Nadobne oszustwo

Do Joyce Carol Oates miano pisarki wybitnej tworzącej doskonałą prozę przylgnęło tak ściśle, że zapewne niedługo pojawi się w słownikach związków frazeologicznych jako synonim dajmy na to literackiej maestrii.  Doprawdy trudno trafić w sieci na krytyczną recenzję jej powieści lub taką, która nie zawierałaby przynajmniej kilku pozytywnych epitetów na jej temat. Te sypiące się zewsząd superlatywy na temat Amerykanki w dużej mierze uwarunkowały moje nastawienie i, jak to bywa z tak pozytywnym nastawieniem… zawiodłam się. Krótko mówiąc „Nadobna dziewica” nie bardzo sprostała mym, dość wygórowanym (jak przystało na lekturę książki pretendentki do Literackiej Nagrody Nobla), oczekiwaniom, a że im wyższa poprzeczka – tym większe rozczarowanie, ale o tym co mi zgrzytało za moment.

Tytułową nadobną dziewicą jest Katya Spivak (lat 16). Dziewczynka ani specjalnie inteligentna, ani urodziwa. Ot, lekko nadpsuta przez kulturę konsumpcyjną i kult pieniądza, przeciętna nastolatka. Pochodząca z nizin społecznych córka oszustki ze skłonnością do hazardu i tajemniczego tatusia, który po zmajstrowaniu brzucha Essie Spivak haniebnie zrejterował. Dziewczynka w czasie wakacji dorabia jako niańka u zamożnej (w domyśle nowobogackiej) rodziny Engelhardtów w nadmorskim kurorcie i właśnie tam, w czasie spaceru z dziećmi, Katya poznaje pana Kiddera (lat 68). Poznają się w miejscu nie przypadkowym, ba, nawet znamiennym dla całej powieści – przed witryną sklepu z luksusową bielizną. Marcus grzecznie acz stanowczo nagabuje Katyę, kusząc ją prezentem z tegoż sklep. Czy jego dobroduszność nie jest tylko pozorem skrywającym zbrodnicze cele? Sytuacja śmierdząca na kilometr, prawda? Dziewczyna po prawdzie nie daje się zwieść słodkim słówkom, ale uwaga szarmanckiego starca wyraźnie jej schlebia, intryguje, ale i przeraża. Podejrzewa, że zainteresowanie mężczyzny ma podłoże erotyczne. Tym czasem pan Kidder ma wobec niej zgoła odmienny plan… Więcej nie zdradzę.

Tych którzy w skrytości ducha (lub zupełnie jawnie) lubią trochę poświntuszyć  pragnę poinformować (i zapewne rozczarować): „Nadobna dziewica” nie jest powieścią o grzesznym związku starca z nastolatką, choć podobnie jak „Lolita” Vladimira Nabokova jest to proza gęsta i precyzyjnie skonstruowana. Na tym podobieństwa właściwie się kończą. Choć nie, i Charlotte Haze i Essie Spivak wykazują podobną dezynwolturę w stosunku do swych nastoletnich córek. Narrator niemalże przez całą powieść siedzi w głowie Katyi, wciąż od nowa redefiniującej sytuację, w której się znalazła. Dziewczyna usiłuje na chłodno analizować  zagadkowe zachowania pana Kiddera, wyraźnie czegoś od niej oczekującego. Mężczyzna na przemian subtelnie uwodzi, zwodzi, fascynuje, ale i wzbudza w Katyi obrzydzenie. Raz po raz w jej oczach z czarującego starca przeistaczając się w lubieżnego satyra i vice versa.

Oates bawi się czytelniczymi przyzwyczajeniami. Można by życzyć sobie, aby historia potoczyła się tak a nie inaczej, ale Oates się nie daje. Wspomniałam już o kluczowym znaczeniu spotkania przy sklepie z bielizną, bo i subtelnie zarysowany wątek erotyczny w „Nadobnej dziewicy” odgrywa niebagatelną rolę. Naznacza i definiuje związek Katyi z panem Kidderem, choć ich relacja oparta na naprzemiennym odpychaniu i przyciąganiu bynajmniej romansem nie jest.

Oates może i jest pisarką wybitna, ale czemu u licha nikt nie wspomniał, że przy okazji jest również tak obrzydliwie bezwzględna?! Bo dziwaczna gra dwójki głównych bohaterów to jedno, lecz w mym mniemaniu dużo ciekawsze jest to co dzieje się między ich kolejnymi spotkaniami. Z jednej strony rodzina Engelhardtów – zimnych, powierzchownych nuworyszy, wyliczonych co do centa reprezentantów klasy średniej. Z drugiej – najbliżsi Katyi – cwani biedacy, nie wahający się dla zysku wejść w konflikt z prawem.  Co znamienne i jedni i drudzy wykazują minimalne zainteresowanie swym potomstwem. Matka Katyi przypomina sobie o jej istnieniu, gdy pilnie potrzebuje pieniędzy, a gdy osiąga cel natychmiast o córce zapomina. Z kolei panią Engelhardt, bardziej od tego co dzieci robią z niańką, interesuje książeczka z dedykacją od pana Kiddera – osoby powszechnie znanej, a nade wszystko sytuującej się kilka stopni wyżej na towarzyskiej drabinie.

Dobra, a co mi zgrzytało? Pisarstwu Oates nie mam nic do zarzucenia. To nie ono wprowadziła mnie w maliny, a wydawca sugerując na IV stronie okładki gotyckość, do której faktyczne nawiązania są dość mgliste i wymuszone, a nade wszystko nijak mające się do moich wyobrażeń na temat literatury tego typu. Nastawiłam się na prawdziwie mroczną powieść  z gotyckim sztafażem wystawionym, w mniejszym lub większym zakresie, prosto przed nos. Z pełną tajemnic akcją rozgrywającą się w dajmy na to zatęchłej piwnicy, nieużywanym skrzydle domu lub ewentualnie na ponurym cmentarzu, z lubieżnym bądź demonicznym starcem, nad którym ciąży brzemię zbrodni, choć to ostatnie nie było koniecznie. Tym czasem jest lato, świeci słońce, pan Kidder  niczego specjalnego na sumieniu nie ma i bynajmniej Katyi nie oprowadza po nekropoliach ani nie więzi w suterenie swego wspaniałego domostwa. On jest tak demoniczny jak ona nadobna, a i samo powołanie na gotyk, nawet w wersji „na wpół” (jak intrygująco ujął to wydawca), jest mocno naciągane, bo „Nadobnej dziewicy” bliżej do romansu sentymentalnego niż dajmy na to „Mnicha”.

Bodaj nie pozostaje mi nic innego, jak wrócić do starej poczciwej Ann Radcliffe, a jeśli ktoś ma ochotę przejąć mój egzemplarz „Nadobnej dziewicy”, a rozstanę się z nim bez specjalnego sentymentu, to proszę dać znać w komentarzach do północy we wtorek.

Ocena: ★★★★☆☆

„Nadobna dziewica” Joyce Carol Oates, przełożył Bartłomiej Zborski, Bellona, Warszawa 2010

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lekturki, Piękna, USA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

28 odpowiedzi na „Nadobne oszustwo

  1. Alina POLAND pisze:

    Ja chętnie go przejmę. Zaintrygował mnie ten „zgoła odmienny plan” oraz tytuł.

  2. weisse_taube POLAND pisze:

    I ja jestem chętna na Oates :)

  3. izusr POLAND pisze:

    Znam Oates tylko z „Gwałtu”, więc chętnie przeczytam coś jeszcze :). Zgłaszam się.

  4. rosemary POLAND pisze:

    Ja wezmę chętnie, bardzo lubię Oates, a tej książki jeszcze nie czytałam:)

  5. Hiliko POLAND pisze:

    Ja bym chętnie przygarnęła :P

  6. kalio POLAND pisze:

    Cóż, ja należę do grona wielbicieli, więc chętnie spróbuję szczęścia w tym losowaniu. Tak, chcę mieć Oates:)

  7. Kasia POLAND pisze:

    ja chce ; ))) ja!!

  8. enga THE FORMER YUGOSLAV REPUBLIC OF MACEDONIA pisze:

    Ja jeszcze nic jej nie czytałam, więc może będę miała okazję poznać i wyrobić sobie własne zdanie? Kto wie :) Poproszę o dopisanie.

  9. aerien POLAND pisze:

    Moje pierwsze spotkanie z Oates („Czarna dziewczyna, biała dziewczyna”) uważam za totalną porażkę, ale tej książki jestem ciekawa, dlatego zgłaszam się do losowania. Pozdrawiam :)

  10. zosik POLAND pisze:

    Aerien a to ciekawe. Zaraz odszukam sobie Twoją recenzję, bo krytyczna nota na temat Oates to prawdziwa rzadkość…

  11. noelka POLAND pisze:

    Ja bardzo chetnie na niedzielne deszczowe poranki popołudnia i wieczory :) Please :)

  12. Hiliko POLAND pisze:

    Tak, też się zgłaszam. Obecnie czytam „Gwałt” i podoba mi się, więc.. :)

  13. Hiliko POLAND pisze:

    Ojj … napisałam dwa razy, bo dopiero teraz przeczytałam Twój komentarz na FB a zapomniałam, że już pisałam o tym :P Sorki.

