to klasyk w swym gatunku. Ta alegoryczna opowiastka o okrucieństwie zadawanym w imię tradycji to majstersztyk w dziedzinie kreacji atmosfery grozy. Grozy, wypada dodać, nader realistycznie odmalowanej i bynajmniej nie o nadprzyrodzonej proweniencji. Słowem bez nawiedzonych domów, duchów i tym podobnego sztafażu rodem z horroru. Miast tego prowincjonalna społeczność raz do roku posłusznie poddająca się niemalże zwierzęcemu rytuałowi. Kapitalnie w „Loterii” Jackson oddaje zmienność nastrojów ludności – podniecenie przechodzi w niepokój i narastającą trwogę, którą zastępuje ulga wymieszana z niemalże sadystyczną satysfakcją z dobrze wykonanego obowiązku. Porażające i przerażające.</p>
<p>Tekstów w zbiorze jest dużo więcej. Nie wszystkie w tym samym stopniu udane, ale właściwie każde podszyte atmosferą podskórnego lęku. Błędem byłoby jednak zaszufladkowanie tomu Jackson wśród  opowiadań niesamowitych, choć prawdą jest, że autorka niejako wyrasta z tego z tego typu literatury. Widoczne było to już całkiem nieźle w <a href="http://lekturki.com/2010/06/zawsze-mieszkalysmy-w-zamku-shirley-jackson/" target="_blank">„Zawsze mieszkałyśmy w zamku”</a>, ale właśnie w „Loterii” paradoksalnie silne zakorzenienie w literaturze z ducha realistycznej, czyni teksty tak niepokojąco prawdopodobnymi, pomimo tego, że pisarka z rozmysłem zaciera granicę między rzeczywistością a imaginacją.</p>
<p>Znakomitym przykładem stylu Jackson będzie chociażby opowiadanie „Demoniczny kochanek”, którego bohaterka ma wyjść za mąż, ale jej oblubieniec nie pojawia się o omówionej porze. Zaniepokojona wyrusza pod podany przez niego adres, ale i tam go nie zastaje, mało tego okazuje się, że właściwie on tam nie mieszka. Nie zrażona szuka dalej, ale z każdą chwilą wszystko staje się coraz bardziej zagadkowe i mgliste, a i czytelnikowi z coraz większą mocą udziela się poczucie zaniepokojenia i odrealnienia. Czy to się dzieje naprawdę czy to tylko koszmarny sen? Paradoks niczym z „Procesu” czy „Zamku” Franza Kafki, którego zresztą przywołuję nie bez powodu, bo w tomie wyczuwalna jest inspiracja jego oniryczną prozą.</p>
<p>Interesujące są opowiadania z akcją osadzoną w Nowym Jorku – „Słup soli” czy „Ząb”. Jackson wykorzystuje w nich właśnie organizm miejski jako generator atmosfery zagrożenia, lęku i osaczenia. Nowy Jork jawi się tu jako przestrzeń pandemonium, bezlitośnie wchłaniająca czy raczej pożerająca najsłabsze jednostki. Z kolei opowiadania prowincjonalne („Renegat”, „Ogród pani MacLane”) konfrontują stereotypowo bukoliczne wyobrażenie na temat życia na wsi (niemalże czuje się jak pachną kwiatki na rabatkach) z konfundującym okrucieństwem jej mieszkańców. Póki co to pogróżki lub szyderstwa, ale zdaje się, że wybuch agresji wisi na włosku.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>„Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” Shirley Jackson, przełożyła Mira Michałowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976</p>
<p>[z biblioteki na Rajskiej]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/08/loteria-shirley-jackson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Darling</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/08/kochany-jim-christian-moerk/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/08/kochany-jim-christian-moerk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 14:28:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>
		<category><![CDATA[Christian Moerk]]></category>
		<category><![CDATA[Irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[romans]]></category>
		<category><![CDATA[salamandra]]></category>
		<category><![CDATA[siostry]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1374</guid>
