„Taki piękny dzień” Melania Mazzucco

Tytuł to oczywiście ironia. 4 maja 2001 roku nie był bowiem ani dniem szczególnie pogodnym (opieszałość wiosny wciąż dawała się Rzymianom we znaki), ani tym bardziej udanym dla postaci powieści Melanii Mazzucco. Powieści bardzo udanej, dodam. Interesująco skonstruowanej, zamkniętej w ramach dwudziestu czterech godzin i zgrabnie łączącej elementy społeczne z wątkami psychologicznymi. Po prawdzie wciąż jest to książka o tak zwanym „życiu w najczystszej postaci”, ale włoskiej pisarce udało się wyjść poza utarte schematy powieści obyczajowej i, co istotne, uniknąć banału, który często jest najlepszym przyjacielem książek o „życiu w najczystszej postaci”.

„Taki piękny dzień” to powieść o pozorach. Mazzucco opowiada o jednym dniu z życia dziewiątki bohaterów. Postaci w gruncie rzeczy nieszczęśliwych i zagubionych, walczących z własnymi demonami. Elio jest politykiem z niewielką szansą reelekcję w nadchodzących wyborach, jego młodszą o dwadzieścia lat żonę Maję nie bardzo to jednak interesuje, dziś na głowie ma przyjęcie urodzinowe ich córki Camilli. Elio ma też syna z poprzedniego związku – anarchistę z fioletowymi włosami, który potajemnie podkochuje się w Mai. Osobisty ochroniarz posła – Antonio – osiłek ze skłonnością do agresji śledzi żonę, która uciekła od niego zabierając dzieci. Zagubiona Emma ma problemy z poukładaniem sobie życia po rozstaniu z nim. Mieszka z gderliwą matką i samotnie wychowuje dwójkę dzieci – nastoletnią Valentinę, która właśnie wkroczyła w fazę burzy i naporu i wrażliwego dziesięcioletniego Kevina, którego zupełnie niespodziewanie Camilla zaprasza na swoje urodzinowe przyjęcie. Jest jeszcze nauczyciel Valentiny, niespełniony pisarz. Dziś mija dziesięć lat jego potajemnego związku z żonatym dziennikarzem. 4 maja losy ich wszystkich w zaskakujący sposób splatają się i zazębiają. Konfrontacje inspirują ich do podejmowania nie zawsze najszczęśliwszych decyzji prowadzących ku tragicznemu rozwiązaniu. Dramat rozgrywający się w „Takim pięknym dniu” nie jest efektem przypadkowych koincydencji. To raczej powoli dokonujące się fatum, nieuchronnie kierujące ich wyborami ku jednemu tylko, zgubnemu kierunkowi.

Dużym atutem powieści jest konstrukcja postaci. Pełnych bólu, wątpliwości, lęków i słabości, zmagających się ze swoimi niedolami, goryczą porażki i niespełnienia. Trzecioosobowy narrator działa niczym zoom. Często zmienia perspektywę, ustawiając ostrość na różnych postaciach, stąd każda z nich charakteryzowana jest z kilku punktów widzenia. Dzięki temu bohaterowie powieści Mazzucco są jeszcze bardziej wiarygodni. Pisarka podkreśla względność codziennych masek, które nosimy. Krytykuje pozorność osądów wysnuwanych na podstawie powierzchownych obserwacji. Maja w zahukanej Emmie widzi pewną siebie i seksowną kobietę, która miała odwagę porzucić męża i dotychczasowe życie. Elio w Antoniu widział oddanego anioła stróża, w tym samym czasie, gdy ten lżył z niego za jego plecami. Ich postawy są wygodną ścieżką na skróty, wygodną, bo nie angażującą w problemy innych i gwarantującą zachowanie czystych rąk, choć to nie jest tożsame z czystym sumieniem. Pozory są zresztą swoistym leitmotivem „Takiego pięknego dnia”. Każdy jest tu osądzany poprzez pryzmat punktu widzenia osoby oceniających i jakże truistycznego podejścia, że trawa jest zieleńsza po drugiej stronie płotu. Za pociągającymi fasadami bohaterów kryją się problemy i dylematy. Takie jak w „życiu w najczystszej postaci”.

Tyle postaci, wątków, historii, a jednak powieść Melanii Mazzucco jest idealnie klarowna i niezmiennie zajmująca. Mi bardzo się podobało.

Ocena: ★★★★★☆

[„Taki piękny dzień” Melania Mazzucco, przełożyła Joanna Wachowiak – Finlaison, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010]

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, Lekturki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „„Taki piękny dzień” Melania Mazzucco

  1. Tanki POLAND pisze:

    „zgrabnie łączącej elementy społeczne z wątkami psychologicznymi.” – już to jedno zdanie tak zachęca…4 maja to zresztą dzień moich imienin (i wcale nie jestem Florianna!) O Mazzucco słyszałam same dobre rzeczy, choć opisy książek wcale mnie nie zachęcały. Trzeba będzie jednak zapamiętać to nazwisko. A Twój opis przypomniał mi „Małe Niegodziwości” Carmen de Posadas – też całkiem miła książka.

  2. awita22 POLAND pisze:

    Mmmm…. dorwałaś już nową Mazzucco :-). To moje odkrycie z ubiegłego roku i bardzo się cieszę, że WAB wydał kolejną jej książkę.
    Nie mam wątpliwości, że będzie mi się podobała, utwierdziłam się w tym po przeczytaniu Twojej notki. Nie mam jej jeszcze niestety na półce…

  3. zosik POLAND pisze:

    Tanki podoba mi się tytuł. Jest wielce obiecujący, więc tytuł zanotuję :)
    Awita to moja pierwsza przeczytana książka Mazzucco, ale myślę, że nie ostatnia, bo mam jeszcze „Vitę”

  4. liritio POLAND pisze:

    Jeszcze żadnej książki tej autorki w rękach nie miałam, ale bardzo mnie zachęciłaś :)

  5. O! To zapowiada się naprawdę super książka. Jeśli to nie kolejna obyczajówka, a dobra książka z wątkami psychologicznymi, to ja to biorę :)

  6. czara FRANCE pisze:

    Książka zapowiada się bardzo ciekawie – zacząwszy od okładki, która mnie zachwyca, jak już Ci pisałam, poprzez treść, skończywszy na… recenzji! Wiem, że nie przepadasz za „wazeliną”, ale muszę znowu wrócić do tematu – Twoje recenzje czyta się jak dobrą literaturę, są zwięzłe, ciekawe i napisane bardzo precyzyjnym językiem. Koniec dygresji ;) A ta powieść – po prostu muszę ją mieć.

  7. marcin POLAND pisze:

    wygląda na to, że tak jak kilka innych książek z serii z miotłą, również dziełko tej czarownicy jest warte przeczytania ;)

  8. zosik POLAND pisze:

    Liritio miło mi :) Ja chętnie sięgnę teraz do poprzednich powieści Mazzucco
    Vampire_Slayer to jest powieść obyczajowa, ale bardzo dobrze skonstruowana i ze świetnymi postaciami, z których rozterkami dość łatwo się utożsamić.
    Czara przez Ciebie rumienię się jak nie przymierzając jakaś pensjonarka! A mówiąc serio to co piszesz jest szalenie miłe :)))
    Marcin a wiesz, że na zdjęciu Mazzucco faktycznie trochę przypomina czarownicę ;-)

  9. mary POLAND pisze:

    właśnie ją kupiłam, czytałam „Vita” cudowna książka :)

  10. kropka POLAND pisze:

    Mamy pewną synchronizację jak widzę, ponieważ właśnie czytam tej autorki powieść „Tak ukochana” :) Po zachwycającej pozycji jaką okazała się dla mnie „Vita” trudno mi wykrzesać z siebie tamtą euforię, choć nie jest źle… Ale Twoja recenzja rozbudza nowe nadzieje ;)

  11. Margot POLAND pisze:

    ja mam 4 urodziny dodając jeszcze ciekawą recenzję chyba nie wypada nie przeczytać

  12. zosik POLAND pisze:

    Mary mówisz? To fajnie, bo ja „Vite” mam
    Kropka synchronizacja niezamierzona, ale faktycznie dość powszechna wśród moli książkowych mam wrażenie. I wszysyc tak chwalicie „Vite” :)
    Margot to tak samo jak Camilla, córka Mai i Elia :)

  13. neta POLAND pisze:

    Spodobało mi się porównanie narratora do zooma, zmieniającego perspektywę i ustawiającego ostrość :)) Świetnie brzmi! A recenzja mocno nęci, jak już nie pierwsza o Mazzucco. Jak na nią trafię i życia starczy to na pewno przeczytam.

  14. zosik POLAND pisze:

    Ale taki właśnie jest narrator u Mazzucco – jak zoom. A lekturę polecam, bo jest warta i czasu i uwagi

  15. Tanki POLAND pisze:

    „Małe Niegodziwości” są całkiem interesującą książką; co prawda, pisałaś gdzieśm że nie przepadasz za literaturą iberoameykańską, to akurat Posadas uprawia trochę inny typ realizum magicznego niż Marquez, Llosa czy Cortazar. Może dlategom że mieszka w Hiszpanii? W każdym bądź razie, w Twoim opisie książki Mazzuco jest coś podobnego do „Małych Niegodziwości” właśnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>