  14. kilargis POLAND pisze:

    I ja się zgłaszam.

  15. germini POLAND pisze:

    I ja się zgłaszam :]

  16. zosik POLAND pisze:

    Hiliko czy chcesz w ten sposób zwiększyć swoje szanse? ;-)))))) Nie wiem czy słynne program Losuj, którego znów mam zamiar użyć, jest podatny na takie wpływy ;-)

  17. Hiliko POLAND pisze:

    No kurcze, rozgryzłaś mnie [!]. A myślałam, że mi się uda.. ]:-> ;PP
    E tam, wystarczy, że Ty będziesz podatna ;> ;)))
    A w ogóle to godzinę cieszyłam oko oglądając Twoje stosy. Są świetne ! :)

  18. Agussiek GERMANY pisze:

    Proszę i mnie wpisac do programu losującego :) Pozdrawiam.

  19. Magdzik GERMANY pisze:

    Zaosiu, Twoja strona zmusza mnie do nielegalnego wlaczania internetu w pracy :)
    Ksiazki tej pani jeszcze nie czytalam wiec chetnie zawalcze o jej dostanie. Pozdrawiam

  20. zosik POLAND pisze:

    Magdzik mów mi ciocia samo zło :)))

  21. maioofka POLAND pisze:

    Zaskoczyło mnie trochę, przyznam, to krytyczne przyjęcie Oates w Twoich progach, Zosik. Niby nie zarzucasz jej wiele, ale też daleka jesteś od zachwytu – szkoda. Dla mnie ta bezwzględność pisarki jest atutem chyba: ciemne strony człowieka plus wyrazista narracja to bardzo udana kombinacja w wykonaniu autorki. Ale ja należę do pochlebców jej książek, jak już wiadomo ;)

    Pewnie, że stanę w szranki do losowania – niech program ma materiał do mielenia :))

  22. karolina.ja POLAND pisze:

    To ja się też zgłaszam, jeszcze nic Oates nie czytałam – może dobrze będzie zacząć od książki, do której mnie źle nastawiłaś. ;)

  23. Prunella POLAND pisze:

    Ja się nie zgłaszam, bo mnie Oates po prostu nudzi. Cieszę się, że nie jestem jedyna, bo już myślałam, że coś mnie omija.

  24. karoLina POLAND pisze:

    Ja czwartym stronom okładek nie ufam przenigdy, te streszczonka niemal zawsze są chybione i książki trafiają zwykle do wielbicieli, dokładnie, sentymentalnych romansów, czasem mrocznych thrilerów klasy B, a nie do właściwego adresata, na czym, moim zdaniem, tracą wszyscy. Oates kiedyś czytałam „Amerykańskie apetyty” i doczytałam chyba tylko po to, żeby mieć odhaczone i móc się na jej temat wypowiadać (chociaż nie wiem, komu niby miałabym o tym opowiedzieć). No,ale wtedy jeszcze bardzo młoda byłam.

  25. czara FRANCE pisze:

    Prawie się chciałam zgłosić, bo nie lubię gotyku, ale mój kalendarz utrzymuje, że już środa ;)
    Mimo wszystko to też dobry dzień, żeby Cię pozdrowić :)

  26. zosik POLAND pisze:

    Maioofko bardziej niż Oates skrytykowałam jej powieść, choć za to, że odebrałam ją tak a nie inaczej odpowiada przede wszystkim wydawca kusząc mnie tym gotycyzmem…
    karoLina :P
    Czara :-))))
    Wszyscy – zaraz uruchamiam maszynę do losowania

  27. Mama_Adama POLAND pisze:

    Ja też chetnie bym oddała swój przeczytany egzemplarz ale nie wypada bo jest z dedykacją :-) Przeczytałam i…mam podobne odczucia jak autorka bloga. Dla mnie nieco wydumane a już pisanie, przez wydawcę, że osią fabularną historii jest prastara pieśń o Barbarze Allen jest dla mnie mocno naciągane.
    Cóż…czytałam ciekawsze książki, pozdrawiam!

  28. Pingback: Szalone noce! Ostatnie chwile wielkich mistrzów - Joyce Carol Oates | Zapis namiętności czytania. Lekturki - blog Zofii Jurczak NETHERLANDS

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>