Opowiadania Shirley Jackson zebrane w tomie „Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” są tak piekielnie (!) dobre, wieloznaczne i skłaniające ku niewesołym refleksjom, że zasługują na coś więcej niż kilka zdawkowych uwag. Przy czym słowa „piekielnie” używam celowo i z rozmysłem, bo zaiste w tekstach Jackson jawi się coś iście złowrogiego.
Amerykańską pisarkę interesuje kwestia niepokojącej zwyczajności okrucieństwa. W jej kameralnych tekstach, postaci ranią się psychicznie, rzadziej fizycznie, na nader zmyślne i nieoczekiwane sposoby i z równie nieprzewidywalnych powodów. Tytułowe opowiadanie, nawiasem mówiąc debiutancki utwór Jackson, to klasyk w swym gatunku. Ta alegoryczna opowiastka o okrucieństwie zadawanym w imię tradycji to majstersztyk w dziedzinie kreacji atmosfery grozy. Grozy, wypada dodać, nader realistycznie odmalowanej i bynajmniej nie o nadprzyrodzonej proweniencji. Słowem bez nawiedzonych domów, duchów i tym podobnego sztafażu rodem z horroru. Miast tego prowincjonalna społeczność raz do roku posłusznie poddająca się niemalże zwierzęcemu rytuałowi. Kapitalnie w „Loterii” Jackson oddaje zmienność nastrojów ludności – podniecenie przechodzi w niepokój i narastającą trwogę, którą zastępuje ulga wymieszana z niemalże sadystyczną satysfakcją z dobrze wykonanego obowiązku. Porażające i przerażające.
Tekstów w zbiorze jest dużo więcej. Nie wszystkie w tym samym stopniu udane, ale właściwie każde podszyte atmosferą podskórnego lęku. Błędem byłoby jednak zaszufladkowanie tomu Jackson wśród opowiadań niesamowitych, choć prawdą jest, że autorka niejako wyrasta z tego z tego typu literatury. Widoczne było to już całkiem nieźle w „Zawsze mieszkałyśmy w zamku”, ale właśnie w „Loterii” paradoksalnie silne zakorzenienie w literaturze z ducha realistycznej, czyni teksty tak niepokojąco prawdopodobnymi, pomimo tego, że pisarka z rozmysłem zaciera granicę między rzeczywistością a imaginacją.
Znakomitym przykładem stylu Jackson będzie chociażby opowiadanie „Demoniczny kochanek”, którego bohaterka ma wyjść za mąż, ale jej oblubieniec nie pojawia się o omówionej porze. Zaniepokojona wyrusza pod podany przez niego adres, ale i tam go nie zastaje, mało tego okazuje się, że właściwie on tam nie mieszka. Nie zrażona szuka dalej, ale z każdą chwilą wszystko staje się coraz bardziej zagadkowe i mgliste, a i czytelnikowi z coraz większą mocą udziela się poczucie zaniepokojenia i odrealnienia. Czy to się dzieje naprawdę czy to tylko koszmarny sen? Paradoks niczym z „Procesu” czy „Zamku” Franza Kafki, którego zresztą przywołuję nie bez powodu, bo w tomie wyczuwalna jest inspiracja jego oniryczną prozą.
Interesujące są opowiadania z akcją osadzoną w Nowym Jorku – „Słup soli” czy „Ząb”. Jackson wykorzystuje w nich właśnie organizm miejski jako generator atmosfery zagrożenia, lęku i osaczenia. Nowy Jork jawi się tu jako przestrzeń pandemonium, bezlitośnie wchłaniająca czy raczej pożerająca najsłabsze jednostki. Z kolei opowiadania prowincjonalne („Renegat”, „Ogród pani MacLane”) konfrontują stereotypowo bukoliczne wyobrażenie na temat życia na wsi (niemalże czuje się jak pachną kwiatki na rabatkach) z konfundującym okrucieństwem jej mieszkańców. Póki co to pogróżki lub szyderstwa, ale zdaje się, że wybuch agresji wisi na włosku.
Ocena: 





„Loteria, czyli przygody Jakuba Harrisa” Shirley Jackson, przełożyła Mira Michałowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976
[z biblioteki na Rajskiej]
Może Cię również zainteresuje:
- Mój dom moją twierdzą 18/06/2010
- Nawiedzone pole kukurydzy 02/10/2010
- „Rozmyślania przy makijażu” Maria Kornatowska 16/07/2008
- „Obcy” Taichi Yamada 23/02/2010
- „Elisabeth i Katarina” Marianne Fredriksson 09/03/2009
- „Sen_numer_9” David Mitchell 10/03/2008
- „W pogoni za dalekim głosem” Taichi Yamada 23/09/2008











Pingback: Gazeta literacka | Okrucieństwa nie do przyjęcia
OHOHO, moje klimaty!!. Poszukam w bibliotece:))
Poszukaj. Moim zdaniem warto, a myślę, że dobrze byłoby twórczość Shirley Jackson trochę rozsławić :)
aaa chcialam doniesc ze zakupilam i wlasnie leci do mnie pocztą ksiazka o ktorej kiedys pisalas ;))) „Podróże Maudie Tipstaff”. Pamietam ze podobala mi się Twoja recenzja, choć może książka troche mniej Tobie, ale wiem że chciałam to przeczytać :))
Eeeee książka była niezła. Lubię książki wydane pod egidą KIK
Dopisuję do listy, ale tym razem autorkę – zdam się na przypadek tytułowy :)
A tak z innej (prywatnej) beczki: wordpress często miewa awarie? Trochę już go wybadałam i dałabym nawet radę z obsługą, choć grafikę ma tak skrajnie minimalistyczną! Teraz mi się podoba, ale co kiedy zachce mi się zmian? Są tak jakieś dodatkowe opcje? Na razie się bawię:
http://poczytnik.wordpress.com/ :)
ano widzisz to ja jakos słabo pamietałam czy ci sie podobała czy nie, bo z reguły chyba rzadko coś ci się naprawdę podoba :D;)
Oo, myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu. Z reguły bardzo lubię tego typu lektury – mocne, trudne i skłaniające do refleksji. Dlatego dopisuję na listę „must” (której nawet nie prowadzę, ale ćśś ;)).
Pozdrawiam!
Maioofko ja działam na CMS-ie wordpressa i generalnie jeśli mi coś nie działa to raczej serwer niż CMS. Wydaje mi się, że wordpress jest dość niezawodny i ma sporo udogodnień (Akismet na przykład jest bezcenny, choć nie jest nieomylny). Ja w każdym razie jestem bardzo zadowolona. A szablon, który wybrałaś jest śliiczny. To kiedy przenosiny?
Mary bo ja jestem czepliwa z natury i prawdą jest, że rzadko trafiam na książki, które wprawiają mnie w bezdenny zachwyt. Zresztą wolałabym myśleć w kategoriach książka warta uwagi/ nie warta uwagi, a „Podróże Maudie…” zdecydowanie są godne uwagi
Hiliko, ale żeby nie było „Loteria” nie jest „krwawa”, ani drastyczna, choć fakt, niektóre opowiadania są faktycznie mocne.
Nie no, wiem ;)
Wolałam się upewnić czy jesteś tego świadoma, bo wiem z doświadczenia jak bardzo nastawienie wobec lektury może wypaczyć jej odbiór, a akurat u Jackson nie ma hektolitrów posoki. Jej teksty są bardzo grzeczne powiedziałabym, ale dają popalić…
Rozumiem :) Czyli nie spotkam się tutaj z drugą Oates, która „wali prosto z mostu”? ;)
znalazlam Jackson w katalogu internetowym bibliotecznym a że jutro idę oddac ksiazki to mam nadzieje ze uda mi sie ja wypożyczyć :)) pozdrawiam
Jestem już zdecydowana na sama przeprowadzkę, tylko pozostał teraz dylemat miejsca :) Bo jedno ma to, a drugie tamto, i to takie ładne, ale tamto też śliczne (w gruncie rzeczy to tylko estetyka mi w głowie) i tak sobie teraz skaczę po dwóch istniejących adresach z przymiarkami. Notki mam oczekujące nawet, tylko szkoda mi je wklejać na bloxa już.
Poczytnika już widziałaś (zdjęcie ciągle się zmienia – potrzeba udziwnień jest silniejsza ode mnie jak sądzę), to możesz zerknąć też na bloggera: http://dzienniczeklektur.blogspot.com/ Całkiem różnie wypadły, ale oba mnie przekonują na ten moment ;))
tez poszukam w bibliotece. Tworczosc Shirley Jackson bardzo mnie interesuje, szkoda tylko, ze tak malo jej ksiazek ukazalo sie w polsce
Hiliko hmm… Oates czytałam jedną książkę i nie powiem, żeby w niej waliła prosto z mostu,
Mary :-)))
Maioofko mi bardziej podoba się na wordpressie, ale nie chcę, abyś zasugerowała się moim widzimisię. Wybierz ten system, który jest wygodniejszy
kraciata :-)))
Zosik, w takim razie nie czytałaś również mojej recenzji o „Gwałcie”. Tam Oates jest uosobieniem bezpośredniości. ;)
Dorzucę sobie na półkę w Biblionetce. Choć jak na razie, z opowiadań przede mną „Ładne, duże, amerykańskie dziecko”.
O rany, dopiero teraz zauważyłam literówkę – zamiast uosobienia miało być usposobienie. Tak to jest, jak się nie śpi nocą ;))
tadam tadam, bylam w biblio i mam shirley jackson :) ha
Hiliko Ty znów do jakiś niebotycznych pór przy komputerze siedziałaś, a o Oates pisałam z własnego (w jej przypadku skromnego) czytelniczego doświadczenia, bo wiesz ja jestem z tych, którzy jeśli się nie przekonają na własne oczy to nie uwierzą toteż póki co żadnych porównań między Oates i Jackson robić nie będę
Tanki mnie „Ładne duże amerykańskie dziecko” w sumie rozczarowało, no może poza tytułowym opowiadaniem. Ten był naprawdę niezły
Mary widziałam! W pierwszej chwili pomyślałam, że masz „Loterię”. Ciekawe jak spodoba Ci się „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” ja teraz zaczęłam „Nawiedzonego”.
lubię, gdy się „odkrywa” stare książki, a nie tylko nowości.
poszukam w antykwariatach
Ja mam takie pytanie..(wiem, że trochę późno, ale oprócz piekielnie interesującej prozy, pani Jackson jest piekielnie trudna do znalezienia;))Czy jest możliwe, ze w książce są błędy interpunkcyjne??? Nie chcę się czepiać, szczególnie że bliższa jestem dysortografii, niż dobrej znajomości interpunkcji czy polskiej ortografii, tylko że czasem coś zgrzytnie.
Chciałabym się dowiedzieć czy może ktoś ma takie spostrzeżenia, czy po prostu źle rozumiem zamysł autorki albo tłumaczki.