„Istnienie” Marcina Koszałki nie jest jedynym filmem, który przywiodła mi na myśl Mary Roach w „Sztywniaku”. Czytając o prosektoryjnych przygodach zwłok przed oczami pojawiły mi się obrazy z filmu „Vital”. Wyreżyserowany przez Shinyę Tsukamoto obraz w dużym uproszczeniu można by bowiem nazwać wysmakowanym filmem o sekcji zwłok, a kurs anatomii stanowi centralny punkt filmu i przy okazji niemalże mistyczne doświadczenie dla głównego bohatera. Grany przez Tadanobu Asano Hiroshi Takagi w wyniku tragicznego wypadku traci nie tylko dziewczynę Ryoko, ale również pamięć. Dotknięty amnezją gubi nie tylko swoją przeszłość i wspomnienia, ale także fundament swej jaźni – tożsamość. Chłopak zamyka się w sobie popadając w introwertyzm na granicy autyzmu. Jest wyobcowany i milczący, z wciąż tym samym ponuro – obojętnym wyrazem twarzy. Bohater staje się człowiekiem bez właściwości, któremu cały dotychczasowy świat rozbił się na milion małych kawałeczków.

Fabuła „Vital” została osnuta wokół dążeń Takagiego do odnalezienia siebie, zrozumienia i pogodzenia się z przeszłością, rekonstrukcji tożsamości z odpadków, ulotnych doznań i skrawków tego co minione. Stopniowa przemiana bohatera przebiega w sposób wyzuty z dramatyzmu i patosu. Tsukamoto postawił na wyciszoną i kontemplacyjną formę opartą na wycyzelowanych kadrach podporządkowanych określonej dominancie kolorystycznej (na przemiennie jest to chłodny błękit i ciepły cynober).

Wiedziony podszeptem świadomości Hiroshi postanawia powrócić na studia medyczne, które porzucił przed tragicznym wypadkiem. Jakby wybudzająca się ze stanu apatii jaźń podpowiedziała mu, iż poznając i próbując zrozumieć tajniki ludzkiego ciała, odnajdzie klucz do zrozumienia siebie. Cała prawda, znajduje się tuż przed wami, musicie tylko pojąć jej koncept oznajmia patomorfolog prowadzący zajęcia. I faktycznie można by rzec, że przeszłość została położona tuż przed Hiroshim. Przypadek bowiem sprawił, iż zespół do którego należał bohater miał dokonać autopsji na zwłokach jego tragicznie zmarłej dziewczyny. Chłopak nie od razu orientuje się, że ma do czynienia ze swą ukochaną. Stopniowo jednak, wraz z rozbieraniem jej ciała na coraz mniejsze fragmenty, zaczyna łączyć go z nią niemal intymna więź. Hiroshi odzyskuje wspomnienia, ale również godzi się z nieuchronnością ludzkiego losu. Autopsja dokonana na ciele Ryoko staje się dla niego formą przepracowania żałoby z pełną świadomością cierpienia, pustki i samotności i to zarówno po zmarłej ukochanej, ale również po swoim dawnym życiu.
Wraz z końcem pory deszczowej Hiroshi kończy kurs anatomii. Dokonuje się katharsis. Chłopak godzi się ze światem, ale nade wszystko ze sobą. Odzyskuje witalność. Może zacząć żyć od nowa.
[„Vita” scenariusz i reżyseria Shinya Tsukamoto, Japonia 2004]
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)











Co z tym cynobrem? Przypisany rzeczywistości nieklinicznej, wspomnieniom? Bardzo ciekawe. Mistycyzm odnaleziony w czymś tak dosadnie cielesnym. (Mam podobne odczucia po filmie „Głód” S.McQueena). I ta przepracowana żałoba, powrót do żywych z nieodwracalnej,wydawałoby się, otchłani. Odnoszę wrażenie, że całość jest przekonująca. Nie słyszałam o tym filmie wcześniej.
Pozdrawiam.
Tsukamoto dopieszczał kadry w Vital. Na screenach tego nie widać, ale film ma bardzo żywą kolorystykę, a każda barwa ciągnie za sobą określoną symbolikę. Film jest bardzo interesujący choćby z tego względu, że nie poddaje się prostoliniowemu oglądowi. To jest film do czytania, dekodowania znaczeń, bo Tsukamoto nie lubi podawać rozwiązań wprost. Stąd „Vital” wymaga zaangażowania i uwagi. Sam reżyser nie jest specjalnie znany w Polsce. Jego filmy nigdy nie były wyświetlane w kinach, można było je jedynie zobaczyć na festiwalach filmowych. Pierwszy raz zetknęłam się z jego cyberpunkową twórczością (kultowy „Tetsuo”) na festiwalu filmowym w Cieszynie w roku bodaj 2003.
…tak sądziłam, że to coś nowohoryzontowego…
Notuję nazwisko. Pozdrawiam świątecznie :)
Oj zdecydowanie to reżyser „gutkowy” :)