Wallander (2008, BBC)

R-e-w-e-l-a-c-j-a
Kto jeszcze nie widział ten szybko powinien to nadrobić rzadko bowiem zdarzają się tak dobre adaptacje, które jakościowo w żaden sposób nie odstają od literackiego pierwowzoru. To zresztą chyba nie powinno być żadnym zaskoczeniem, w końcu BBC słynie za znakomitych adaptacji, tyle że przede wszystkim klasyki angielskiej literatury, a tym razem na warsztat poszły trzy ostatnie tomy* z cyklu o Kurcie Wallanderze. Efekt – co najmniej bardzo dobry.
Każda z części to przełożona na jeden dziewięćdziesięcio minutowy odcinek powieść. Przełożona w sposób niezwykle piękny i sugestywny. Niepokojące kadry, intrygujące punkty widzenia kamery, budująca efekt napięcia muzyka – wszystko to sprawia, że serial jest szalenie klimatyczny, gęsty od skumulowanych w nim emocji. Pomimo tego, że czytałam wcześniej każdą z zaadaptowanych części, oglądałam odcinki z rosnącym napięciem, ciekawością i zachwytem, bo „Wallander” jest serialem niezwykle urodziwym od strony wizualnej. Co istotne BBC nie poszło na łatwiznę i nie przeniosło kryminałów Henninga Mankella w brytyjskie realia. Wszystkie części nakręcono w Ystad i okolicach (spostrzegawczy zauważą w tle pomykający polski prom Wawel) i choć postacie z przyczyn oczywistych posługują się angielskim (co nawiasem mówiąc chwilami brzmi dość zabawni, a poczciwy Wallander jest tu Łolanderem) wszystko inne jest 100% Skanskie.
Zawiesisty klimat i wysmakowane kadry to jedno, ale „Wallander” nie byłby tym czym jest bez Kennetha Branagha w roli tytułowej. Branagh słynący przede wszystkim ze swych wspaniałych ról szekspirowskich okazał się genialnym odtwórcą roli komisarza zmagającego się z własnymi demonami i pewną skłonnością do whisky. Nie będzie w tym przesady, jeśli „Wallandera” nazwę teatrem jednego aktora, cała reszta obsady jest tu bowiem tłem, które bezładnie pałęta się wokół fantastycznego Kennetha. To zdecydowanie koncertowa kreacja najwyższej klasy, w dodatku zbudowana środkami, które raczej nie sprawdzają się w kinie „akcji”, tu jednak te wszystkie powłóczyste spojrzenia i zafrasowane miny w połączeniu ze statycznymi ujęciami zmęczonej twarzy Wallandera dały piorunujący efekt.
Mówiąc krótko: uczta nie tylko dla fanów Mankella, ale i wielbicieli wysmakowanego artystycznie kina. Niecierpliwie czekam na więcej!
* Czyli „Fałszywy trop”, „O krok” oraz „Zapora”, ale spokojnie! Już kręcą się kolejne









a myślałam,że tylko w roku szkolnym mogę mieć takie zaleglości… kolejna pozycja którą moja ambicja stawia mi na drodze, bo jeśli tak zachwalasz…
Że niby ten na zdjęciu to Wallander? Ee, dziękuję, postoję. ;) Nie czuję się zachęcona, ale to dlatego, że nie przepadam za filmami, szczególnie tymi, które są ekranizacjami książek. Chyba, że po przeczytaniu wszystkich części z serii o Wallanderze będę odczuwała silną tęsknotę do jego poczynań, wtedy zobaczymy… ;);)
W mojej wyobraźni Wallander nie miał tak interesującej powierzchowności ;) Miła niespodzianka :)
Nie… Nie jestem przekonana… ;) ten aktor w ogóle nie przypomina mojego Wallandera ;))
Czytając książki nie wyobrażałam sobie żebym kiedykolwiek sięgnęła po adaptacje filmowa (po moim zdaniem nieudanym „Mesjaszu” książki kryminalne powinny zostać książkami) ale przecież Kennetha Branagha?? Tego nie mogę ominąć. Dla niego jestem gotowa oglądać wszysyko :D :D :D
Uwielbiam wszystkie filmy z tym aktorem. Zawsze potrafi wcielić się w grane role w niesamowity sposób. To prawdziwa angielska szkoła aktorstwa!Pozdrawiam
Eeeee tammmm, mój Wallander wygląda w mojej głowie zupełnie inaczej. I tego mojego wolę…
Krepinska zachwalam, bo są powody do zachwalania :) Gdyby nie było to w ogóle bym nie wspomniała o tym, że obejrzałam. O złych filmach/ serialach wspominać mi się nie chce.
Ania gupoty godasz, że tak powiem ;-) To nie jest zwykła adaptacja, to jest aż adaptacja ;-) Kryminały Mankella ubrane w szalenie urodziwą otoczkę wizualną. Prawdziwa uczta!
Net.a.a też sobie wyobrażałam go raczej jako jakiegoś łysiejącego grubaska ;-)
Aerien mojego też nie przypominał, ale teraz już zlali się w całość :) :)
Gato Branagh faktycznie gra tu wyśmienicie. W ogóle jest pod ogromnym wrażeniem tej adaptacji.
