Nawet czytanie Mankella mi nie idzie. Koniec świata! Wychodzę zatem z założenia, nawet jeśli niezbyt słusznego, to z pewnością dla mnie wygodnego: zamiast wodolejstwa słownego lepiej polać się wodą (ewentualnie spryskać) i pooglądać stosy. Tak, wiem, przemawia przeze mnie lenistwo okrutne, ale nie mam siły z nim walczyć, o!
Po kliknięciu powiększy się do przyzwoitych rozmiarów.
Przy okazji uprzejmie informuję, że oddam w dobre ręce (w drodze losowania, jeśli taka potrzeba zajdzie) „Zatrute ciasteczko” Alana Bradleya, o którym pisałam tutaj, a o „Badylu na katowski wór” tutaj. Co prawda w starej szacie, ale przecież nie szata zdobi książkę ;-)

Kto ma ochotę – niech da znać w komentarzach do poniedziałku włącznie.
Może Cię również zainteresuje:
- Grubasy 12/08/2009
- Dziewczyno jesteś skończona 13/10/2009
- Różności 14/02/2010
- 100sy 20/06/2010
- Zasadniczo nie mam o czym pisać 16/11/2009
- Kształtny i powabny 21/10/2010











Stosik piekny, az sie cieplo robi jak pomysle jaki jest ciezki ;-) ale na takie goraco nie wolno sie przemeczac ani z dzwiganiem ani z czytaniem ;)
Na Ciasteczko zawsze mam ochote wiec sie zglaszam :)
Pozdrawiam „chlodno” :)
JA CHCE!!!! :)
a stos suuuper :)
Zosik podziwiam! Mi się nawet stosu nie chce „pstrykać” … przyklejam się do kanapy, przekładam z boku na bok (ach chciałabym aby – jak już się tak czuję – tłuszcz ściekał ze mnie jak z kaczki w piekarniku) i poczytuję trochę tego, trochę tamtego:/
Stos piękny, nawet nie trzeba go powiększać:)
a bardzo chętnie ja również się zgłaszam! :) szczególnie jako anglofilka :D
Witam! Zgłaszam się i ja:)
O ja również bym chciała :)
Stosik robi wrażenie :).
A po „Zatrute ciasteczko” też się zgłaszam, bo bardzo chętnie bym przeczytała :)
Aaa, jakie piękne stosiki :)
Widzę, że część nabytków bibliotecznych.
Ja próbowałam dzisiaj dojść do biblioteki, ale niestety z tego upały spociły mi się chyba nawet rzęsy, więc zrezygnowałam – zaczekam na chłodniejsze dni (chociaż miesiąc temu, gdyby ktoś mi powiedział o takich temperaturach w Krakowie, o kurtynach wodnych i konieczności posiadania w domu klimatyzacji to roześmiałabym się głośno:) )
Sama „Krainę wód” Swifta mam na półce od dawien dawna i muszę wreszcie się za nią zabrać.
Co nie zmienia faktu, że z chęcią przygarnę „Ciasteczko” lub „Badyl”.
Bo dobrych książek nigdy za wiele!
Pozdrawiam :)
Ja też, ja też chcę! Może tym razem mi się powiedzie w losowaniu:))
W upały należy czytać „zimne” książki… Sprawdzone. Pomaga.
Pozdrawiam
Sekrety włoskiej kuchni wyglądają bardzo apetycznie – czekam na recenzję. Pozdrawiam :)
Ojej, ja bardzo, bardzo chcę tę książkę. Okładka nie ma znaczenia. Po prostu sam fakt treści sprawia, że serce szybciej mi bije.
Oddasz „Zatrute ciasteczko”??!!!
To samo, o którym pisałaś tak, że od razu mi się przykleiło – i ciasteczko i nazwisko autora?
Zgłaszam się. Mogę być ogniwem, które je na trochę adoptuje. I czule przeczyta.
A widzę, że Modrzejewską użyłaś jako podstawę stosu. W ubiegłe lato wykorzystywałam ją do różnych analogicznych celów – np podpórka do pisania… To nie był rok dla tej książki. Choć jestem przekonana, że taki nadejdzie.
Pozdrawiam
ren
Ja poproszę :)
Hej !!
Ja bym chętnie chciała Bradley nieważne jaka okłatka.
Pozdrawiam
Stosy jak zwykle imponujące :) Czytałam tylko „Sztukmistrza z Lublina” z prezentowanych na zdjęciu pozycji i szczerze mówiąc trochę mnie zawiódł, ciekawa jestem, czy Tobie się spodoba.
A na „Ciasteczko” z chęcią się zgłoszę :)
Stosik zacny. Nie będę ukrywała, że też chcę :) Pozdrawiam.
delikatnie ochłodzona mrożoną kawą krzyczę: ja też chcę wziąć udział w losowaniu
Widzę, że Rajska odwiedzona, może ten sam egzemplarz „Loterii”, co wcześniej był w moich rękach :)
Na „Przewodnik literacki” czekam… znaczy na listonosza… i coś nie przychodzi, łazęga!
A mnie upał coś spowolnił w czytaniu Murakamiego („Tańcz…”), może jednak w weekend przerobię :)
Co za apetyczne stosiki. Ciekawa jestem książki Palina, przez sentyment do Monty Pythona oglądanego w dzieciństwie.
Zgłaszam się do „Zatrutego ciasteczka”, może tytuł wpłynie na mój pociąg do słodyczy. ;)
Pozdrawiam.
Tyle o niej słyszałam, że chętnie wezmę udział w losowaniu.:)
I ja chcę:)
Z miłą chęcią wezmę udział w losowaniu. Uwielbiam angielskie klimaty.
Zgłaszam się i ja
Dla książkomaniaka to najpiękniejszy widok :). Z chęcią ustawiam się w kolejce po „Zatrute ciasteczko”. Pozdrawiam!
Oj tak, ostatnio jechałam pociągiem i miałam nadzieję na miłą lekturę w podróży, ale było tak gorąco, że nie mogłam się skupić na słowie czytanym. Stos, jak zwykle, pierwsza klasa :) A „Zatrute ciasteczko” chętnie bym przeczytała.
Ja też, ja też;)
Zgłaszam się do losowania Badyla na katowski wór. Uwielbiam kryminalne tematy więc chętnie poznam Flawię.
Tyle opinii. Wezmę! :D
Widzę sporo interesujących mnie pozycji, niektóre z nich mam w domu, po inne wybieram się niedługo do biblioteki :) Brawo!
Ale nie prędzej aż zrobi się chłodno.
Pozdrawiam serdecznie i wracam do lodówki :)
Jejku jej! Ile dobrego! :) I Wharton, i Oates, i Szczublewski z panią Modrzejewską, i polecany „Wielki bazar kolejowy”…! „Zima o poranku” to kontynuacja tematyki żydowsko-wojennej? Ostatnio kilka lektur z tego ‘podwórka’ czytałaś, ale podziwiam, że latem tak poważne rzeczy przyswajasz.
Cudowne zaopatrzenie w lektury po prostu masz :)
Do „Zatrutego ciasteczka” też się zgłoszę, a co mi tam! ;) Wymiana egzemplarza na nową szatę graficzną?
Również zgłaszam swoją kandydaturę:)
Zgłaszam się do konkursu :)
Zgłaszam się, pozdrawiam.
Chciałabym wziąć udział w losowaniu (a nie zjadaniu) zatrutego ciasteczka :-)
ja chce!!!!!
i jeśli można to jeszcze Palina ze stosiku po lewej :P:P:P:P:P
Poproszę o odrobinę dobrej trucizny.
czara
Ha! Stosik stosikiem! Ale za stosikiem widzę reprodukcje obrazów! Stylowe klasyczne malarstwo! :))
A na książkę też się zapisuję! :))
Moni nie wiem jak u Ciebie, ale w Krakowie od wczoraj lato w końcu trochę spuściło z tonu i upajam się boskimi 21 stopniami. Choć czytać albo pisać to nadal tak średnio mi się chce
Claudette no masz, nawet na bibliotekę za gorąco, ale akurat na Rajskiej chłodno być powinno. „Krainę wód” nawet zaczęłam czytać, ale idzie mi topornie i w sumie nie wiem czy to upał czy to Graham Swift
Inez spróbuję przy następnej fali, która mam nadzieję, że nie przybędzie aż tak szybko. Może w końcu zabiorę się za „Smillę w labiryntach śniegu”
Tamaryszku mam w nowej szacie graficznej, więc stare wydanie puszczam w obieg :-). Proszę nie strasz mnie Modrzejewską – mam spory apetyt na nią
Przewodnikpokrakowie oczywiście :-) Uwielbiam łażenie między regałami na Rajskiej a zazwyczaj najbardziej frustruje mnie fakt, że mogę wypożyczyć tylko 4 książki, a chciałabym tak ze dwa razy więcej. „Tańcz, tańcz, tańcz” jest świetne! Mam nadzieję, że się do niego przekonasz
Anhelli :-)))))
Maioofko fatycznie „Zima o poranku” jako kontynuacja dręczącego mnie wątku żydowsko-wojennego, ale o tym, że po nią sięgnęłam zadecydowało jedno zdanie w nocie na okładce – o ukrywaniu się w różnych miejscach Krakowi
Matyldo w tle faktycznie dwie pocztówki z reprodukcjami obrazów Mehoffera. Zwłaszcza „Czerwoną parasolkę” bardzo lubię :-)
To i ja się zgłoszę :)
U nas też od soboty ochłodzenie – burze, potoki deszczu, 10 stopni mniej ale ja leniwcem jestem nadal :/
Książką chętnie się zaopiekuję, a stos imponujący:)
noo, stosik powala na kolana :D. A właściwie to nie stosik, tylko dwa BigStosy ;). Pozdrawiam ciepło ! :)