Tylko dla wielbicieli

Ramota – niezaprzeczalnie, ale taka, że palce lizać, co równa się masie zupełnie niespodziewanej uciechy. Bodaj ostatni raz tak dobrze się bawiłam czytając „Italczyka” Ann Radcliffe.

„Róże i kapryfolium” niejakiego Paula Leicestera Forda to przykład książki, która zestarzała się dokumentnie, ale ten fakt (paradoksalnie) czynią ją tym bardziej atrakcyjną dla współczesnego czytelnika. Mamy oto bowiem epicki fresk z czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, romans historyczny rzec by można, z nadobną i płochą panienką Janice w roli głównej. Panienką tak piękną, że wszyscy bez względu na poglądy, stan czy wyznanie wielbią ją i chcą posiąść (oczywiście jako żonę! Żadnych bezeceństw moi drodzy). Janice ma i rodziców – matkę dewotkę, która swą jedynaczkę najchętniej wydałaby za owdowiałego pastora z licznym przychówkiem i aroganckiego ojca, zwanego dalej Dziedzicem, wyjątkowo krnąbrną, konserwatywną i upartą kreaturę. Panienka wiedzie nudne prowincjonalne życie, a jej jedyną rozrywką zdaje się być gra na szpinecie (cokolwiek to jest) i ukradkowe czytanie powieści przygodowych. Do czasu, gdy we włościach Dziedzica pojawia się nowy pracownik kontraktowy, sprowadzony prosto z Anglii, zabójczo przystojny i bardzo tajemniczy Karol, który nie tylko zawróci w głowie niewinnej panience, ale i nie raz i nie dwa uratuje ją z opałów rozmaitego sortu. Bo Karol, jak wkrótce się okaże, bynajmniej nie jest prostaczkiem, za którego chce uchodzić, a w Ameryce, w przededniu walk niepodległościowych, będzie miał okazję nie raz zabłysnąć.

„Róże i kapryfolium” są okropne i znakomite zarazem. Fabuła jest okrutnie naciągana, nie wspominając już o tym, że kiczowata do cna, toteż, jak mniemam, dzieło zdzierżą i w pełni docenią tylko wielbiciele gatunku. Powieści nie sposób czytać na serio, bo powaga grozi tu co najmniej absmakiem, w najgorszym razie ostrym zatruciem. Poza tym, a trzeba to koniecznie dodać, to literatura na wskroś amerykańska, o czym P.L. Ford nie pozwala zapomnieć ani przez chwilę. Jest patetyczna i nie mniej patriotyczna, ale nie nudna. Nagłych zwrotów akcji jest tu co niemiara, rywalizacja o rękę Janice trwa do niemalże ostatniej strony, jest i czarny charakter i wojna, ale miłość i tak wszystko zwycięży.

Amen.

„Róże i kapryfolium” Paul Leicester Ford, przełożyła Janina Sujkowska, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 580.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lekturki, Stareńkie, USA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Tylko dla wielbicieli

  1. cedro POLAND pisze:

    Uwielbiam takie książki :-) A tego Szpinetu nawet w internecie nie mogłem znaleźć. Chociaż podobno Vermeer namalował obraz http: Dama grająca na szpinecie :-)

  2. zosik POLAND pisze:

    Cedro, czyli jesteś wielbicielem gatunku! Jest nas dwoje :-) Muszę poszukać tego obrazu Vermeera.

  3. clevera POLAND pisze:

    Tak dawno nie słyszałam słowa „ramota”, że przez chwilę zastanowiłam się, co ono oznacza.:))) Lubie takie ramoty, lubię ale polskie, więcej z nich rozumiem i czuję. W zagranicznych odczuwam to samo co ty – lekki kicz, a nawet infantylizm.:)

  4. padma POLAND pisze:

    Kiedyś mi się ta książka obiła o uszy, ale zupełnie o niej zapomniałam. Jak lubisz takie ramoty, to polecam Ci „Korynna czyli Włochy” Madame de Stael:) No i oczywiście „Zamczysko w Otranto” – przeczytałaś już?

  5. olgdzia POLAND pisze:

    Szpinet to prototyp klawesynu.

  6. zosik POLAND pisze:

    clevera :-)))
    padma „Zamczysko w Otranto” czytałam. Kilka lat temu zaopatrzyłam się w „Tajemnice zamku Udolpho” Radcliffe, ale właściwy moment na czytanie jeszcze nie nastąpił. O „Korynnie…” pierwsze słyszę, ale dziękuję za sugestię ;-) Zapisuję ją w tyle głowy na czas, gdy znów zachce mi się ramoty
    olgdzia dziękuję!

  7. Coś mi się ta książka kojarzy z „Cold Mountain”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>