		<description><![CDATA[Nie padłam rażona (bo fikcja literacka coraz mniej, brzydko mówiąc, mnie rusza), ale przyznaję, że było interesująco. Nawet bardzo, bo Christian Moerk w „Kochanym Jimie” przekonuje, że w czasach, w których panuje przekonanie o tym, że wszystko zostało już napisane &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/08/kochany-jim-christian-moerk/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/Kochany-Jim_Rebisimages_product15978-83-7510-433-2.jpg" rel="lightbox[1374]"><img class="alignleft size-full wp-image-1375" title="Kochany-Jim" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/08/Kochany-Jim_Rebisimages_product15978-83-7510-433-2.jpg" alt="" width="183" height="280" /></a>Nie padłam rażona (bo fikcja literacka coraz mniej, brzydko mówiąc, mnie rusza), ale przyznaję, że było interesująco. Nawet bardzo, bo Christian Moerk w<strong> „Kochanym Jimie” </strong>przekonuje, że w czasach, w których panuje przekonanie o tym, że wszystko zostało już napisane na każdy możliwy sposób, wciąż można mile zaskoczyć czytelnika tworząc literaturę nietuzinkową i to zarówno pod względem formy jak i treści.</p>
<p>Określenie „nietuzinkowa” zresztą bardzo dobrze oddaje specyfikę tej pokręconej, rozgrywającej się na kilku narracyjnych poziomach, powieści. „Kochany Jim” jest kryminałem zarazem kryminałem nie będąc, jest też mocno zakorzenioną w irlandzkim folklorze współczesną baśnią i całkiem niezłą powieścią psychologiczną z wątkiem miłosnym. Rzecz oscyluje wokół zagadkowego morderstwa dwóch sióstr Walsh i ich cioteczki. Od kto je zabił zdecydowanie ważniejszym pytaniem będzie z jakiego powodu? Dlaczego ciocia Moira przez wiele tygodni maltretowała i więziła swe siostrzenice w niepozornym domku na przedmieściach Dublina? Kim jest trzecia osoba, której najwyraźniej udało się przeżyć i zbiec? Zwłoki w stanie rozkładu odkrywa gapowaty listonosz, a jakiś czas później – inny niewydarzony pracownik poczty – Niall &#8211; w przegrodzie na odrzucone przesyłki znajduje dziennik jednej z zamordowanych sióstr – Fiony – kochanki bajarza i wagabundy Jima. Jim był bożyszczem niewieścich serc za życia i po śmierci. Niebezpiecznym i kusząco amoralnym osobnikiem, który do perfekcji opanował sztukę obwijania kobiet wokół palca. Krótki acz intensywny romans z Fioną miał okazać się brzemienny w skutkach dla całej jej rodziny. Opowieść dziewczyny prowadzi Nialla do małego miasteczka w okolicach Cork, którego mieszkańcy bynajmniej nie będą witać go z otwartymi ramionami, a to dopiero początek. Więcej zdradzać nie będę.</p>
<p>Moerkowi należą się wyrazy uznania za misterną konstrukcję. Historię z „Kochanego Jima” zapewne można by opowiedzieć na kilkanaście innych &#8211; prostszych- sposobów, ale ten wydaje się szczególnie sprytny i dobrze wykoncypowane. Pisarz zaczął od końca by dotrzeć do początku, przeplatając wspomnienia zamordowanych sióstr baśnią snutą przez Jima i „śledztwem” Nialla, choć śledztwo nie jest tu najlepszym słowem. Między martwymi dziewczynami a urzędnikiem pocztowym nawiązuje się bowiem coś w rodzaju duchowej więzi i Niall czuje się niemalże zobligowany, jak oddany swej pannie (tutaj &#8211; pannom) rycerz, doprowadzić opowieść o siostrach Walsh do końca. Nie szkodzi, że po drodze zostanie zwolniony z pracy, niemalże zlinczowany przez wściekłych rodziców (kapitalny portret małomiasteczkowej społeczności na czele z, marzącą o byciu szeryfem w hollywoodzkim stylu, policjantką Bronagh) i… powiedzmy, że przeżyje jeszcze kilka nieciekawych przygód.</p>
<p>Podoba mi się bezpretensjonalność powieści Moerka. Żadnych tanich emocji, populizmu, dopisanej na siłę tezy czy udawania czegoś czym w rzeczywistości się nie jest &#8211; a to niestety nagminne u innych debiutantów (przykładów palcem wskazywać nie będę &#8211; zainteresowanych odsyłam do archiwum Lekturek). „Kochany Jim” to literatura z założenia rozrywkowa, ale napisana sprawnie i z pomysłem. Ma kilka słabszych momentów (wysiadałam przy bajkach Jima, ale pewnie dlatego, że celtycka mitologia nie należy do moich ulubionych), ale ponuro-deszczowo-irlandzki klimat jest niezłą rekompensatą tych kilku, podyktowanych nudą, ziewnięć.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 4.5 out of 6 stars</p>
<p>„Kochany Jim” Christian Moerk, przełożył Paweł Laskowicz, Rebis, Poznań 2010</p>
<p><a href="http://lekturki.com/tag/salamandra/" target="_blank">inne powieści z serii <strong>salamandra</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/08/kochany-jim-christian-moerk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ci wstrętni, pretensjonalni faceci!</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/07/siedem-kobiet-rebecca-miller/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/07/siedem-kobiet-rebecca-miller/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 21:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Feministyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Krótkie formy literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[kariera]]></category>
		<category><![CDATA[kobiecość]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[literatura obyczajowa]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Rebecca Miller]]></category>
		<category><![CDATA[wyobcowanie]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1371</guid>
		<description><![CDATA[Nick Hornby, bodajże w „Wierności w stereo”, ukuł takie piękne zdanko, dwa zdanka właściwie: Wszyscy są tacy sami. Zmieniają się tylko adresy i kolory szlafroków. Mogłoby by to być motto „Siedmiu kobiet” Rebeki Miller. Na hasło „opowiadania” wielu czytelników profilaktycznie &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/07/siedem-kobiet-rebecca-miller/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/Siedem-kobiet_Rebecca-Miller.jpg" rel="lightbox[1371]"><img class="alignleft size-full wp-image-1372" title="Siedem-kobiet_Rebecca-Miller" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/Siedem-kobiet_Rebecca-Miller.jpg" alt="" width="198" height="280" /></a>Nick Hornby, bodajże w „Wierności w stereo”, ukuł takie piękne zdanko, dwa zdanka właściwie: <em>Wszyscy są tacy sami. Zmieniają się tylko adresy i kolory szlafroków. </em>Mogłoby by to być motto <strong>„Siedmiu kobiet”</strong> Rebeki Miller.</p>
<p>Na hasło „opowiadania” wielu czytelników profilaktycznie ucieka z wrzaskiem w krzaki. Sama kiedyś wzdrygałam się na samą myśl o krótkich form literackich. Mniej więcej dwa lata temu diametralnie zmieniałam na ich temat mniemanie, ale pierwotny atawizm znów dał o sobie znać. Jakie szczęście, że wpadł mi w ręce tom Miller, pisarki chwalonej za powieść „Prywatne życie Pippy Lee”, której jednakowoż z jakiegoś, nie do końca uświadomionego powodu, zgłębić ochoty nie mam. Co innego zbiór tekstów krótki, ale napisanych na zaskakująco równym poziomie, skupionych na kobiecie w siedmiu różnych odsłonach czy inaczej – siedmiu wariacjach na temat kobiecości. Zmieniają się adresy, status społeczny, pochodzenie czy wiek, ale spektrum problemów, w które uwikłane są bohaterki Miller pozostaje podobny.</p>
<p>„Siedem kobiet” to w gruncie rzeczy zbiór dość banalnych historyjek miłosno-obyczajowych z przewijającymi się motywami typu rozpad małżeństwa, zdrada, niechciana ciąża, samotne rodzicielstwo czy kariera w rządzonym przez mężczyzn świecie. O prawdziwej wartości tekstów Miller świadczy subtelne, lekko feminizujące, nasycenie psychologicznymi detalami i wyrazista konstrukcja bohaterek. Co znamienne dla całego tomu, jeśli pojawią się mężczyźni, to jako pretensjonalni uzurpatorzy kobiecej seksualności, kłamcy lub oszuści.</p>
