“Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholas Drayson
Czy istnieją ładne książki? Kilka godzin spędzonych w towarzystwie “Przewodnika po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholasa Draysona przekonało mnie, że i owszem.
Zresztą „Przewodnik…” to nie tylko ładna powieść (cokolwiek miałoby by to dla Was oznaczać), ale i książka sympatyczna, a także przyjemna i gładka w lekturze, choć początek zupełnie tego nie wskazywał. Drayson napisał tyleż dziwną co specyficznie staroświecką i po prostu fajną. Rzecz rozgrywa się w środowisku induskich emigrantów w Kenii (a autor jest angielskim Australijczykiem, żeby było jeszcze bardziej kosmopolitycznie i zabawnie), konkretnie w grupie wielbicieli obserwacji ptactwa, która w każdy wtorkowy poranek uczestniczą w ornitologicznym spacerze. Jednym z jego bywalców jest wdowiec z pożyczką (na głowie), pan Malik, zamknięty w sobie człowiek szlachetnego serca i nienagannego morale, który po cichu podkochuje się w Rosie – przewodniczce tychże ornitologicznych przechadzek. Gdy w końcu zbiera się na odwagę, aby zaprosić swą miłość na doroczny bal Myśliwego na scenę wkracza jeszcze jeden kandydat do względów Rosy i co gorsze jest nim dawny kolega Malika, kolega, któremu bliżej do prześladowcy niż przyjaciela. Aby oszczędzić damie trudu podejmowania decyzji panowie postanawiają rozwiązać swój spór w pojedynku, ale nie na szable ani pistolety, a na ilość zaobserwowanych ptaków, co samo w sobie jest konceptem cudnym, ale nie pogoń za ptactwem w powieści Draysona jest najlepsza. Jeszcze ciekawsza jest przemiana jaka zachodzi w panu Maliku w czasie trwania pojedynku. Dokonuje się w nim bowiem swoiste przewartościowanie, po latach przeżytych na oślep doznaje niemalże olśnienia i w końcu pojmuje co jest tak naprawdę ważne.
Zupełnie sympatyczne zaskoczenie. Cieszę się, że nie rzuciłam „Przewodnika…” po kilku stronach, bo początki zapowiadały powieść chaotyczną i banalną. Tym czasem książka Nicholasa Draysona okazał się przyjemną i zajmującą lekturą. Z jednej strony stricte współczesną, z drugiej czarująco staroświecką, a jedyne czego żałuję to, to że nie czytałam z atlasem ptaków pod ręką.
Ocena: 





[“Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholas Drayson, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2009]









Mmm… piękna recenzja! Chyba się skuszę i zgodnie z Twoją radą przeczytam, koniecznie z atlasem ptaków pod ręką :-)
PS. cieszę się, że Flawia i jej „Ciasteczko” ci się spodobało :-)
:) tak sobie ją obracałam w łapkach kilka razy, zastanawiajac sie cóż acz my tu mamy. Ale chyba poczekam raczej az pojawi sie w bibliotece.
Magdaleno polecam :) A „Zatrutym ciasteczkiem’ jestem zachwycona do tego stopnia, że polecam właściwie każdemu.
Mary mój egzemplarz też miałam pożyczony. Nie jest to zdecydowanie książką, którą muszę mieć, ale naprawdę cieszę się, że mogłam przeczytać.
rozumiem, że po prostu jedna z tych ‘przyjemnych zabijaczy czasu’ ale nie czytadeł :) w każdym razie poszperam w bibl. choć domyslam sie ze z nowościami to kiepskawo.. szkoda ze bibl mają tak mało kasy na zakup nowości.
Dokładnie. „Przyjemny zabijacz czasu” :-)
Właśnie czytam :D
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane