„Rzeczy” Georges Perec
Kontynuując mój mały rekonesans w łonie literatury francuskiej, po rozrywkowej „Małej handlarce prozą”, sięgnęłam po powieść zgoła odmienną, z ducha i ciała rzec by można. Wątłe ciałko „Rzeczy” nijak się bowiem ma do potężnej siły oddziaływania. Ta mini powieść, literacki debiut Georges Pereca, później znanego przede wszystkim jako autora kultowego tomiska pod znamiennym tytułem „Życie. Instrukcja obsługi”, powstała przed 45 laty, a jednak wciąż zaskakują świeżością formy i aktualnym przesłaniem. Wnikliwie obserwacje oraz płynące z nich wnioski Pereca nie zestarzały się bowiem ani o jotę, a gdyby nie dopisek w podtytule, że „Rzeczy” to historia z lat sześćdziesiątych skłonna byłabym uznać książeczkę za powieść napisaną najwyżej dziesięć lat temu. A to nie tak.
Debiut Pereca to jedna z trafniejszych diagnoz kultury konsumpcyjnej. Analiza mechanizmów kreujących potrzeby i zmuszających do kupowania. Para dwudziestokilkuletnich bohaterów jest reprezentacją powojennego pokolenia, którego idee fixe było korzystanie z dobrobytu i pławienie się w zbytku. Pokolenia, dla którego celem samym w sobie było posiadanie coraz większej i większej ilości materialnych dóbr, a problemem niemożność zrobienia tego natychmiast i w dodatku bez wysiłku. Jerome i Sylvia nie są zamożni, a jednak doskonale odnajdują się w konsumpcyjny modelu życia. Prowadzą się ponad stan, ale w świecie, do którego przynależą było to normą, podobnie jak snucie wizji posiadania modnych ubrań, eleganckich mebli, długich wakacji i tym podobnych luksusowych dóbr, które w efekcie jakiegoś szczęśliwego zrządzenia losu miałyby stać się ich udziałem, bo to właśnie dla tych łososi, dywanów, kryształów matki – ekspedientka i fryzjerka – dwadzieścia pięć lat temu wydały ich na świat [s. 88]. Niechętnie dopuszczają do siebie myśli o możliwości podjęcia pełnoetatowej pracy, są ponad wysiłek i znój zarabiana na swoje zachcianki, a gdy już decydują się na ten krok oboje mają wrażenie, że uśmiercają jakąś wielką acz nie do końca sprecyzowaną życiową szansę.
Perec znakomicie oddał intelektualną pustkę Sylvii i Jerome’a: całkowicie zawładniętych przez kulturę konsumpcji, ślepo podporządkowanych modzie, wyzutych z życia duchowego wiernych naśladowców dyktatu otoczenia. Ogrom pragnień ich paraliżował, trzymał w potrzasku, nie pozwalał na funkcjonowanie inne niż w pogoni za kolejnymi przedmiotami. Sylvia i Jerome naiwnie wierzą, że posiadanie jest gwarantem szczęścia. Są niewolnikami cywilizacji materialistycznej opętanymi przez tytułowe rzeczy. Opętani potrzebą posiadania, wizją luksusu i dobrobytu, która staje się motorem napędowym ich egzystencji. Motorem, który jednak nie zostaje przekuty na konkretne działania, jako że bohaterom powieści Pereca obcy jest model od pucybuta do milionera. W końcu są Francuzami, a to właśnie Francuzi mają najkrótszy tydzień pracy.
Ocena: 





[„Rzeczy” Georges Perec, tłumaczenie Anna Tatarkiewicz, Książka i Wiedza, Warszawa 1982]









Dzięki Twojej recenzji przypomniałam sobie, że chciałam kiedyś przeczytac „Wszystko dla pań” E. Zoli. Również dotyka tematu konsupcjonizmu min. wypieraniu małych sklepików przez wielkie (hipermarkety), z tym że w XIX wieku. Widac Francuzi lubią te tematy :)
Jakież to prawdziwe! I faktycznie na czasie ..
Wygląda na to, że tę książkę powinien przeczytać każdy, kto takiego konsumpcyjnego stylu życia unika, albo chociaż stara się unikać. Zachęciłaś mnie i pewnie sięgnę po „Rzeczy”, może pomogą mi zobrazować moje wszelkie przemyślenia w tej kwestii.
Thilien najwyraźniej. Przy okazji Ty przypomniałaś mi, że i ja miałam przeczytać „Wszystko dla Pań” :-)
Moni bardzo. Powiedziałabym nawet, że przerażająco na czasie.
Zaułku moim zdaniem „Rzeczy” powinien przeczytać każdy bez względu na to czy jest wyznawcą konsumpcyjnego stylu życia czy odwrotnie – stara się go unikać lub jest jego wrogiem.
Bardzo załuje ze ta ksiazka znajduje sie wszedzie na pozycji „egzemplarz nieodstepny”, bo stanowi idealny podarek slubny lub dla tzw młodych par, moim zdaniem.
Otóż to moja droga. Przydałoby się jakoś ładnie wznowić te Perecowskie „Rzeczy”. Sama chętnie postawiłabym sobie ja półce i wracała przy okazji sezonowych wyprzedaży tudzież innych sklepowych pokus.
ja tak nie na temat : wyroznienie blogowe dla Ciebie u mnie :)
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane