To, co miałam zrecenzować – już zrecenzowałam. „Doktor Żywago” jeszcze nie skończony (do końca zostało mi jeszcze mniej więcej 200 stron, więc już za chwileczkę, już za momencik… wiecie czego możecie się spodziewać). „Zaczarowany kwiecień” podobnie wciąż w czytaniu, tyle że „torebkowym”. Zatem, aby zająć czymś miłe towarzystwo w oczekiwaniu na kolejne zachwyty bądź też zgrzyty pokażę książki, w które zaopatrzyłam się w ciągu ostatnich tygodni.
Ku memu zaskoczeniu, pomimo ograniczenia wizyt w bibliotekach do koniecznego minimum, było ich naprawdę dużo. W pewnym stopniu przyczyniły się do tego krakowskie Targi Książki, dostawa nowości do mojej ulubionej taniej książki i kilka innych miłych okazji. I tak jakoś poszło. Podobnie zresztą, jak z uzupełnianiem zasobów herbacianych, bo i w tej dziedzinie dość mocno sobie onegdaj pofolgowałam. Herbaty jednak pokazywać nie będę, choć nie wątpię, że sfotografowane książki będą wybornie smakować z jej filiżanką. Wróćmy jednak do literatury :)
Różnorodność zgromadzonych dóbr wprawia mnie samą wprawia w pewne osłupienie. Rączka w rączkę idą tu kryminały ze wspomnieniami, proza ambitna z czytadłami, reportaże z humoreskami. Zresztą zobaczcie sami.
[w celu powiększenia można klikać]
W lewym stosiku od góry:
„Raz. Dwa. Trzy” Hubert Klimko – Dobrzaniecki
„Kształt wody” Andrea Camillerego (to akurat dość zabawne, bo szukałam kolejnej powieści duetu Sjowall – Wahloo, ale zamiast nich wpadł mi w łapy Camilleri; nie wybrzydzałam, bo nałóg ma swoje prawa ;-)
„Dżinn w oku słowika” A.S. Byatt
„Zaczarowany kwiecień” Elizabeth Arnim
„Aleja samobójców” duetu Czubaj – Krajewski
„Chińczyk” Henning Mankell – ach!
„Ogrody Kensington” Rodrigo Fresan
„Miss Bukaresztu” Richard Wagner
„Pozycja” Meg Walitzer
„Chłopiec, który spał pod pierzyną ze śniegu” Henning Mankell
„Dziennik na nowy wiek” Józef Hen
„Mój znak” Jerzy Illg
W prawym stosiku od góry:
„Yoshiwara. Miasto zmysłów” Ethel i Stephen Longstreet
trylogia Tobiasza W. Lipnego, czyli: „Barocco”, „Brukselska misja” oraz „Kurlandzki trop”
„Długi marsz” Sławomir Rawicz
„Biała gorączka” Jacek Hugo – Bader (z dedykacją!)
„Fakultet marzeń” Sara Stridsberg
„Amerykańska gejsza” Lea Jacobson
„Marlene” Angelika Kuźniak (toże z dedykacją!)
„Zapomniany ogród” Kate Morton
„Księżniczka z lodu” Camilla Lackberg
„W oparach absurdu” Antoni Słonimski oraz Julian Tuwim
„Alfabet krakowski” Andrzeja Kozioła
„Kresy, czyli obszary tęsknot” Tadeusza Chrzanowskiego
Może Cię również zainteresuje:
- Dziewczyno jesteś skończona 13/10/2009
- Kształtny i powabny 21/10/2010
- Różności 14/02/2010
- klasyczny piekarnik 16/07/2010











Po analizie Twojego księgozbioru moje oczy zamieniły się w okrągłe spodeczki. Gratuluję zdobyczy i życzę jak najmilszej lektury :)
(chociaż piszę to z ogromną nie nutką, a NUTĄ zazdrości)
Szaleństwo! Słuchałam fragmentów „Białej gorączki” w radiowej trójce, ciekawe jak wypada przy czytaniu.