<p>Bodaj najmniej przemówiły do mnie dwa ostatnie opowiadania, o Nancy i Pauli. Nie mogę im niczego konkretnego zarzucić prócz tego, że najsłabiej współgrają z mą wrażliwości. Co innego Greta z pierwszego tekstu. Szara myszka w wydawnictwie, z nudnym mężem i takim życie, która dzięki spotkaniu z popularnym pisarzem nie tylko awansuje w pracy, ale i dojrzewa do poważniejszych zmian. Jej postać na tyle mnie zaintrygowała, że życzyłabym sobie, aby Miller uczyniła z niej bohaterkę czegoś dłuższego.</p>
<p>Znakomite w „Siedmiu kobietach” jest to, że klimat opowiadań się po prostu czuje. Od pierwszych słów wchodzi w ich świat i z poczuciem lekkiego niedosytu żegna. Miller, co znamienne, nie puentuje tekstów w zaskakujący sposób. Kończy na wskroś neutralnie, dzięki czemu narracja „Siedmiu kobiet” toczy się swobodnie, bez wykrzykników czy przykuwających uwagę karkołomnych pomysłów fabularnych, a czytelnik płynie niczym nie krępowany. Dzięki temu zbiorek można odczytywać zarówno jako próbę refleksji nad zbiorowym portretem współczesnych Amerykanek jak i indywidualne, prywatne, historie.  I z jednej i drugiej perspektywy książka Rebeki Miller broni się.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5 out of 6 stars</p>
<p>„Siedem kobiet” Rebecca Miller, przełożył Jędrzej Polak, Muza, Warszawa 2010</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/07/siedem-kobiet-rebecca-miller/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biedna Lily Bart</title>
		<link>http://lekturki.com/2010/07/swiat-zabawy-edith-wharton/</link>
		<comments>http://lekturki.com/2010/07/swiat-zabawy-edith-wharton/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 22:00:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zosik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lekturki]]></category>
		<category><![CDATA[Piękna]]></category>
		<category><![CDATA[Stareńkie]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[arystokracja]]></category>
		<category><![CDATA[bankrut]]></category>
		<category><![CDATA[Edith Wharton]]></category>
		<category><![CDATA[intrygi]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[konwenanse]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[XIX wiek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lekturki.com/?p=1365</guid>
		<description><![CDATA[Pewnie zabrzmi to szalenie po pensjonarsku, ale napisana przed stu laty niepozorna powieść Edith Wharton poruszyła i wzruszyła mnie tak bardzo, jak dawno żadna inna literacka fikcja (zapewne od czasów mego zachłyśnięcia się prozą Houellebecqa, ale to było dawno temu &#8230; <a href="http://lekturki.com/2010/07/swiat-zabawy-edith-wharton/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/swiatzabawy.jpg" rel="lightbox[1365]"><img class="alignleft size-full wp-image-1366" title="swiatzabawy" src="http://lekturki.com/wp-content/uploads/2010/07/swiatzabawy.jpg" alt="" width="201" height="280" /></a>Pewnie zabrzmi to szalenie po pensjonarsku, ale napisana przed stu laty niepozorna powieść Edith Wharton poruszyła i wzruszyła mnie tak bardzo, jak dawno żadna inna literacka fikcja (zapewne od czasów mego zachłyśnięcia się prozą Houellebecqa, ale to było dawno temu i nieprawda).</p>
<p>Na <strong>„Świat zabawy”</strong> trafiałam przypadkiem (wiadomo – przypadki są najlepsze) pewnego deszczowego popołudnia, które osładzałam sobie platonicznym spacerem po księgarniach. Platonicznym, czyli takim, który nie wiąże się z kupowaniem. Zatem tylko oglądałam i w pamięci notowałam potencjalnie interesujące tytuły. W księgarni Świata Książki przy Floriańskiej w oko wpadł mi właśnie ów „Świat zabawy”. Notka na IV stronie okładki brzmiała obiecująco, ale na hasło Edith Wharton w tyle głowy od razu zapaliła mi się ostrzegawcza lampka przypominająca o dwóch śmiertelnie nudnych ekranizacjach jej powieści – słynnego <a href="http://www.filmweb.pl/film/Wiek+niewinno%C5%9Bci-1993-11662">„Wieku niewinności” Martina Scorsese</a> i, nieco mniej znanego,  <a href="http://www.filmweb.pl/film/Ethan+Frome-1993-5462">„Ethana Frome” Johna Maddena</a>. Jedno i drugie nie było najlepszą zachętą do inwestowania ponad 30 złotych. Zresztą to byłoby zbyt proste. Postanowiłam „Świat zabawy” poszukać w bibliotece. Znalezienie książki nie przysporzyło mi właściwie żadnego problemu &#8211; poprzednie wydanie było wepchnięte między jakieś dwa tuziny powieści Williama Whartona.</p>
<p>Sama powieść  – miłe zaskoczenie &#8211; wciąga od pierwszych stron, choć historię trudno określić mianem szczególnie oryginalnej. Do opowieści o niepozazdroszczenia godnych perypetiach zubożałych arystokratek przyzwyczaiła nas choćby Jane Austen. Zmieniają się po prawdzie plenery. Zamiast angielskiej prowincji &#8211; Nowy Jork z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Reszta z grubsza pozostaje taka sama. Na szczęście Wharton okazała się wytrawną, wyczuloną na psychologiczne niuanse, portrecistką wyższych sfer. Oto Lily Bart &#8211; nader urodziwa, a nawet rzec by można wykwintna, pannica  - wdzięczna ozdoba każdego towarzyskiego kółka i prawie doskonała kandydatką na żonę. Prawie, bo niestety Lily jest bankrutem, a okrutny świat zabawy, jeśli czegoś prócz nieodpowiedniego pochodzenia nie toleruje, to właśnie ubóstwa.</p>
<p>Powieść Wharton można odczytywać na kilka sposobów. Po pierwsze jako portret środowiska tyleż wytwornego co i obłudnego. Środowiska skrajnie skonwencjonalizowanego, pustego i czyniącego esencją życia pogoń za złudnymi wartościami. Po drugie jako zapis dramatycznych prób utrzymania się na powierzchni, choć te z każdą chwilą coraz bardziej przypominają bezcelową reanimację trupa. Przyzwyczajona do życia na określonym poziomie Lily z niechęcią musi rezygnować z kolejnych kosztownych rozrywek czy sukien, a przecież pannie jej stanu nie wypadać pracować, stworzona jest by leżeć i pachnieć, ewentualnie listy pisać. Jedyną szansą na poprawę sytuacji i ratunek godności osobistej byłoby odpowiednie zamążpójście i owszem o rękę panny Bart stara się kilku majętnych fatygantów, lecz nie zdobywają jej uznania – jako zbyt nudni lub wstrętni, jak do szaleństwa zakochany w niej Rosdale – na swe nieszczęście nieobyty nuworysz z ambicją wspięcia się po towarzyskiej drabinie.</p>
<p>„Świat zabawy” będzie i historią upadku, ale towarzyskiego, a nie &#8211; co może wydać się zaskakujące &#8211; moralnego. Postać panny Bart w toku powieści bardzo się zmienia. Z lekkomyślnego i zarozumiałego pięknoducha ewoluuje w postać pełną pokory. Lily będzie walczyć, często postępować w sposób nieroztropny, ale okaże się istotą honorową w stopniu zakrawającym niemalże o absurd. Gdy, w efekcie swego nieostrożnego zachowania i plotek rozsiewanych przez byłą przyjaciółkę, Lily zostaje praktycznie wykluczona z kółka wzajemnej adoracji, a jej nazwisko pokryte głęboką niesławą, nie decyduje się na zemstę, choć posiada wszelkie po temu warunki. I właśnie to w powieści Edith Wharton jest najbardziej wstrząsające i dojmujące zarazem.</p>
<p>Bezcenne okazało się osadzenie akcji właśnie w Nowym Jorku. Opisów Wielkiego Jabłka z przełomu wieków nie ma zbyt wiele, ale i tak z powieści Wharton można wyłuskać kilka ciekawych obrazków dających wyobrażenie o tym jak wówczas się żyło i jak wyglądała na przykład słynna Piąta Aleja. W co trudno uwierzyć &#8211; była nierówna i kiepsko oświetlona.</p>
<p><strong>Ocena:</strong> 5.5 out of 6 stars</p>
<p>„Świat zabawy” Edith Wharton, przełożyła Ariadna Demkowska-Bohdziewicz, Książka i Wiedza, Warszawa 1991</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lekturki.com/2010/07/swiat-zabawy-edith-wharton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

