„Książka poniekąd kucharska” Joanna Chmielewska

Książka poniekąd kucharskaNie czytałam jeszcze tak fajnie napisanej i niepraktycznej zarazem książki kucharskiej, ale po kolei.

Bez obwijania w bawełnę, mówiąc wprost kuchnia a’la Joanna Chmielewska to kuchnia rzekłabym niezbyt wyrafinowana, raczej dość toporna. Prosta acz niekoniecznie zdrowa, bo jak usilnie przekonuje Chmielewska to co zdrowe nie jest smaczne, a to co smaczne jest niezdrowe i faktycznie trudno się z nią nie zgodzić… „Książka poniekąd kucharska” jako hołd dla kulinarnych bachanaliów i żarcia zdrowego inaczej przy okazji ma być przewodnikiem po kulinarnych meandrach dla dyletantów tej dziedziny. Tylko czy faktycznie profanowi mętne opisy Chmielewskiej choć trochę rozjaśnią w głowie?

I tak przepisy na potrawy, których w większości do ust jednak wziąć bym nie chciała (Chmielewska kocha między innymi śmietanę, którą najchętniej dodawałaby do wszystkiego :-) ułożone w formie hasłowego leksykonu upstrzonego dużą ilością dobrych rad, z których płynie tylko jeden wniosek: gotowanie jest dziecinnie proste pod warunkiem, że się opanuje tą sztukę samodzielnie metodą prób i błędów stosując w gruncie rzeczy dość zawodną metodę gotowania na oko. A te przepisy „na oko” Chmielewska okrasza mnóstwem uroczych anegdotek, a to jak gotowała gęś w glinie na ognisku, a to jak wężówkę zdobywała dla swego syna, a to jak usiłowała zdobyć curry w latach świetności poprzedniego ustroju. Ot takie czytadło.

Przyjemne lekturka na upalne popołudnia. Zasadniczo i bez przykrości można rozprawić się z nią w ciągu jednego posiedzenia. Joanna Chmielewska ma świetne pióro, jest dowcipna i buńczuczna, a „Książka poniekąd kucharska” to taki nawet dość użyteczny przewodnik po kuchennych meandrach.

Dobre! Znaczy, że można przeczytać w chwilach słabości.

Ocena: ★★★★½☆

Ach i jeszcze jedno – to moja pierwsza powieść Chmielewskiej, więc nie mam porównania do słynnych „Lesiów” i krytykowanych „Krętek bladych” :)

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytadło, Kobiece, Lekturki, Polska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „„Książka poniekąd kucharska” Joanna Chmielewska

  1. Simon ITALY pisze:

    Lesio jak Lesio, ale do mojego osobistego kanonu książek Chmielewskiej należą przede wszystkim „Całe zdanie nieboszczyka” i „Wszystko czerwone”. Do dziś pękam ze śmiechu wspominając niektóre fragmenty…

    Pozdrawiam wakacyjnie!

  2. gato POLAND pisze:

    Tak „Lesio” nieśmiertelny jest :P A „Wszystko czerwone” po prostu zwaliło mnie z nóg :D Polecam zająć się Chmielewską!

  3. ktrya POLAND pisze:

    Mam tą jak i wiele innych książek Chmielewskiej na półce. Tej jeszcze nie czytałam, ale starsze kryminały mam zaliczone i są świetne. Nie przepadam tylko za jej książkami dla młodzieży- są nudne.

  4. mbmm POLAND pisze:

    A ja przeczytałam w ostatnich dniach po raz n-ty „Przeklętą barierę”; jest zupełnie inna niż pozostałe książki Chmielewskiej. Jeśli lubiłaś „Godzinę pąsowej róż” to i wspomniana przeze mnie książka Ci się spodoba.

  5. karolina.ja POLAND pisze:

    A ja „Lesia” nie polubiłam, chociaż ogólnie Chmielewską bardzo lubię. O!

  6. chiara76 POLAND pisze:

    uwielbiam „Lesia”, uwielbiam;)))) ryczę ze śmierchu za każdym razem, kiedy go czytam.
    Potem oczywiście, „Wszystko Czerwone”, „Boczne Drogi” (super książka z babami w roli głównej;), „Większy kawałek świata”…
    Z pozdrowieniami.

  7. zosik POLAND pisze:

    Wiecie co? To ja sobie przy najbliższej okazji wypożyczę tego całego „Lesia” :-)

  8. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Hmmm, czytalam kilka ksiazek Chmielewskiej w czasach nastolatkowych, ale nigdy jakos za nia nie przepadalam. Niby podobaly mi sie, smieszyly mnie nawet, ale szybko o nich zapominalam, nawet tytulow specjalnie nie pamietam, mimo ze ksiazki leza u rodzicow w kartonach (najbardziej chyba podobal mi sie „Krokodyl z kraju Karoliny”, wcale nie „Lesio”, akurat te pierwsza co nieco pamietam). Nie moglabym wrocic teraz do Chmielewskiej, jakos sie rozminelysmy dawno temu i nie sadze, by jej ksiazki bawily mnie obecnie.

  9. zosik POLAND pisze:

    Chihiro ja tu się czuję jak prawdziwa dyletantka twórczości Joanny Chmielewskiej. Na tym jednym przykładzie podoba mi się jej dowcipny styl. Myślę, że spróbuje coś jeszcze jej przeczytać, choć mam zamiar zdecydowanie celować w tą starszą twórczość.

  10. matylda_ab POLAND pisze:

    A ja uroczyście ogłaszam, że nie przeczytałam w życiu ani jednej książki Chmielewskiej. Czy mam się wstydzić? Czy czeka mnie publiczna chłosta?

  11. zosik POLAND pisze:

    Matylda nie? Ale ja się nie znam, więc jak chłosta to na pewno nie ode mnie :]

  12. mandżuria POLAND pisze:

    Ja też czytałam jako nastolatka, choć tylko kilka tytułów, „Lesia” akurat nie. Podobały mi się te o Teresce, zaczynając od „Zwyczajne życie”, ale one były chyba właśnie mocno nastoletnie, więc przygodę z Chmielewską, jeśli masz zamiar ją zacząć, radziłabym od „Wszystko czerwone” – z tych, które czytałam, a nie były o nastoletnich dziewczętach ta podobała mi się wtedy najbardziej :)

  13. marchew POLAND pisze:

    a ja przeczytałam wczoraj ( czas 2 godziny) „KLIN” Chmielewskiej- może dzieło godne Nobla to, to nie jest. Ale można się zdrowo pośmiać.

  14. zosik POLAND pisze:

    Mandżuria poważnie zatem pomyślę o „Wszystko czerwone” bo będzie pasowało do kolorowego wyzwania…
    Marchew zapamiętać tytuł ;-)

  15. Judytta POLAND pisze:

    Pamiętam jak kiedyś zaczytywałam się w biografii Chmielewskiej to ta książka chyba by mi się spodobała.

  16. zosik POLAND pisze:

    W takim razie polecam Ci Judytto „Książkę poniekąd kucharską”.

  17. Ania POLAND pisze:

    Ee, ja też wszystko piekę ‘na oko’ i wychodzi. :P A co do samej Chmielewskiej, lubię, za humor przede wszystkim, chociaż jak na razie dopiero trzy jej książki mam za sobą. W kolejce czeka ta kucharska, ale coś się zabrać nie mogę. ;)

  18. kajax POLAND pisze:

    Chmielewską uwielbiam.To u nas rodzinne.Zaczęło się od babci,przeszło na obie jej córki.Potem na ich córki.Przeczytać Chmielewską to jakby jeden z niewielu miłych obowiązków;)Zatem czytałam … i „Lesia” i „Wszystko czerwone”,całe zdanie nieboszczyka, dwie głowy jedna noga (czy dwie nogi jedna głowa hmmm), i boczne drogi i studnie i wiele innych,choć nie przeczytałam nawet połowy z całej jej twórczości. Do tej pory swołocz to jedno z lepszych wyzwisk ;) Potem odłożyłam Chmielewską i rozwijało się we mnie inne myślenie,inne postrzeganie świata.I po kilku – kilkunastu latach wróciłam do niej.Zaczęłam od przypomnienia sobie tych już przeczytanych,idzie mi całkiem nieźle-nadrobiłam większość a przy okazji doczytałam jeszcze „przeklętą barierę” – osobiście ścięła mnie ta książka z nóg.W życiu się nie spodziewałam,że będę tak pozytywnie zaskoczona. Teraz, czytam wszytko co Wy tu piszecie… Miło. Nawet jeśli się komuś coś nie podoba i ci są ważni,dają podstawy do dyskusji. Wybaczcie że takie to długie wyszło… A „książkę poniekąd kucharską” pożyczę na dniach… pozdrawiam.

  19. lucynka UNITED STATES pisze:

    Moja pierwsza ksiazka Chmielewskiej to HARPIE. Nowelka o zywotnej babci milionerce, zamerykanizowanej Polki ktora wraca na stale do Polski i zapisuje majatek rodzinie po czym ktos ja zalatwil. Znalazlam u siebie w garazu chyba od kogos kiedys dostalam i nigdy wczesniej nie czytalam bo nie bylo czasu. Potem chodzilam z ta ksiazka wszedzie dopoki nie skonczylam, i teraz szukam nastepnej chociaz bedzie trudno znalezc bo tez mieszkam w USA :):) Bede szukac polecanych przez was tytulow.

  20. kokodag POLAND pisze:

    Lucynko – polecam księgarnie internetowe.
    A odnośnie książek Pani Chmielewskiej – przeczytałam wszystkie, w domowej kolekcji brakuje mi chyba trzech, uwielbiam tę autorkę, ale nie wszystkie tytuły są moim zdaniem tak samo dobre. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy – są i pozycje dla nastolatek, i dojrzalszych czytelników. Humor? Specyficzny, trzeba taki lubić. Język? Bogaty, „pokręcony”, autorka lubi bawić się słowem – i to widać w Jej utworach. Trudno oceniać – ten tytuł super, ten beznadziejny. Pamiętajmy, że i wielcy pisarze mają na swoim koncie gorsze dziełka.. Nie wszystko jest (i nie wszystko musi być) „Panem Tadeuszem” (choć akurat tego utworu strawić jak i przeczytać do końca nie mogę..). Żeby móc krytykowac, trzeba najpierw poznać. A jak się pozna wszystko – trudno się przyczepić..
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>