A ja bym chętnie obejrzała też herbatę:)))
Mam kilka tych samych książek, a oprócz tego mam wielką ochotę na „Kresy…”
Na Illga tez sie skusiłam, płyte juz przejrzałam a ksiazke zagarnięto, więc wiele o niej narazie nie powiem.Przypomniałas mi ze mam na pólce Ogród Kensington, musze sie wreszie za niego wziac. A nic nie wspominałas o Widmopisie? czyżby został porzucony? No i ciekawa jestem Twoich wrazen z Byatt :).
To się nazywa Stosiko :D Niesamowite zbiory, życzę miłej lektury…i czekam na recenzje.
A ja przeciwnie. Mam co, ale nie mam kiedy :( Gratuluję stosu :D
Zosik mam to samo co Claudette :)) oczy jak spodeczki ……… kiedy Ty to „połkniesz”?
Miłej lektury, już nie mogę się doczekać Twoich opinii :)
Ajajaj, jaki piękny stos:)
matko i córko !!!!!
;)) ależ zdobycze.
połowę z nich bym Ci dmuchnęła :))
Mnie najbardziej z tego zestawu interesowałaby książka: „Kresy, czyli obszary tęsknot” Tadeusza Chrzanowskiego ;)
Przyznam się, że ostatnio mało powieści czytam, raczej biografie, wspomnienia, opowieści dokumentalne, popularnonaukowe – to wciąga mnie najbardziej. Ale chętnie przeczytam o czymś ciekawym :D
Pozdrawiam!
Polecam „Białą gorączkę” Hugo-Badera. Ciekawy jestem, który z reportaży najbardziej Ci się spodoba. Pozdrawiam i czekam na recenzję.
Claudette :)
Lilithin mam nadzieję, że nie gorzej. Jacek Hugo – Bader wpisał mi tak cudowną dedykację, że czuje się niemalże zobligowana do przeczytania „Białej gorączki”.
Padma nie powiem, że łakomie nie spojrzałam na Twoje angielskie herbatki, których widok zainspirował mnie do odświeżenia zapasów. Toteż w ramach ostatniej wizyty w stolycy udałam się do tamtejszego oddziału Whittarda, poszalałam też trochę w sieci i mam teraz taką ilość herbaty, że nie mieści mi się w szafkach i puszkach.
Peek-a-boo „Widmopis” oddałam do biblioteki. Powiem krótko: nie przypadliśmy sobie do gustu nie miałam ochoty kontynuować znajomości. Nie mogę powiedzieć, że to była zła książka, ale, no właśnie „ale”. Szkoda mi było czasu na doczytywanie jej i po jakiś 100 stronach podziękowałam za dalsze czytanie.
ja-madzik :)
Bazyl, a bo to zawsze działa parami ;-)
Moni szczerze? Nie mam pojęcia ;-)
rosemary :)
mary dmuchnęła? No wiesz!!! :P
Gosia i ja coraz bardziej się przekonuję do innej literatury niż powieści. Beletrystyka jest fajna, ale nigdy nie robi na mnie aż takiego wrażenia, jak na przykład reportaże
Sławku też jestem ciekawa :)
Kresy Chrzanowskiego mam na swojej kresowej półeczce obok Jacka Kolbuszewskiego, Niciei i innych albumów. Camilleri jako odpoczynek od poważniejszych tematów nie jest zły. Miłej lektury :)
nie dziwię się :)nie dziwię!
Aaaa ja się martwiłam, że u mnie taka rozpusta… ;) Tymczasem na widok Twoich stosików przecieram oczy z wrażenia :))
Neta ;P
Dobra, a ja powiem szczerze, że jakoś nie mam ochoty na ‘Chińczyka’. Nie pasuje mi Wallander bez Mankella. :P Zazdroszczę za to ‘Amerykańskiej gejszy’, czekam na recenzję, bo sama się nad nią zastanawiam. ;)
Aniu pełna byłam obaw czy uda mi się czytać „Chińczyka” bez porównywania do książek z Wallanderem, ale o dziwo zupełnie nie mam z tym problemu.
Nie mam pojęcia kiedy przeczytam „Amerykańską gejszę” :P Na razie musi swoje odczekać.