Rozumie się, że muszę się trochę pokrygować, że ja wcale tych książek nie szukałam (guzik prawda), że same w ręce mi wpadły (guzik prawda numer dwa, bo kto jak nie ja z uśmiechem od ucha do ucha biegł do biblioteki) i pojęcia nie mam kiedy to wszystko przeczytam (fraza niemalże obowiązkowa! i niestety prawdziwa). Korzenie się tytułem wstępu mogę już zakończyć, więc przejdźmy do meritum.

Na samej górze przyczaiła się „Papuga Flauberta” Juliana Barnesa. Literatura angielska to mój nowy konik. To znaczy nie taki nowy, ale ostatnio znacznie wybił się na prowadzenie. Barnesa nie czytałam jeszcze, a podobno warto. Poczytamy – zobaczymy czy tak faktycznie jest.
Nieco niżej „Zamknięty pokój” wychwalanego tu i ówdzie duetu Maj Sjöwall – Per Wahlöö. Amber zabrał się za wydawanie całego cyklu, a to zapewne któraś ze środkowych części w starym wydaniu. Ciekawe czy to tak dobre, jak powiadają.
„Dom z obserwatorium” Edwarda Carey’a – podobno niesamowita książka z klimatem a’la filmy Davida Lyncha. Poczytamy – zobaczymy.
„Gulasz z turula” Krzysztofa Vargi. Finalista tegorocznej edycji Nagrody Nike, ale wypożyczony jeszcze zanim ogłoszono finałową siódemkę. Właśnie czytam. Nie czytam, pochłaniam i kibicuję Vardze. Wspaniały tom esejów, klucz do madziarskiej duszy, ale więcej, gdy już czytać skończę.
„Zaplecze” Marty Syrwid. Co wiedziałam to napisałam tutaj.
„Afrykańska odyseja” Klausa Brinkbäumera. O tym zasadniczo nie mam póki co wiele do powiedzenia, ale obiecuję poprawę, gdy tylko przeczytam.
„Czas postu, czas uczty’ Anita Desai. Jak zwykle temat miksu kulturowego wschodu i zachodu.
„Księga Diny” Herbjorg Wassmo. Kupiona za grosze w Taniej Książce.
„Widmopis” Davida Mitchella. Komentarz jest chyba zbędny.
„Krynolinę zostaw w Kairze”, czyli Barbara Hodgson o pierwszych podróżniczkach.
„Paddy Clarke Ha! Ha! Ha” Roddy’ego Doyle’a. Powieść nagrodzona Bookerem, choć to akurat dla mnie mało istotne. Liczę na słodko-gorzką opowieść o życiu w tej zimnej, katolickiej Irlandii.
„Morderstwo na deser”. Po tej antologii zasadniczo nie spodziewam się niczego dobrego, ale ciekawość wzięła górę. Najwyżej nie doczytam do końca.
„Dom ciszy” Orhana Pamuka. Na półce mam i „Śnieg”, i „Stambuł”, i „Nazywam się czerwień”, ciekawa jestem czy „Dom ciszy” zachęci mnie czy odwrotnie zniechęci do sięgnięcia.
„Mongolia” Bolesława A. Uryna już zrecenzowana. Trafiła tu tylko z pobudek czysto kronikarskich.
Może Cię również zainteresuje:
- Dziewczyno jesteś skończona 13/10/2009










„Czas postu czas uczty” jest calkiem niezla powiescia, ciekawa bede Twojego zdania o niej.
Barnesa tez jeszcze nic nie czytalam, ale mam na polkach kilka ksiazek i tez zewszad slyszalam, ze to naprawde dobry pisarz. Nie wiem jednak, kiedy sama sie przekonam, na razie malo mnie kusi.
Wiekszosc pozostalych ksiazek w Twojej wiezy jest mi obca, ewentualnie znam tylko tytuly. A „Ksiege Diny” to nawet widzialam w wersji filmowej i musze przyznac, ze milo sie rozczarowalam, spodziewalam sie romansidla, a dostalam ciekawy, chlodny, ale naladowany emocjami film. Znasz go?
Taka krzywa wieżą jest pewno atrakcją dla każdego bibliomaniaka… ;-) Nie mogę się wypowiedzieć o żadnym jej piętrze, bo nie czytałam… ale brzmią obiecująco…
Masz bardzo dobrze wyposażoną bibliotekę jak widzę , niektóre bardzo „na czasie”. Z moim trybem czytania skończyłabym pewnie w grudniu ;)
bardzo jestem ciekawa Widmopisu, ktory faktycznie jest ksiazka-widmem, nie do zdobycia ;).
