Home » Ameryka Południowa, Kryminalni, Lekturki

„Wichura w Hawanie” Leonardo Padura

19 października 2009 15 Comments

Wichura w HawanieCiekawa jestem czy kryminalne cztery pory roku Leonardo Padury poddadzą się pewnej prawidłowości wedle, której każda kolejna odsłona cyklu jest lepsza. Póki co wszystko na to wskazuje, bo o ile „Gorączka  w Hawanie” była jedynie zalążkiem czegoś bardzo smakowitego (cytując samą siebie), o tyle „Wichura w Hawanie” nie jest już tylko zwiastunem, a bardzo dobrą powieścią w pełnym rozkwicie.

Śmiało można napisać, że Padura przeskoczył sam siebie, „Wichura w Hawanie” jest bowiem kryminałem (i powieścią w ogóle) pod każdym względem zdecydowanie bardziej udaną. Kubański pisarz wyspecjalizował się w gatunku, który z powodzeniem można określić mianem kryminału miejskiego. Sama zagadka pełni tu jednak rolę drugorzędną. Jest ważnym i, co istotne, zajmująco odmalowanym tłem. Sceną, na której odgrywa swój spektakl Mario Conde. W „Wichurze w Hawanie” zresztą wydaje się być postacią dużo bliższą i wiarygodną. Padura świetnie oddał jego frustrację i złość wynikającą z konieczności bycia policjantem, poczucie literackiego niespełnienia, skłonność do melancholii, która miesza się z cynizmem oraz niepoprawną naturę latynoskiego bon vivanta, któremu tylko niewieście krągłości i dobre jedzenie w głowie.

Tym razem w Hawanie wieje, a gdy wieje, to rzecz wiadoma, ludziom przychodzą różne dziwne pomysły do głowy. W tych niepokojących okolicznościach przyrody ginie młoda nauczycielka. Może niezbyt urodziwa (co Conde odnotowuje nie bez żalu), ale za to zaangażowana w walkę na jedynym słusznym ideologicznie froncie, co w połączeniu z bardzo niepolitycznymi okolicznościami jej zgonu czyni ze śledztwa sprawę wielce delikatną i nieco śmierdzącą (prawie jak zgniłe jajo!).  Dochodzenie znów przypominać będzie stąpanie po bagnie. Im głębiej Conde się w nie zanurza, tym wszystko staje się coraz bardziej wieloznaczne i niepokojące. Skąd skromnie zarabiająca nauczycielka miała pieniądze na luksusowe ubrania? Dlaczego w jej mieszkaniu znalazła się marihuana i ile tak naprawdę miała kochanków?

W „Wichurze w Hawanie” Conde znów będzie musiał się uporać z demonami przeszłości, a także kacem gigantem, nie mniej jednak najwięcej frasunku przyniesie mu złamane serce, jako że i tym razem ulokuje swe uczucie nie tam, gdzie powinien. A Padura? Wciąż tak samo cięty i bezkompromisowy portrecista Hawany. Mi się bardzo podobało.

Ocena: ★★★★★☆

[„Wichura w Hawanie” Leonardo Padura, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009]

Może Cię również zainteresuje:



15 komentarzy »

  • krepinska POLAND napisał/a:

    Królową kryminałów to ja nie jestem. Mogę się pochwalić znajomością Pani Christie (chociaż pochwalić to za dużo powiedziane,bo mogłabym się powstydzić nieznajomością co najwyżej gdybym jej nie znała), Borisa Akunina – chociaż skromną, bo przeczytałam tylko „Lewiatana” którego Ci tutaj gorąco polecam, coś czuję,że spodobałby Ci się, nwet bardzo. Mogę dorzucić przygody Pana Tomasza (dla znajomych Samochodzika) – może to nie kryminały w pełnym słowa znaczeniu,ale je uwielbiam, Pan Tomasz jest jak by na to nie patrzeć, detektywem, zagadki rozwiązuje, jest to więc zalążek kryminału,no nie? W tym miejscu chcę jeszcze wpomnieć o moim nowym ulubionym serialu – „Ojciec Mateusz”. Szok w trampkach,że tyle brudnych spraw ma miejsce, w na pozór spokojnym, Sandomierzu. Zdarza Ci się oglądać?
    Ps. Ok,ani słowa o Padurze w moim komentarzu nie ma,ale co mam się wypowiadać jeśli kompletnie nie znam?

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Krepinska ja tam lubię takie off-topici :P Tytuł Borisa Akunina już sobie zanotowałam i będę o nim myśleć. Do tej pory czytałam jedynie „Dekoratora”. Jako kryminał zupełnie przeciętny, ale napisany w bardzo zajmujący sposób i w tej cudnie staroświeckiej manierze.
    „Ojca Mateusza” nie oglądałam nigdy. Jakoś nie ciągnie mnie do polskich seriali ;)

  • mary POLAND napisał/a:

    Śnila mi sie dzisiaj ta książka. Dziwne, bo ani mnie do niej specjalnie nie ciągnie ani 1 czesci nie znam.
    Moze kiedys siegne, ale jakos tamte rejony świata kompletnie mnie nie interesują… Przeglądałam swego czasu Gorączke w Hawanie, ale nie przukuła mojej uwagi na tyle by ja kupić czy szukac.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    mary ja myślę, że to jest znak by faktyczni się Padurą zainteresować :) „Wichura w Hawanie” jest lepsza od „Gorączki…” i polecam Ci ją.

  • czara POLAND napisał/a:

    Ja też się nie znam na kryminałach, wyjątek robię dla Fred Vargas i Jean-Claude Izzo (nie mówiąc o Christie i Conan-Doylu, oczywiście). Marylska trylogia Izzo bardzo mi zapadła w pamięć, serdecznie polecam.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    A widzisz ja już nie raz miałam okazję przeczytać Izzo, ale jakoś zdecydować się na to nie mogę. Freda Vargasa też nie znam, zresztą z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że nie czytałam żadnego francuskiego kryminału, co chyba wiąże się z moją ogólną niechęcią do francuskiej literatury. Może kiedyś się poprawię :)

  • chiara76 POLAND napisał/a:

    no to fajnie, że Ci pasowała. Ja nie kupię, ale miło słyszeć, że Tobie się podobało;)

  • czara POLAND napisał/a:

    Myślę, że jeśli się zdecydujesz na Izzo, nie będziesz żałować. Vargas, to zależy czy lubisz dygresje, rozbudowane sylwetki postaci i… archeologię;) (i jeśli mogę sobie pozwolić, Fred Vargas to kobieta, tylko ma taki mylący pseudonim!).

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Chiara pewnie, że się podobało :) Bardziej niż w przypadku pierwszej części i czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.
    Czara to się popisałam ignorancją :) Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że książek tej PANI nie miałam nigdy w ręce, a i ten Fred Vargas brzmi dość myląco. A czemu ona podaje się za faceta?

  • czara POLAND napisał/a:

    Zosiku, nie przejmuj się, ja dopiero po przeczytaniu chyba dwóch tomów przejrzałam płeć autora ;) Już wyjaśniam: wygląda na to, że Fred to zdrobnienie od jej imienia (Frédérique) a Vargas, to pseudonim, który przybrała jej siostra malarka. (Ten z kolei jest aluzją do postaci z „Bosonogiej Contessy”, filmu, w którym główna bohaterka nazywa się Maria Vargas, a gra ją Ava Gardner – niestety nie znam.)

    A może tak naprawdę chciała nas wszystkich zmylić i wprowadzić w konfuzję? ;)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Och to dobrze, bo już sobie plułam w brodę za ignorancję, którą się wykazałam ;-)

  • peek-a-boo POLAND napisał/a:

    Jestem wlasnie w polowie pierwszej częsci. Poczatek nieco mnie zawiodl ale robi sie coraz lepiej. I jak tak piszesz o drugiej to pewnie na pierwszej nie skonczę.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Peek cieszy mnie to co piszesz :) Pierwsza jak pierwsza. Była niezła, ale w drugiej rozsmakowałam się już w pełni.

  • Voyt POLAND napisał/a:

    Bardzo dobra powieść. Szkoda, że do poziomu autora nie dostosowała się tłumaczka. Chociaż dziękuje Desiderio Navarro za pomoc w tłumaczeniu idiomów kubańskich, to szczegółowo się nie dopytała.
    „Tipo” po kubańsku to nie negatywnie zabarwiony polski „typ”, lecz po prostu facet.
    „Pulover” na Kubie oznacza po prostu bawełnianą koszulkę, u nas zwaną też T-shirtem.
    Teraz czekam na dostawę „Gorączki w Hawanie”. Na szczęście tłumaczył ktoś inny.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    „Gorączkę w Hawanie” tłumaczył Tomasz Pindel, moim zdaniem bardzo dobry tłumacz, aczkolwiek nie mnie oceniać jak przyłożył się do idiomów :)

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.