O ile czytane onegdaj „Nie oglądaj się” było sporym rozczarowaniem o tyle „Gorączka w Hawanie” Leonarda Padury jest na szczęściem zalążkiem czegoś bardzo smakowitego.
Uwagę, że tak powiem na dzień dobry, przykuwa już sama postać detektywa: samotnika ze skłonnością do rumu, papierosów i kształtnych niewiast. Leonardo Padura ma rękę do konstruowania postaci, jego Mario Conde to znakomicie nakreślona postać zgorzkniałego detektywa z przypadku, wielowymiarowy i bardzo wiarygodny. Po drugie Padura to również czuły, ale i nieco zgryźliwy portrecista Hawany przełomu lat 80-tych i 90-tych, która stanowi tu nie tylko barwne tło, ale nade wszystko wyśmienitą scenerię do rozegrania zupełnie niezłej kryminalnej intrygi. Pisarz jest zresztą urodzony realistą, a co za tym idzie poboczne wątki i wąteczki to najlepsze smaczki w powieści, której kryminalna zagadka krąży wokół wielkiego nieobecnego, w domyśle trupa, prominentnego karierowicza i lizusa, który był i zniknął w noworoczny poranek zostawiając samą sobie małżonkę, Tamarę, prawdę mówiąc nieszczególnie przejętą jego absencją, no może trochę zmartwioną, ale skoro Conde to jej dawna szkolna miłość źle być nie może. Ale to mało ważne. Liczy się wszystko to co dzieje się poza szukaniem męża Tamary, a dzieje się sporo także w głowie samego Maria, który lubi powspominać sobie stare dobre czasy, gdy wraz z kumplem, niejakim Chudym (nawiasem mówiąc już od dawna nie chudym) marzyli o brązowych sutkach pewnych bliźniaczek, przy czym jedną z nich jest właśnie owa opuszczona Tamara.
Padura bywa melancholijny, ale i cięty, co tylko na dobre wyszło jego „Gorączce w Hawanie”. Już cieszę się na kolejną część cyklu – „Wichurę w Hawanie”.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Wichura w Hawanie” Leonardo Padura 19/10/2009










Nigdy o nim nie słyszałam, ale ja też już się cieszę, bo w końcu będę miała co czytać :) Taka letnia posucha mnie dopadła, że czego nie zacznę, to przeszkadza mi, że muszę myśleć. Nawet ta całkiem lekka „Czerwona sofa” idzie jak po grudzie.
Zapowiada się kolejny ciekawy kryminał. Chyba pora przestać ograniczać się do Chmielewskiej i Christie.
Zosik, czy dotarł do Ciebie mój mail z zaproszeniem do listy dyskusyjnej? Bo trochę się już w tym pogubiłam…
Czy ja też mogę prosić o takowy e-mail z Twej strony? Zgłosiłam wszak akces?!
niebieski_ptak5@gazeta.pl to mój namiar, pzdr.
Liritio Padura do tej pory nie był wydawany na polskim rynku, fajnie, że jednak jest to nadrabiane. Mi się podobało i czekam na więcej.
Karolina.ja myślę, że warto dać i innym szansę ;-) A maila z zaproszeniem dostałam, dziękuję!
Niebieski ptaku tą prośbę to raczej do Karoliny musisz skierować.
jestem w połowie tej książki i jestem rozczarowana…nie wierzę, że tak może być w Hawanie lat osiemdziesiątych, czy nawet ich końca. Sama intryga na razie też mnie nie wciągnęła. Coś czuję, że ja akurat będę rozczarowana.
No masz a mi się podobało, zwłaszcza to obyczajowe tło, a także fakt, że Padura porzucił całą martyrologię, że tak powiem, narodowyzwoleńczą.
Ja wiedziałam, ze jak się tu „ogłoszę” to będzie wiadomo co i jak – dostałam zaproszenie – dziś i jutro doczytam – przemyślę i wieczorem skrobnę więcej na ten temat{ pisma i tego co jest ogłoszone na liście dyskusyjnej – tam opiszę of course}! PZDR
O, jak sieciesze,z e takie dobre! Mam swiezutko kupione i po tej recenzji z tym wiekszym apetytem przeczytam :)
Niebieski ptaku ;-)
Pee-a-boo ciekawa jestem Twojej recenzji :-)