„Afrykańska odyseja” i „Mongolia…” – z tymi książkami opuściłabym wieżę w pierwszej kolejności, a później zabrałabym ze sobą „zaplecze” i „księgę diny”…tak na deser po dalekich podróżach:)
„“Księga Diny” Herbjorg Wassmo. Kupiona za grosze w Taniej Książce” – matko, Zosik! Przecież ta książka jest totalnie nieosiągalna, a na allegro po 300 zł chodzi!! Wow, wow, szalenie zazdraszczam! Bardzo chciałabym ją mieć, bardzo. Jakiś czas temu obejrzałam wersję filmową tej książki, ale daję słowo, nie do końca – początek (lata dziecięctwa Diny) wystarczył. Ogromny ładunek emocjonalny. No nie zmogłam, ale kiedyś zrobię drugie podejście.
Poza tym gratuluję udanych łowów bibliotecznych i wszystkich nabytków! :)) Serdeczności.
Wow,wow,wow! Imponująca wieża. Wiesz, tak się cieszczyłam,że zrealizowałam swoje wakacyjne czytelnicze plany,ale jak widzę Twoje to się rumienię zawstydzona. Nic nie znam…
Mi też, jak Aerien, „Księga Diny” przysłoniła całą resztę ;) Serio w Taniej Książce?? A było więcej egzemplarzy? ;)
Film był świetny.
no Vargę bym chciała. Miłej lektury
Ciekawa jestem „Czasu postu, czasu uczty” oraz „Papugi Flauberta” – polecam bardzo inną książkę Barnesa „Arthur & George”. „Widmopis” Mitchella niesamowity, a „Dom z obserwatorium” czeka na odpowiednią chwilę, ciekawa jestem zatem, czy ci się spodoba. Jednak najbardziej kusi „Księga Diny”, po takim filmie… Może zostanie kiedyś wznowiona, bo na takie szczęście jak Ty chyba nie mam co liczyć. Gratulacje!
Słodko-gorzka opowieść o życiu w zimnej, katolickiej Irlandii zaciekawiła mnie najbardziej. Wrzuciłam w google i buuu … nigdzie tego nie ma :(
W takim razie poszukam „Księgi Diny”, skoro dziewczyny tak zachwalają,
oczywiście w wersji filmowej, bo na książkową faktycznie nie ma co
liczyć :]
Miłego pochłaniania stosika życzę :)
Chihiro też jestem ciekawa Anity Desai :) Co do „Księgi Diny” i ja film widziałam ładnych kilka lat temu i pamiętam, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wciąż pamiętam scenę, w której ginie matka Diny. Dlatego ciekawa jestem literackiego pierwowzoru i polowałam na tą powieść już od bardzo dawna.
Ktyra :-))))
Medola kilka bibliotek, dokładnie trzy. Faktycznie nieźle zaopatrzone szkoda tylko, że limity wypożyczeń są nieugięte :] Choć z drugiej strony i tak ledwo wyrabiam się z czytaniem tego co mam.
Peek-a-boo to, że mam „Widmopis” to czysty przypadek. Ktoś oddał, a ja go natychmiast zgarnęłam z wózeczka ze zwrotami.
kultur-alnie :-)))
Aerien wiem, wiem :-) Ze zdziwienia oczy przecierałam, bo przecież bywam w tej TK dość często. Jak widać cuda się zdarzają :]
Krepinska w takim razie będę w charakterze pionierki przecierać szlak :]
Germini był tylko jeden, na górną półkę smętnie wciśnięty. Pewnie gdybym nie spojrzała w górę obecności „Księgi Diny” w ogóle bym nie odnotowała.
Mary Varga jest znakomity. Dorzucasz na chce listę? ;-)
Awita22 „Arthur & George” posiadam od jakiegoś czasu, ale jak to bywa z własnymi książkami – czeka na swój czas. Może on nadejdzie po przeczytaniu „Papugi Flauberta”?
Net.a.a z tym „Paddym Clarkiem” to w ogóle zabawna sprawa. Ukazało się to to w 1995 roku i jakby słuch wszelki po tej książce zaginął, a filmową „Księgę Diny” polecam.
Mnie, tak jak Netę, zaciekawiła “Paddy Clarke Ha! Ha! Ha” i jeszcze „Dom z obserwatorium” :) Miłego czytania!
OCZYWISCIE!! tzn ona juz tam dawno jest!! :)
Zosiku,
jeśli dobrze pamiętam czytałaś kiedyś „Kielonka” Alaina Mabanckou.
Pod tym linkiem http://francuski.fr/2009/09/alain-mabanckou-a-varsovie-et-cracovie-african-psycho-sur-la-vistule/ jest informacja o spotkaniu z pisarzem w Krakowie i w Warszawie z okazji premiery jego nowej książki. Może Cię to zainteresuje ;)
Pozdrawiam prawie już weekendowo ;)
Lilithin właśnie zabrałam się za lekturę „Paddy’ego Clarka” :)
Mary zdziwiłabym się gdyby nie był :)
Mistralko jesteś cudowna!!! Dz-i-ę-k-u-j-ę :-)
tiaaa, one same do Ciebie przyszły:)
No dobra Chiara. Tu mnie masz. Trochę im pomogłam. Włożyłam do worka :]
Ja też mam „Dom ciszy” Pamuka, ale podobno lepiej od tej książki nie zaczynać spotkania z tym autorem (nie wiem dlaczego, tak przeczytałam gdzieś na blogu).
Vargę nie czytałam, na razie kibicuję Bartowi.
Oj to fajnie, że już czytasz „Paddy’ego Clarka” :) Już się cieszę na recenzję :)
Przyłączam się do podziwów za Księgę Diny – też mi oczy zrobiły się jak „pięć złotych”, kiedy ją na Allegro zobaczyłam po 300zł! Pamiętam jak jakiś czas temu upolowałam ją w pobliskiej marketowej bibliotece, ale zastanawiałam się tak długo, że w końcu mi ją ktoś wykupił. Ale szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi z tą książką – czytałam i jakoś na kolana mnie nie rzuciła (i dlatego nie kupiłam), w przeciwieństwie do filmu. Film jest piękny, malarski, a jednocześnie wstrząsający.
WOW !!! Księga Diny za grosze w Taniej Książce?! Dziewczyny mają rację, ta książka jest nieosiągalna !:O Gratuluję i czekam na recenzję :)
W ogóle to świetna kupka :) Bardzo mi się podoba ;)))
Podziwiam ilość stosików. Ja na razie walczę z dwoma :D Oby nie zastał mnie przy nich Nowy Rok :D
Nutta ciekawe czemu. Ja jednak zaryzykuję :] Barta czytałam tylko „Don Juan raz jeszcze” i niespecjalnie mi się spodobało, a i „Fabryka muchołapek” zbierała średnio entuzjastyczne recenzje w prasie. W każdym razie ciekawe to tegoroczne Nike.
Net.a.a jeszcze chwilę pewnie czytanie mi zajmie.
Joly_fh jestem ciekawa czy książka spodoba mi się tak bardzo jak film.
hiliko miło mi bardzo :)
Gato mnie pewnie zastanie. Moich czytelniczych zaległości nie sposób policzyć…
Z Barnesem to takie ‘hit and miss’, niektóre powieści są genialne, a niektóre mocno takie-sobie. Z McEwanem podobnie też mam. Przypuszczam, że powodem jest różnorodność tematyk poruszana w ich powieściach. Co generalnie się chwali, ale nie zawsze musi wychodzić świetnie. Ale przyznać się muszę, że „Papugi Flauberta” jeszcze nie czytałam, więc jestem ciekawa opinii :)
Muszę to napisać. Jeśli masz na półce inne książki Pamuka, to najpierw zacznij od nich. Gorąco polecam „Śnieg”, jak dla mnie najlepsza książka tego noblisty. Potem „Stambuł” albo „Nazywam się czerwień”, jeśli chodzi o „Dom ciszy”, to lepiej przeczytać dopiero na końcu, jest gorszy od kiepsko ocenianego „Nowego życia”.
Czytałem „Artura i Georga” Juliana Barnesa i tę książkę z jej powolnie snutą, lecz wciągającą akcją, z całą pewnością mogę polecić.
Do usłyszenia.
Sławek a wiesz, że dziś sprawiłam sobie najnowszego Pamuka, czyli „Biały zamek” i to od niego mam zamiar zacząć. Cóż skłamałabym mówiąc, że nie skusiła mnie okładka, ale i opis na okładce zapowiada ucztę.
Bardzo się cieszę, że zaczniesz od „Zamku”, bo mam nadzieję na szybkie pojawienie się recenzji, może mnie przekonasz, że warto znowu sięgnąć po Pamuka. Sam nie wiem, co z nim zrobić.
Okładka też mi się podoba. Co będzie z resztą?
Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;-)
A propo rzywej wiezy-nie wiem, czy wszyscy wiedzą ale jest POlska wersja krzywej wieży.
Cudze chwalicie, swego nei znacie ;-)