„Utracona” Karin Fossum
Znakomity kryminał. I mówię to ja (może nie Jarząbek, trener drugiej klasy*) Zosia, która onegdaj sporo gorzkich słów na temat twórczości Karin Fossum na niniejszym blogu wylała.
Mój sceptycyzm wobec książek „norweskiej królowej kryminału” był wypadkową dwóch czynników: nie kupowałam ani intrygi, ani (co bodaj gorsze) społecznego tła jej powieści. Ktoś już mi nawet radził, abym podarowała sobie dalszą znajomość z Fossum, a jednak na przekór tym głosom (i zdrowemu rozsądkowi) sięgnęłam po kolejną i dobrze zrobiłam, bo „Utracona” to bez wątpienia jeden z najlepszych skandynawskich kryminałów, jakie przeczytałam.
Tym razem, dla odmiany, w powieści Karin Fossum podoba mi się wszystko. Poczynając od wybornie skonstruowanej zagadki kryminalnej, która wciąga i trzyma w napięciu właściwie do ostatniej kropki. Historia opowiadana przez Fossum budzi mnóstwo emocji. Skromny i zamknięty w sobie Gunder marzy o żonie z Indii. Pewnego dnia zbiera się na odwagę i kupuje bilet do Bombaju, tam w restauracji poznaje piękną i delikatną Poonę, która wkrótce zostaje jego żoną. Gunder sam wraca do Norwegii, kobieta ma przybyć wkrótce po nim, ale ustalonego dnia nie pojawia się na lotnisku. Wkrótce po tym policja otrzymuje zgłoszenie o zmasakrowanych zwłokach kobiety orientalnego pochodzenia. Jednak frapująca fabuła to nie wszystko, a nazwać „Utraconą” po prostu kryminałem byłoby sporym uproszczeniem, bo to również subtelnie nakreślona historia miłości i poruszająca powieść psychologiczna. Fossum niesamowicie sportretowała prowincjonalną społeczność, sieć wzajemnych zależności i mechanizmy postępowania jej członków. W „Utraconej” uderza przerażający chłód, obojętność mieszkańców na okrutną zbrodnię. Znakomita jest również konfrontacja postaw poszczególnych postaci – spokój i oddanie Gundera, młodzieńczy entuzjazm głupiej niczym źrebak nastolatki, która była świadkiem zbrodni, dystans i wątpliwości mieszkańców społeczności, którzy wolą się nie wychylać.
Krótko mówiąc znakomity kryminał ze skłaniającym ku refleksji przesłaniem i rozdzierającym zakończeniem. Karin Fossum została całkowicie zrehabilitowana.
Ocena: 





[„Utracona” Karin Fossum, Znak, Kraków 2009]
*Barejomaniacy będą wiedzieć o co chodzi ;-)









no widzisz, to nam się zdanie pokryło;) bo jakoś ostatnio chyba mniej tego zbieżnego zdania było…
Przekonałaś mnie Zosik swoją recenzją. Wpisuję „Utraconą” na listę najbliższych zakupów… Cieszę się, że na północy świetne kryminały potrafią pisać także kobiety :))
o matko SZOK!!! Podobała Ci się FOSSUM!!! wow. No strasznie sie ciesze :)))) i nie moge doczekac lektury.. ostatnio brakuje mi czasu zeby sie porządnie podrapac… a co dopiero czytać :/
Wpisuję na moją listę książek wartych przeczytania!:D
Chiara serio? Mniej zbieżnego? Może i racja ;-)
Agussiek cieszę się, że mi się udało. Z okładki wielkimi wołami krzyczy, że to „najlepszy norweski kryminał wszech czasów” i wydaje mi się, że faktycznie coś musi być na rzeczy
Mary tak podobała mi się Fossum. Tak, sama w to nie wierzę i strasznie jestem ciekawa co Ty będziesz sądzić o „Utraconej”
P.uella koniecznie!
;)
a tak mi się wydawało…może nie zostawiałam Ci komentarzy,ale na przykład ja nie narzekałam tak na „Podróż Enrique” a Tobie widzę, że się nie podobała i stąd moja refleksja.
Trochę zganiłam, trochę pochwaliłam i w sumie 4 postawiłam, więc nie jest źle
Zosik, pewnie idziesz jutro na Targi? Jeśli tak to umówmy się! (chyba,że się już z kims innym umówiłaś) Napisz mi mejla na drakiula@o2.pl.
Ps. Widzę nowego kota! A tego znasz?
http://deser.pl/deser/1,83453,7166609,Kot_Simona__Sam_o_sobie.html
A to ciekawe, że „jeden z najlepszych skandynawskich kryminałów”.
Zdecydowanie pierwsza piątka
Zaraz po lekturze ‘Utraconej’ szukałam recenzji książki. Miałam nadzieje, że w wyniku pomyłki mojemu wydaniu zabrakło kilka kartek, bo przecież historia nie jest do końca rozwiązana. Teraz, kiedy dostrzegam przerażającą niemożność doczytania niespisanej ‘reszty’, jestem pewna, że nie ta książka mi się nie podobała.
Czy pozostałe wypociny Fossum przedstawiają się w podobny sposób?
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane