Trup z wody

Jak na kryminał, którego właściwa akcja zaczyna się grubo po połowie jestem mile zaskoczona i wyjątkowo ukontentowana. Nie miałam okazji czytać wcześniejszych powieści Gai Grzegorzewskiej, ale już wiem, że będę uparcie dążyć do nadrobienia zaległości, bo „Topielica” podobała mi się bardzo, a  w dodatku, ze względu na panujące i w realu i na kartkach powieści Grzegorzewskiej niebotyczne upały, świetnie wpisała się w letni klimat.

Fabułę można zawrzeć w trzech, właściwie czterech słowach: śledztwo, trójkąt erotyczny i Mazury, choć niekoniecznie w tej kolejności. Seksowna detektywka, taka co i przekląć, tupnąć i tyłkiem zakręcić potrafi, Julia Dobrowolska wraz ze swym przyjacielem (i okazjonalnym partnerem seksualnym) Wiktorem ma poprowadzić na Mazurach szkolenie dla młodych entuzjastów kryminologii, a później spędzić kilka dni na dolce far niente. Niespodziewanie napatacza się inny przyjaciel i okazjonalnym partner seksualny Julii – Aaron (choć z nim łączy ją coś bardziej złożonego, co zapewne było rozwijane i pielęgnowane w poprzednich dwóch powieściach). Ten namawia ją na wspólny rejs po jeziorach w towarzystwie zaprzyjaźnionej bandy snobów oraz jego przaśnej i niezbyt rozgarniętej narzeczonej. Julia z przekory zgadza się i dość szybko zaczyna żałować swej pochopnej decyzji.

Cytowany na okładce Ireneusz Julian Grin przestrzega przed traktowaniem „Topielicy” jako przewodnika po mazurskich jeziorach, bo faktycznie jest się czegoś bać. Powieść Grzegorzewskiej to tak zwany z cicha pęk. Właściwie nic niepokojącego się nie dzieje, a jednak napięcie między wersami jest takie, że z nerwów ma się ochotę obgryzać pazury. Znamienne jest już samo umieszczenie akcji na żaglówce – zamkniętej przestrzeni obwarowanej określonymi przesądami, w dodatku silnie uzależnionej od warunków atmosferycznych, a te, zwłaszcza na wodzie, bywają zmienne i nieprzewidywalne.  Grzegorzewska potrafi snuć opowieść z perspektywy ironiczno – zdystansowanej nie szczędząc cierpkich uwag nikomu, nawet Julii. Potrafi też podsycać ciekawość czytelnika rozrzucając niejako mimochodem tropy sugerujące, że to zadowolone z siebie towarzystwo skrywa jakieś mroczne sekrety. Czytelnik mimo woli godzi się na takie a nie inne tempo i obgryzając te pazury cierpliwie czeka aż wydarzy się to coś.

Do czego przyczepić się można, a nawet trzeba to mało satysfakcjonujące rozwiązanie samej kryminalnej intrygi (nawiasem mówiąc zaczerpniętej z klasyki gatunku), której Grzegorzewska nie poświęca aż tyle uwagi co skomplikowanemu wątkowi obyczajowo-uczuciowemu. Jest też kwestia kluczowego dowodu, który z niewiadomych przyczyn, wbrew rozsądkowi i logice, znalazł się na łódce, ale nawet z tymi niedostatkami „Topielicę” czyta się świetnie.

Ocena: ★★★★★☆

[„Topielica” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo EMG, Kraków 2010]

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kryminalni, Lekturki, Polska i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Trup z wody

  1. cedro POLAND pisze:

    A ja własnie otrzymałem egzemplarz Topielicy, który wygrałem w polecanym mi przez ciebie konkursie na Facebooke’u. I już nie moge się doczekać, kiedy sam zaczną to czytać. :-) Kocham Grzegorzewską za jej całkowity brak pruderii obyczajowej i brak kompleksów w tworzeniu kryminalnych czytadeł przez wielkie „CZ” :-)

    Dzięki za recenzję. I polecam wcześniejsze tomy, chociaż zaczynając od środka chyba nieco sobie popsujesz smaczek „Żniwiarza”. ;-) Z jej książek byłyby świetne filmy.

  2. liritio POLAND pisze:

    „(…)śledztwo, trójkąt erotyczny i Mazury” – to chyba muszę przeczytać, szczególnie te Mazury mnie zachęciły ;)
    A tak serio, to naprawdę książki z akcją umiejscowioną na Mazurach, z którymi miałam dotychczas do czynienia, okazywały się sielsko-anielskie i bardzo pasowały do wakacyjnego nastroju.
    Ale ciężko coś znaleźć na temat pani Grzegorzewskiej, poza tym, że tytuły jej książek są czarująco harlequinowe: „Żniwiarz”, „Topielica”, „Orchidea”… tylko czekać na „Uwiedzioną” :)

  3. zosik POLAND pisze:

    Cedro, ale fajnie, że udało Ci się wygrać :-))) „Topielica” jest jak znalazł na ten parszywy skwar. Oderwać się od niej nie mogła. Bezwstydnie mnie zassała. Faktycznie Grzegorzewska odznacza się całkowitym brakiem pruderii i to również bardzo mi się podoba w jej pisaniu
    Liritio och „Topielica” nie ma nic wspólnego z „sielskąanielskością”. Anielskością zwłaszcza, bo powieść Grzegorzewskiej jest dość pikantna i tak zmyślnie napisana, że nawet opisy nudy na łódce czyta się z zapartym tchem. Mi się bardzo podobało :-)

  4. maioofka POLAND pisze:

    Nie ukrywam, że już zrobiłam rekonesans w dorobku pani Grzegorzewskiej i obmyślam strategię zakupową :) Choć miałam postanowienie, by w wakacje nie kupować, a czytać zapasy…

  5. zosik POLAND pisze:

    Maioofko, z całym szacunkiem, ale nie wierzę, że w nowe tytuły w ciągu wakacji się nie zaopatrzysz :-)

  6. czara FRANCE pisze:

    Trup trupem, topielica topielicą, ale już połowa czerwca, a majowego zwycięzcy jak nie było, tak nie ma ;)

  7. zosik POLAND pisze:

    Racja! Zapomniałam :P

  8. kraciata POLAND pisze:

    w tym roku jade znow na mazury wiec milo bedzie tym razem zabrac ksiazke, ktora dotyczy odwiedzanej okolicy

  9. zosik POLAND pisze:

    „Topielica” będzie jak znalazł :-)

  10. Pingback: InfoTuba: Artykuły, Wiadomości, Wydarzenia, Kultura, Imprezy, Dziennikarstwo, Publikowanie – Kraków, Warszawa, Białystok, Lublin, Łódź, Poznań, Rzeszów, Toruń - Polska - Literatura - "Topielica" Gai Grzegorzewskiej POLAND

  11. wegierka POLAND pisze:

    Wrażenie mam takie: autorka wreszcie spróbowała tego, co później opisane zostało.
    Żniwiarz był na prawdę niezły (uroczy jak 3-latek), kolejna książeczka dużo słabsza. Tę przeczytałam, z przyjemnością twierdzę, że poziom prezentuje wyższy, jest ‘żywa’ (w przeciwieństwie do poprzedniej, hmmm… czyżby wakacje?). I nadzieję mam, że to nie jest jej szczyt możliwości, czekam na kolejną, zobaczymy.

  12. maria POLAND pisze:

    Wróciłam tu, bo pamiętałam, że Lekturki zachęcały:) Wróciłam tu, bowiem gwałtownie potrzebuję dopingu, by jednak brnąć dalej. Pierwsze strony Topielicy zjeżyły mi włos na głowie banalną lepkością języka. Harlequin, myślę, czy co? Ctrl c ctrl v z licznych poprzedniczek? Nic to, nic to, bohatersko próbuję dalej. Może intryga nagrodzi mi konieczne przełamywanie niechęci do każdego kolejnego zdania.

  13. zosik POLAND pisze:

    Mario, tak, tak. Dobrze pamiętałaś, ja jestem wielbicielką twórczości Gai, ale mnie ten język i przedziwna konwencja w ogóle nie odstręcza. Odwrotnie – bawi mnie, bo to świadoma poza autorki, która pastiszuje tę literacką konwencję. Intryga pojawia się dość późno, to fakt, ale moim zdaniem jest naprawdę niezła, poza tym powieść jest na tyle krótka, że myślę, że warto dać jej szansę. Koniecznie daj znać czy dobrnęłaś do końca? :)

  14. maria POLAND pisze:

    Dam znać, dam. I spróbuję poczołgać się dalej w tekst:) Jak absolutnie ufam literackiemu gustowi Lekturek (ileż ja przez nie pieniędzy wydałam, nie zliczę;), tak tu nawet „pastisz” mnie nie przekonuje, za mało w nim finezji. Zamilknę już, bo grzeszę, oceniając obiad po pierwszej łyżce zupy:)

  15. maria POLAND pisze:

    Wczytałam się i doczytałam. Wpisuję równo z ogłoszeniem Wielkiego Kalibru, dla Topielicy właśnie:)
    Przeczytałam, z przyjemnością, bo… kupiła mnie Julia. Mocna, ciekawa bohaterka, która zostaje w głowie jeszcze po odłożeniu książki, to nie tak częste.
    Co do reszty, pozostaję nieprzekonana. Albo nos zatkany katarem i powinnam była odłożyć lekturę na po grypie, albo muszę mu zaufać;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>