Kabotyni i prowincjusze

Mój drugi Midsomerek, a trzecia powieść Caroline Graham w ogóle. Przyjemna rzecz. Właśnie przyjemna – nie ekscytująca, zabójczo wciągająca czy taka, którą czyta się z wypiekami na twarzy, nerwowo przerzucając strony.  Graham pisze kryminały do smakowania, a słowa tego używam nie bez powodu, bo jeśli ktoś choć raz miał w ręku któryś z Midosmerków wie, że jedzenie (angielskie, toteż dość dziwne aczkolwiek opisane w zniewalająco apetyczny sposób) pełni w nich niebagatelną rolę.

Pamiętam jak rok temu z rosnącą konsternacją czytałam „Ducha w machinie”, minęłam bowiem setną stronę (a polskie wydania czcionkę mają dość mikroskopijną) a morderstwa albo chociaż podejrzenia morderstwa ani widu ani słychu. W „Śmierci pustego człowieka” jest nie inaczej. Graham z namaszczeniem przygotowuje czytelnika na meritum, a zuchwała i jakże teatralna zbrodnia dokonuje się w momencie, gdy dobrze pozna się każdą z postaci.

Powieści Graham są nietypowe również dlatego, że brakuje im postaci lidera wokół którego ogniskowała by się akcja. Innymi słowy nie ma tu kogoś na miarę Kurta Wallandera czy Salva Montalbana albo chociaż Emmy Graham. Śledztwo prowadzą nadinspektor Barnaby i sierżant Troy (rozbrajająco głupawy) – dość zabawny i zgrany duecik, acz z perspektywy powieści mało istotny. Jak w klasycznym kryminalne – porządkują chaos i przywracają ład i właściwie nic nad to, bo w literackim uniwersum Caroline Graham bezdyskusyjny prym wiodą Ci, którzy u innych pisarzy są tylko tłem dla szarży detektywa.

Trupem, tyle zdradzić mogę, w „Śmierci pustego człowieka” jest jeden z aktorów amatorskiego teatrzyku, a jego przejście w zaświaty uświetni a nawet, rzec by można, uwiarygodni uroczystą premierę „Amadeusza”. Wśród postaci psudo aktorzy z przerostem ego, utalentowany amator (taki Billy Elliot aktorstwa), para gejów wielbiąca dobre jedzenie, megalomański reżyser, skromna i zahukana asystentka świetnie sprawdzająca się w roli popychadła do wszystkiego i kilka innych nie mniej intrygujących postaci. Graham ma rękę do kreowania takich nieszkodliwych wariatów i małomiasteczkowych ekscentryków skrywających swe prawdziwe instynkty pod gębą prawowitych obywateli w zadeptanych kapciach z kubkiem kakao i równo przyciętym trawnikiem. Jej postaci są bardzo różnorodne, a dzięki pogłębionej psychologii również wiarygodne. Dlatego „Śmierć pustego człowieka” dużo lepiej czyta się jako powieść psychologiczną z pysznym portretem angielskiej prowincji w tle, niż kryminał, który jest taki sobie.

Minus za okropną okładkę i wydanie, którego brzydota woła o pomstę do nieba.

Ocena: ★★★★½☆

{„Śmierć pustego człowieka” Caroline Graham, przełożyła Liliana Okupniak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2006]

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brytyjskie, Kryminalni, Lekturki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Kabotyni i prowincjusze

  1. matylda_ab POLAND pisze:

    Też byłam pod wrażeniem, ale ja żadnym znawcą kryminałów nie jestem, bo rzadko je czytam. Choć właśnie teraz czytam kryminał. Całkiem fajny!;)

  2. Ja kocham serial. Widziałam wszystkie serie. Iluż cudownych Brytyjskich aktorów pierwszo i drugoplanowych przewija się przez to dzieło. Świetny serial – książek jeszcze nie czytałam!

  3. tamaryszek POLAND pisze:

    Wygląda na to, że kryminał to najszlachetniejsza z konwencji. Trochę bawi, trochę zmusza od logicznej akrobatyki a poza tym absolutny basic dla wszelkich innych gatunków. Tu odsłona psychologiczna dominuje. A może i dobrze, że taki mieszaniec? I że też Wydawnictwo Psychologiczne sprzyja kryminałożercom…
    Właśnie sobie uświadomiłam Twoje kryminalne ciągoty. Bo sięgasz po tak różne książki, że dotąd nie zauważyłam. :)
    Czyli: „obywatel w zadeptanych kapciach z kubkiem kakao” nie powinien zniechęcać, a raczej kusić ciekawą wiwisekcją…

  4. maioofka POLAND pisze:

    Okropna okładka. Dziwne, że wydawcy tak sobie sami szkodzą, prawda?
    Nie czytałam nic tej autorki do tej pory i o serialu dopiero od Was usłyszałam. Ale postaram się naprawić te braki :)

  5. zosik POLAND pisze:

    Matylda a ja w kryminały wciągnęłam się po uszy, acz żeby nie przesadzić – czytam co drugą książkę.
    Niebieski ptak, a widzisz – ja serialu (jeszcze) nie znam. Pewnie wkrótce to się zmieni
    Tamaryszku masz mnie! Faktycznie, jak wspomniałam wyżej, w kryminały wpadłam i czytam ich ostatnio dużo. To taka inteligentna rozrywka, która umysłowi szkody ani przykrości nie czyni
    Maioofko wyobraź sobie, że angielskie mają tylko odrobinę ładniejsze?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>