Montgomerry ja wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że to godny następca Laurence’a Oliviera
Katja ;-) Przede mną jeszcze szwedzki serial na podstawie Mankella, ale nie wiem czy ichnijeszy odtwórca ma tyle czaru.
Czytałam w zagranicznej prasie, że kreacja Branagha to perełka. To jest w ogóle rewelacyjny aktor – żal, mi serducho ściska, że nie widziałam go jeszcze na scenie! Wszystkie ekranizacje, które wyszły { na podstawie sztuk Shakespear’a, mam w swojej filmotece}. Najpierw przeczytam knigi Mankela zwłaszcza, że dwie nowe wydaje niedługo W.A.B.: „Chińczyka” {11 listopada} oraz „Chłopca, który spał ze śniegiem w łóżku { 4 listopada}.To sobie nagram. Nie dziwie się Ci Zosiku, że Ci się spodobało – po tym co czytałam ciężko, żeby było inaczej, zwłaszcza że pan B. ma wyrobioną „markę” i cieszy się dużym poważaniem. Tak czy siak przeszedł do historii i miło, że dalej się „rozwija” a nie spoczął na laurach – co u nas wielu by zrobiło.
FOR YOU Zosiku
http://www.youtube.com/watch?v=EHi9i70FVvs&feature=related
Aktor wspaniały. Na deskach teatralnych zobaczyć Branagha to faktycznie musiało być coś niezwykłego. Na myśl o „Chińczyku” już zacieram łapki, a link, który wrzuciłaś nie otwiera mi się :[
ja widzialam tylko szwedzkie ekranizacje. Z tym sie jeszcze nie zapoznalam, z tym to znaczy z Kennethem. W kazdym razie czy on stoi w rzepaku??? ;) (w ktorejs czesci było coś o kobiecie co sie na polu rzepaku podpaliła, moze to Fałszywy trop był), w kazdym razie fotka bardzo ciekawa :D
I czekam na Chinczyka , szkoda ze to dopiero na jesieni
aha.. i mnie sie w szwedzkiej wersji Wallander bardzo podobał :)
To jest dokładnie początek „Fałszywego tropu”, którego ekranizacja najbardziej mi się podobała. Kenneth w rzepaku :-)
Fakt wielka szkoda, że Chińczyk dopiero w listopadzie. Przede mną na szczęście wciąż dwie części Wallanderowego cyklu.
no mnie jeszzce został Mezczyzna ktory sie usmiechal i Zapora. Odkładam narazie bo mi szkoda sie zegnac :)
może teraz będzie lepiej – link poprawiony
http://www.youtube.com/watch?v=EHi9i7OFVvs
z pełną premedytacją pozostaję przy szwedzkim pierwowzorze;)
Mary „Mężczyznę, który się uśmiechał” też jeszcze nie czytałam i „Piątej kobiety”, ale na szczęście obie mam. Pewnie, że szkoda się żegnać.
Niebieski ptaku dzięki!!! Właśnie zapomniałam w recenzji wspomnieć o tych BAFT-ach. Boski Kenneth… Chyba sobie w weekend raz jeszcze zapodam jego „Hamleta”. A tak z innej beczki ja się pytam, gdzie jest blog?
Chiara literackim czy serialowym? Ja tej szwedzkiej serii jeszcze nie oglądałam, ale tam odtwórca roli Wallandera nie wygląda już tak kusząco…
o filmowej tu mowa, a więc tak, filmową mam na myśli. Uwielbiam Henrikssona jako Wallandera, jak go oglądałam w „Rekonstrukcji” to ciągle miałam wrażenie i zapytanie „A co tu robi Wallander?”:))
Wygląda dokładnie tak i gra, jak sobie go wyobrażałam.
Pytasz odpowiadam – blog jest w sieci ale ja jeszcze żadnej recenzji nie popełniłam – ale jak chcesz mogę adres wrzucić? PZDR
Chiara sprawdzę przy najbliższej okazji i podzielę się z Tobą moimi odczuciami :-)
Niebieski ptaku a wrzuć!
A słowo ciałem się stało. To wrzucam – uwaga odsunąć się co by potem pretensji nie było!
http://rumburakowa.blogspot.com a to moja stronka w biblionetce
http://62.87.154.175/user.aspx
Ty Zosiu jesteś użytkowniczką serwisu Biblionetka? Tak z ciekawości pytam?!
Rumburakową stronę dodałam do mojego czytnika RSS-ów, a z Biblionetki korzystam, choć głównie traktuję ją jako wygodny wykaz przeczytanych książek :-)
Dzięki! Teraz czuję się zobligowana do dodania jakiegoś wpisu { postaram się za jakiś tydzień cosik dodać}.
świetne kino, zgadzam się z każdym słowem i nie mogę się doczekać na więcej!
Zaznaczam od razu – nie znam książki (książek).
Jednak pod względem filmowym serial BBC powala w pozytywnym sensie. Szwedzka wersja z Krister’em Henriksson’em jest bardzo dobra, ale klimatycznie lepiej trafia do mnie Branagh i w ogóle BBC, choć pewnie bliżej realiów (lokalnych i wallanderowych) są sami szwedzi.
Polecam!!!
Będzie trzecia seria! (6 odcinków)
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane