Pamiętam, że „W pogoni za dalekim głosem” podobało mi się, pozostawiło po sobie wrażenie udanie spędzonego wieczoru, ale zupełnie nie pamiętam z jakiego powodu, co suma summarum zapewne nie jest najlepszą rekomendacją. Paradoks z pisarstwem Taichiego Yamady wynika z efemeryczności tworzonej przez niego literatury. Przy czym jest to ulotność dwuznaczna. Yamada chętnie posiłkuje się poetykę snu i grozy. Tkankę jego maleńkich powieści tworzą nieuchwytne wrażenia i niepokojące nastroje. Czyta się to to szybko, ale i równie szybko zapomina treść i, co gorsze, przesłanie. Śmiem przypuszczać, że podobny los jak „W pogoni za dalekim głosem” czeka również „Obcych”, ale nie uprzedzajmy faktów.
Główny bohater „Obcych” nieco przypomina outsiderów z powieści Harukiego Murakamiego. Harada niedawno się rozwiódł, ma czterdzieści kilka lat i zajmuje się pisaniem scenariuszy do telenowel. Jest sierotą, jego rodzice zginęli tragicznie, gdy miał bodaj 10 lat. Jak wielkie zatem będzie jego zdziwienie, gdy któregoś wieczoru na widowni teatrzyku satyrycznego zobaczy sobowtóra swojego ojca. Podąży za nim do domu, a tam czekać na nich będzie kobieta wyglądająca tak samo jak jego nieżywa matka. Harada próbuje zachować dystans, zdroworozsądkowo tłumaczyć tą dziwną, ale i pociągającą sytuację, nie potrafi jednak zrezygnować z odwiedzin u „rodziców”. Zanurza się coraz głębiej, stąpając po cienkiej linii oddzielającej dwa światy: nas i ich. Nie wyniknie z tego zresztą nic dobrego.
„Obcy”, jak przystało na utrzymaną w poetyce horroru opowieść o zemście, wciąg acz specjalnie nie zachwyca. Zabrzmi to może durnie, Ameryki odkrywać nie będę, ale ta powieść jest bardzo japońska właściwie pod każdym względem. Yamada zgrabnie przetransponował motywy zaczerpnięte z klasycznej opowieści o duchach – kaidan – na współczesne realia. W sumie nic nowatorskie ani odkrywczego, wszak kompilacja przenikanie się świata żywych i zmarłych z zemstą zaświatów była już wielokrotnie eksplorowana w literaturze i filmie (patrz J-horror na przykład). Japończycy lubią się bać czy może raczej lubią być straszeni i to straszenie wychodzi im naprawdę nieźle. Paradoksalnie wiara w świat nadprzyrodzony jest w nich głęboko zakorzeniona. W opowieściach kaidan na próżno szukać fruwających noży i ociekających posoką wendet. Liczy się klimat. Specyficzny nastrój grozy, który Taichi Yamada kreuje bardzo subtelnie, wykorzystując skromne środki stylistyczne i proste rozwiązania fabularne.
Posiadaczy słabych nerwów pragnę poinformować, że lekturze „Obcych” nie towarzyszy zjawisko tak zwanego jeżenia włosów na głowie. Dreszczyk jest, ale o mocy bardzo umiarkowanej, nie mniej jednak powieść niezła, tajemnicza i przyjemna w odbiorze.
Ocena: 





[„Obcy” Taichi Yamada, przełożyła z japońskiego Anna Horikoshi, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2007]
Przy okazji pragnę publicznie zapowiedzieć, że „Obcymi” zapoczątkowałam wewnętrzne wyzwanie, na które sama siebie wyzwałam, o jakże wymownej nazwie Little Japan. Więc jaka sama wymowna nazwa wskazuje będzie czytać o Japonii lub japońskich pisarzy. Będzie to dla mnie swego rodzaju powtórka z rozrywki, jako że w swym życiorysie zaliczyłam już epizod czytania w ilościach przemysłowych wszystkiego co miało cokolwiek wspólnego z Krajem Kwitnącej Wiśni. Zaopatrzyłam się zresztą przy okazji tej „powtórki z rozrywki” w już całkiem przyjemny zbiorek książek, ale o tym może przy innej okazji.
Może Cię również zainteresuje:
- „W pogoni za dalekim głosem” Taichi Yamada 23/09/2008
- „Zagłada” Akira Yoshimura 28/02/2010
- „Złota Pagoda” Yukio Mishima 13/03/2010
- Nawiedzone pole kukurydzy 02/10/2010
- „Duch w machinie” Caroline Graham 13/06/2009
- “Wyrok śmierci na życzenie” Masahiko Shimada 09/01/2009
- „Żona biznesmena” Sujata Massey 28/03/2009










Witam właśnie przeczytałam „obcego” – muszę przyznać że już dawno nie czytałam niczego tak szybko i z taką przyjemnością – Yamada ma chyba niezły wpływ na swoich czytelników, ponieważ po lekturze postanowiłam przeczytać wszystko co japońskie…. z recenzją jak zwykle trudno się nie zgodzić.
Margot ha! Więc i Ty będziesz zgłębiać Japończyków ;-) A „W pogoni za dalekim głosem” miałaś już przyjemność skonsumować?
Ja tą książkę przeczytałam chyba w 2008 r. i zrobiła na mnie umiarkowanie dobre wrażenie. Nawet dobrze pamiętam treść. :) A co do Twojego osobistego wyzwania, to musisz sięgnąć po Natsuo Kirno, o ile jeszcze nie czytałaś jej pokaźnych rozmiarów powieści. Japonia w jej oczach jest pesymistyczna, przygnębiająca a samotność wieje z każdego kąta. Polecam.
Poprawiam błąd: Natsuo Kirino. Zgubiłam literkę. :)
Witaj,
Świetne wyzwanie i jeśli pozwolisz, będę kibicować, bo też literaturę z tego kręgu kulturowego bardzo cenię.
Gratuluję ciekawej recenzji. „Obcy” bardzo mnie zaciekawili, zapowiadają się tak, jak lubię :)
Serdecznie pozdrawiam.
nie miałam przyjemności ale zasiądę do „posiłku” jak tylko synek mi pozwoli (14 miesięcy)
Jak tylko znajdę, biorę w ciemno. Dzięki :) PS. A lejtmotyw zapachniał mi „Koraliną” :D
Matyldo akurat Natsuo Kirinio nie jest na mojej liście wyzwaniowej, choć obie powieści posiadam. Czekają na lepsze czasy. A czytałaś „W pogoni za dalekim głosem”?
Lireal kibicowanie mile widziane, bo przecież słynę ze słomianego zapału. „Obcego” polecam. Ot taka książka na raz.
Margot, Bazyl :))))
dobra ksiązka ale „w pogoni za dalekim głosem” jest duzo lespze
Nie, nie czytałam „W pogoni…”, a to z prostej przyczyny: w żadnej bibliotece, do której chodzę nie mają tego. A nigdy będąc w księgarni nie wpadłam, aby kupić akurat ten tytuł. Wybierałam inne. ;)
Mary czy ja wiem. To już chyba kwestia gustu. Choć trudno mi obiektywnie porównywać, bo „W pogoni za dalekim głosem” jednak czytałam dość dawno temu.
Matyldo w sumie Cię rozumiem :) To takie książki, których nie trzeba koniecznie mieć na własność :)
Na mnie nie wywarla absolutnie zadnego wrazenia. Pamietam calkiem niezle tresc, a czytalam pare lat temu i jak na ksiazke, ktora nie pozostawia wrazenia, to cud, ze tresc potrafie przywolac. Ale tu nie dostrzeglam ani grozy – co takiego strasznego ma byc w fakcie, ze nawiedzaja nas duchy zmarlych? Co takiego budzacego groze, ze czlowiek przechodzi „na druga strone”? Chyba tej powiesci nie zrozumialam, albo po prostu moje leki dotycza zupelnie czego innego.
Ciekawa jestem Twojego projektu, bede kibicowac :)
Właśnie mi przypomniałas ze ciagłe mam nieprzeczytaną tę książkę od Ciebie! Moze teraz, w jasniejsze dni, mniej sie będę bała co mnie tam czeka i wreszcie sie za nią wezmę !
Chihiro to fakt, że lęki bywają różne. Ja nie odczytałam „Obcych” jako powieści przerażającej, tak samo, jak nie przerażała mnie klasyka japońskiego filmu grozy z „Kwaidan” Masaki Kobayashiego i „Kobietą – diabłem” Kaneto Shindô na czele, choć ewidentnie i wymienieni reżyserzy i Yamada czerpią pełnymi garściami z klasyki japońskiej literatury grozy. A kibicowanie w moim małym projekcie bardzo mile widziane. Przyda się :)
Peek-a-boo ano właśnie, wszak to do Ciebie pofrunął mój egzemplarz „W pogoni za dalekim głosem”