Laurka dla Henryka

Na upały najlepszy Henning Mankell. Rozwiązanie sprawdzone, nie raz wypróbowane. Wiadomo, Henning, nie bez kozery noszony przez czytelników i krytyków na rękach, to pewniak po którym można się spodziewać i wciągającej kryminalnej intrygi, i porządnej dawki podnoszących ciśnienie emocji. Krótko mówiąc – daje sposobność oderwania się od bożego świata. „Piątą kobietę” czytałam z fascynacją i zlewając się zimnym potem zarazem. Raz z gorąca, raz z ciekawości, która dosłownie zżerała mnie od środka, bo Mankell z rozmysłem upstrzył fabułę licznymi, nazwijmy je, „wejściami mordercy”, dzięki czemu powieść trzyma w napięciu. Oj trzyma.

Jesień, bodaj początek października. Zimno i szaro (znakomity kontrapunkt dla +35 stopni w cieniu). Kurt Wallander właśnie wrócił z Włoch, gdzie opalał się bez koszuli (!), a już dopadła go proza życia. Dostawca ropy zgłasza zaginięcie jednego z odbiorców – emerytowanego handlarza samochód. Ten jednak nie zniknął, a został brutalnie zamordowany. W tym samym czasie zgłoszono włamanie do kwiaciarni w centrum Ystad, z której (o ironio losu) nic nie ukradziono. Szybko okaże się, że obie, z pozoru nie mające z sobą nic wspólnego sprawy, skrzyżują się w zaskakujący sposób.

Darujmy sobie analizy i interpretacje, bo w warstwie metatekstowej „Piąta kobieta” nie różni się właściwie niczym od pozostałych kryminałów z Wallanderem. Jest zatem i trochę biadolenia nad marnością bytu policjanta i rwania włosów nad pożałowania godną kondycją szwedzkiego społeczeństwa , a wszystko to w ramach zwrócenia czytelnikowi uwagi, że nie tylko rozrywka i krew, ale i refleksja jest wskazana. Tym razem trup nie ścielę się zbyt  gęsto, ale za to nader spektakularnie, a morderca, właściwie morderczyni, okaże się być typem przebiegłym, metodycznym i zabójczo konsekwentnym w działaniu. Problem mam z motywacją, bo ta, hmmm… rzekłabym, że jest nieco mglista i naciągana –  to bodaj jedyny zgrzyt w „Piątej kobiecie”, bo choć mogę zrozumieć dlaczego, to już nie mogę pojąć po co i generalnie takie a nie inne motywy nieszczególnie przemawiają do mojej wyobraźni (żeby nie powiedzieć, że są piramidalnie niedorzeczne). Sama kryminalna zagadka, pomimo sakramenckiej rozwlekłości, jest świetnie skonstruowana i opowiedziana z kosmetyczną dbałością o najmniejsze detale. Kapitalna jest też dwuznaczna symbolika tytułu, a dzięki końskiej dawce suspensu czyta się „Piątą kobietę” znakomicie.

Ocena: ★★★★★½

„Piąta kobieta” Henning Mankell, przełożyła Halina Thylwe, W.A.B., Warszawa 2008
seria mroczna

Natomiast, już teraz to napiszę, rozczarował mnie obcesowy sposób w jaki z „Piątą kobietą” obeszło się BBC, ale o drugim sezonie angielskiego Wallandera i kilka słów o szwedzkim napiszę przy innej okazji.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kryminalni, Lekturki, Skandynawia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Laurka dla Henryka

  1. szamanka30 POLAND pisze:

    Mnie się ten kryminał Mankella tak bardzo średnio podobał. Zabrakło mi w nim czegoś. Na upały zafundowałam sobie wyprawę na Szetlandy zimą ,oczywiscie w kryminale. Autorką jest A.Cleeves, której kryminał „Czerń kruka” polecam . Jest pierwszym z 4 zamierzonych o Szetlandach z tym samym detektywem. Recenzja u mnie na blogu.Może Cie zachęcę:)

  2. zosik POLAND pisze:

    Szamanko dzięki za cynk. Szetlandy dotąd kojarzyły mi się głównie z kucami, więc chętnie rozszerzę choć trochę swą nędzną wiedzę na temat tych wysp

  3. Pingback: Gazeta literacka | Laurka dla Henryka POLAND

  4. rosemary POLAND pisze:

    Chyba dam Mankellowi jeszcze jedną szansę. Dotąd czytałam tylko „Mężczyznę, który się uśmiechał” i podobało mi się bardzo średnio. Niespecjalnie rozumiem zachwyty tym pisarzem, no ale może trafiłam na gorszą z jego książek?

  5. zosik POLAND pisze:

    „Mężczyzny, kótry się uśmiechał” jeszcze nie czytałam, więc wypowiadać się na jej temat nie będę, a do Mankella sentyment mam dzięki „O krok” (od przeczytania zaczęłam czytać kryminały w ogóle) i „Fałszywemu tropowi” + teraz „Piątej kobiecie”.

  6. Ysabell POLAND pisze:

    Ja Mankella znam tylko z lektury „Piątej kobiety” i zdecydowanie nie jestem nim zachwycona. Sama motywacja sprawczyni jakoś mi specjalnie nie przeszkadzała (standard powieściowy, jak dla mnie – co nie znaczy, ze jest jakoś specjalnie wiarygodna, ale niczego lepszego się nie spodziewałam…), za to sama robota policyjna wydawała mi się opisana w sposób absolutnie absurdalny (śledczy, którzy nie śpią od tygodnia; policjanci, którzy pilnując budynku nie sprawdzają ile ma wyjść i inne kwiatki tego typu…). Ale widać taka już uroda Mankella. Przecież nie wszystkim się musi podobać… :)

  7. zosik POLAND pisze:

    Taka faktycznie jest uroda Mankella. To jest świetnie widoczne w adaptacji dokonanej przez BBC, w której Kenneth Branagh wygląda tak jakby w ogóle nie spał :D

  8. maioofka POLAND pisze:

    Jeśli dożyję do szóstego tomu, to na pewno przeczytam ;)

  9. Hiliko POLAND pisze:

    Ehh, a ja nie mam JESZCZE żadnej książki Mankella. I koniecznie muszę to zmienić. Na dobry początek – biblioteka, aczkolwiek to dopiero za jakiś czas, jak już „załatwię” przynajmniej połowę z tych co mam teraz :p

  10. zosik POLAND pisze:

    Maioofko Ty mi tu nawet takich sugestii nie zarzucaj. Jak to „jeśli dożyjesz”! Oczywiście, że dożyjesz :]
    Hiliko biblioteka to zawsze dobre źródło książek, zwłaszcza kryminałów :P Jest m.in. mym podstawowym źródłem pochodzenia kryminałów Camillerego, swoją drogą „Pies z terakoty” już czeka na przeczytanie (Ty znów do jakiś niebotycznych godzin siedzisz przed komputerem :P)

  11. maioofka POLAND pisze:

    To nie miało brzmieć tak melodramatycznie jak zabrzmiało, tylko wyrażać moje powolne tempo czytelnicze ;) Czytając po kolei, mam jeszcze dwa tomy Wallandera po drodze. Ale nadmierny pośpiech nie jest wskazany – w przypadku książek to droga jest celem, prawda? :))

  12. zosik POLAND pisze:

    Tak zdecydowanie to droga jest celem i właśnie przyszło mi do głowy, że może powinnam sobie założyć piwniczkę dla leżakujących książek?

  13. Hiliko POLAND pisze:

    Piwniczka to zły pomysł. Lepiej wystaw do ogródka, żeby wszyscy widzieli ;)) :p
    Jakie tam niebotyczne? Ja zawsze tak siedzę (noo, zawsze w wakacje ;)). I nie przed kompem, bo to tylko wpadłam zobaczyć, co u Zosik słychać, tylko czytam, bo za dnia mi brak czasu. O! ;)

  14. zosik POLAND pisze:

    Hiliko, ale w ogródku mogłyby zmoknąć, choć z drugiej strony w wilgotnej piwniczce spleśnieć…

  15. maioofka POLAND pisze:

    :))
    Ledwie już pamiętam czasy, kiedy na półce stały li i tylko książki znane mi i lubiane (czyli przeczytane), a ja błąkałam się po bibliotekach z czystym sumieniem, bo wiedziałam, że to co wybiorę, przeczytam od razu, bez kolejek. Oczywiście to bezchmurne niebo młodości zakłócały pazerne myśli o tym, jaką to kiedyś sama będę miała biblioteczkę ;) Trzeba uważać z marzeniami!

  16. Marigolden POLAND pisze:

    Zosik, jak Ci zazdroszczę tego Mankella! Od miesiąca ssie mnie od środka, mimo nawyku czytania po kolei już bym się rzuciła na dowolny tom – tymczasem tu, gdzie spędzam lato, biblioteka jest wyczyszczona, w katalogu wszystko, a na półkach nic! Ludzie za dużo czytają. ;) Co za udręka.

    Ale widzę, że szósty zmysł zawiódł mnie dziś do blogosfery – akurat jak przeczytałaś Mankella i planujesz Camilleriego. Chociaż cudzym szczęściem się nacieszę. ;)

  17. zosik POLAND pisze:

    Maioofko ja chyba nigdy tak nie miałam, to znaczy zawsze na półkach miałam coś do przeczytania, tyle że z biegiem lat ta grupa się sukcesywnie zwiększała.
    Marigolden to gdzie Ty jesteś? (jeśli spytać wolno?) i jeśli wolno mi coś poradzić to zdaje się, że w kioskach powinnaś znaleźć jeszcze „Fałszywy trop” Mankella – mym skromnym zdaniem jeden z tych lepszych jego kryminałów

  18. Marigolden POLAND pisze:

    Na wschodzie Polski, ale nie wiem, czy to akurat geografia ma taki wpływ na czytelnictwo. W ogóle trochę nie dowierzam temu, co widzę: z Donny Leon na półkach jakieś smętne resztki, Camilleriego zero, nawet chciałam machnąć ręką na kryminały i wziąć się za Projekt Nobliści, ale Herty Müller nie znalazłam ani jednej sztuki, choć w katalogu sporo. Kłębi się za to wszędzie Mary Higgins Clark – no i cóż, pozwoliłam jej kłębić się dalej.
    Mankella widziałam ze dwa tytuły w księgarni (nie pamiętam, czy był akurat ten), ale tylko w twardej oprawie, i pożałowałam pięciu dych na jednorazową lekturę. :-|

  19. zosik POLAND pisze:

    Przeginają z cenami. Mym skromnym zdaniem kryminały nie powinny kosztować więcej niż 30 złotych, bo to faktycznie jednorazowe lektury… Anyway życzę Ci miłego odpoczynku. wiedz, że i ja wybieram się na wschód za jakiś czas, ale teraz już wiem, że zabiorę swoje książki :] I dobrze, że Herty Müller nie ma, bo miałabyś wakacje jak z koszmaru :P

  20. A ja NIGDY W ŻYCIU nie dam 30 zł za kryminał – choć je bardzo lubię :) To widać krakowskie skąpstwo :) jakoś tak mam zakodowane, że są książki wyższych i niższych lotów, te ostatnie czytać można, ale wydawać na nie – nie za bardzo. Toteż wszelkie Mankelle czy Marininy, jakie posiadam na własność, pochodzą z serii LATO Z KRYMINAŁEM Polityki, ale nie z kiosku za 15 zet, tylko z Taniej Jatki później za 7,50. Wiem, wiem, przesadzam :))) Niech żyją biblioteki!
    PS. Kryminały nie są dla mnie jednorazową lekturą, bo ja wszystko szybko zapominam, i już za rok mogę znowu czytać, z myślą nieskalaną jakimkolwiek podejrzeniem co do tożsamości mordercy :)

  21. zosik POLAND pisze:

    Doskonalę Cię rozumiem :] Nawet nie wiesz jak dobrze ;-)

  22. Marigolden POLAND pisze:

    Zosik, dziękuję i nawzajem, udanych wakacji. I nie daj mi się zwariować, nadźwigasz się przeze mnie, a później i tak nie będzie czasu czytać. ;) Co do Müller, to jedną jej książkę przywiozłam ze sobą, i – może zabrzmi to dziwnie – na upały była jak znalazł (to całe zło i bieda mrożą krew).

    Co do cen, to zgadzam się z Wami, choć ze mnie nie krakowianka, więc to żadne skąpstwo ;) tylko rozsądek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>