W weekend nie przeczytałam nawet zdania
Bo byłam o TU.


Może Cię również zainteresuje:
- Wpisu nie będzie 19/08/2009
- Kryzys 13/12/2009
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Foto i oznaczony tagami
kryzys,
Lanckorona,
weekend. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Zosik dla takich chwil warto porzucić książkę! Jak pięknie! Szczególnie ten anioł w oknie mnie wruszył, a widzę, że aniołów w Lanckoronie nie brakuje :-) … hmmmm może by tak zahaczyć w po drodze na urlop, choćby tylko na chwilunię, takie tam ładne widoki??? Pięknie Zosiu – sielsko-anielsko można rzec:-)
a ja zaczynam powoli nabierać rozpędu i nadrabiać zaległości… wczoraj jedna recenzja, kolejna jutro… a może nawet jeszcze dziś.
co do Lanckorony, nie znam tego miejsca, ale chyba się zainteresuję ;)
Tak, byłam tam:D i nie dziwię się, że książka zeszła na drugi a może i trzeci plan :D
Moni koniecznie, jeśli będziesz w okolicy spędź kilka godzin w Lanckoronie. Widoki przepiękne. Małe drewniane domki, wąskie uliczki, pagórki, aniołki.
Marcin zainteresuj się :) A i ja mam już dwie książki do opisania.
Gato :) Zatem witaj w klubie wielbicieli Lanckorony.
:-)))
nie ma (na szczęście:) obowiązku czytania codziennie. Ufff, jaka ulga. Szczególnie, kiedy takie miłe wyprawy;)
Chiara zgadza się :-) Czytanie tylko dla przyjemności :)
PIĘKNIE :) uwiebiam fotki takich okien….
Mmm, to wygląda jak idealne miejsce na wypoczywanie, jak z sielskiego obrazka :)
Piękne zdjęcia! Zazdroszczę weekendowego wypadu i pozdrawiam wakacyjnie, nadmorsko!
Piekne zdjecie okna! Co do czytania – ja takze nie czytam codziennie, wydawalo mi sie, ze to normalne…
Mary a w Lanckoronie takich urokliwych okienek jest dużo więcej
Mandżuria, bo zaiste jest tam sielsko a może wręcz anielsko :-)
Simon a ja zazdroszczę morza, więc chyba jest po równo :-)
Chihiro pewnie, że normalne, sama w tygodniu czytam dość rzadko, bo za bardzo absorbuje mnie praca, ale to, że nie przeczytałam nic w weekend to już coś, bo w wolne dni zwykłam nadrabiać stracony czas z tygodnia.
Dopisuję się do listy wielbicieli Lanckorony! I pędzę odkrywać blog i lekturki ;) Pozdrawiam!
Zosik,ten ‘Twój’ anioł z okna jakoś zagnieździł się w mojej głowie, czytałam teraz książkę o (bardzo ogólnie to powiedziane) sztuce Rzymu. Zawsze kiedy autor wspominał o jakiś detalach architektonicznych w postaci główek aniołków charakterystycznych dla Borrominiego, ten właśnie,okienny,stawał mi przed oczyma!
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Torebki-z-ksiazek-najnowszym-hitem-mody,wid,11119953,wiadomosc_video.html
!
to wygląda jak idealne miejsce na wakacje z książką :)
W pięknym miejscu byłaś :)
Czara dzień dobry! Witam w mych skromnych progach.
Krepinska :-) :-) :-) A książki boskie, szkoda tylko, że takie drogie. Swoją drogą byłaś już na torebkach w Arsenale?
Marchew żebyś wiedziała. Poza tym mają piwo po 5 zlotych.
Judytto zaprzeczać nie będę. Lanckorona jest wyjątkowo piękna.
Moja droga Zosik, jeszcze nie byłam,ale zamierzam:) tylko dopiero kiedy wrocę z wakacji,pewnie we wrześniu się wybiorę. A Ty już byłaś? Bo jeśli nie to możemy się kiedyś zgadać:)
Ja wybieram się w ten weekend :) A w każdym razie mam taki plan, a we wrześniu możemy się i tak spotkać na jakąś kawkę ;-)
Zosikowy aniol w oknie – przecudnej urody fotka! W sierpniu spedze 2 tyg. w rodzinnym Krakowie i wypad do Lanckorony juz zaplanowany. Swoja droga, slicznie w tej naszej Malopolsce:)
Yvonne nie wiedziałam, że Ty Małopolanka :-) Ja po prawdzie towar napływowy, ale mieszkam w Krakowie już na tyle długo, że bardzo nie w smak byłoby mi się stąd wyprowadzać. I dopiero teraz zaczynam poznawać okolice i jestem wprost oczarowana. A Lanckorona to moja pierwsza trójka :-)
Pingback: Powietrznicy w Lanckoronie: historia letnistka | Lekturki - blog Zofii Jurczak