Moi mili, nie w związkach zawodowych*, a na blogu Karoliny.ja narodził się pomysł na piękną książkową inicjatywę. Bo co, gorsze jesteśmy od szafiarek, które mają własne pismo? Uważam, że nie!
Co myślicie o tym, żeby stworzyć naszego własnego sieciowego fanzina? Fanzina dedykowanego oczywiście naszej wielkiej miłości – literaturze?
*A taki mały cytacik z „Misia”
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Ja jestem za i z chęcią bym pomogła redagowałam kiedyś gazetkę etc. ale to nie ważne – ja jestem tylko chora i mniej czytam { bo mi w oczy poszło} lecz jeśli to wam nie przeszkadza to chętnie bym się ruszyła w tym kierunku -zawsze mi czegoś takiego brakowało na rynku. Raz poprawiłybyśmy warsztat – im więcej człek pisze, przegląda słowniki i czyta tym lepiej dla stylu, dwa mielibyśmy wszyscy coś co nas żywo interesuje w czym /przy czym można by się było wyżyć! „Pismo” by ewoluowało i naprawdę można by coś fajnego stworzyć! Ja mam barat ciotecznego informatyka – on teraz zaganiany okrutnie ale jak by co poprosiłabym go o pomoc. Niestety, nie jestem jeszcze biegła nie tylko w tych blogowych cudach ale ogólnie internetowych! Jeśli ktoś jest bardziej kompetentny mógłby oświecić parę osób albo byśmy się uczyli metodą prób i błędów. Co do zdjęć etc. to no cóż – kiedyś trzeba zacząć się doskonalić i nie widzę problemu z tym, czemu nie miałoby to być teraz? Zosik mój e-mail masz, jak by co zgadamy się!
Pomysł zacny, ale ja się nie piszę, chyba że ktoś wymyśli jak rozciągać dobę. Ewentualnie mogę działać jako dobry duszek, albo inna Czarna Ręka, ale bez żadnych konkretnych terminów i zobowiązań :)
Zajrzałam do pisma szafiarek- rany ono wygląda jak profesjonalne! Nasze pewno byłoby na początku ciut skromniejsze! No nic trzeba wpierw większą grupę skrzyknąć i zobaczyć jak to będzie. Jak by co jestem jutro dziś już mnie nie będzie!PZDR
Już pisałam u Karoliny – jestem za i chętnie się zaangażuję:)
:-)
pomysł super ale ja się nie piszę jako twórca, nie ten styl, nie ten język, ogólnie ja się nie znam, natomiast bardzo chętnie będę podczytywać….jestem przekonana, że zgłosi się wystarczająco dużo osób, które się do tego nadają (nawet mam parę typów nickowych, ale to już pozostanie moją słodką tajemnicą;).
W każdym razie, jak coś się z tego urodzi to dajcie znak;)
Ale powtarzam, pomysł zacny, brak czegoś takiego, tak sądzę…
Jak pisałam u Karoliny – tak, tak, tak :D
A ja mam wątpliwości. Ale ja zawsze staję okoniem, jestem krytyczna i sceptyczna. Nie żebym nie chciała zaglądać, podpatrywać. Ale mam wrażenie, że to zbędne. Tylko na mnie nie krzyczcie, ale ja sporo rzeczy/inicjatyw/pomysłów widzę w czarnych barwach. Choć mogłabym pomóc, nie mówię nie. Też Dilemmas obserwowałam, od momentu powstawania, bo zaglądam na blogi dziewczyn, które pokazują swoje ciuchy (jakoś termin: „szafiarki” mi się nie podoba). A zatem, gdyby ten pomysł wszedł w życie, to będę kibicować.
A jednak jestem! Do MATYLDY: ale chodzi Ci generalnie o to, że wiele pomysłów/inicjatyw spala na panewce czy nie widzisz sensu przedsięwzięcia? To nie musiałyby być jakieś nudne biograficzne notki etc. coś co jest na rynku – dlatego dobrze by było również zebrać takowe czasopisma i zobaczyć, co się tam dzieje aby nie być monotematycznym, nie powtarzać, mielić czegoś enty raz etc. Dobrze by było aby więcej osób w tym udział brało – takie które np. mieszkają za granicą też. Jak by co to ja się piszę jak będzie więcej osób – pożyjemy zobaczymy!
Mielić coś, sorka.
Ja jestem sceptycznie również nastawiona, bo „gdzie kucharek sześć …” Życzę POWODZENIA!
Pomysł mi się szalenie podoba. Nie wiem, czy czułabym się na sile coś pisać, ale bardzo bym chciała, w ten czy w inny sposób, pomóc :)
Odpowiem Niebieskiemu Ptakowi: Szczerze? Za bardzo nie widzę sensu w tworzeniu tego przedsięwzięcia. Jest sporo portali literakich, z mniejszą lub większą koncepcją i pomysłowością. Znając życie, jeśli doszłoby to do skutku, to po kilku numerach umatrłoby śmiercią naturalną. Powtarzanie tego, co jest ogólnie wszędobylskie trochę mija się z celem. Ale może się mylę. No i podejrzewam, że trudno byłoby zorganizować całą inicjatywę: trzeba liczyć się ze spotakniami na żywo, z godzinami myślenia nad koncepcją i formą, następnie ktoś społecznie musiałby zrobić coś na kształ strony www. Nie widzę tego, naprawdę. Ale może ja jestem już taka smętna realistka, która wszędzie węszy zgubę. W każdym razie życzę powodzenia. Chciałabym zostać mile zaskoczona.
A mnie sie wydaje, że to ciekawa inicjatywa. Bo po pierwsze nie ma czegoś takiego w necie (przynajmniej ja jeszcze nie znalazłam zadowalającej mnie formy). Po drugie, to my zdecydujemy jaki to będzie mialo kształt. Po trzecie – udzielam się na jednym forum (tematyka odmienna) i jakoś ludzie potrafią robić wspólnie wiele rzeczy na odległość. Po trzecie – po prostu jestem idealistką :D. Bo chcieć to móc – pozdrawiam.
Ach i chciałam dodać, że łatwiej raz na jakiś czas przeczytać coś konkretnego w necie niż biegać po empiku i wydawać mase kasy na gazetę o książkach.
Matyldo, zaciekawiło mnie, czemu nie wierzysz w takie coś…A „Pinezka” chociażby? Z tego, co się orientuję, trwa to już dobre kilka lat, i chyba nikt się nie musi z nikim spotykać. No, przynajmniej jak ja dawałam tam tekst, to załatwiliśmy to tylko netowo. Może to pozostać jedynie w formie komputerowej, jakby się uprzeć.
Ja też już pisałam, że jestem za, chętnie przyłożę rękę;) Trzeba pomysł jeszcze rozpropagować a potem się na priv zorganizować i zrobić burzę mózgów;)
a ja z chęcią się przyłączę – piórem i pędzlem (mogłabym zaopiekować się trochę stroną graficzną – ilustracje, winiety, inicjały)
:)
wydaje mi sie ze to niepotrzebne, jest mnóstwo stron poświęconym książkom, kupa blogow o ksiazkach, wiele recenzji.. niespecjalnie widzę w tym wiekszy sens. Ja w każdym razie się nie piszę. Ale powodzenia życze jeśli to ruszy.
Zgadzam się z Mary i z Matyldą. Ciężko to widzę. Ale śledzić Wasze poczynania i kibicować Wam jak najbardziej będę :))
Ja juz sie nawet przylaczylam :) Widze sens, chce pisac i jak na razie, entuzjazm tez mam. Nie gwarantuje, ze potem bedzie tak samo (czasem slomiany zapal i mnie dopada), ale jak na razie jestem ZA!
Ja również widzę tego sens i cieszą mnie takie inicjatywy, mimo ewentualnych trudności i problemów z realizacją. Warto próbować, nawet jeśli miałoby się nie udać i nawet jeśli istnieją już podobne strony. Ja w każdym razie wierzę w powodzenie tego pomysłu.
Zosik, na Twojego maila nie mogę wysłać ani zaproszenia ani e-maila, wraca z błędem.Masz jakiś inny adres – nie musisz upubliczniać, możesz mi przesłać na karolina.ja(at)gazeta.pl