Czyli jak drogą losowania oddać w dobre ręce książkę (tutaj „Lato polarne” niejakiej Anny Sward). W tym celu należy:
1. Przygotować odpowiednią ilość losów

2. Rzeczone losy, poskładane w sposób uniemożliwiający podejrzenie co w środku napisane, umieścić w maszynie losującej (tutaj – ulubionym kubku)

3. Poprosić męża (lub, w przypadku braku takowego inną osobę o nienagannym morale i nieposzlakowanej opinii), aby wystąpił w charakterze sierotki i, po uprzednim przemieszaniu losów, wyciągnął jedną karteczkę

4. Odczytać zapisane na niej imię i niniejszym ogłosić, że „Lato polarne” Anne Sward wędruje do…

Zosi! :-) którą poproszę o przesłanie do mnie mailem adresu, na który powinnam wysłać książkę.
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Zut alors, to nie jest mój dzień, co zrobić… Zosi gratuluję i życzę miłego czytania :)
Heh, no trudno ;)) Ale i tak się cieszę, bo na pierwszym zdjęciu figuruję :))) Dla Zwyciężczyni gratulacje serdeczne :)
Gratuluję Zwyciężczyni. I muszę dodać, że mam taki sam garnuszek :P
Gratulacje dla zwyciężczyni :) A książki poszukam w bibliotece przy okazji :)
Ha ! :D
Gratuluję Szczęściarze! :)
niektórzy to mają więcej szczęścia od innych.
Gratuluję!